W tył zwrot! O krytyce mediów społecznościowych na YouTubie

Niechęć wobec mediów społecznościowych kojarzy się często z boomerstwem, technofobią i zacofaniem. Tymczasem w dyskursie na ich temat coraz silniejszym głosem przeciwko stają się youtuberzy. I choć ich retoryka bywa niekiedy nadmiernie uproszczona, używane przez nich argumenty wydają się przekonujące.

Tekst: Piotr Szumski

Podczas gdy przedsiębiorstwo Marka Zuckerberga w ciszy przygotowywało się do rebrandingu, miliony osób przeglądało TikToka, Facebooka bądź Instagrama. W tym samym czasie znacznie mniejsze, choć znaczące grono widzów oglądało na innej z wielkich platform – YouTubie – filmy namawiające do ograniczenia korzystania z tego typu portali. Apele o ich świadome użytkowanie nie są rzecz jasna żadną nowością, tak samo jak nie są nią podobnego rodzaju materiały w należącym do Google’a serwisie. Niemniej wydaje się, że na rozpoznawalnych kanałach popularnonaukowych i lifestylowych nieco łatwiej w ostatnim czasie natrafić na otwartą krytykę mediów społecznościowych.

Frazeologia kłopotów

Cyfrowa demencja, FOMO, efekt króliczej nory. Wszystkie te mniej lub bardziej potoczne, pejoratywne pojęcia, związane z użytkowaniem social mediów, są dokładnie wyjaśnione w materiałach znanych youtuberów. Weźmy na warsztat choćby ostatnie z nich. Zjawisko króliczej nory analizuje w swoim filmie Łukasz Polikowski, autor popularnego kanału Człowiek absurdalny. W uproszczeniu, opisuje je jako proces, w którym algorytmy platform społecznościowych w odpowiedzi na te same wyszukiwania wyświetlają różne treści różnym użytkownikom. Ukazują też priorytetowo reakcje na nie ich najbliższego otoczenia. Tym samym wywołują u korzystających wrażenie, że wszyscy postrzegają rzeczywistość z widocznej dla nich perspektywy, gdy tymczasem jest ona spreparowana indywidualnie dla każdego z nich. Królicze nory są zresztą częścią szerszego dyskursu o wpływie mediów społecznościowych na tworzenie baniek informacyjnych, wymienianych przez niektórych youtuberów jednym tchem razem z innymi przypisywanymi tym serwisom problemami o charakterze społecznym lub psychologicznym.

Argumenty czy propaganda?

Autor wspomnianego filmu, dla podkreślenia jego wymowy, powstrzymuje się na koniec od tradycyjnego polecenia swojego profilu na Instagramie. Agitacja youtuberów przeciwko mediom społecznościowym przybiera niekiedy jednak bardziej wyraziste formy. Wystarczy zajrzeć do sklepów internetowych twórców dużych, popularnonaukowo-opiniotwórczych kanałów Wojna ideiNie wiem, ale się dowiem!. Znajdziemy w nich koszulki – odpowiednio – ze wzorem przedstawiającym logo Facebooka poruszające marionetką oraz z nadrukiem Instagram psuje mózg. To ostatnie hasło reprezentuje propagandowy wręcz poziom uogólnienia, ale trzeba przyznać, że zostaje nieźle uzasadnione w filmie Jak Instagram psuje mózg?. Ten materiał jest zresztą częścią cyklu o social mediach, w którym autorzy Nie wiem, ale się dowiem! analizują m.in. takie zagadnienia jak pornografia osobowości czy autyzm cyfrowy. Lista pojęć w słowniku problemów staje się coraz dłuższa. Warto jednak mieć świadomość, że choć wszyscy omawiani twórcy powołują się na źródła naukowe, to wspomniane zjawiska są raczej stworzoną w celach perswazyjnych syntezą różnych obserwacji i nie występują w literaturze naukowej jako takie.

Na dobre

Bardziej subtelnym, bo konkretniejszym i opartym na osobistym doświadczeniu przykładem youtube’owego sceptycyzmu wobec social mediów jest postawa szkockiej vlogerki lifestylowej, Lucy Allan. W szeregu materiałów ukazuje ona, jakie zmiany zaszły w jej życiu po usunięciu wszystkich kont na tych portalach (wyłączając oczywiście sam YouTube). Co ciekawe, youtuberka podkreśla w tym kontekście swoją przynależność do generacji Z (ma 21 lat). Zresztą jak przyznaje, tego rodzaju serwisy towarzyszyły jej na każdym kroku od dziesiątego roku życia. Jej decyzja wygląda w tym świetle jeszcze bardziej radykalnie, ale dla naszego pokolenia może stanowić lepszy punkt odniesienia. Allan generalnie zaznacza, że mówi jedynie o swoich doświadczeniach i podkreśla, że nie namawia nikogo do pójścia tą samą drogą. Niemniej w filmie Why You Need a Social Media Detox wymienia solidne argumenty za ograniczeniem korzystania z platform społecznościowych (m.in. poprawę ogólnego stanu zdrowia psychicznego), które notabene pokrywają się w dużej mierze z obserwacjami naukowców.

Jak jest naprawdę?

Choć tego typu przykłady można by mnożyć, prawdopodobnie nie są one wystarczające, by mówić o faktycznym trendzie. Niemniej potencjał YouTube’a w kształtowaniu społecznych postaw jest z całą pewnością znaczący, dlatego warto zwrócić uwagę na pojawiające się tam rozsądne głosy krytyki. Stwierdzenie, że media społecznościowe posiadają niezliczone korzyści to oczywiście truizm. Fakt, że stanowią one element naszej pokoleniowej tożsamości sprawia jednak, że bywamy nieco zbyt wyrozumiali dla ich wad, a każdy przejaw sceptycyzmu wobec nich jesteśmy skłonni traktować jako wyraz niezrozumienia współczesnych realiów. Niesłusznie – przecież to właśnie uważna, krytyczna postawa wobec rzeczywistości pozwala nam ją lepiej zrozumieć.