Księżniczka na opak wywrócona, czyli barokowa komedia omyłek

Z okazji jubileuszu naszego miesięcznika redakcja NMS Magiel powróciła do starych, nieistniejących już działów. Gdyby poniższy tekst został napisany kilka lat temu, trafiłby do działu Teatr.

Autorka: Dorota Dyra

Barokowa commedia dell’arte Pedra Calderóna de la Barki w trzech aktach może zadziwiać swoją popularnością na współczesnych deskach teatralnych. Można by pomyśleć, że XVI-wieczny hiszpański utwór, zainspirowany jarmarczną i „postjarmarczną” stylistyką, napisany poetyckim, dworskim wręcz językiem oraz okraszony sprośnymi żartami, nie znajdzie uznania wśród dzisiejszych odbiorców. Mimo to jest co pewien czas wystawiany i stale cieszy się powodzeniem. Co sprawia, że młodych widzów przyciąga taka anachroniczna forma sztuki teatralnej w dobie spektakularnych, sztandarowych spektaklów? Czy jest to jakiś rodzaj artystycznego buntu, pragnienie rozrywki, a może znużenie nadmiernym patosem i zachowawczością?

Księżniczka na opak wywrócona w reżyserii Jerzego Łazewskiego to owoc współpracy Te­atru Sceny Głównej Handlowej z Teatrem Sce­ną Współczesną. Sztuka została wystawiona 3 i 4 marca, a wystąpili w niej: Kornela Bagińska/Aleksandra Mroz (Diana), Przemysław Bawół (Roberto), Agata Daniluk (Gileta), Jan Jaka­czyński (Perote), Katarzyna Duk/Małgorzata Maksimowicz (Flora), Dymitr Hryciuk (Fis­berto), Bartłomiej Hać (Lisardo), Michał Ku­man/Mateusz Zagórski (Książę Parmy), Michał Urbanek/Dorian Dymek (Fabio), Julia Gałęska (Laura I), Marta Zajder (Laura II), Jagoda Mi­kulska (Silvia), Paweł Pawlak (Majordomus) oraz Krzysztof Zybura (Kupidyn). Artyści mie­li przed sobą nie lada wyzwanie – stworzyć coś na pograniczu barokowej pozłacanej skrzyn­ki i sprośnej farsy, w której zostają zatarte gra­nice pomiędzy gminem a arystokracją. Każdy odbiorca, śledząc losy bohaterów, mógł utożsa­miać się zarówno z bogatym Fisbero, roman­tycznym Roberto z Parmy, jak i ubogim Perote; wczuć się w prostolinijną Giletę bądź przeży­wać uniesienia wraz z dystyngowaną Dianą. Barokowe kreacje mieszały się z wiejskimi wło­skimi tańcami, a profesjonalna charakteryzacja oraz kostiumy pozwalały prawdziwie doświad­czyć tego enigmatycznego klimatu. Akcja to­czyła się tu niezwykle wartko – pośród podsko­ków, skłonów, koziołków i piruetów aż trudno było nadążyć za kolejnymi zwrotami akcji, in­trygami, przebierankami oraz wszelkimi pozo­stałymi metamorfozami. Ta lekkość i zmien­ność sprawiły, że na scenie ożył duch teatralnej zabawy – formą, konwencjami oraz marzenia­mi sennymi. I właśnie z tego całego zamętu wy­łaniają się pytania o tożsamość, samoświado­mość, kłamstwa i prawdę.

Znakomita, bardzo plastyczna gra aktor­ska, taniec i doskonała scenografia czynią odbiór spektaklu przyjemną podróżą po sło­necznej, barokowej Hiszpanii. Jednak nie sprowadza się to jedynie do ucieczki w lekką farsę, ponieważ na koniec pojawia się refleksja – czy to księżniczka jest „na opak wywróco­na”, czy też to życiowe konwencje „wywraca­ją” naszą rzeczywistość w sposób zaskakujący i wręcz śmiesznie absurdalny, tworząc co­dzienną, a mimo to niepowtarzalną insceni­zację. Oby pojawiały się następne takie ini­cjatywy i współprace teatralne, patrząc na to, jak wiele osób przybyło na sztukę, tym bar­dziej biorąc pod uwagę pandemiczną rzeczy­wistość, niesprzyjającą organizacji wydarzeń kulturalnych. Czekamy na więcej.