Jak nie pozbyć się Kataru w tydzień?

Zmagania piłkarskiej reprezentacji Polski na wielkich imprezach potrafią na 90 minut (lub nawet dwie godziny!) zjednoczyć jakże spolaryzowane na co dzień społeczeństwo.
Bezsprzecznie są to chwile wyjątkowe, do których warto godnie się przygotować!

Tekst: Michał Jóźwiak

Niezależnie więc czy bacznie śledzicie poczynania Mateusza Wieteski we francuskim Clermont Foot, czy z futbolem styczność macie jedynie raz na cztery lata nakłonieni do obejrzenia meczu kadry podczas domówki u znajomego, poniższy artykuł powinien pomóc Wam lepiej zrozumieć to, co zobaczycie niebawem na ekranach telewizorów.

Zacznijmy od najważniejszego, czyli rozkładu jazdy (tu warto przywołać we własnej wyobraźni jeden z bardziej kultowych memów adaptowanych przez kibiców reprezentacji Polski przy okazji każdego występu kadry na imprezie rangi mistrzowskiej), a właściwie terminarza. Dobrą informacją jest bez wątpienia to, że wszystkie grupowe mecze biało-czerwonych rozgrywane są poza standardowymi godzinami pracy (8–16) lub w dni weekendowe co oznacza, że większość z Was nie będzie musiało nadmiernie się gimnastykować, aby wkomponować je do swojego grafiku (nawiasem mówiąc, jest to pierwszy Mundial w historii rozgrywany w terminie zimowym – ot tak, ciekawostka).

Kiedy grają Polacy na MŚ w Katarze? Kiedy mecze Polaków na MŚ 2022? Data, godzina, terminarz - Polsat Sport

Terminarz meczów reprezentacji Polski na Mistrzostwach Świata 2022 w Katarze – fot. Materiały prasowe PZPN

Naszą przygodę rozpoczynamy we wtorek, 22 listopada, o godzinie 17.00. Już na samym starcie podejmujemy głównego rywala w walce o awans z grupy, reprezentację Meksyku. cztery dni później, w sobotę, o godzinie 14.00, zmierzymy się zaś ze skazywaną na ostatnie miejsce w pierwszym etapie rozgrywek kadrą Arabii Saudyjskiej. Domknięciem rozgrywek grupowych będzie pojedynek z Argentyną, umiejscawianą przez czołowe redakcje sportowe świata wśród ścisłego grona faworytów całych mistrzostw. Rywalizacja z południowoamerykańskimi zawodnikami zwieńczy Andrzejki, będzie bowiem miała miejsce 30 listopada (w środę), o godzinie 20.00.

 

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o polskiej reprezentacji, ale boicie się zapytać

 

Obecnym trenerem naszej kadry jest Czesław Michniewicz. W przeszłości dwukrotnie wygrywał on rywalizację o Mistrzostwo Polski, prowadząc kolejno, Zagłębie Lubin oraz Legię Warszawa. Stołeczną drużynę doprowadził także do rozgrywek Ligi Europy, gdzie z sukcesami mierzył się z ekipami Leicester czy Spartaka Moskwa. Zakwalifikował się również wraz z młodzieżową reprezentacją Polski (U-21) do turnieju finałowego Mistrzostw Europy – ów wyczyn należy uznać za o tyle spektakularny, że podobnego sukcesu nie udało się przez 25 lat osiągnąć żadnemu innemu polskiemu trenerowi. Co więcej, odbył w przeszłości staże trenerskie w tak renomowanych drużynach jak Schalke, Bayer Leverkusen czy Tottenham.

Znacznie mniej chlubną kartę w życiorysie selekcjonera stanowią oskarżenia o czynny udział w procederze korupcyjnym. Mimo iż sprawa została przez prokuraturę umorzona z racji na niewystarczającą liczbę dowodów, to 711 połączeń trenera z „Fryzjerem”, głównodowodzącym polskiej mafii piłkarskiej, rodzi zarówno wśród kibiców, jak i dziennikarzy, duże wątpliwości odnośnie słuszności wybrania go na stanowisko. Sam Michniewicz bardzo niechętnie odnosi się obecnie do stawianych oskarżeń, starając się temat, przynajmniej na czas mistrzostw, wyciszyć.

WIDEO] Pierwszy wywiad selekcjonera Czesława Michniewicza

Czesław Michniewicz – fot. Materiały prasowe PZPN

Ciekawostką, dzięki której (niewątpliwie) zabłyśniecie przed znajomymi jest fakt, że obecny szkoleniowiec reprezentacji wcale nie przyszedł na świat w Polsce. Urodził się w niewielkiej Brzozówce, która mimo iż znajdowała się w granicach Rzeczypospolitej w latach 1921–1939, to po napaści ZSRR została włączona do Białoruskiej SRR.

Przechodząc jednak do meritum – Czesław Michniewicz, podobnie zresztą jak jego poprzednik, Paulo Sousa, najchętniej stosuje formację 3-4-2-1 (przechodzącą niekiedy płynnie w 4-4-2 lub 4-4-3). Dyskusja na temat najwłaściwszego ustawienia kadry to chleb powszedni dla każdego kibica. Wiele opinii dyktowanych jest nostalgią, której siły sprawczej potrafimy niekiedy stanowczo nie docenić. Osobiście jestem głęboko przekonany, że obrane przez Czesława Michniewicza ustawienie jest stanowczo najbardziej optymalne, o czym więcej nieco później.

Patrząc od tyłu – pozycja bramkarza od zamierzchłych już czasów jest jednym z najpewniejszych punktów polskiej kadry. Niegdyś Tomaszewski, Młynarczyk czy Boruc, obecnie Wojciech Szczęsny. Golkiper Juventusu uciszył wszelkie głosy krytyki występem w meczu przeciwko Walii, potwierdzając swój status zawodnika absolutnie najwyższej światowej klasy. Wobec Szczęsnego nie da się przejść obojętnie – charyzmatyczny, bezpośredni, ironiczny. Potrafi wzbudzić skrajne uczucia. W przeszłości przyłapany został przez ówczesnego trenera Arsenalu, Arsene’a Wengera, na paleniu papierosa pod prysznicem, za co spotkał się z niemałym ostracyzmem. Lata później trafił jednak do włoskiego Juventusu Maurizia Sarriego, gdzie ze swoim zamiłowaniem do nikotyny nie musiał się kryć. Sam bowiem Sarri wypala od 60 do 80 papierosów dziennie.

Wojciech Szczęsny – fot. Materiały prasowe PZPN

Mimo że skład trzyosobowej linii obrony możemy wytypować z dużą dozą pewności już w październiku (dokładnie rzecz biorąc, w jego drugiej połowie), to ciężko mówić w tym przypadku o monolicie. Jedynym zawodnikiem grającym nie tyle regularnie, co na wysokim poziomie, jest bowiem Jakub Kiwior, występujący obecnie w Spezii (w której składzie znajdziemy także dwóch innych potencjalnych reprezentantów, Bartłomieja Drągowskiego oraz Arkadiusza Recę). Kariera świetnie prosperującego defensora nabrała rozpędu, co nie zdarza się w światowej piłce często, na Słowacji. Ostatnie juniorskie szlify zebrał zaś w Belgii, gdzie reprezentował barwy młodzieżowej drużyny stołecznego Anderlechtu. W reprezentacji pojawił się do tej pory zaledwie cztery razy – stwierdzenie, że będzie on najmniej doświadczonym na arenie międzynarodowej graczem naszego zespołu nie będzie więc przesadnie ryzykownym. Towarzyszyć będą mu, jeżeli Czesław Michniewicz nie zaskoczy swoimi wyborami, doświadczeni Kamil Glik oraz Jan Bednarek.

Jakub Kiwior – fot. Materiały prasowe PZPN

Za odrębny byt należy uznać wahadła, które w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy przeszły niebywałą metamorfozę (wracając do punktu dotyczącego formacji – to właśnie ze względu na niebywały potencjał graczy na tych pozycjach, ustawienie obrane przez Czesława Michniewicza jest jednym z najbardziej efektywnych z możliwych). Nieudolne wrzutki Tymoteusza Puchacza oraz Kamila Jóźwiaka podczas Euro 2021 potrafiły doprowadzić widzów do szału, stanowiąc jeden z najpoważniejszych mankamentów drużyny prowadzonej przez Paulo Sousę. Żaden z ich następców nie wychował się co prawda w Polsce (co widać po poziomie wyszkolenia technicznego), obaj zostali jednak przez sympatyków rodzimej kadry przywitani niezwykle ciepło. Występujący po prawej stronie boiska Matty Cash, urodzony w angielskim Slough, to obecnie, zaraz po Robercie Lewandowskim oraz Piotrze Zielińskim, najbardziej wartościowy (zdaniem renomowanego portalu Transfermarkt) zawodnik naszej reprezentacji (wyceniany na 25 mln euro). Nie można się takim estymacjom dziwić, Cash jest obecnie jednym z najlepszych bocznych obrońców nie tyle w angielskiej Premier League, co na całym świecie. Występujący po drugiej stronie Nicola Zalewski, wychowany we Włoszech, to zaś talent najczystszej wody, promowany w Romie przez samego Jose Mourinho; jedyny Polak znajdujący się w ścisłym gronie 30 graczy nominowanych do nagrody Golden Boy.

Nicola Zalewski – fot. Materiały prasowe PZPN

Kiedy mówimy zaś o środku pola, jedynym pewniakiem wydaje się być Piotr Zieliński, który jest aktualnie w najlepszej formie swojej dotychczasowej kariery, brylując w barwach włoskiego Napoli. Zawodnikiem wartym wyróżnienia jest jednak Krystian Bielik, wychowanek Arsenalu, występujący obecnie na zapleczu angielskiej Premier League – sam trener Birmingham City uważa nawet, że jest to najlepszy pomocnik ligi. Championship potrafi kształtować graczy z najwyższej półki, o czym najlepiej świadczą kariery Reece’a Jamesa czy Masona Mounta. Największym mankamentem Krystiana jest kontuzjogenność, która niejednokrotnie zatrzymała już dynamicznie rozwijającą się karierę młodego defensywnego pomocnika. Pozostaje liczenie na to, że w Katarze zamelduje się bez większych problemów zdrowotnych – dynamika jaką może nadać naszej grze jest bowiem jednym z kluczowych elementów determinujących styl gry kadry na zbliżającym się Mundialu.

Krystian Bielik – fot. Materiały prasowe PZPN

Jeśli odważyliście się zerknąć do sekcji sportowej naszego magazynu i dobrnęliście aż do tego fragmentu artykułu, oznacza to, że sylwetka Roberta Lewandowskiego jest Wam najpewniej dobrze znana. Podobnie i Arkadiusz Milik, który stał się niechlubnym bohaterem licznych memów, cieszy się niemałą popularnością. Za znacznie mniej rozpoznawalnych należy uznać Karola Świderskiego oraz Sebastiana Szymańskiego, którzy z napastnikiem Juventusu będą rywalizować o miejsce w wyjściowej jedenastce. Kariera pierwszego z powyżej wymienionych dowodzi, że w reprezentacji można się zameldować omijając czołowe europejskie ligi szerokim łukiem. Po udanym pobycie w greckim PAOKu Saloniki, Karol otrzymał lukratywną propozycję od amerykańskiego Charlotte FC (na marginesie – jest to jeden z najmłodszych klubów świata – został założony w grudniu 2019 r.), gdzie gra po dziś dzień. W żadnej z pięciu topowych lig swoich meczów nie miał okazji rozgrywać również Sebastian Szymański, Wydaje się jednak, że jest to tylko i wyłącznie kwestia czasu. Zaledwie kilka miesięcy temu, wybiegając na murawę w barażowym meczu ze Szwecją, 23-letni zawodnik znajdował się w sytuacji znacznie mniej komfortowej. W obliczu zbrojnej napaści Rosji na Ukrainę, wciąż obowiązujący go kontrakt ze Spartakiem Moskwa pozostawiał w życiu gracza problemy znacznie pilniejsze niż piłka nożna. Oliwy do ognia dolewał Mariusz Piekarski, agent Szymańskiego, którego wypowiedzi (a także, jak się później okaże, czyny – doprowadził do wewnątrzrosyjskiego transferu Macieja Rybusa) należy uznać za co najmniej kontrowersyjne. Zbawieniem dla Sebastiana stało się wypożyczenie (z opcją wykupu, która niemal na pewno zostanie po sezonie aktywowana) do holenderskiego Feyenoordu Rotterdam, gdzie swoją grą potrafi porwać tłumy. Zgadzają się także liczby – Szymański z dużą regularnością notuje bramki oraz asysty (niektóre naprawdę niebanalnej urody, warto zerknąć na YouTubie).

Sebastian Szymański – fot. Materiały prasowe PZPN

Na miesiąc przed Mundialem możemy być pewni, że w kadrze zabraknie Jakuba Modera – jest to strata o tyle bolesna, że nie dysponujemy obecnie zawodnikiem środka pola potrafiącym zaoferować równie dużo zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Jeśli obejdzie się jednak bez kolejnych urazów (co wydaje się, odpukać w niemalowane, skrajnie nieprawdopodobne), będziemy mogli jednak mówić o olbrzymim szczęściu.

 

Niezły (?) Meksyk

 

Reprezentacja Meksyku, delikatnie rzecz ujmując, nie jest w najlepszej formie – porażki z Kolumbią, Paragwajem oraz Urugwajem i bezbramkowe remisy z Ekwadorem czy Gwatemalą, nie mogą napawać optymizmem. Mimo że jedynym pozytywnym rezultatem osiągniętym przez graczy z Ameryki Łacińskiej w ostatnich miesiącach jest jednobramkowe zwycięstwo z Peru, należy jednak pamiętać, że reprezentanci Meksyku, poczynając od Mundialu ‘94, za każdym razem kwalifikowali się do fazy pucharowej (i na tym etapie go również kończyli).

Problemów jest wiele. Za jeden z najpoważniejszych uznawany jest sam szkoleniowiec kadry – Gerardo Martino (były trener FC Barcelony), który nie zbiera wśród fanów latynoskiej drużyny najlepszych recenzji. Menedżer nieobecny był na ostatnim treningu przed towarzyskim meczem z Peru – powodem miało być, zdaniem Michała Matlaka (dziennikarza dobrze obeznanego z meksykańskim futbolem), spotkanie Argentyny, odbywające się w tym samym czasie, które Martino miał oglądać w  hotelowym pokoju. Kolejnym kamyczkiem do ogródka selekcjonera jest waśń z Javierem Hernandezem, znanym większości kibiców pod pseudonimem „Chicharito”. Najlepszy strzelec w historii kadry prawdopodobnie nie pojedzie na mundial, pomimo nie najgorszych występów w barwach LA Galaxy. Na katarskich boiskach nie zobaczymy także gwiazdora drugiej kalifornijskiej drużyny, LA FC – Carlosa Veli. Taki obrót spraw wynika jednak z personalnych decyzji zawodnika, który zdecydował się zakończyć swoją przygodę z reprezentacją.

Reprezentacja Meksyku na MŚ 2018 w Rosji – fot. Wikipedia Commons

Dwóch spośród czterech najwyżej wycenianych przez Transfermarkt meksykańskich zawodników również może nie zameldować się na listopadowym zgrupowaniu kadry. Raul Jimenez, bezsprzecznie najbardziej renomowany napastnik reprezentacji oraz Jesus Manuel Corona (znany również jako Tecatito), mogący z powodzeniem odnajdywać się zarówno w formacji ofensywnej, jak i na boku obrony, mierzą się aktualnie z urazami, których może nie udać się wyleczyć do pierwszego gwizdka zbliżających się mistrzostw.

Nie rozpędzajmy się jednak przesadnie! Meksyk to wciąż bardzo mocny zespół, plasujący się na 13. miejscu w rankingu FIFA (stan na 24 października). Trzeba pamiętać także, że ekipy grające piłkę dynamiczną, opartą na szybkości oraz umiejętnościach technicznych swoich zawodników, nigdy nie były najwygodniejszymi rywalami dla naszej kadry. A tak właśnie scharakteryzować można, bez większych wątpliwości, reprezentację Meksyku. W ofensywnym ustawieniu 4-3-3 na szczególną uwagę zasługują: Hirving Lozano, skrzydłowy, obdarzony umiejętnościami sprinterskimi których nie powstydziłby się niejeden biegacz, reprezentujący na co dzień barwy znanego nam dobrze, dzięki występom Piotra Zielińskiego, Napoli oraz niezwykle uniwersalny Edson Alvarez, gracz holenderskiego Ajaxu Amsterdam, mogący pełnić zarówno rolę środkowego obrońcy, jak i pomocnika o inklinacjach defensywnych.

Hirving Lozano (po lewej) w pojedynku z zawodnikiem Korei Południowej – fot. Wikipedia Commons

Konfrontując preferowaną przez Gerardo Martino formację z ustawieniem stosowanym przeważnie przez Czesława Michniewicza, uwagę należy zwrócić na kilka elementów:

1. Ruchliwi skrzydłowi: Hirving Lozano oraz Alexis Vega (lub Tecatito, jeżeli zdąży wyleczyć kontuzję przed Mundialem) będą próbowali wykorzystać niewielką dynamikę oraz brak rytmu meczowego ustawianego na półprawej obronie Jana Bednarka, jak i skłonności do mocno ofensywnej gry lewego wahadłowego reprezentacji Polski, Nicoli Zalewskiego.

2. Ustawiani przeważnie w linii ataku Piotr Zieliński oraz (jeżeli Czesław Michniewicz zdecyduje się na jego wystawienie w pierwszym spotkaniu Mundialu) Sebastian Szymański odegrają kluczową rolę w zakresie dominacji obsadzonego aż trzema zawodnikami środka pola.

3. Przestrzenie powstające między bocznymi a środkowymi obrońcami, w wyniku ofensywnej gry naszych wahadłowych, powinny stać się polem rywalizacji Roberta Lewandowskiego z asekurującymi linię defensywną pomocnikami.

 

Arabski Merkantylizm

 

Reprezentacja Arabii Saudyjskiej, w odróżnieniu od przedstawionego powyżej Meksyku, poczynając od Mundialu ‘98, jeżeli w ogóle na mistrzostwa świata się kwalifikuje, to zbiera w ich trakcie niezły oklep. Pomijając debiutancki występ „Zielonych Sokołów” w 1994 r., kiedy zaskoczyli cały świat, odnosząc zwycięstwa z Belgią oraz Marokiem, ich bilans nie prezentuje się najlepiej. Na 12 spotkań, zwycięstwo odnieśli tylko w jednym (z Egiptem), remisując dwa spotkania, pozostałe dziewięć zaś przegrywając. Niekiedy dość spektakularnie – 0:8 w spotkaniu z reprezentacją Niemiec w 2006 r., to po dziś dzień najwyższa porażka odniesiona przez jakąkolwiek drużynę na Mundialu w XXI w. Podobną kompromitacją było 0:5 z Rosją przed czterema latami. Selekcjoner Arabii Saudyjskiej, Hervé Renard, odnoszący w przeszłości niemałe sukcesy z Zambią oraz Marokiem (z obiema drużynami wygrał prestiżowy Puchar Narodów Afryki – odpowiednik naszego Euro), zapowiada jednak, że na katarskich boiskach jego ekipa nie będzie pełniła już roli outsidera.

Ostatnie rezultaty prowadzonej przez niego drużyny być może nie potwierdzają w stu procentach obranej przez szkoleniowca retoryki, nie można jednak powiedzieć, że stawiają drużynę z Półwyspu Arabskiego w najgorszym świetle. Na uwagę zasługuje jednobramkowe zwycięstwo z Australią w ostatnim meczu Eliminacji Mistrzostw Świata (które Arabia Saudyjska zakończyła na pierwszym miejscu, wyprzedzając faworyzowanych Japończyków) oraz bezbramkowy remis z kadrą Stanów Zjednoczonych we wrześniowym, towarzyskim pojedynku. Za mniej chlubne należy uznać niedawne porażki z Kolumbią czy Wenezuelą (oba jednak tylko po 0:1).

Reprezentacja Arabii Saudyjskiej (fot. Getty Images)

Arabia Saudyjska podczas jednego z przedturniejowych meczów towarzyskich – fot. Getty Images

To co wyróżnia drużynę Hervé Renarda od pozostałych uczestników zimowego mundialu, to ilość czasu, którą mogą, w pełnym składzie osobowym, poświęcić na przygotowania. Nie znajdziemy w zespole zawodnika spoza rodzimej ligi, terminarz rozgrywek został więc ułożony tak, aby długość owego okresu zmaksymalizować, dając szkoleniowcowi możliwość rozegrania aż sześć meczów kontrolnych (m.in. z Albanią, Islandią czy Chorwacją).

Z kadry wypadło do tej pory trzech istotnych zawodników – dwóch (Al-Shehri oraz Al-Malki) ze względu na kontuzje, jeden (Al-Muwallad) z powodu dwukrotnego nieprzejścia testu na obecność narkotyków w organizmie. Warto napomnieć, że Al-Muwallad pełnił w zespole rolę kluczową, będąc w przeszłości graczem hiszpańskiego Levante (gdzie wybiegł na murawę jedynie w dwóch meczach), asystując nawet w wygranym na ostatnim Mundialu meczu z Egiptem.

Ustawienie preferowane przez francuskiego szkoleniowca to 4-2-3-1 (przechodzące płynnie w 4-3-3 z dwoma defensywnymi pomocnikami). Za kluczowego piłkarza uznać należy 31-letniego lewoskrzydłowego, Al-Dawsariego który, podobnie jak wspomniany wcześniej Al-Muwallad, zaliczył niegdyś epizod w europejskiej piłce. „Epizod” to zresztą słowo wyjątkowo trafne – na boisko w barwach Villarreal wyszedł jednokrotnie, rozgrywając 33 minuty w ostatnim meczu sezonu przeciwko Realowi Madryt (na marginesie, ciekawy wpis do CV). Aktualnie reprezentuje barwy Al-Hilal – warto nadmienić, że zawodnicy tego klubu stanowią trzon arabskiej reprezentacji. Środkowy pomocnik Al-Faraj oraz lewy obrońca Al-Shahrani również uważani są za kluczowe elementy układanki Renarda.

Herve Renard (fot. Getty Images)

Szkoleniowiec Arabii Saudyjskiej, Herve Renard, podczas konferencji prasowej – fot. Getty Images

Podczas meczu z reprezentacją Polski o końcowym zwycięstwie mogą więc przeważyć:

1. Nie najlepsze warunki fizyczne arabskich środkowych obrońców, którzy w pojedynkach fizycznych czy główkowych z Robertem Lewandowskim mogą prezentować się nad wyraz nieprzekonująco.

2. Właściwa asekuracja prawej strony boiska przez Matty’ego Casha, pełniącego swoją rolę vis-a-vis gwiazdy arabskiego zespołu, jak i odpowiednia współpraca z półprawym obrońcą (którym najpewniej będzie wspomniany już uprzednio Jan Bednarek).

3. Dominacja środka pola przez polskich pomocników – rozbijanie głęboko ustawionego bloku defensywnego Arabii Saudyjskiej, szukanie półprzestrzeni między defensorami czy strzały z dystansu.

 

Tango Argentino

 

Dotrzymać kroku Albicelestes nie jest łatwo – w 2022 r. dokonał tego jedynie Ekwador, remisując w pojedynku z trzecią drużyną rankingu FIFA 1:1. Niepokonanymi Argentyńczycy są zaś aż od 34 spotkań (w lipcu 2019 roku ulegli Brazylijczykom w półfinale Copa America). Do znakomitej formy wraca Leo Messi, który w wieku 35 lat stał się „10” z krwi i kości. Argentyńska kadra jest zaś na tyle szeroka, że problematyczna nie powinna być nawet nieobecność Paulo Dybali, który w wyjściowym składzie reprezentacji potentata pojawił się po raz ostatni w 2019 r. Trudno znaleźć w południowoamerykańskiej układance element, który byłby niespójny, nie współgrałby z idyllicznym obrazem drużyny typowanej jako jeden z faworytów całego turnieju.

Łyżeczką dziegciu okazać się może jedynie zdezorganizowanie rozgrywek ligowych, które przez rodzimy związek piłki nożnej zarządzane są w horrendalny sposób (co za tym idzie, w kadrze znajduje się tylko jeden reprezentant ojczystej ligi – 36-letni bramkarz, Franco Armani). To nie powinno jednak odegrać elementarnej roli w przebiegu katarskiego Mundialu (kłopotliwe może, lecz nie musi, być dopiero za parę lat, kiedy do głosu w kadrze zacznie dochodzić kolejne pokolenie zawodników).

Reprezentacja Argentyny podczas Mistrzostw Świata 2018 w Rosji – fot. Wikipedia Commons

Niepodważalną pozycję w zespole mają dwaj gracze – rzecz jasna, Leo Messi oraz, co już prawdopodobnie mniej oczywiste, Lautaro Martinez, napastnik Interu Mediolan. Mimo iż w klubie duet tworzy z graczem o charakterystyce całkowicie odmiennej (Romelu Lukaku lub Edin Dżeko), to stał się nieodzownym punktem argentyńskiej ofensywy, pełniąc rolę nieodłącznego partnera ikony światowej piłki.

Samo ustawienie Albicelestes również nie należy do typowych. Asymetryczne 4-2-2-2 pozwala Lionelowi Scaloniemu na dużą swobodę taktyczną oraz wykorzystanie w pełni dostępnych zasobów ludzkich. Poza opisanym już wyżej duetem napastników (żadnego nie powinniśmy jednak definiować jako typowej „9”), w formacji ofensywnej, po przeciwnych stronach boiska, znajdą się najpewniej Giovani Lo Celso oraz Angel Di Maria, obdarzeni dalece odmienną paletą umiejętności. Pierwszy z nich to fałszywy pomocnik, którego najlepiej opisać można przy pomocy włoskiego terminu mezzala, drugi to rasowy skrzydłowy z wszelkimi inklinacjami do efektownej, ofensywnej gry. Z tego również powodu możemy oczekiwać, że w zależności od fazy meczu ustawienie płynnie przechodzić będzie w 4-3-3 – taka swoboda powinna pomóc uwypuklić wszelkie niedociągnięcia drużyny stającej z Argentyńczykami w szranki.

Angel Di Maria

Angel Di Maria celebrujący bramkę zdobytą w kwalifikacjach do MŚ 2022 – fot. Getty Images

Najbardziej problematyczne mogą być dla reprezentacji Polski:

1. Zwięzłe ataki znakomicie dryblującego duetu Martinez–Messi, który będzie starał się wykorzystać brak dynamiki stających przeciw nim Kamila Glika oraz Jana Bednarka. Odpowiedzią ze strony Czesława Michniewicza będzie zapewne bardzo nisko ustawiony blok obrony (która może momentami, po głębokim wycofaniu się zarówno wahadłowych, jak i pomocników o inklinacjach defensywnych, stanowić nawet siedem osób).

2. Duża połać przestrzeni na przedpolu, będąca skutkiem działania przedstawionego w powyższym podpunkcie. Jeżeli nie zostanie ona odpowiednio zabezpieczona przez tercet ofensywny, może być wykorzystywana przez dobrze strzelającego z dystansu Rodrigo de Paula czy cofającego się w głąb boiska Leo Messiego.

3. Pięć zmian do dyspozycji argentyńskiego szkoleniowca. W razie remisu, w decydujących momentach meczu zadecydować może liczba zawodników z najwyższej światowej półki, którą Scaloni będzie miał do swojej dyspozycji. Na równie odważną rotację nie będzie mógł pozwolić sobie selekcjoner reprezentacji Polski.

Wiecie już wystarczająco dużo, żeby móc wygodnie rozsiąść się w fotelu i z biało-czerwonym szalikiem zawieszonym na szyi, w przypływie emocji o wszystkim zapomnieć. Najlepiej w doborowym towarzystwie.

Trzymajcie mocno kciuki – pozwólmy chwili trwać.