Rosalía – Motomami

Recenzja albumu Motomami Rosalíi wydanego przez Columbia Records.

Tekst: Piotr Szumski

Doskonały, awangardowy album El Mal Querer przyniósł katalońskiej wokalistce flamenco Rosalíi międzynarodowe uznanie. Od czasu jego wydania artystka stopniowo ugruntowywała swoją pozycję w muzycznym głównym nurcie, osiągając światową popularność, m.in. dzięki kolaboracjom z takimi muzykami jak Billie Eilish czy Travis Scott. Jej najnowsza płyta Motomami jest z jednej strony podsumowaniem tej drogi i towarzyszących jej artystycznych poszukiwań, z drugiej natomiast stanowi krok w zupełnie nowym kierunku.

Artystka na swój nowy album kazała nam czekać przeszło trzy lata. Długi czas pracy nad wydawnictwem okazuje się jednak zrozumiały – otrzymujemy bowiem płytę dopracowaną w każdym detalu, zwłaszcza pod kątem produkcyjnym. Duża drobiazgowość Motomami na poziomie utworów jest jednak zrównoważona przez chaotycznie ułożoną tracklistę, dodającą płycie swobodnego charakteru. Niezależnie od kwestii formalnych, albumu słucha się doskonale ze względu na uniwersalne muzyczne wartości – świetne kompozycje, subtelne bity i wirtuozerskie popisy wokalne.

Artystka serwuje nam muzykę niezwykle różnorodną, a w eksperymentowaniu udaje jej się odnaleźć element balansu. Katalonka miejscami powraca do inspiracji swoim rodzimym flamenco (Bulerías), ale potrafi również okiełznać bachatę (La Fama). Z drugiej strony, pozytywnie zaskakuje utworami nawiązującymi do nurtu deconstructed club (CUUUUuuuuuute, Motomami). Najważniejszym motorem i punktem odniesienia dla muzyki na płycie jest jednak reggaeton, a zwłaszcza jego nowoczesna, elektroniczna odmiana zwana neoperreo. Utwory nagrane w tej stylistyce (Saoko, Chicken Teriyaki czy Bizcochito) stanowią również papierek lakmusowy, potwierdzający kompetencje Katalonki jako raperki.

W warstwie tekstowej artystka skupia się na sławie i zmianach, jakie ogromny wzrost popularności wywołał w jej życiu osobistym. Ta refleksyjność znajduje odzwierciedlenie w klimatycznych balladach, które również stanowią mocny punkt płyty. Poważna tematyka przeplatana jest jednak ze sporą dawką humoru, wyraźnie obecnego w takich utworach jak Hentai czy Chicken Teriyaki. Zabawnie wybrzmiewa również rapowa bragga, w której – w odróżnieniu od twórców trapu – artystka imponuje słuchaczowi erudycją w dziedzinie mody, nie zaś zamiłowaniem do statusu powiązanego z luksusowymi markami.

Motomami stanowi doskonały przykład artystycznej transformacji. Płyta jednocześnie opowiada o poszukiwaniu, jak i jest poszukiwaniem samym w sobie, opisuje zmiany i zarazem jest ich odzwierciedleniem. Najlepszym jej podsumowaniem jest być może okładka, na której piosenkarka ukazuje się w pozie nawiązującej do klasycznego obrazu Narodziny Wenus, przykryta dynamicznym, przypominającym motyle napisem. Jako artystka, Rosalía ciągle stwarza się nowo, zmienia i przekształca. Pozostawia po sobie jednak trwałe świadectwo – znakomitą muzykę.

Ocena: 8/10