Sztuka czy nie sztuka – oto jest pytanie. Refleksje nad medialnością sztuki

Natalia Zalewska

Wystawa Van Gogh Multi-Sensory to dwa światy – pierwszy, bardziej tradycyjny reprezentowany przez obrazy „polskich Vincentów”, czyli ludzi inspirujących się malarzem, drugi zaś skryty za czarną kurtyną, wkraczający we współczesne media. Starcie tych różnych malarskich rzeczywistości nasuwa następujące pytania: czy tradycyjnie podziwiany obraz, na którym dostrzegamy każde pociągnięcie pędzla pozostawione na płótnie przez artystę dostarcza więcej doznań odbiorcom, niż wszechogarniająca nas forma cyfrowa z towarzyszącą muzyką klasyczną? Czy pokaz wcześniej powstałych dzieł wyświetlanych z rzutnika nadal jest sztuką?

Metoda reprodukcji była znana już w starożytności, choć ze względu na brak odpowiednich narzędzi wykorzystywano ją głównie do kopiowania rzeźb. W średniowieczu   i renesansie powielanie obrazów traktowano jako naukę. Jak podaje Elizabeth L. Eisenstein w Rewolucji Gutenberga (1979), wiele lat po wynalezieniu druku książki, ze względu na cenę materiałów wykorzystywanych do ich produkcji, nadal były stosunkowo drogie. Stosowane techniki do ich wytworzenia dopiero się rozwijały, co utrudniało produkcję na masową skalę. Przełomem stał się rozwój fotografii, która nawet kopiowana, zawsze była równa oryginałowi. Postęp techniczny i wybuch II wojny światowej doprowadziły do tworzenia reprodukcji na masową skalę i powstania kultury popularnej.

W latach 30. XX w. zaczęto dostrzegać ten problem. Walter Benjamin napisał Dzieło sztuki w dobie reprodukcji technicznej (1938)na temat mankamentów sztuki masowej, którym można przyjrzeć się bez politycznego kontekstu. Według niego dzieło posiada „aurę”, czyli dopełnienie historyczno-społeczne, które wraz z talentem autora składa się na wyjątkowość  pracy . Sztuka jest tworzona narzędziami charakterystycznymi dla danego czasu i miejsca. Postawienie odbiorcy przed fizycznym elementem kultury skłania go do refleksji, stwarza przestrzeń do kontemplacji. Sztuka stanowi zatem pewien rodzaj sacrum, za którym kryje się rytualność, kojarzona obecnie z wyjątkowym przeżyciem. Przez masowość i powszechną dostępność dzieło zatraca swoją niepowtarzalność, a widz nie odczuwa silnych przeżyć po zobaczeniu go, ponieważ jest z nim już oswojony – obraz staje się czymś oczywistym. W teorii sztuki funkcjonuje też pojęcie „ramy”, która nie tylko pełni funkcje ochronne, lecz oddziela sacrum od tego, co współczesne, aby podkreślić kunszt twórcy, a także wywołać uczucie dystansu i małości wobec talentu artysty.

Wystawa Van Gogha zaburza te postulaty. Szybko zmieniające się obrazy nie pozwalają na skupienie się na danym dziele i uniemożliwiają refleksję. Odbiorca nie dostrzega faktury czy pociągnięć pędzlem, przez co swoistość obrazów zostaje zatracona. Nie mówiąc już o tym, że kolory reprodukcji różnią się od oryginału.

 Podobne wystawy

Ekspozycja obrazów dzieł Van Gogha nie jest jedyną w swojej formie. W latach 70. powstają pierwsze instalacje multimedialne. Prace Anthonego McCalla są tworzone za pomocą światła oraz rzutników. Cykl Solid-light Works rozpoczyna się krótkim filmem Line Describing a Cone (1973), w którym z projektora wychodzi wiązka światła, przekształcająca się w pusty stożek. Widzowie bawią się powstałą bryłą, aż wraca ona do pierwotnego kształtu.

Olafur Eliasson wykorzystuje w swoich dziełach nietypowe materiały, takie jak światło. Twórca w instalacji The weather Project (2003), zorganizowanej w londyńskim muzeum Tate Modern, ułożył reflektory w taki sposób, by imitowały wielkie słońce.

Także Ryoji Ikeda, japoński artysta, tworzy instalacje polegające na połączeniu dźwięków i obrazów. W jego dziełach na dużych powierzchniach pojawiają się szybko zmieniające się sekwencje, którym często towarzyszą brzmienia na skraju słyszalności powodujące albo zachwyt, albo duży dyskomfort. Przykładem takich instalacji jest seria Test Pattern (2008).

Po analizie zjawiska zauważalna staje się jedna różnica między przywołaną wystawą Van Gogha a innymi przykładami instalacji: Van Gogh tworzył impresjonistyczne dzieła w XIX w., zaś pozostałe projekty są wyrazem indywidualizmu artystów z użyciem nowych mediów.

Konkluzja

Pomimo niedoskonałości multimedialnych wystaw, ich ważną cechą jest funkcja dydaktyczna. Tak jak zauważył Walter Benjamin –wykorzystanie nowych mediów i ich masowości jest nieuniknione, sztuka musi nadążać za percepcją współczesnych odbiorców. Jednorazowe wybranie się na wystawę i doświadczenie nowych wrażeń estetycznychi trafia do młodszych odbiorców, o czym świadczą ich dobre rekomendacje. Sztuka staje się ogólnodostępna. Należy jednak pamiętać, że nic nie zastąpi obcowania z oryginalnym dziełem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *