Neurozy i egzaltacja

Bycie dzieckiem nie jest łatwe. Ciągłe poszukiwanie własnej tożsamości, lawirowanie między oczekiwaniami dorosłych i rówieśników, niepewność związana z niewystarczającą znajomością samego siebie i otaczającego świata a do tego frustracja wynikająca z braku sprawczości. Można powiedzieć, że trudniejsze jest tylko bycie rodzicem.

Tekst: Tomasz Dwojak

C’mon C’mon w reżyserii Mike’a Millsa przedstawia historię dziennikarza radiowego – Johnny’ego (w tej roli, po raz pierwszy na wielkim ekranie od premiery Jokera, występuje Joaquin Phoenix) oraz jego młodego bratanka – Jessego, którzy podróżują po Stanach Zjednoczonych. Wyprawa staje się dla obu dobrą okazją na wzajemne poznanie, a także zrozumienie samych siebie. Dla bezdzietnego Johnny’ego to szansa na wyjście z emocjonalnej strefy komfortu, dla Jessego – na przepracowanie traum.

Film tematycznie i stylistycznie ochoczo czerpie z klasycznych sundance’owych motywów znanych z wielu przyjemnie pretensjonalnych produkcji o dwudziesto-trzydziestoparolatkach, często quasi-autobiograficznych. W utworze Millsa czarno-białe kadry ukazują na zmianę wielkomiejskie panoramy oraz zagubionych życiowo i emocjonalnie millenialsów ze skłonnościami do egzaltacji, a to wszystko doprawione zostało szczyptą egzystencjalizmu, nihilizmu i ironii. Ze względu na przeestetyzowanie, film początkowo wygląda trochę jak pastisz amerykańskiego kina niezależnego.
Jednak im dalej zagłębiamy się w fabułę, tym więcej pojawia się szczerości i autentyczności. Dzieło Millsa porusza wiele ciekawych kwestii dotyczących relacji międzyludzkich: Jak uważnie słuchać innych i jak starać się ich zrozumieć? Jak radzić sobie z emocjami? Jak odnaleźć się w społecznych oczekiwaniach – co to znaczy być dobrą matką, ojcem czy synem?
Mimo emocjonalnego przytłoczenia i wszechobecnej melancholii obraz pełen jest dyskretnego humoru, wynikającego z samoświadomości głównych bohaterów i dekonstrukcji ludzkich zachowań, odsłaniającej absurdy codziennej egzystencji. Przy czym Mills pokazuje, że warto czasami wyjść z neurotyczno-ironicznej skorupy, być bardziej spontanicznym, dać wybrzmieć emocjom i poszukać katharsis.

Film bez wątpienia oferuje wspomniane katharsis swoim widzom. C’mon C’mon to równocześnie dzieło bardzo uniwersalne, które może stać dobrym punktem wyjścia do przemyśleń na temat własnych zachowań i relacji.

Ocena: 4/5