Gdzie (czy) są granice?

Jak podaje Słownik języka polskiego: sztuka ż III 1. «twórczość artystyczna, której wyrazem są dzieła z zakresu literatury, muzyki, malarstwa, architektury, rzeźby itp., odpowiadające wymaganiom piękna, harmonii, estetyki i pobudzające do rozmyślań». Czy coś tak nieuchwytnego jak sztuka da się zamknąć w słownikowej definicji i wyznaczyć jej granice? I kto ma decydować, gdzie te granice przebiegają – artyści czy odbiorcy, wszyscy razem czy każdy z osobna?

Tekst: Weronika Kędzierska

 

Jako ludzie lubimy wszystko nazywać, definiować, wyznaczać granice – to pozwala nam się odnaleźć, uporządkować chaos, mieć pewność, co jest jakie. Wolimy raczej odpowiedzi od pytań, pewność od wątpliwości. I tu pojawia się sztuka, która chociaż ograniczana w  słownikowych definicjach, raczej nie mieści się w ich konkretnych słowach. Sztuka stawia pytania, ma powodować emocje i pobudzać do rozmyślań. Stąd też niełatwo wyznaczać jej granice i powiedzieć wprost, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy. Kwintesencją sztuki jest wolność, przez wielu uznawana za podstawową wartość. Jak więc powiedzieć, gdzie ta wolność się kończy? Kto powinien o tym decydować? I wreszcie – czy bez przekraczania granic, sztuka (lub jakakolwiek inna dziedzina życia) mogłaby się rozwijać na przestrzeni dziejów?

Od jaskini w Lascaux do ulic Banksy’ego

Romanizm, gotyk, renesans, barok, rokoko, klasycyzm, romantyzm, realizm, ekspresjonizm, kubizm, surrealizm – to tylko niektóre przystanki na drodze do współczesności. Sposób tworzenia i pojmowania sztuki zmieniał się dość dynamicznie na przestrzeni lat, a było to możliwe dzięki ludziom wykraczającym poza schematy. Gdyby wszyscy artyści pozostawali w obrębie wytyczonych wcześniej granic, trzymali się tego, co znane, epoki i nurty w sztuce nigdy by się nie zmieniały. Jako odbiorcy wciąż obserwowalibyśmy takie same dzieła, jakie oglądali ludzie przed wiekami. Tu należałoby wrócić do problemu definiowania sztuki i  ocenić, czy artysta powinien dbać o zachowanie piękna i harmonii, czy raczej wzbudzać w  odbiorcy emocje. Analizując historię sztuki można postawić hipotezę, że artystów i  artystki powinna cechować skłonność do buntu, chęć przekraczania granic. W końcu większość najbardziej znanych nazwisk w świecie sztuki należy do tych, którzy wyłamywali się ze schematów, często wzbudzali kontrowersje i byli niedoceniani za życia. Kobiecy akt stanowiący część Śniadania na trawie Édouarda Maneta został uznany za bulwersujący i  wulgarny, bo został namalowany inaczej niż dotychczasowe akty (przede wszystkim przedstawiał prawdę – antyczną boginię zastąpiła zwyczajna dziewczyna), a dziś jest uznawany za kamień milowy w dziejach malarstwa. Z kolei Claude Monet, ostro krytykowany za swoją Impresję, wschód słońca, dziś znany jest z zapoczątkowania nowego kierunku w sztuce. Ostatecznie wszyscy wielcy zyskali sławę i uznanie właśnie dzięki temu, że przekraczali granice i tworzyli coś nowego. Pojawia się jednak pytanie, czy skoro już tyle granic zostało przekroczonych, to czy współcześni artyści mogą posuwać się jeszcze dalej.  Czy istnieje jakaś ostateczna granica, wyznaczająca koniec?

Wolność i/lub moralność

Sztuka współczesna może być uznawana za trudną w odbiorze, niezrozumiałą dla przeciętnego odbiorcy. Artyści i artystki coraz częściej rezygnują z cieszących oko krajobrazów czy kunsztownych portretów na rzecz dzieł wzbudzających emocje, komentujących współczesność, prowokujących, a chyba taka jest ich rola w dzisiejszych czasach – mają poruszać sumienia i rozpoczynać dyskusję. Ponadto, twórcy coraz odważniej szukają środków wyrazu, przesuwając granicę coraz dalej i dalej, co sprawia, że pojawia się niebezpieczeństwo zatracenia moralności. Właśnie ta kwestia była powodem publicznego oporu, jaki wywołała instalacja Katarzyny Kozyry Piramida zwierząt. Rzeźba składająca się z  wypchanych zwierząt, koguta, kota, psa i konia, ustawionych jedno na drugim, połączona z  filmem ukazującym ubój konia, została skrytykowana z powodu wątpliwej poprawności etycznej. Co prawda zwierzęta nie zostały zabite dla celów artystycznych, jednak użycie ich ciał zostało uznane za przekroczenie granicy. Pojawiło się pytanie: czy wolność artystyczna człowieka jest ważniejsza od godności zwierzęcia? Choć poruszana przez Kozyrę problematyka zabijania zwierząt, czy śmierci w ogóle, bez wątpienia wymaga reprezentacji w  sztuce, sposób jej przedstawienia wybrany przez artystkę oraz proces twórczy mogą być uznane za nieodpowiednie. Szczególnie gdy porówna się Piramidę zwierząt na przykład do Krzyczenia owiec Banksy’ego – dzieła poruszającego ten sam temat, wzbudzającego emocje, podnoszącego świadomość, ale z wykorzystaniem pluszowych zwierząt, a więc bardziej poprawnego etycznie. Z drugiej strony można zastanowić się, czy intensywność dyskusji, jaką wywołała instalacja Kozyry, nie świadczy właśnie o wielkości dzieła. Dylemat dotyczący tego, czy artystka przekroczyła granice sztuki każdy musi jednak rozstrzygnąć według własnej moralności.

Moja granica, twoja granica

Sztuki bez wątpienia nie można zamknąć w równaniu lub konkretnych słowach. Na pytanie gdzie znajdują się jej granice (o ile w ogóle istnieją), nie da się udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Prawdopodobnie dla każdego granice między wolnością artystyczną a  odpowiedzialnością moralną, między sztuką a niesztuką, będą przebiegały w innych miejscach. Coś, co dla kogoś jest już bulwersujące, dla kogoś innego może być po prostu nowatorskie. Ostatecznie to właśnie te różnice doprowadzające do dyskusji czynią sztukę tak poruszającą i niezbędną dla funkcjonowania społeczeństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *