Katarski riff

Zbliżające się piłkarskie mistrzostwa świata zawierają w sobie tyle niewiadomych, że niemożliwym jest przewidzieć ich przebieg, zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Ale czy nie jest to cechą wszelkich wydarzeń dziejących się obecnie na globie? Jedno jest pewne – miliardy ludzi na całym świecie będą śledzić tę improwizację.

Tekst: Sebastian Muraszewski

Jak wyobrażaliście sobie rok 2022 dwanaście lat temu? Zdecydowana większość czytelników tego tekstu była wtedy dziećmi, zatem ich zmartwienia ograniczały się wyłącznie do przyziemnych kwestii, takich jak chociażby numeracja kolejnej części FIFY, a przyszłość wydawała się jakąś kompletną abstrakcją. Mimo kryzysu z 2008 r. społeczeństwo patrzyło na nią optymistycznie. Rzeczywistość uderzyła nas wszystkich obuchem jak hurtowe nadgodziny młodych stażystów pracujących w firmach Wielkiej Czwórki. Wciąż widoczne są następstwa trwającej pandemii, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, za naszą wschodnią granicą trwa konflikt zbrojny, który może obrać nuklearny bieg, a do tego dochodzą niewidziane od lat turbulencje gospodarcze. A, dodajmy jeszcze anomalie klimatyczne.
Japończycy, którzy starali się o organizację mundialu w 2022 r., zapowiadali, że zapewnią holograficzne transmisje meczów na 400 stadionach na całym świecie. Cóż, nie wiemy, czy daliby radę zrealizować swoje wizje, rzeczywistość pokazuje, że taki typ nadawania to jeszcze odległa perspektywa, ale i tak mamy do czynienia z możliwościami, które kilkanaście lat temu wydawały się nam nieosiągalne. Wszystkie mecze będą transmitowane w rozdzielczości 4K. Godziny rozgrywania spotkań zmuszą wielu kibiców do śledzenia mistrzostw na urządzeniach mobilnych. Nie ma nic lepszego od oglądania Maroko – Chorwacja w środę o 11.00 na wykładzie bądź w pracy, prawda?

Bliski sportowi Wschód

W grudniu 2010 ogłoszono, że zaszczytu goszczenia piłkarskich Mistrzostw Świata w roku 2018 i 2022 dostąpią kolejno Rosja oraz Katar. Były to niespodziewane decyzje, bo za faworytów uważano angielską i amerykańską kandydaturę. Lata później okazało się, że wybory nie były do końca uczciwe, a w grę wchodziło wsparcie pieniężne głosujących podmiotów na różnych polach. FIFA oczywiście nie uczyniła w tej sprawie nic.
Milczenie zapadło również w sprawie infrastruktury. Katar obiecywał początkowo przeprowadzenie mistrzostw na 12 stadionach. Areny miały być w pełni klimatyzowane, by zapewnić jak najlepsze warunki piłkarzom oraz kibicom podczas panujących w kraju upałów. Gospodarz mistrzostw po trzech latach musiał poprosić FIFA o zmniejszenie liczby stadionów do ośmiu, a w 2015 r. oficjalnie ogłoszono, że mundial odbędzie się zimą, co oznaczało całkowite przemodelowanie piłkarskiego kalendarza w Europie.
Budowa obiektów wymagała ogromnych nakładów siły roboczej. Wykorzystano do tego migrantów, a według śledztw prowadzonych przez zachodnie gazety życie w wyniku przygotowań do mundialu straciło kilka tysięcy z nich. Katar odpiera zarzuty, twierdząc, że zapewnił pracownikom godne warunki pracy i płacy – przytaczane są rzekome zmiany w krajowym prawie. Dziennikarze próbujący zbadać sprawę często byli zatrzymywani przez lokalną policję, a reporterzy w czasie mistrzostw będą mogli prowadzić przekaz wyłącznie z wyznaczonych miejsc. Przewidywane są również problemy z siecią internetową, a przyjeżdżający muszą nabyć dostęp do jednej z usług VPN, by móc się połączyć z ulubionymi serwisami i komunikatorami.
Przyjazd do Kataru i nocleg w czasie mistrzostw wymagają od kibiców sporych zdolności adaptacyjnych oraz grubego portfela. Katar jest najmniejszym państwem w historii, które gości piłkarski mundial. Odległości między arenami w porównaniu z poprzednimi turniejami w Brazylii oraz w Rosji są naprawdę minimalne – dwa najbardziej oddalone od siebie stadiony dzieli 55 kilometrów. Brzmi jak bajka z Tysiąca i jednej nocy, ale niesie to ze sobą spore problemy. Przewiduje się, że do kraju przyjedzie półtora miliona kibiców z zagranicy – istnieją obawy o wytrzymałość sieci komunikacyjnej, na którą składają się metro, autobusy oraz taksówki.
Trudno uwierzyć w to, że FIFA chciała jeszcze bardziej powiększyć turniej. Gianni Infantino trzy lata temu ogłosił pomysł organizacji zmagań z udziałem 48 zespołów. Byłoby to na rękę sąsiadom Kataru, w tym Arabii Saudyjskiej, która prowadziła wówczas izolację państwa – gdyby decyzja weszła w życie, Katar musiałby się podzielić turniejowymi zaszczytami z wrogimi mu krajami ościennymi. FIFA pod płaszczykiem pokoju chciała osiągnąć jeszcze większe zyski, jednak Katar nie wyraził na to zgody.
Mundial nie jest wydarzeniem wprowadzającym Katar na światową arenę sportowych imprez, lecz pierwszym aż takiej wagi. W poprzedniej dekadzie w tym kraju rywalizowali między innymi najlepsi światowi szczypiorniści, kolarze i lekkoatleci. Dużo emocji wzbudziły zmagania tych pierwszych. Reprezentacja Kataru składała się w dużej mierze z naturalizowanych zawodników, a jej mecze z Austrią, Niemcami i Polską nie obyły się bez kontrowersji sędziowskich. Gospodarze doszli do finału mistrzostw, a w późniejszych latach ich wyniki również były ponad stan. W ubiegłym roku Katar zorganizował przedmundialowy turniej. Nie był to, jak zwykle przed mistrzostwami świata bywało, Puchar Konfederacji, a przeprowadzony pod szyldem FIFA Puchar Narodów Arabskich.
Inwestycje w sport są ważną częścią strategii Qatar National Vision 2030, która ma wzmocnić pozycję kraju na arenie międzynarodowej. Podobne wizje i również na rok 2030 stawia sobie Arabia Saudyjska. Saudowie chcą się stać sportową potęgą na każdym możliwym polu, przeznaczając setki miliardów dolarów na organizację wyścigów Formuły 1, turniejów golfowych, kupno drużyn piłkarskich czy e-sport. Przy ciągłej chińskiej polityce zero COVID i izolacji przed resztą świata oraz sankcjach nałożonych na Federację Rosyjską, to Bliski Wschód staje się sportowym centrum globu.

Mundial kontrowersji

Jak świat reaguje na te mistrzostwa? Przeróżnie. To międzynarodowe konsorcja stoją za projektami wszelkiej mundialowej infrastruktury. Jednym z pozytywów jest fakt, że część stadionowych trybun po mundialu ma zostać rozebrana i posłuży w regionach, gdzie zainteresowanie piłką jest znacznie większe. Przykładem jest Stadium 974, złożony z takiej liczby kontenerów transportowych. Dwukrotnie zagra na nim reprezentacja Polski, 22 listopada z Meksykiem i 30 listopada z Argentyną.
Sprzeciw wobec zawodów w Katarze najgłośniej słychać w krajach skandynawskich. Nad bojkotem mundialu długo zastawiano się w Norwegii. Ostatecznie reprezentacja ograniczyła się do gestów na koszulkach – mocniejsze formy protestu zakończyłyby się wieloletnią dyskwalifikacją ze strony FIFA. Norwescy piłkarze nie przeszli ostatecznie przez eliminacje.
Na katarskich stadionach zobaczymy za to Duńczyków. Ich stroje nie będą miały widocznych emblematów, jak logo sponsora czy herb reprezentacji, a trzeci komplet koszulek, ze względu na żałobę po ofiarach przygotowań do turnieju, przybierze czarny kolor. Chęci przyjazdu na imprezę nie przejawiają duńscy kibice. Wiele państw rezygnuje z organizacji stref kibica w geście protestu przeciwko okolicznościom rozgrywania turnieju. Prym wiodą francuskie miasta.
Kibice na miejscu będą musieli zmienić swoje przyzwyczajenia. Zasady dotyczące spożywania alkoholu doczekają się pewnego poluzowania, jednak europejskim kibicom będą wydawać się surowe. Na co dzień spożywanie alkoholu w Katarze jest zakazane. W czasie mistrzostw uczyniony zostanie wyjątek i restrykcje dotyczące spożywania alkoholu zostaną obluzowane. Stoi za tym jeden ze sponsorów mistrzostw, firma Budweiser.
Niepewni swego bezpieczeństwa mogą być kibice o innej orientacji niż heteroseksualna. Nie wierzą oni zbytnio w pozytywne zapewnienia organizatorów. Kapitanowie ośmiu reprezentacji zadeklarowali ubranie tęczowych opasek w ramach akcji OneLove. Na trzy tygodnie przed startem mistrzostw władze Kataru podjęły decyzje o złagodzeniu podejścia do publicznego okazywania sobie uczuć przez pary homo- i heteroseksualne.

Mistrzowskie dni

Nietypowy termin wymusza wysokie natężenie spotkań. Piłkarze wyjadą z macierzystych klubów w połowie listopada, by wrócić do nich tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Mundial ma trwać od 20 listopada do 18 grudnia. Zaledwie kilka miesięcy przed jego startem przesunięto mecz otwarcia o jeden dzień. Gospodarze dokonali zmian w terminarzu, by ich spotkanie z Ekwadorem było rzeczywistym otwarciem mistrzostw.
W fazie grupowej mecze będą rozgrywane o godzinie 11.00, 14.00, 17.00 i 20.00 polskiego czasu. Ostatnia kolejka i faza pucharowa wyznaczone są na godziny 16.00 i 20.00. Wszystkie zmagania będą transmitowane przez Telewizję Polską. Te o 11.00 pokaże TVP2, a resztę TVP1. Większość meczów zobaczymy też na antenach TVP Sport oraz TVP 4K, kanału w rozdzielczości Ultra HD i HDR uruchomionego specjalnie na mistrzostwa. Oczywiście posiadanie telewizora nie jest konieczne do oglądania mundialu. Chętni znajdą transmisje i dodatkowe materiały na stronie TVP Sport oraz w aplikacji mobilnej.
Już teraz należy się przygotować na to, że mecze potrwają o kilka-kilkanaście minut dłużej niż normalnie. Wynika to z warunków atmosferycznych oraz dyrektyw dla sędziów, którzy mają być bardziej skrupulatni i szczodrzy w doliczaniu minut do podstawowego czasu gry. Mundial to również zmiany technologiczne. To na Mistrzostwach Świata po raz pierwszy wprowadzono żółte i czerwone kartki, systemy pozwalające na sprawdzenie, czy piłka przekroczyła linię bramkową bądź słynny VAR. Tym razem światło dzienne ujrzy testowany od kilkunastu miesięcy mechanizm automatycznie wykrywający spalone.
Kto wygra mistrzostwa? Odpowiedź na to pytanie jest trudniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Nietypowy termin sprawia, że cykl końcowych przygotowań do turnieju jest nadzwyczaj krótki, a futbol reprezentacyjny cechuje się dużą nieprzewidywalnością. Przykładem tego jest drużyna aktualnych mistrzów Europy. Włochów, którzy triumfowali rok temu na stadionie Wembley, nie ujrzymy w Katarze. Na drodze stanęła im reprezentacja… Macedonii Północnej. Eksperci tradycyjnie stawiają na kadry już wcześniej odnoszące sukcesy, zatem na Brazylię, Argentynę, Francję, Hiszpanię, Anglię oraz Niemcy. Chociaż możemy być pewni, że pojawi się jakaś niespodzianka.
Są jednak elementy, które są nieodzowną częścią ostatnich edycji Mistrzostw Świata. Jednym z nich jest specjalna wersja gry FIFA. Jak to w ostatnich czasach bywa, nie jest to pełnoprawna produkcja zawierająca możliwość rozegrania eliminacji do turnieju, a bezpłatne DLC do FIFA 23. W dodatku, który ukaże się w listopadzie, znajdą się wszystkie mundialowe stadiony oraz reprezentacje, w tym kilkanaście najlepszych z tych, które na rzeczywistych arenach w Katarze się nie pojawią. Sednem gry jest oparty na rywalizacji online i mikropłatnościach tryb FIFA Ultimate Team, pozwalający na utworzenie drużyny marzeń składającej się z kart piłkarzy. Kart, które można uzyskać, kupując paczki za wirtualną walutę bądź prawdziwe pieniądze.
Mówiąc o zbieractwie, nie można zapominać o tradycyjnych albumach z naklejkami firmy Panini, które towarzyszą mistrzostwom od 1970 roku. Saszetka z pięcioma naklejkami kosztuje cztery złote bez jednego grosza. Kolekcja cieszyła się tak dużym zainteresowaniem w Argentynie, że liczba chętnych znacznie przewyższyła podaż. Rząd poczuł się zmuszony do interwencji, co nie było pierwszą ingerencją organów państwa w piłkarski świat w historii Argentyny.

Przyszłość jest zawiła

To będą ostatnie takie mistrzostwa. Od 2026 r. należy się spodziewać czempionatów organizowanych przez wiele państw. Wynika to ze zwiększenia liczby uczestniczących reprezentacji w mundialu z 32 do 48. Zmianie musi też ulec format rozgrywek. FIFA cały czas dywaguje nad jego ostateczną wersją, ale najprawdopodobniej czeka nas szesnaście trzyzespołowych grup, z których do fazy pucharowej awansują po dwie najlepsze drużyny. Budzi to obawy przed możliwością dogadywania się ekip w celu uzyskania korzyści – nie będzie już meczów rozgrywanych równolegle. Spotkań będzie aż osiemdziesiąt.
Za cztery lata mundialowa rywalizacja rozstrzygnie się na boiskach Kanady, USA i Meksyku. Trwa już zacięta walka o to, kto zorganizuje mistrzostwa w roku 2030, równo sto lat po pierwszym turnieju o Puchar Świata. Faworytem wydawała się południowoamerykańska kandydatura złożona z Urugwaju (gdzie właśnie odbywał się pierwszy mundial), Argentyny, Chile i Paragwaju. Państwa te przygotowują się do ubiegania się o mistrzostwa już od początku XXI w. I przez pewien czas były faworytem do zwycięstwa wyścigu o mundial w 2030 r.
Wtedy pojawiła się kandydatura Arabii Saudyjskiej, Egiptu i Grecji. Jak wspomniano wyżej, Saudowie inwestują w sport gigantyczne kwoty. Mundial byłby ukoronowaniem ich starań. Wybór państw z różnych kontynentów ma być sposobem na zdobycie jak najszerszego poparcia. Nie mówiąc już o wpływach szejków. Mistrzostwa w przypadku wyboru tych państw po raz kolejny zostałyby przeprowadzone zimą.
Pozostaje jeszcze Półwysep Iberyjski. Mistrzostwa w Hiszpanii i Portugalii wydawałyby się najatrakcyjniejsze dla polskiego kibica. Według planu organizatorów kilka spotkań miałoby się odbyć na ukraińskich stadionach. Konkretnie w ramach jednej grupy. FIFA podejmie decyzję w sprawie mundialu w 2030 r. za dwa lata.
W czym tkwi magia mundialu? W prostocie rozgrywek? W tym, że jeden mecz może zadecydować o bohaterach bądź tych, którzy na wieczność okryją się wstydem? W tym, że transmisje są ogólnodostępne? W tym, że są to rozgrywki reprezentacyjne? Niezależnie od powodu, pozostaje życzyć, byśmy zapamiętali listopadowe i grudniowe wydarzenia w Katarze wyłącznie dzięki sportowym względom. Nie można zapominać o tym, jak do tych mistrzostw doszło, ale należy życzyć, by na samym turnieju nie wydarzyło się nic nieprzyjemnego. Niezależnie od okoliczności, to jest piłkarski mundial. Impreza, na którą czekamy cztery lata.