Czego nie wiemy o polskich noblistach?

Pod koniec lutego na Uniwersytecie Warszawskim miała miejsce wyjątkowa uroczystość – przyznanie tytułu doktora honoris causa Oldze Tokarczuk. Nie jest ona jedyną noblistką, której Alma Mater jest nasza Uczelnia. Jacy wybitni nobliści studiowali na UW? Okazuje się, że niektórzy z nich w powszechnej świadomości praktycznie nie istnieją. 

Tekst: Maria Jaworska                                Grafika: Małgorzata Bocian

Tytuł doktora honoris causa to najbardziej prestiżowa nagroda w świecie akademickim. Nadanie jej Oldze Tokarczuk – absolwentce Wydziału Psychologii z 1987 r. było uhonorowaniem jej dorobku literackiego, o którym głośno było na całym świecie w 2019 r. 

Na początku swojego przemówienia wygłoszonego podczas uroczystości Olga Tokarczuk wyraziła solidarność z Ukrainą i nawiązała do sytuacji polityczno-społecznej w Polsce. Przyznała, że zastanawiała się, czy jej napisane wiele miesięcy wcześniej przemówienie będzie aktualne, ostatecznie jednak zdecydowała się je wygłosić. Wspomniała w nim o początkach swoich studiów na UW. 

 

Najważniejsza uczelnia w życiu Olgi Tokarczuk

Był sierpień 1980 r., kiedy 18-letnia Olga przyjechała do Warszawy, aby przed rozpoczęciem przygody ze studiami odbyć praktykę. Jak wspomniała, kolejne lata były dla niej czasem, który ukształtował nie tylko jej wiedzę, lecz także poglądy, umiejętność krytycznego myślenia i potrzebę poszukiwania. Ważne było dla niej nawiązywanie przyjaźni, które jak się okazało w wielu przypadkach trwają przez całe życie, a także udział w strajkach studenckich będących dla niej lekcją wychowania obywatelskiego. W typowym dla siebie literackim stylu Tokarczuk podziękowała swoim profesorom, m. in. za otworzenie oczu i serca, a także za naukę żeglowania po bezmiarze wiedzy

Podczas studiów psychologicznych ze specjalizacją kliniczną późniejsza noblistka pracowała jako wolontariuszka w szpitalu psychiatrycznym. Jednakże po zakończeniu studiów nie związała swojego życia ze stolicą rozpoczęła pracę w Poradni Zdrowia Psychicznego w Wałbrzychu. W kolejnych latach stopniowo odchodziła od wyuczonego zawodu, podążając w kierunku twórczości literackiej, która była bliska jej sercu już w wieku nastoletnim. W międzyczasie, na początku lat 90. wyjechała do Wielkiej Brytanii, aby tam pracować i uczyć się języka. 

Uniwersytet Warszawski nie jest jedyną uczelnią, z którą związana była Olga Tokarczuk. W przeszłości prowadziła warsztaty prozatorskie w Studium Literacko-Artystycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także zajęcia z twórczego pisania na Uniwersytecie Opolskim. Jednak jak sama przyznała, Alma Mater Varsoviensis pozostała najważniejszą uczelnią w jej życiu. 

 

Józef Rotblat noblista z Warszawy 

W dyskursie na temat polskich noblistów najczęściej wymienia się siedem wybitnych postaci, z których lwia część zasłynęła w dziedzinie literatury. Jest to jednak duże uproszczenie. Niewielka część Polaków zna rodzimych noblistów pochodzenia żydowskiego, którzy z różnych powodów emigrowali za granicę, a Nagrodę Nobla otrzymali będąc już na obczyźnie. Nie są to tak powszechnie znane w naszej kulturze postacie jak Szymborska, Miłosz czy Reymont. A szkoda, bo wiele z nich to osoby niezwykle zasłużone. Ich nieobecność w narodowej świadomości jest tym większą bolączką, że niektórzy jak Józef Rotblat to właśnie Polskę uważali za swoją ojczyznę. 

Rotblat urodził się w 1908 r. na Nowolipkach, w niezbyt majętnej żydowskiej rodzinie. Ukończył szkołę rzemieślniczą, więc najlepszą perspektywą na przyszłość miało być dla niego uprawianie zawodu elektryka. Jednak młody Józef chciał od życia czegoś więcej, a do tego był głodny wiedzy. Kiedy w wieku 20 lat dowiedział się, że działająca wówczas Wolna Wszechnica Polska nie wymagała matury, od razu zapisał się na studia. Podczas czterech kolejnych lat wieczorami studiował, w dzień zaś pracował, aż w 1932 r. obronił tytuł magistra fizyki. Dało mu to możliwość zdobywania kolejnych stopni naukowych i rozwoju kariery. Dzięki swojemu mentorowi, Ludwikowi Wertensteinowi, obronił doktorat na Uniwersytecie Warszawskim. Wcześniej ukończył tam specjalny kurs pedagogiczny, który upoważniał go do nauczania fizyki w szkole średniej. Uczęszczał też na wykłady z filozofii, psychologii i logiki na Wydziale Humanistycznym UW. Tuż przed wybuchem wojny wyjechał na stypendium do Liverpoolu, gdzie został zaproszony do pracy przy projekcie Manhattan w Los Alamos. Był to tajny projekt badawczy amerykańskiego rządu, który miał na celu badanie energii jądrowej i wykorzystanie jej do produkcji broni. Jednak po kilku latach przyszła chwila refleksji. Wybitny fizyk, jako pierwszy spośród członków projektu, zrezygnował z pracy nad bombą atomową ze względów etycznych. Swoje dalsze życie poświęcił staraniom na rzecz pokoju na świecie i pracy nad wykorzystaniem fizyki jądrowej w sposób przynoszący korzyści ludzkości. Wraz z Albertem Einsteinem i Bertrandem Russellem założył Pugwash – ruch na rzecz rozbrojenia nuklearnego, skupiający uczonych z obu stron żelaznej kurtyny. W 1995 r. otrzymał Nagrodę Nobla. Nie była to nagroda w dziedzinie fizyki, ale uhonorowanie jego działań na rzecz pokoju. Powrót do Polski przez wiele lat był dla niego niemożliwy, dlatego Józef Rotblat osiadł na stałe w Londynie. Nigdy jednak nie zapomniał o swoim kraju, a o sobie mówił jako o Polaku z brytyjskim paszportem.

 

Menachem Begin czy Alma Mater ma powód do dumy?

Menachem Begin znany jest przede wszystkim jako premier Izraela w latach 1977–1983. Nie każdy jednak wie, że urodził się w Brześciu, który wówczas należał do Imperium Rosyjskiego, a w 1935 r. ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Czy jednak Alma Mater powinna być dumna ze swojego absolwenta, nawet jeśli jest on laureatem Pokojowej Nagrody Nobla? Życiorys Begina, jak się okazuje, jest bardzo kontrowersyjny. Trzy lata po studiach został przywódcą polskiego Bejtaru prawicowej organizacji rewizjonistycznej. Już wtedy przygotowywał się do walki zbrojnej na rzecz utworzenia państwa żydowskiego w Palestynie. W czasie wojny był więziony przez NKWD, a następnie skazany na osiem lat łagru. Udało mu się wyjść na wolność na mocy układu Sikorski-Majski w 1942 r. Dołączył wówczas do Armii Andersa, aby razem z nią dotrzeć do Palestyny. Pozostał tam, uzyskawszy zwolnienie z przysięgi wojskowej. W walce o powstanie niepodległego Izraela, jak również w swojej późniejszej karierze politycznej, nie omieszkał popierać stosowania terroru. W 1946 r. brał udział w przygotowaniu zamachu na Hotel Króla Dawida w Jerozolimie, w którym zginęło 91 osób. Dawid Ben Gurion obarczał go także odpowiedzialnością za masakrę w arabskiej wiosce Dajr Jasin, do której doszło podczas wojny domowej w Mandacie Palestyny w 1948 r. Po tych wydarzeniach Begin zaangażował się politycznie przewodniczył partii Herut, następnie współtworzył koalicję prawicowych ugrupowań Likud, z której ramienia został premierem w 1977 r. Rok później podpisał w Camp David porozumienie z Egiptem, za co wraz z prezydentem tego kraju, Anwarem al-Sadatem, otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. 

 

Leonid Hurwicz z Warszawy za ocean

Pochodził z rodziny Polskich Żydów, która na czas pierwszej wojny światowej schroniła się w Moskwie. To właśnie tam przyszedł na świat, a po zakończeniu wojny wraz z rodziną wrócił do Warszawy. W 1938 r., podobnie jak Menachem Begin, ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jeszcze przed rozpoczęciem drugiej wojny światowej wyjechał za granicę, aby tam kontynuować naukę. Studiował w London School of Economics, w Genewskim Instytucie Wyższych Studiów Narodowych, a od 1940 r. kontynuował studia z zakresu ekonomii w Ameryce na Uniwersytecie Chicagowskim i Uniwersytecie Harvarda. To właśnie z ekonomią związał swoje życie zawodowe i pracę naukową. W Stanach Zjednoczonych kontynuował swoją karierę, wykładał na wielu renomowanych uczelniach, pracował również w Chinach, Indonezji czy Japonii. Interesowały go różne dziedziny ekonomii, takie jak teoria równowagi ogólnej, teoria cen czy teoria rozwoju i planowania. Wraz z dwoma innymi amerykańskimi uczonymi otrzymał w 2007 r. Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii za badania nad teorią mechanizmów rynkowych. Warto nadmienić, że Nagroda Banku Szwecji im. Alfreda Nobla jest finansowana z innych źródeł niż pozostałe pięć kategorii, mianowicie z Banku Szwecji. Wcześniej, w latach 90., otrzymał tytuł doktora honoris causa Szkoły Głównej Handlowej. 

O Leonidzie Hurwiczu nie wspomina się zbyt często jego kariera rozwijała się poza granicami Polski, a wyjazd z niej prawdopodobnie pozwolił mu przetrwać. Jednak kraj pochodzenia bez wątpienia miał wpływ na jego dalszą karierę. W końcu jego pierwszą uczelnią był Uniwersytet Warszawski, więc na ważnym etapie swojego życia, jakim są studia, był mocno związany z Polską. 

 

A co z pozostałymi noblistami?

Znany i lubiany przez rodaków Henryk Sienkiewicz w 1866 r. rozpoczął naukę w warszawskiej Szkole Głównej, która dopiero w późniejszych latach przekształciła się w Uniwersytet Warszawski. Najpierw próbował swoich sił na Wydziale Prawa i Administracji, następnie za namową rodziców przeniósł się na Wydział Lekarski. Swoje miejsce znalazł dopiero na Wydziale Filologiczno-Historycznym, który najbardziej odpowiadał jego zainteresowaniom. To właśnie tam poznał wiele późniejszych wybitnych osobowości polskiej literatury, takich jak Aleksander Głowacki, Władysław Bełza czy Aleksander Świętochowski. Co ciekawe, z wyboru młodego Henryka nie była zadowolona jego matka, która obawiała się, że studia humanistyczne nie dadzą mu odpowiednich perspektyw życiowych. Jednak młody Sienkiewicz już na studiach starał się zasilać studencki budżet pieniędzmi z artykułów pisanych m. in. do “Gazety Polskiej” czy “Niwy”. 

Innym znanym noblistą, którego postaci nie trzeba przedstawiać, jest Czesław Miłosz. Studiował on polonistykę, a następnie prawo na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. W 1931 r. postanowił skończyć studia na Uniwersytecie Warszawskim, jednak ostatecznie nie wytrwał w swoim zamiarze. Prawo najwidoczniej nie było jego życiową pasją odwlekał zaliczenie zajęć, aż w końcu w 1932 r., otrzymawszy ocenę niedostateczną, powrócił do Wilna. Dziewięć lat później jego losy znów splotły się z Uniwersytetem, jednak w zupełnie innych okolicznościach. W czasie wojny pracował w BUW-ie m. in. prowadził inwentaryzację książek, pakował je do skrzyń i własnoręcznie przewoził. 

Losy absolwentów UW są często niezwykłe, wielu z nich osiąga sukcesy w karierze naukowej czy zdobywa sławę dzięki swojej twórczości. Jak widać, niektórzy sięgnęli po tak cenioną nagrodę, jak Nagroda Nobla. Niestety część z nich zostało zapomnianych. Być może warto zainteresować się tymi barwnymi postaciami i samemu ocenić, czy zasłużyli na swoje prestiżowe wyróżnienie. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *