Dispelled Reality – Świt

Recenzja albumu Świt Dispelled Reality wydanego nakładem własnym.

Tekst: Aleksandra Mira Golecka

Obracając się w progowych gatunkach, trudno jest wymyślić coś nowatorskiego i jednocześnie nie przekombinować. Szczególnie, że prog to gatunek, który sam w sobie jest przekombinowany. Jednak EP-ka Świt zdaje ten test całkiem nieźle.

Dispelled Reality to prog z heavymetalowym wokalem, tekstami po polsku i saksofonem. Nowatorskości więc zdecydowanie nie można im odmówić. Zespół wyróżnia się przede wszystkim wspomnianym saksofonem, który stanowi integralną część kompozycji. Mało jest zespołów rockowych czy metalowych, które swoje brzmienie opierają w tak dużej części na tym instrumencie. Aby wyobrazić sobie, jak mogą brzmieć rockowe riffy na saksofonie, warto sprawdzić utwory Uczta i Nieśmiertelny. Zaintrygować może dodatkowo fakt, że Jakub Kotowski używa trzech różnych saksofonów: barytonowego do ciężkich riffów, altowego i sopranowego do solówek.

Zespół wyodrębnia się również za sprawą wokalu Łukasza Jurkowskiego. Operuje on w środkowych i górnych rejestrach, a swoim stylem śpiewania przywodzi na myśl Mylesa Kennedy’ego czy Stevena Tylera. Jego imponującą skalę można usłyszeć przede wszystkim w psychodelicznym Obieżyświacie. Wokalista jest też autorem wszystkich tekstów, które są w całości po polsku. Traktują głównie o przemianie człowieka– pod kątem tekstowym jest to quasi concept album o zepsuciu, porzuceniu moralnych wartości, a na końcu przebudzeniu się z letargu i autorefleksji w tytułowym Świcie. Choć momentami frazy są nieco oklepane, to w większości teksty są naprawdę przemyślane. Zbędne jednak wydają się efekty na wokalu, nakładane w niektórych momentach utworów.

To, co wyróżnia dobre progowe kompozycje, to melodie. Świetnie napisane, wpadające w ucho i budujące odpowiednią atmosferę motywy muzyczne. Na EP-ce Dispelled Reality bajecznie brzmią saksofonowe tematy, które przeradzają się z jednego w drugi i tworzą często dialog z gitarą czy klawiszami. Na uwagę zasługują też klawisze Karola Strojka i dobór syntezatorowych brzmień zastosowanych w utworach. Na poziom spójności całego materiału wpływa to, że głównym kompozytorem jest Jakub Kotowski – przy aż sześcioosobowym składzie zespołu ważne jest, by istniał decydujący głos, który będzie trzymał się koncepcji utworu. Niestety, debiutującym kapelom bardzo łatwo jest zyskać łatkę zbyt męczących (no chyba, że swoją twórczością celuje się w fanów Dream Theater, wówczas można uznać to za komplement). Dispelled Reality ma wielki potencjał, ale jednocześnie potrzebuje kogoś, kto podczas nagrywania kolejnego albumu, doradzi z czego zrezygnować i czego jest nieco za dużo. Muzyka rozrywkowa zna mnóstwo przypadków, gdzie do sukcesu artysty przyczyniła się obecność takiego anioła stróża w studiu. I tego można życzyć chłopakom z Dispelled Reality. Zwyczajnie szkoda by było, gdyby taki potencjał się zmarnował.

Chłopaki mają spójny image (na uwagę zasługuje okładka EP-ki zaprojektowana przez Kubę Sokólskiego– znanego z plakatów festiwalu Prog in Park), tworzą intrygującą muzykę i są niewątpliwie utalentowanymi artystami. Udało się im znaleźć brzmienie, które pozwoli wyróżnić się wśród innych. Można zaryzykować stwierdzenie, że Dispelled Reality to nieoszlifowany diament. Szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę ich umiejętności sceniczne i to, jak równo i jakościowo grają na żywo. Pozostaje trzymać kciuki za porządny kontrakt muzyczny i wydanie pierwszego longplaya zespołu już pod opieką wytwórni.

Ocena: 7/10