Korepetycje z technologii

W czasach pandemii korepetycje stały się jeszcze bardziej powszechne. Okazało się, że wiele spraw da się załatwić zdalnie, a wiele innych można zautomatyzować. Rodzi się pytanie – komu i do czego potrzebna edukacja? Może wystarczą tylko korepetycje z technologii?

Tekst: Arkadiusz Klej

Patrząc na warunki ekonomiczne, coraz więcej Polaków stać na wysokiej jakości edukację. Współcześni rodzice wolą zapewnić swoim dzieciom dobrą opiekę niż zadbać o swoje codzienne przyjemności. W idealnym świecie ta wiedza ciągnęłaby nas w górę. Trzeba jednak spojrzeć prawdzie w oczy. Większość korepetycji to powtarzanie materiału, który już był przerabiany w szkole. Kompletny brak indywidualizacji, jaki spotykamy w publicznej edukacji, jest szczególnie problematyczny w przedmiotach ścisłych. W nauce literatury brak znajomości pieśni o Rolandzie nie uniemożliwia czytania fraszek Kochanowskiego. W matematyce – brak znajomości mnożenia ułamków prawie uniemożliwia rozwiązywanie równań z niewiadomymi.

Z drugiej strony – po co komu jakieś korepetycje? Jest w szkole podręcznik, na końcu są rozwiązania. Dzisiejszej młodzieży się w głowach poprzewracało. Od biedy pomoże starsza siostra albo tata. I jest chyba sedno problemu – pomoc niekompetentna. Przecież rodzeństwo nie skończyło 5 lat studiów pedagogicznych. Rodzice nie są nauczycielami. I ich dobre intencje i „siedzenie nad dzieckiem” z pracą domową nie przełożą się na rozumienie. Często będą tylko źródłem zbędnej nerwicy mającej swoje źródło w bezsilności, do której aż głupio się przyznać. Jak to jest, że ja coś umiem policzyć – ale jak to tłumaczę, to nikt nie rozumie? Całe społeczeństwo popełnia ten błąd poznawczy – to, że ktoś jest ekspertem domenowym, nie oznacza, że jest ekspertem od przekazywania wiedzy w tej domenie.

Eksperci od wszystkiego

W 2020 r. dzięki wsparciu Szkoły Pionierów Polskiego Fundusz Rozwoju rozwijałem startup TagIT. Tworzyliśmy technologię, która miała pomóc dydaktykom i trenerom. Mówiąc prościej – doradzaliśmy skuteczniejsze metody przekazywania wiedzy niż pokazywanie prezentacji. Gdy prowadziliśmy wywiady z różnego rodzaju szkoleniowcami i trenerami, odkryliśmy straszną rzecz. Większość z nich kompletnie nie sprawdza, czy ich szkolenia przekazują wiedzę. Byli nawet tacy, którzy nie potrafili nazwać, jaki konkretnie ma być efekt ich kursu. Bardzo rzadko ekspert domenowy jednocześnie jest dobrym dydaktykiem. Zwykle ekspert domenowy przekazuje wiedzę pomimo tego, że dydaktykiem jest bardzo kiepskim. Pytanie – jak długo będziemy tkwić w takim stanie?

Mamy jako społeczeństwo przeświadczenie, że każdy potrafi uczyć. Jakoś potrafi – tylko pytanie, czy warto poświęcać czas na edukację, której skuteczność jest znikoma? Może powinniśmy przestać sobie wmawiać, że bez znajomości zasad dydaktyki, bez rozumienia tego, jak działa pamięć i percepcja, bez znajomości nowoczesnych narzędzi można rzetelnie przekazywać wiedzę. Przede wszystkim – taka forma jest marnowaniem czasu uczących się.

Korepetycje z myślenia

W tej samej Szkole Pionierów PFR rozwijał się jeden z ciekawszych młodych startupów Ed-techowych „Wirtualny Nauczyciel”. Zespół prowadzony przez Marka Wójcika (który sam jest nauczycielem matematyki) postawił sobie za cel zbudowanie platformy uczącej matematyki. Ale tak serio uczącej. Ich rozwiązanie przyjmuje popularna obecnie metoda Sokratejska, która zakłada, aby uczyć i wspierać ucznia w procesie poprzez zadawanie mu pytań, nie zaś udzielanie odpowiedzi. Zapytałem Marka, jak to możliwe:

Cyfrowe wsparcie jest lepsze od 90% innych możliwości z kilku powodów. Po pierwsze jest zaprojektowane tak, aby było angażujące. Gdy monotonna zdalna lekcja działa jak kołysanka, dobrze zaprojektowany interfejs może być przygodą, od której dziecko trzeba odrywać. Taki proces obudowuje wiedzę nie tylko emocjami, ale również wsparciem. Gry edukacyjne zatrzymują się na tym, aby dać uczniom postać, która rozwiązuje zadania. Ale aby coś było nauką, musi być w tym procesie informacja zwrotna. Technologia, która rozumie, z czego wynika błąd i jest w stanie udzielić podpowiedzi, może stać się substytutem relacji. Chciałbym, aby nauka w szkole była tak skuteczna, aby uczniowie po zajęciach nie potrzebowali już korepetycji. Nie ma szansy, aby nauczyciel podszedł indywidualnie do 30 osób w ciągu 45 minutowej lekcji. Za to ten sam nauczyciel może zarządzać procesem indywidualnej nauki dla 30 osób. To przestrzeń, gdzie człowiek oraz technologa stają ramię w ramię.

Dziś przydatna edukacja z matematyki kończy się na poziomie 8 klasy podstawówki – potem jest matematyka, która przyda się tylko części ludzi – nie ma co się dziwić, że liczba osób, które lubią matematykę w liceum, jest znacznie niższa niż w gimnazjum. Do tego w trakcie edukacji zaległości nawarstwiają się i stają się coraz większym problemem. W matematyce nie da się zdobywać bardziej zaawansowanych umiejętności bez posiadania bardziej elementarnych. Im dłużej trwa edukacja, tym większą frustrację generują skumulowane zaległości. Zamiast skupić się na skutecznym operowaniu wiedzy i sprawności obliczeniowej, dajemy licealistom problemy dotyczące tego pod jakim kontem została postawiona drabina, jeśli o 13:30 jej cień miał metr trzydzieści. To, co nie ma sensu, nie będzie zapamiętywane.

Korepetycje z prawdy

Innym obszarem, w którym całemu społeczeństwu przydałyby się korepetycje, jest walka z fałszywymi informacjami. Pandemia koronawirusa pokazała, że odmęty internetu są przestrzenią, w której z roku na rok czai się coraz więcej informacji. Nie ma nic złego w dyskusjach o tym, czy na pizzy może być ananas. Jednak, gdy nieświadomie rozpowszechniamy fałszywe informacje, może to skończyć się tragedią. Fake news mają trudną naturę – ich wyprodukowanie zajmuje chwilę, ale ich sprawdzenie wymaga znacznie więcej czasu. Dlatego czasem warto poprosić o pomoc w zbadaniu prawdziwości informacji. Z tego powodu Polska Agencja Prasowa wspólnie z GovTech Polska stworzyła portal wspierający użytkowników w weryfikacji informacji dostępnych online. Na stronie fakehunter.pap.pl znajdziecie olbrzymią bazę zweryfikowanych danych. Jest tam również wtyczka (oraz aplikacja mobilna i chatbot), które pozwalają w wygodny sposób zgłaszać podejrzane informacje. Kluczem do sprawności tego systemu jest współpraca – gdy my zgłaszamy podejrzane treści, odpowiednie jednostki mogą je weryfikować. W przeciągu pierwszych miesięcy działania zespołowi dziennikarzy i ekspertów udało się wytropić ponad 1200 fałszywych informacji. Aby powstrzymać pandemię kłamstw, kluczowe jest pilnowanie zasady:

SPRAWDŹ, ZANIM PRZEŚLESZ DALEJ.