Zamieszkać w akademiku

Dla niektórych są nieodłącznym elementem studiów, kojarzą się z dobrą zabawą, zawieraniem nowych przyjaźni i najlepszymi latami w życiu. Inni wolą omijać je szerokim łukiem, a na samo ich wspomnienie ciarki przechodzą im po plecach. Jaka jest prawda o legendarnych domach studenckich?

 

TEKST: MARIA JAWORSKA 

 

Wiele osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę zwaną życiem w wielkim mieście, której pretekstem lub prawdziwą przyczyną są studia, staje przed dylematem, gdzie na jej wstępie zamieszkać. I nie ważne, czy sam zainteresowany zarzeka się, że w tym miejscu będzie tylko spał, czy planuje urządzić tam swoje osobiste centrum dowodzenia światem życie i tak pewnie zweryfikuje jego plany, o czym już każdy aż nazbyt dobrze się przekonał. Najrozsądniej jest więc nie liczyć na zbyt wiele, ale myśleć o swoim potencjalnym gniazdku ze zdrowym rozsądkiem. Szczególnie, gdy już zdecydujemy się na mieszkanie w domu studenckim. 

 

Który akademik wybrać?

Uniwersytet Warszawski oferuje swoim studentom 2425 miejsc w sześciu akademikach położonych w różnych miejscach stolicy. Czy to wystarczająco dużo? Jeśli wiemy, że na kierunkach licencjackich i magisterskich na UW studiuje ponad 40 tys. osób, a do tego jeszcze 2,4 tys. doktorantów, odpowiedź nasuwa się sama. Co prawda w planach jest budowa nowoczesnego akademika na 300 osób na Służewiu, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb. Dla porównania, na Politechnice Warszawskiej studiuje nieco ponad 30 tys. studentów, a liczba miejsc w akademikach jest ponad dwukrotnie większa niż na UW. Natomiast Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego chwali się, że dla swoich 18 tys. studentów ma zapewnione 4 tys. miejsc noclegowych. Ceny w pokojach wahają się od 335 zł do 700 zł. Zależą one od warunków, jakie panują w danym domu studenckim oraz od liczby osób w pokoju. 

Wybierając swoje wymarzone lokum, warto zapoznać się ze specyfiką każdego z nich, chociaż zdecydowanie nie warto się nastawiać, że otrzymamy to, o czym marzyliśmy. Najbardziej pożądany, ze względu na wysoki standard, segmenty z kuchnią i łazienką w całym budynku oraz atrakcyjną lokalizację, jest Dom Studencki Nr 4 przy ulicy Zamenhofa. Z malowniczego Muranowa, gdzie zlokalizowany jest akademik, można dojechać na kampus główny UW w 18 minut. Komfort życia w pokojach z segmentami jest nieporównywalnie lepszy, niż w przypadku, kiedy przygotowanie śniadania wiąże się z wyprawą na drugi koniec korytarza i targaniem ze sobą całego zestawu garnków, a codzienny rytuał mycia poprzedzony jest staniem w kolejce do wspólnych pryszniców. 

Niestety jednak nie każdemu będzie dane cieszyć się bliskością kuchni, łazienką dzieloną jedynie z sąsiadem i tym podobnymi luksusami. Lwia część amatorów akademików musi nastawić się, że znaczną część swojego życia będą spędzać w którymś z molochów przy ulicy Żwirki i Wigury Żwirku bądź Muchomorku. Poza połowicznym skojarzeniem z jedną z arterii Warszawy, kompletnie nic nie łączy tych gmachów z bajkowymi skrzatami. Oba mieszczą w sumie około tysiąca mieszkańców. To, co mają ze sobą wspólnego, to pokoje o dość średnich standardach, takie też wspólne łazienki oraz ubogo wyposażone kuchnie. I mimo, że trudno tam znaleźć piekarnik czy kuchenkę mikrofalową, to na pewno dużym plusem jest widok na Pole Mokotowskie. No, chyba że akurat ktoś ma pokój z drugiej strony. Błędem byłoby jednak twierdzić, że miejsce to jest najgorszym, co można ugrać na rejestracyjnej loterii. Bo przecież nie w każdym DS-ie, tak jak na Żwirkach jest winda, która zawiezie mieszkańców aż na dziesiąte piętro, a także oddalony o zaledwie kilkadziesiąt metrów przystanek, z którego autobus zabierze ich z kolei w podróż przez ścisłe centrum wprost na Krakowskie Przedmieście. 

Pod względem komunikacji wyżej wymienionym akademikom tylko odrobinę ustępuje DS nr 3 na ulicy Kickiego, z którego w pół godziny dojedziemy do centrum zarówno autobusem, jak i tramwajem. Legendarny Kic składa się z dwóch budynków położonych po obu stronach niezbyt ruchliwej ulicy. Taka lokalizacja zapewnia spory komfort mieszkańcom, którzy podobnie jak pewien artysta mieszkający tu w latach 80., mogą wyglądać przez okna czterech pięter budynku i obserwować Grochów budzący się z przepicia. Na Kickiego 12 znajdziemy segmenty zarówno dwupokojowe, jak i jednopokojowe, natomiast w stojącym naprzeciwko budynku nr 9, brak powyższych rekompensują całkiem przyzwoite warunki, które panują tu od przeprowadzonego niedawno remontu. 

Dla tych, którym nie zależy na codziennym ekspresowym dotarciu do centrum, idealnie sprawdzi się DS nr 5 na Smyczkowej, w pobliżu Toru Wyścigów Konnych Służewiec. Akademik położony jest 5 minut spacerem od Wydziału Zarządzania UW. Wadą jest brak segmentów, natomiast zdecydowanym plusem są blisko położone przystanki autobusowe i tramwajowe, a także stacja metra oddalona o 10 minut drogi. 

Równie mało osiągalny, jak Zamenhof okazuje się być DS nr 6 Radomska. Wszystkie pokoje znajdują się w segmentach, które najczęściej przydzielane są doktorantom. Miejsce to jest uważane za oazę spokoju, idealną dla tych, którzy chcą w pełnym skupieniu poświęcić się pisaniu prac dyplomowych. 

Zamenhof i Radomska to akademiki najlepiej przystosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnością ruchową. W tym pierwszym znajduje się aż 30 miejsc dla takich osób, a w drugim 16. Dodatkowe miejsca dla niepełnosprawnych znajdziemy również w Żwirku i Muchomorku. 

 

Więcej zalet…

Zapytałam o największe zalety mieszkania w akademiku kilka osób, które mają za sobą takie doświadczenia. Cena odpowiada bez wahania Gabrysia, która przez prawie dwa lata mieszkała w DS-ie na ulicy Kickiego na Pradze. Warunki nie są tragiczne, trzeba się tylko przyzwyczaić. Jest też naprawdę dobry dojazd na uczelnię i do centrum miasta wymienia dalej. Dobrą lokalizację punktuje też Adrian, który przez rok mieszkał w Muchomorku przy Żwirki i Wigury. Podkreśla, że łatwe i szybkie połączenie z Kampusem Głównym to jeden z największych plusów tego akademika. Najbardziej doświadczona z moich rozmówców jest Daria. Mieszkała już w trzech domach studenckich UW Kicu, Zamenhofie i Radomskiej. Mając takie porównanie, uważa że najlepiej mieszka się tam, gdzie są zgrani współlokatorzy. Najmilej wspomina pobyt w Kicu, mimo że przed remontem panowały tam najgorsze warunki bytowe. Integracja w tym miejscu stała na najwyższym poziomie i mimo, że w Zamenhofie czy na Radomskiej pokoje były ładniejsze i miały własne łazienki, to klimat nie dorównywał temu z praskiego Kica

 

…czy wad?

A co zdaniem mieszkańców warto zmienić w domach studenckich UW? Jakbym znalazł bogatego inwestora, kazałbym wyburzyć akademik i postawić nowy odpowiada Adrian. Jeśli zaś miałbym biedniejszego inwestora, po prostu bym go wyremontował. Na liście rzeczy do poprawy Adriana znalazło się m. in. wyposażenie kuchni, meble w pokojach, temperatura wody czy podejście pań sprzątających. Spadająca słuchawka od prysznica czy rozpadające się biurko nie są wszak pożądaną rzeczą w miejscu własnego zamieszkania. Jednak do niektórych domów studenckich dotarła już fala wyczekiwanych remontów, jak choćby na Kickiego. Byłam zaskoczona, jakie ładne były łazienki świeżo wyremontowane i czyste. Wiele pokojów było tuż po remoncie. Panie sprzątające bardzo starają się dbać o porządek na korytarzach i w częściach wspólnych opowiada Gabrysia, która do Kica wprowadziła się w 2019 r. Jednak jak się okazuje, remonty były zmorą lokatorów przez kilka poprzednich lat. Wymiana okien w grudniu czy kaloryferów w marcu, najścia członków ekipy remontowej w najmniej odpowiednich momentach to coś, czego doświadczyła Daria. Wspomina, że spadający sufit, czy niedziałające żarówki w łazience to sytuacje idealnie opisujące akademik przed remontem. Na szczęście po zakończeniu prac odczuwalne są ich pozytywne efekty. Co może być gorszego od remontu w środku zimy? Chyba tylko nieznośny lokator. Wcale nie musi być on amatorem głośnej muzyki i częstego picia. Wystarczy, że ma inny tryb życia niż nasz spanie w dzień, nietolerowanie zapalonej lampki po 23 lub niesprzątanie po sobie to wystarczające powody żeby doprowadzać współlokatora do granic wytrzymałości psychicznej. 

 

Przygoda życia czy ostateczność?

Zdania na temat mieszkania w akademiku są podzielone. Polecam to doświadczenie. Każdy powinien przekonać się na własnej skórze, jak wygląda takie życie. Jednak muszę przyznać, że kiedy zamieszkałam już w swoim mieszkaniu, odetchnęłam z ulgą mówi Gabrysia. Dodaje, że mimo iż przed wyjazdem na studia do Warszawy w ogóle nie chciała słyszeć o akademiku, to kiedy w końcu postanowiła spróbować tam zamieszkać, okazało się, że to ciekawe doświadczenie. Przyznaje jednak, że była nieco rozczarowana zbyt słabym poziomem integracji. Oczekiwania dotyczące niezapomnianych imprez nie do końca się sprawdziły. 

Bardziej entuzjastycznie do sprawy podchodzi Daria. Zdecydowanie polecam. Wiele się dzieje, jest potem co wspominać, poza tym można poznać świetne osoby mówi. Podkreśla, że oczywiście zdarzają się nieprzyjemne sytuacje, jak wchodzenie do pokojów bez pytania, uciążliwe remonty, a nawet podglądacze we wspólnych łazienkach. Jak mówi, takie sytuacje są nie w porządku tym bardziej, że mieszkając we wspólnym domu wszyscy powinni się szanować. Jednak przyznaje, że kiedy mieszka się z odpowiednimi osobami, można naprawdę spędzić tu wspaniały czas swojego życia.  

O wiele bardziej sceptyczny w tej kwestii jest Adrian. Nie jestem sentymentalistą. Niektórzy mówią, że każdy powinien tego spróbować. Nie zgadzam się z tym. Jeśli kogoś stać na wynajem wygodniejszego mieszkania, to niech to zrobi. Są lepsze atrakcje w życiu niż mieszkanie w akademiku mówi. Jednak mimo wszystko Adrian przyznaje, że jest to dobra opcja, aby zaoszczędzić trochę pieniędzy i nabrać życiowego doświadczenia. Nawet pół roku mieszkania w akademiku dużo zmienia w późniejszym podejściu do życia i warunków, w jakim się mieszka. Będąc na niskobudżetowej wycieczce w Neapolu, mieszkałem w koedukacyjnym 10-osobowym pokoju wraz z osobami z całej Europy. Dzięki doświadczeniu z akademika było mi o wiele łatwiej przetrwać w takich warunkach. To świetna lekcja życia pod tym kątem. opowiada mój rozmówca. 

Opinie mieszkańców są idealnym podsumowaniem rozważań, czy warto mieszkać w akademiku. Zapewne gdyby zapytać innych osób, każdy miałby odmienne odczucia, opinie i historie do opowiedzenia. Dlatego nie ma jednej odpowiedzi na pytanie czy warto mieszkać w akademikach, tak samo jak nie ma jednej prawdy o nich. Czy Kic jest rzeczywiście tak legendarny jak mówią jego dawni mieszkańcy? Czy kąpiel w Żwirku zostawia traumę na długie lata? Czy lokator z pokoju może zostać twoim przyjacielem? Na te i inne pytania można odpowiedzieć tylko przekonawszy się na własnej skórze. 

 

Akademik. To nawet nie jest on. Fot. @marie_jaworska

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *