Sztuka jest w modzie

Autor: Katarzyna Gawryluk-Zawadzka

Moda – to, co dziś ładne, ale za kilka lat będzie brzydkie. Sztuka – to, co dziś brzydkie, ale za kilka lat będzie ładne. Rozróżnienie, które uznawała Coco Chanel, dziś nabrało bardziej symbiotycznego charakteru. Moda we współczesnym rozumieniu tchnie w dawne sztuki nowe życie, a te w rekompensacie z mody czynią coś trwalszego, pozwalając jej stać się stylem życia.

W drugiej połowie XX w. projektant Yves Saint Laurent jako pierwszy w historii decyduje się na świadome wprowadzenie sztuki do mody. Od tego czasu zjawisko to staje się na tyle powszechne, że potrzeba rozumienia źródeł inspiracji momentalnie znika. To kategoria rzeczy, które każdy widział, ale nie każdy je zna i wie, skąd się wzięły. Nie wystarczy stwierdzenie, że moda szczególnie upodobała sobie zabawę w sztukę abstrakcyjną i tak to wszystko się zaczęło. Trzeba zaznaczyć, że to nowatorskie formy neoplastycyzmu i pop artu pozwoliły, żeby abstrakcja stała się czymś więcej niż tylko jednym z sezonowych trendów. A dzięki ich upowszechnieniu nastała nowa epoka, w której moda przejęła tak charakterystyczne dla sztuki wieloaspektowe spojrzenie na rzeczywistość. Dlatego mówi się, że obie te dziedziny mają ze sobą wiele wspólnego. Przecież mówią dziś o sprawach istotnych dla świata i co ważne – wsłuchują się w głos ludu, dzięki czemu obrazują zmiany zachodzące w społeczeństwach, nieraz przyjmując rolę manifestu światopoglądowego.

Pion i poziom – podstawowe osie wszechświata

Kiedy w 1965 r. Yves Saint Laurent wystawia na salonach sukienkę o trzech podstawowych kolorach (niebieskim, czerwonym, żółtym), przecina ją czarnymi liniami i nazywa wyglądem Mondriana, wywraca świat mody do góry nogami. Inspiracją modową dla projektanta był nowatorski kierunek w sztuce XX w. zwany neoplastycyzmem, zainicjowany przez Pieta Mondriana, a rozpowszechniony przez Theo van Doebsurga i grupę holenderskich artystów zrzeszonych wokół pisma De Stijl (Styl). Z założenia jego przedstawiciele dążyli do wyeliminowania ze sztuki form przedmiotowych na rzecz ukazania „wewnętrznej” struktury rzeczy w abstrakcyjnych układach linii prostych, przecinających się pod kątem prostym i tworzących pola wypełnione trzema podstawowymi kolorami z udziałem trzech „niekolorów” (czarnym, szarym i białym). Postulaty neoplastycyzmu zawierały elementy myślenia utopijnego, sprowadzając działalność artysty do poszukiwania absolutu, nowej formy, która odpowiadałaby nowoczesnej wizji świata – radosnej i harmonijnej. Założenia te, w czasach powstawania stylu (1914–1917), były odpowiedzią na niespokojną sytuację polityczną panującą na świecie oraz doświadczenie I wojny światowej. Pion i poziom miały stanowić nowe osie wszechświata, zapewniać poczucie bezpieczeństwa, odrzucając wszystko, co nieprzewidywalne, a więc niegeometryczne i dekoracyjne. Kiedy więc w drugiej połowie XX w. Laurent popularyzuje wzór z obrazu Pieta Mondriana, przedstawia podobne nastroje panujące ówcześnie w europejskich społeczeństwach. Jego nowatorski projekt doprowadził do tego, że moda nie tyle co pokochała sztukę abstrakcyjną, ale postanowiła zamienić ją w produkt. Tym samym neoplastycyzm dostępny z początku jedynie dla entuzjastów sztuki, czytelników pisma De Stijl, zaczął pojawiać się wszędzie i stał się pop artem.

 

Modny znaczy popularny

Innym, stosunkowo późniejszym, bo powstałym w latach 50. XX w. w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, stylem, który zrewolucjonizował światowy rynek mody, jest pop art. Ten prąd w sztuce, wywodzący się z ekspresjonizmu abstrakcyjnego, przedstawiał świat z innej perspektywy niż wspominany neoplastycyzm. Zwracał się ku rzeczywistości wielkomiejskiej, środowisku, które kształtowało sposób bycia i myślenia odbiorców sztuki. Była to sztuka popularna – zaprojektowana dla masowego odbiorcy, eklektyczna – będąca pod silnym wpływem konsumpcyjnego charakteru zachodniej cywilizacji i mechanizmu reklamy. Przedstawiciele kierunku nie tworzyli nowej rzeczywistości, a korzystali z tego, co wszystkim dobrze znane. W swoich nieco paradoksalnych zestawieniach (w których nawiązywali do dadaizmu i surrealizmu) obrazowali świat w stanie „przejściowym”, tj. podlegający szybkim zmianom, w którym przepływ informacji jest na tyle płynny, że uniemożliwia wychwycenie tego, co naprawdę istotne i wartościowe. Środkami oddziaływania były wszechobecne kicz, tandeta. Z upływem lat kierunek zyskiwał na aktualności, choć modny, a więc – wydawałoby się – popularny tylko przez moment, stał się nowym stylem życia. Autorstwo kierunku, a także przekształcenie go w modę przypisuje się samemu twórcy stylu, Andemu Warholowi. W latach 60. stworzył on najbardziej znaną sukienkę pop artu, Dress Souper, na której  wydrukował brzegi słynnej zupy Campbell. Pomysł ten przejął włoski dom mody Versace, kiedy to w latach 90. przedstawił suknię z tkaniny pokrytej sitodrukowym wzorem przedstawiającym głowę Marilyn Monroe, co było oczywistym hołdem w stronę założyciela stylu. Dostępne dziś w każdym sklepie T-shirty z nadrukami pochodzącymi z prasy, reklamy czy mediów, pokazują, że moda jeszcze chętniej czerpie z obrazów kultury popularnej, niestety w mniej refleksyjny sposób, odchodząc nieco od pierwotnych założeń stylu. Dlatego warto dziś pamiętać o wciąż ważnej cesze mody – potrzebie bycia zarazem nowatorską w swojej krytyce rzeczywistości i popularną, dostosowaną do klienta.

„Sztuka” zawsze w modzie

Neoplastycyzm i pop art zrewolucjonizowały świat mody. Kierunki dawniej tak od siebie różne, wręcz przeciwstawne w swoich założeniach znalazły wspólny język na pokazach. Odtąd granica pomiędzy sztuką „wysoką” a „niską” nie miała racji bytu. Krytyka zastanego stanu społecznego przez oba kierunki odwróciła się poniekąd przeciwko nim. To, co z założenia odrzucane, piętnowane – stało się sztuką na tyle popularną, że dziś dla wielu już praktycznie bezprogramową. Dziś neoplastycyzm ze swoją harmonijną wizją świata oraz  pop art z krytyką konsumpcjonizmu  są jedynie obrazem nowego, bezrefleksyjnego stylu życia. I choć na wystawie każdego sklepu wciąż widnieją trzy podstawowe kolory przecięte czarnymi paskami, a wszędzie przedrukowywane są podobizny naszych idoli, elementy z prasy i filmu, to nikt w codziennym zakupowym biegu nie pochyli się dłużej nad tym, co i dlaczego właściwie przyciąga jego oko najbardziej. Gdyby udało się to zmienić, odkryto by może jakiś głębszy bagaż estetyczny, prawdę o dzisiejszych czasach, w których potrzeby każdego człowieka nie różnią się tak bardzo od tych współczesnym Mondrianowi czy Warholowi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *