Więzi damsko-damskie – recenzja spektaklu “Posprzątane”

Losy czterech kobiet, z całkowicie różnych światów, splatają się w skutek nieoczekiwanego zwrotu wydarzeń. Jak, pomimo przeciwności losu, narodzi się ich przyjaźń?

Tekst: Adrianna Zając

Posprzątane to spektakl w reżyserii Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej, będący adaptacją sztuki Sarah Ruhl. Powstał we współpracy z Narodowym Instytutem Audiowizualnym i Telewizją Polską. Choć sztuka zadebiutowała już wcześniej na polskiej scenie, tym razem zdecydowano się przedstawić ją w formie nieco bardziej przypominającej film – przemyślana praca kamery, zmiany lokacji i widoczny montaż dodają kinowej dynamiki. Bohaterów możemy zobaczyć nie tylko w klasycznym ujęciu ze statycznej kamery, znanym z większości produkcji Teatru Telewizji – postaci przedstawiają się widowni, siedząc wprost przed obiektywem, co sprawia, że przełamują tak zwaną „czwartą ścianę”. Przypomina to formę znaną raczej z sitcomów niż teatru.

Samowystarczalne

Wchodzimy w świat kobiet, które wiodą dość zwyczajne życie na amerykańskim przedmieściu. Lane (Agata Kulesza) to zapracowana i zmęczona lekarka. Jej mąż (Piotr Adamczyk), wykonujący tę samą profesję, nie ma czasu na życie rodzinne. Oboje zdecydowali poświęcić się obowiązkom zawodowym, dlatego Lane zatrudnia Mathilde (Dominika Kluźniak) do pomocy w domu. Ta charyzmatyczna, niespełniona komiczka wyjechała z ojczystej Brazylii w poszukiwaniu zarobku – nie czerpie jednak przyjemności z pracy, gdyż sprzątać nienawidzi. Opowiada za to wybitne żarty, wciąż poszukując dowcipu idealnego. Mathilde w obowiązkach wyręcza siostra lekarki, Virginia (Aleksandra Konieczna), która w tajemnicy przed Lane czyści jej mieszkanie. Robi to, bo uwielbia porządki. W powtarzalnych czynnościach odnajduje spokój dający poczucie ucieczki od pogłębiającej się bezczynności i beznadziei.

Pewnego dnia mąż lekarki postanawia porzucić żonę dla swojej pacjentki, Any (Wiktoria Gorodeckaja), która wkracza w życie bohaterek z własnymi problemami. Mimo niesprzyjających okoliczności, więzi między kobietami zaczynają się zacieśniać. Bohaterki budują nową relację z Aną, która odnajduje w nich potrzebne wsparcie, a co więcej, zaczynają też lepiej rozumieć siebie nawzajem.

W zawiłe wydarzenia wprowadza nas wspaniała obsada, która ukazuje prawdziwe i szczere postaci. Uwagę przyciąga zwłaszcza Agata Kulesza – na twarzy aktorki doskonale rysują się skrajne emocje, z którymi zastajemy jej bohaterkę.

Gdzie ci mężczyźni?

Pytanie, które zadaje Danuta Rinn w swojej piosence, staje także przed naszymi bohaterkami – w tym dramacie mężczyźni są nieporadni i niepotrzebni. Charlesa (Piotr Adamczyk), który zostawia Lane dla Any, poznajemy jako nieobecnego męża. Nowa miłość wzbudza w nim jednak zachwyt i pomaga odkryć nowe pokłady energii. Zdaje się, że w nowym związku nie popełni już tych samych błędów i znajdzie dla Any czas i uwagę. Wszystko układa się aż do nadejścia kryzysu, jakim jest choroba Any. Bohaterka staje w obliczu śmierci, gdy jej stan na dobre się pogarsza. Charles postanawia więc wyruszyć na poszukiwanie cudownej substancji, która wyleczy jego ukochaną. Z jednej strony robi to, aby jej pomóc, z drugiej jednak znów znika, uciekając tym samym od problemu. To nie on zmierzy się z jej cierpieniem i okaże potrzebną uwagę. Mężczyzna ucieka przed tym, co tu i teraz, by znaleźć rozwiązanie, które pozwoli mu uniknąć konfrontacji z trudną sytuacją.

Po każdej wojnie ktoś musi posprzątać

Tytułowy rytuał sprzątania pojawia się w sztuce jako powtarzany motyw układania życia na nowo. To historia o empatii, współprzeżywanym cierpieniu i potrzebie bycia z drugim człowiekiem.

 

Spektakl dostępny jest na platformie Ninateka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *