Społeczne skutki zmiany prawa aborcyjnego

W zeszłym roku, tuż przed ogłoszeniem przez Trybunał Konstytucyjny zmiany prawa dotyczącego aborcji, Krystyna Kacpura w wywiadzie dla Gazety Wyborczej mówiła, że ma nadzieję na to, że Polki nie będą umierać z powodu nowego prawa, a jeśli jednak stanie się coś chociaż jednej z nas, nie wybaczymy tego polskiemu państwu nigdy. […] Musimy walczyć, nawet jeśli da to niewiele. Jesteśmy odpowiedzialne przed następnymi pokoleniami. Nie miała ona wówczas pojęcia, że jej wypowiedź się urealni.

Tekst: Wiktoria Konarska

Społeczeństwo i medycy w obliczu zakazu aborcji

Po podaniu do mediów wiadomości o śmierci pani Izabeli, walka o zmianę prawa aborcyjnego została wznowiona z dwukrotną siłą – na ulice miast ponownie wyszły dziesiątki bezsilnych i sfrustrowanych obecną sytuacją osób. Okazuje się, że pomimo obecności przesłanki o możliwości dokonania aborcji ze względu na zagrożenie zdrowia lub życia matki, nie działa ona w praktyce. Lekarze boją się zakwestionowania swojej decyzji i zwiększa się ich nieufność wobec systemu. Prawo nie precyzuje asumptu o ratowaniu życia i zdrowia kobiety, co sprawia, że lekarze nie do końca rozumieją, co mogą w danej sytuacji zrobić. Skutkuje to stosowaniem ograniczeń w znacznie zawężonej formie. W przeciwnym przypadku narażają się oni na odpowiedzialność karną oraz odebranie prawa do wykonywania zawodu [na podstawie ustawy z dnia 17 maja 1989 o izbach lekarskich (Dz. U. Nr 30, poz. 158, z 1990 r. Nr 20, poz. 120, z 1996 r. Nr 106, poz. 496, z 1997 r. Nr 28, poz. 152, z 1998 Nr 106, poz. 668, z 2001 r. Nr 126, poz. 1383 z późn. zmn.)]. Ustawowo określone warunki legalnej aborcji budzą wiele wątpliwości interpretacyjnych, ponieważ ustawodawca posłużył się zwrotami, które mogą być wielorako interpretowane. Trudno jest więc poprawnie stwierdzić, która sytuacja jest faktycznym zagrożeniem dla zdrowia lub życia ciężarnej, brakuje również katalogu chorób, które usprawiedliwiałyby zabieg z takiej przyczyny (Dz.U.1993.17.78 – Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży). Jest to problem czysto prawny, który istniał przed październikowym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego.

Medycy biją na alarm – głównym skutkiem zakazu aborcji, poza zwiększeniem liczby jej wykonywania poza systemem, jest strach. Osoby w ciąży boją się wykonywania badań prenatalnych, uznają, że w obecnej sytuacji nie ma to sensu, bo i tak nie będą mieć wpływu na dalsze losy ciąży. To nieprawda, ponieważ niektóre wady da się leczyć wewnątrzmacicznie. Niska dostępność oraz refundowalność tylko dla kobiet po 35 r.ż. nie poprawia sytuacji.

Niedawno został opublikowany raport dotyczący korelacji całkowitego zakazu przerywania ciąży i śmiertelności okołoporodowej (w Stanach Zjednoczonych). Okazuje się, że donoszenie ciąży jest obarczone dużo większym ryzykiem niż zabieg jej przerwania. Podczas badania wzięto pod uwagę dane statystyczne dotyczące liczby aborcji, urodzeń i śmiertelności okołoporodowej. Następnie obliczono, jak wpłynęłoby to na liczbę urodzeń i śmiertelność kobiet. Na skutek przerwania ciąży umiera sześć na milion osób, a wskutek komplikacji ciąży lub porodu 201 na milion.

W nawiązaniu do słów Juana E. Méndeza, Specjalnego Sprawozdawcy ds. tortur i innego okrutnego i nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, przy Radzie Praw Człowieka ONZ, Niewłaściwe traktowanie i przypadki nadużyć wobec kobiet chcących skorzystać ze świadczeń z zakresu zdrowia reprodukcyjnego mogą być uznane za torturę lub nieludzkie traktowanie., stwierdzić można, że dostęp do aborcji jest kwestią praw człowieka. Zmuszenie do pozostania w niechcianej ciąży lub poszukiwania niebezpiecznych sposobów aborcji jest naruszeniem prawa do integralności fizycznej. Zgodnie z art. 3 i 5 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, każdy ma prawo do życia, zdrowia i ochrony przed przemocą, dyskryminacją i nieludzkim, poniżającym traktowaniem. Oznacza to, że jedyną osobą, która może decydować o swoim ciele jest tylko jego posiadacz, nikt więcej. Dostęp do aborcji jest  bezpośrednio związany z ochroną i przestrzeganiem praw człowieka przysługujących kobietom, dziewczętom i innym osobom, które mogą zajść w ciążę. Przekonanie, że aborcja jest niemoralna, prowadzi do stygmatyzacji osób zachodzących w ciążę przez pracowników służby zdrowia, rodzinę i wymiar sprawiedliwości. Oddziaływanie na psychikę tej formy dyskryminacji jest niezaprzeczalne – nękanie, zawstydzanie czy strach o własne zdrowie i życie – to tylko niektóre ze składowych.

Liczbowe skutki zmiany prawa

Trudno jest jednoznacznie określić, jakie są skutki zmiany ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, ponieważ brak jest konkretnych liczb i danych. Najbardziej aktualne dane udostępniane przez strony rządowe dotyczą roku 2019, a resort zdrowia odpowiada „Dziennikowi Gazecie Prawnej”, że informacje na temat liczby przeprowadzonych w 2021 r. zabiegów przerwania ciąży będą możliwe do uzyskania nie wcześniej niż w lipcu 2022 r.

Co dalej?

W Sejmie ponownie pojawił się projekt ustawy Stop Aborcji, który zakłada karanie osób dokonujących aborcji, a także wszystkich, którzy w tym pomogli. Gdyby ten scenariusz wszedł w życie, to za przerwanie ciąży groziłoby od 5 do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie. Co wtedy z poronieniami? Jak byłyby one rozpatrywane w świetle prawa? Jak zareagują na to Polacy? Prezydent złożył w zeszłym roku w Sejmie projekt ustawy przewidujący wprowadzenie nowej przesłanki, która przywraca częściowo możliwość przerywania ciąży, ale jedynie w przypadku wad letalnych, kiedy przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe lub obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą, prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do jego śmierci, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne. Prezydencką inicjatywę dotknęła stagnacja, na razie kwestia projektu ustawy „Stop Aborcji” pozostaje nierozstrzygnięta. Powstała również kontrinicjatywa – Legalna Aborcja Bez Kompromisów, gdzie organizatorzy zbierają podpisy pod projektem ustawy obywatelskiej wprowadzającej legalną aborcję bez względu na powód. Niepewność związana ze wszystkimi powyższymi materiami sprawia, że Polacy coraz chętniej rezygnują z posiadania potomstwa. W najnowszym badaniu United Surveys dla RMF FM i „Dziennika Gazety Prawnej”, w którym zapytano osoby z różnych grup wiekowych o to, czy ich zdaniem orzeczenie trybunału miało wpływ na decyzję Polek i Polaków o posiadaniu dzieci. 45.5 proc. respondentów odpowiedziało: Tak, zmniejszyło chęć posiadania dzieci, 41.5 proc. badanych uważa tymczasem, że wyrok TK w sprawie aborcji nie ma żadnego wpływu na plany młodych w tym temacie, 2,8 proc. stwierdziło, że nowe prawo ma korzystny wpływ na perspektywę macierzyństwa w Polsce. Jak na dłoni widać, że wizja ciąży w kraju, w którym dostęp do badań prenatalnych jest utrudniony, a ewentualnie uszkodzony płód staje się niekiedy wyrokiem śmierci lub wizją uszczerbku własnego zdrowia, skutecznie zraża ludzi.

Patrząc na marsze na ulicach, stan psychiczny kobiet, strach zarówno ich, jak i medyków, którzy gubią się w meandrach antyaborcyjnego prawa, można odnieść wrażenie, jakoby sytuacja była patowa. Trudno się z tym nie zgodzić – jak mówi Amnesty International, w Polsce łamane są prawa człowieka, które skutkują śmiercią kobiet. Pomimo niezaprzeczalnych danych, które potwierdzają fakt, że zakaz aborcji nie powoduje zaprzestania usuwania ciąży, ale rozwój niebezpiecznej, podziemnej alternatywy, w Polsce podejmuje się kolejne próby zmiany prawa w tę bardziej opresyjną stronę. Jak rozwinie się ta sytuacja? Czas pokaże. Na ten moment jesteśmy, jako społeczeństwo, zmuszeni zmagać się z konsekwencjami wyroku Trybunału Konstytucyjnego.