Western na miarę naszych czasów

TEKST: Patryk Kukla

Stany Zjednoczone, lata 20. XX wieku, ostatnie dni świetności kowbojów z krwi i kości, nie lękających się trudnej pracy na farmie. Czas mężczyzn spędzających dni na opiece nad zwierzętami, oporządzeniu mięsa i skór czy wielodniowych podróżach ze stadem przez północnoamerykańskie równiny. To również ostatnie chwile wolności, swobody, życia w kontakcie z naturą. Czas, który już niedługo zostanie przerwany przez intensywny rozwój technologii, kolejną wojnę światową oraz ekspansję kapitalizmu. Zmiany, które poskromią każdego, sygnalizują już swoje nadejście, lecz nie każdy podda się bez walki.

Dwójkę braci – Phila i George’a – widzowie poznają, gdy ich relacja wystawiona jest na próbę. Phil (Benedict Cumberbatch) to rasowy kowboj, stereotypowy południowiec, którego tryb życia w oczach George’a (Jesse Plemons) należy do poprzedniej epoki. W ich więzi dominującą rolę odgrywa niewyrażona werbalnie sprzeczność, odrębność i przywiązanie do pozornie wykluczających się wartości. Owa odmienność da swój wyraz, gdy George poślubi i sprowadzi do domu rodzinnego Rose (Kirsten Dunst) – właścicielkę pensjonatu, w którym bracia nocowali w czasie jednej ze wspólnych wypraw. To wydarzenie napędza akcję westernu, gdy niezgoda obecna w domu przeradza się w spektrum przemocy.

Choć konflikt rodzinny jest motorem napędowym opowieści, Psie pazury nie ograniczają się tylko do niego. Film jest zniuansowaną, wielowymiarową i tajemniczą historią o samoakceptacji, nieprzepracowanej żałobie oraz walce o własną tożsamość. Phil, George, Rose, Peter (syn Rose – Kodi Smit-McPhee) – wszystkie te postaci są skomplikowane, niejednoznaczne. Zaprzecza to poniekąd koncepcji wczesnego westernu, w którym nastawienie postaci do prawa i moralności dało się często określić po samym kolorze kapelusza. W tej opowieści nikt, do ostatniej sceny, nie jest jednoznacznie zły bądź dobry, każdy ma swoje motywacje, a każda racja ma głębokie psychologiczne uzasadnienie.
Z uwagi na otrzymywane nagrody i przewidywane nominacje, nie sposób nie wspomnieć o aktorstwie Benedicta Cumberbatcha. Choć jest to aktor niewątpliwie uzdolniony, potrafiący stworzyć wielowymiarowych bohaterów, to nie można powiedzieć, że jego postać była zagrana najlepiej czy też najciekawiej spośród wszystkich w filmie. Wybitna zaś w Psich pazurach była Kirsten Dunst w roli Rose. Aktorka kradnie swoim kunsztem praktycznie każdą scenę. Szczególnym wyrazem geniuszu jest to, w jaki sposób odegrała szereg skrajnych emocji w czasie przyjęcia wyprawionego dla gubernatora stanu. Zakłopotanie zilustrowane przez Kirsten, jak i sam film, wywołują swego rodzaju oczyszczenie – katharsis. Jednak nie przychodzi ono od razu, tylko narasta, kiełkuje w odbiorcy, aż po kilku godzinach, może nawet kilku dniach, przychodzi wraz z poczuciem spełnienia, satysfakcji i zadowolenia. Poczucia, że to, czego doświadczyło się na sali kina, było czymś wybitnym, przez to jak opowiadana jest historia i tworzone są postacie.

Ocena: 4,5/5