Puchar wypełniony krwią

Po zakończeniu wojny w Jugosławii Serbia z najważniejszej i jednej z najbogatszych republik wspólnego państwa południowych Słowian przemieniła się w krainę bezprawia, w której najwięcej do powiedzenia mieli gangsterzy. Ich macki nie ominęły także piłki nożnej.

Tekst: Filip Wieczorek

W czasach istnienia Jugosławii, FK Obilić był mało znaczącym stołecznym zespołem. Swoje pięć minut miał on jeszcze w latach przed II wojną światową, kiedy rozegrał kilka sezonów w najwyższej lidze. Po wojnie klub podupadł, zupełnie tracąc swoje znaczenie na rzecz innych belgradzkich zespołów – Partizana i Crvenej Zvezdy. Przez kilka lat nie mógł nawet używać swojej nazwy, która została przez komunistyczne władze uznana za zbyt nacjonalistyczną. Odzyskanie dawnej tożsamości nie poprawiło losów klubu, który jeszcze przez kilkadziesiąt lat tułał się po amatorskich ligach. Lepsze czasy dla Rycerzy nadeszły dopiero u schyłku lat 80-tych, wraz z awansem do trzeciej ligi. Po rozpadzie Jugosławii klub kontynuował swój marsz w górę, kwalifikując się w sezonie 1992/93 do drugiej ligi, w której grały już wtedy tylko drużyny z Serbii i Czarnogóry. Już po dwóch sezonach Obilić awansował do elity. Pomimo sensacyjnego awansu do finału Pucharu Jugosławii, w kampanii 1994/95 Rycerze byli tylko zespołem walczącym o utrzymanie. Po reformie jugosłowiańskiej ligi w sezonie 1996/97 klub po zaledwie dwóch latach powrócił na zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej.

Arkan

Željko Ražnatović jest jedną z tych osób, które w mediach są zazwyczaj eufemistycznie określane jako „kontrowersyjna postać”. Mówiąc natomiast bardziej dosadnie, jest to człowiek, który całą swoją pozycję wywalczył działaniami sprzecznymi z prawem, zarówno tym krajowym, jak i międzynarodowym. Jeszcze zanim zyskał sławę jako przywódca znanej jako Tygrysy Arkana grupy paramilitarnej, która dopuściła się licznych zbrodni wojennych, Ražnatović był jednym z najbardziej wpływowych gangsterów w Jugosławii, którego macki sięgały nawet kryjących go służb specjalnych. Pełnił on również funkcję lidera ultrasów Crvenej Zvezdy. To właśnie drużynę z Marakany (potoczna nazwa stadionu Crvenej Zvezdy – przyp. red.). Arkan próbował kupić po opadnięciu w Serbii wojennego pyłu. Włodarze Zvezdy nie pozwolili jednak na transakcję, wiedząc, że pod wodzą Ražnatovicia klub stałby się pralnią brudnych pieniędzy. Po nieudanej próbie zakupu Crveno-Belih przeniósł on swoją uwagę na niewielki, mało znany klub z dzielnicy Vračar, gdzie starzy właściciele oporu przed sprzedażą drużyny Arkanowi już nie mieli.

Zespół jak z Football Managera

Do przejęcia FK Obilić przez Arkana doszło przed kampanią 1996/97, pierwszą po spadku do drugiej ligi. Tę udało mu się wygrać w imponującym stylu, mając aż 15-punktową przewagę nad drugim w tabeli Železnikiem. Następny sezon Obilić, pomimo bycia beniaminkiem, rozpoczął jako jeden z kandydatów do zajęcia miejsca w czołówce. Na ławce trenerskiej zasiadał młody, aczkolwiek będący w Serbii uznaną marką Dragomir Okuka, znany w Polsce z prowadzenia Legii i Wisły. Klub korzystając z dużych zasobów finansowych swojego właściciela znacząco się wzmocnił, próżno jednak upatrywać w jego składzie wielkich nazwisk. Była to niezwykle młoda drużyna, w której żaden z zawodników nie miał więcej niż 30 lat. Ta szalona strategia rodem z Football Managera przyniosła jednak pozytywny skutek. Kampanię 1997/98 FK Obilić zakończył na pierwszym miejscu w tabeli. Do dziś żadnemu innemu serbskiemu klubowi nie udało się przełamać duopolu Crvenej Zvezdy i Partizana.

Szokujące kulisy

Historia Obilicia zdaje się brzmieć jak jedna z pięknych opowieści o underdogach, którzy sensacyjnie utarli nosa wielkim. W tym przypadku było jednak zupełnie inaczej. Triumfowi drużyny z Vračaru daleko było do miana sportowego sukcesu. Nie chodzi tu bynajmniej o korumpowanie rywali – Arkan w ustawianiu meczów posunął się o kilka kroków dalej, stosując metody żywcem wyjęte z gangsterskich porachunków. Tak jak w Polsce zbyt silnych piłkarsko przeciwników i zbyt neutralnych sędziów unieszkodliwiano oferując im znaczące korzyści majątkowe, tak w Serbii sędziowie i rywale Obilicia żadnych korzyści z oddawania meczów nie mieli, chyba że za taką uznać samo zachowanie zdrowia i życia. Sposób, w jaki Arkan zmuszał ich do podkładania się jego zespołowi, został opisany na łamach programu Insajder przez Zorana Arsicia, jednego z czołowych serbskich sędziów z tamtej epoki:

To prawda, że Ražnatović spoliczkował mnie w szatni. Moi koledzy też mieli problemy, groził im, że nie zejdą z boiska żywi. Nie jestem zaskoczony tym, że to mnie spotkało, tak potężny i silny był wówczas ten człowiek. Przez kordon policyjny przeszedł ot tak, po prostu. […] To wszystko, co się wtedy działo, na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Mieliśmy pistolet przykładany do głowy, byliśmy bici… Wciąż nie wierzę, że dzisiaj można o tym otwarcie mówić przed kamerami. Wtedy wszyscy zdawali sobie z tego sprawę, ale nikt nic nie robił. I tak się działo przez długie lata…

Klub albo ołów

Osiąganie dobrych wyników w sposób najdalszy z możliwych od sportowego nie było jedynym z ciężkich grzechów Arkana. Równie szokująca jest historia drużyny rezerw Rycerzy, FK Mladich Obilić. Przez długie lata był to grający w niższych ligach pod nazwą FK Mladi Proleter niezależny klub. Kiedy Obilić zaczął się liczyć na arenie krajowej, Ražnatović postanowił uczynić z Proletera jego zaplecze. Jest to powszechna praktyka w Serbii, gdzie drużyny rezerw największych zespołów nierzadko występują pod własnymi nazwami. Nie jest jednak ani powszechną, ani akceptowalną praktyką wkładanie prezesowi klubu pistoletu do ust po to, aby ten zgodził się na zmianę nazwy swojej drużyny i zrobienie z niej filii jednego z gigantów. Tego właśnie dopuścił się Arkan, zastraszając prezesa Proletera, Aleksandara Olarevicia. Ten w obawie o swoje życie rzecz jasna zgodził się na fuzję. Jak sam po latach wspominał, wiedział, że gdyby nie wyraził zgody, zostałby zastrzelony.

Problem dla Europy

Zdobywając tytuł mistrzowski FK Obilić zafundował twardy orzech do zgryzienia włodarzom UEFA. Oznaczało to bowiem, że klub wywalczył prawo do gry w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Europejska federacja nie mogła dopuścić do tego, aby w jej flagowych rozgrywkach występowała drużyna kierowana przez takiego człowieka jak Ražnatović, już wtedy oskarżonego przez trybunał w Hadze o ludobójstwo. Nie pozostawało zatem nic innego, jak wykluczyć mistrza Serbii z europejskich pucharów. Zaistniały problem Arkan postanowił rozwiązać po swojemu, nasyłając płatnych morderców na ówczesnego prezesa UEFA, Lennarta Johanssona. Całe szczęście obyło się bez ofiar, jako że zabójcom nie udało się znaleźć odpowiedniego momentu na dokonanie egzekucji. Ostatecznie Obilić został dopuszczony do gry w Lidze Mistrzów po tym, jak Ražnatović zrezygnował z pełnienia funkcji prezesa klubu, obsadzając na tym stanowisku swoją żonę, znaną pod pseudonimem Ceca piosenkarkę. Jednak Europy Rycerzom zwojować już się nie udało. Bez wsparcia ze strony zastraszonych sędziów i rywali udało im się pokonać tylko islandzkie IB Vestmannaeyja w pierwszej rundzie kwalifikacyjnej. Sezon później nie zadziałał już nawet trik z przepisaniem klubu na żonę, a Obilić, który tym razem zajął w lidze miejsce dające prawo gry w Pucharze UEFA, został wyrzucony z pucharów.

Ze szczytu na dno

Od samego początku jasnym wydawał się fakt, że tak szybko jak Obilić pojawił się na salonach, tak szybko z nich wyleci. W klubie zarządzanym przez taką osobę jak Arkan nie mogło być mowy o jakiejkolwiek stabilizacji. Początek końca belgradzkiej drużyny nastąpił w styczniu 2000 roku, wraz ze śmiercią Ražnatovicia. Właściciel klubu zginął tak samo jak żył, zastrzelony w swoim hotelu przez powiązanego ze światem przestępczym policjanta. Większość majątku gangstera, w tym Obilić, została odziedziczona przez jego żonę. Przez kilka sezonów Rycerze kręcili się jeszcze wokół podium, trzykrotnie dostając się do europejskich pucharów, w których z racji na śmierć Arkana mogli już wystąpić. Z czasem jednak Ceca straciła zainteresowanie klubem, który w 2006 roku spadł z Superligi. Po dziewięciu latach zespół, występujący już tylko w belgradzkiej lidze amatorskiej, został wycofany z rozgrywek i rozwiązany. Jego ostateczny kres nastąpił w zupełnym zapomnieniu, w większości serbskich mediów nawet nie wspomniano, że drużyna, która odegrała tak ważną rolę w najnowszej historii krajowego futbolu, przestała istnieć. Pozostała tylko historia, która obrazuje skalę upadku Serbii w latach 90.