Warszawskie koncerty dla Ukrainy

Tematyka wojenna otacza nas z każdej strony, w każdym aspekcie życia. Nic więc dziwnego, że mamy z nią do czynienia również w tej muzycznej sferze, że tam też znajduje ona swoje uzewnętrznienie. W jaki sposób można dzięki sztuce pomagać w tak trudnej, a wręcz tragicznej dla milionów osób sytuacji?

Tekst: Dorota Dyra

Odpowiedź muzycznego świata na wojnę nastąpiła bardzo szybko, spontanicznie i z wielu powodów. Pierwszym była oczywiście ogromna chęć pomocy w możliwie najlepszej formie. Pojawiła się w ten sposób idea organizowania koncertów o charakterze charytatywnym, na bardzo różne sposoby. Drugim natomiast była próba wyrażenia przez artystów tego, co aktualnie przeżywają i z jakimi emocjami się mierzą, obserwując relację z kolejnych wydarzeń w Ukrainie. Każde poważne wydarzenie, każdy znaczący krok w historii pozostawia swój ślad w sztuce, urzeczywistnia się jako głos osób wrażliwych na ludzkie cierpienie i krzywdę, dlatego utworów na ten temat będzie się pojawiać coraz więcej w najbliższym czasie.

Pierwsze koncerty były organizowane nieco chaotycznie ze względu na ich spontaniczność oraz towarzyszące wszystkim emocje związane z całą wojną. W samej Warszawie muzyczna odpowiedź na te wydarzenia nadeszła bardzo szybko – 8 marca na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina odbył się jako pierwszy koncert Wydziału Jazzu, zorganizowany przez studentów – Aleksandrę Kryńską oraz Wojciecha Zielińskiego. Wystąpiły w nim osoby związane z wydziałem – zarówno uczniowie i absolwenci, jak i wykładowcy. Bilety sprzedawano w formie dobrowolnej cegiełki wspierającej zbiórkę online. Kolejnymi miejscami w stolicy, w których miały miejsce podobne wydarzenia, były kluby BARdzo bardzo, Stodoła, Spatif czy Jassmine – w zasadzie każdy z lokali, w którym odbywają się regularnie muzyczne imprezy różnego rodzaju wystartował z planowaniem tego typu eventu.

Takie wydarzenia są niezmiernie trudne w organizacji – z jednej strony presja czasowa, z drugiej logistyka tworzenia czegoś o charakterze charytatywnym, do którego jest potrzebny cały sztab ludzi odpowiedzialnych za poszczególne sektory, chociażby nagłośnienie, oświetlenie czy sprzedaż biletów i promocję. Jednak pierwsze, zakończone już wydarzenia pokazały, że ludzie potrafią poświęcić swój czas i pracę słusznej sprawie i przyczynić się do powstawania takich inicjatyw. Świadczyć może o tym obecność wielu zdolnych i sławnych osób, liczba przybyłych widzów oraz kwoty, które udało się już zebrać z tej okazji. Warto też dodać, że często występom towarzyszyły licytacje, najczęściej zdjęć znanych fotografów, ale też niekiedy instrumentów czy innych związanych z muzyką przedmiotów. Wiele wydarzeń było transmitowanych online, aby można było wesprzeć je zdalnie i posłuchać wyjątkowych wykonań.

Repertuar był bardzo różny, najczęściej związany z charakterem danego miejsca, ale zdarzają się wydarzenia z ogromnym wachlarzem gatunkowym, jak we wspomnianym już BARdzo bardzo, w którym słuchacze mieli do czynienia zarówno z popem, rockiem czy funkiem, jak i muzyką instrumentalną czy jazzową. W zasadzie każdy z wykonawców miał zupełnie odmienny charakter, co z jednej strony było niezwykle ciekawe, a z drugiej momentami wręcz wprawiało w muzyczną dezorientację. Niemniej na wydarzenie przyszły tłumy osób, pojawiło się również wielu muzyków, którzy zagrali potem jam session wieńczące całość. Podobny finał miał miejsce w Jassmine, w którym pojawiło się wielu znakomitych artystów ze świata jazzu, takich jak Andrzej Święs, Michał Barański, Artur Tuźnik, Dorota Miśkiewicz, Paulina i Natalia Przybysz czy prowadzący całe wydarzenie Kuba Więcek. Koncert zgromadził wielu znakomitych wykonawców oraz ludzi ze świata sztuki, bilety zostały wyprzedane niesamowicie szybko, dużym zainteresowaniem cieszyły się towarzyszące wydarzeniu licytacje; a nie zabrakło również muzycznego akcentu ukraińskiego – przybyła wokalistka ze Lwowa, Yasia Vmyla, która wykonała niezwykle przejmującą, ludową pieśń. Dosyć często organizatorzy starają się o podobny akcent podczas wydarzenia, w postaci występu ukraińskiego zespołu, solisty lub nawet wykonania za pomocą tradycyjnego, ludowego instrumentu – bandury. Popularnym stał się również zwyczaj wykonywania na baczność hymnu Ukrainy na samym początku oraz wychodzenie na koniec na scenę z flagą, co jest nierzadko bardzo wzruszające i uwrażliwiające na charakter wydarzenia.

Studenci warszawskich uczelni także zdobyli się na organizację podobnego spotkania i 25 marca odbył się koncert w Klubie Palladium, a patronat medialny objęły nad nim Magiel oraz Uniwerek.TV, natomiast cała kwota ze sprzedaży biletów oraz licytacji została przeznaczona na wsparcie Polskiej Akcji Humanitarnej. Wydarzenie poprowadził Karol Paciorek, a wystąpili zarówno studenci i absolwenci, jak i zaproszeni goście specjalni, m.in. Nick Sinckler, zespół Popkultura oraz Rafał Szatan. Projekt był dedykowany pamięci studentów poległych w wyniku inwazji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, w tym Oleksieja Morklianyka, studenta SGH. Wydarzenie zgromadziło wiele osób, a każdy utwór był pewnego rodzaju odniesieniem do obecnej sytuacji i towarzyszącym jej emocjom.

Koncertów dla Ukrainy pojawia się coraz więcej, organizatorzy poprzednich zapowiadają często, że będą pewnego rodzaju cyklem i zaznaczają, że problem nie skończy się wraz z ustąpieniem inwazji – wszelkie straty i cierpienia będą trwały o wiele dłużej. Dlatego tak ważne jest, aby dbać o pamięć i uczestniczyć w tego typu inicjatywach, aby pomagać w taki sposób, w jaki potrafimy najlepiej. Bardzo trudno mówić o bólu, o konkretnych wydarzeniach i gdy brakuje słów, czasem z pomocą przychodzi nam muzyka, dzięki której można wyśpiewać to, co kryje się w najgłębszych zakamarkach serc.