Białoruś – nowa era

Rok temu pisaliśmy w Maglu o sytuacji na Białorusi. Wspieraliśmy naszych pobratymców w ich walce o demokrację. Co stało się z tymi ludźmi od tego czasu? Jak wygląda ich rzeczywistość teraz? Poniżej przegląd najważniejszych wydarzeń z ostatniego roku.

Tekst: Natalia Sawala. Stan na dzień 23.10.2021 r.

9 sierpnia 2020 r. to dzień, w którym Białoruś głosuje na nowego prezydenta swojego kraju. Pomimo zatrzymań głównych przeciwników ówcześnie panującego Alaksandra Łukaszenki – Wiktara Babaryki i Sierhieja Ciechanouskiego – oraz utrudniania oponentom organizowania swoich wieców Białorusini kłębią się przed okręgami wyborczymi z nadzieją w sercu. Liczą, że po pięciu kadencjach „ostatni europejski dyktator” odejdzie, a jego miejsce zajmie słynne trio kobiet – Swiatłana Cichanouska, Weronika Cepkała i Maria Kolesnikowa. W dniu głosowania dochodzi do zatrzymania co najmniej 50 niezależnych obserwatorów, w Mińsku pojawiają się pojazdy z armatkami wodnymi, a policja zaczyna spisywać osoby, które zbierają się pod lokalami wyborczymi, czekając na upragnione wyniki.

Te znaki zapowiadały upadek ludzkich nadziei na demokratyczny proces głosowania. Exit poll przyznawał Aleksandrowi Łukaszence 80 proc. głosów, zaś Cichanouskiej niecałe 7 proc., co oznaczało przedłużenie rządów dyktatora o szóstą kadencję. Taki obrót spraw był sprzeczny z intuicją społeczeństwa i wyprowadził ludzi na ulicę. Pomimo swojego pokojowego charakteru protesty spotkały się z agresywną pacyfikacją ze strony władzy. Przeciwko rodakom siłowicy używali gumowych pałek i kul, gazu łzawiącego, granatów hukowych i armatek wodnych. W aresztach bito, gwałcono i rażono prądem zatrzymanych. Niejednokrotnie rozbierano ich także na mrozie, układano warstwami na podłodze i biegano po nich, odmawiano snu, toalety czy pomocy prawnej, przetrzymując w rażących warunkach bez podania przyczyny. W konsekwencji tych wydarzeń życie straciło co najmniej 12 Białorusinów, zaś 4644 zatrzymanych wniosło skargi do międzynarodowych organizacji z udokumentowanymi przypadkami tortur.

Represje ludności

Pomimo wielu prób Łukaszence nie udało się całkowicie stłumić ruchu oporu. Protesty trwały dalej aż do pierwszych mrozów, kontynuowano je w marcu, a także na mniejszą skalę w późniejszych okresach. Główną oś stanowiły kobiety, wcześniej całkowicie pomijane przez Łukaszenkę w życiu publicznym. Pomimo lepszego obchodzenia się z nimi przez władzę (stosunkowo mniej pobić), nie ominęły ich konsekwencje „wywrotowych” czynów.

Razem z przemocą władza wprawiła bowiem w ruch machinę sądowniczą. Do sierpnia 2021 r. zatrzymano ponad 35 tys. osób, a 3 tys. z nich oskarżono. Represje dotknęły każdego, kto jakkolwiek wspierał protesty – od spacerowiczów, przez adwokatów reprezentujących opozycjonistów, po osoby krytykujące działania władzy w mediach społecznościowych. Aresztowano nawet tych, którzy w ramach cichego wsparcia wywieszali białe kartki w oknach swoich domów czy ubierali się w biało-czerwone barwy symbolizujące nowe nadzieje. Najczęstszymi zarzutami było podżeganie do nienawiści i organizacja masowych zamieszek. Oskarżonym kazano przyznawać się do winy, prosić Łukaszenkę o wybaczenie oraz wypłacać wysokie odszkodowanie siłowikom (bardzo często – ich oprawcom). W razie odmowy, starano się łamać ich fizycznie i psychicznie, często grożąc skrzywdzeniem ich rodzin.

KGB ogłosiło masowe oczyszczenie pola z radykałów. Zaczęto od dziennikarzy – zagranicznych pozbawiono akredytacji lub deportowano, z kolei krajowych zatrzymywano i bito, a także konfiskowano im sprzęt i zabierano prawo do wykonywania zawodu. Najbardziej popularne serwisy Tut.by, Nasza Niwa, Euroradio uznano za organizacje ekstremistyczne, a ich założycieli wtrącono do więzień na nawet osiem lat. Reporterzy bez Granic uznali Białoruś najniebezpieczniejszym europejskim państwem dla niezależnych mediów.

Kolejnymi represjonowanymi grupami byli obrońcy praw człowieka oraz aktywiści i działacze niezależnych organizacji. Najbardziej znany przypadek to sprawa Ramana Pratasiewicza i jego partnerki Sofii Sapiegi – redaktorów kanału Nexta w aplikacji Telegram, stanowiącego główny komunikator ludzi przeciwnych reżimowi. W wyniku przymusowego lądowania samolotu Ryanair w Mińsku, zatrzymano ich na lotnisku pod pretekstem szerzenia nazizmu. Zwolniono ze służby również funkcjonariuszy, którzy w trakcie protestów odmawiali użycia siły, a także usunięto nieprzychylnych systemowi nauczycieli i wykładowców. W sierpniu 2021 r. liczba więźniów politycznych przekroczyła 600.

Prawo i bezprawie

Poza karaniem niepokornych Łukaszenka wprowadził szereg poprawek do przepisów o ochronie państwowej, aby chronić tych, którzy wspierają reżim. W ich myśl siłowicy dostali wolną rękę – możliwość, aby strzelać do protestujących i stosować przemoc bez podstawy prawnej. Przestali potrzebować też powodu do rewizji osobistej czy przeszukania czyjegoś mieszkania. Co więcej, z funkcjonariuszy zdjęto obowiązek rejestrowania działań, a wszelkie próby nagrywania zewnętrznego musiały zostać przez nich zatwierdzone. Niezależne media od tego momentu nie mogły publikować interwencji siłowików bez ich zgody. Zabronione zostało również przeprowadzanie sondaży dot. nastrojów społeczno-politycznych. Represje dotknęły również robotników – po protestach marcowych pracodawcy zyskali możliwość rozwiązania umowy z protestującym kolektywem ze skutkiem natychmiastowym.

Innymi grupami uprzywilejowanymi stali się dziennikarze i urzędnicy państwowi, którzy w powyższym akcie zostali objęci specjalną ochroną – mogli zmienić swój wizerunek i miejsce zamieszkania na koszt państwa, gdy tylko poczuli się zagrożeni. Warto jednak pamiętać, że odejście od reżimu z własnej woli postrzega się jako odmawianie wykonywania pracy i brak lojalności, co często staje się przyczyną wszczęcia postępowania i końcowego oskarżenia „zdrajców” władzy.

Starcie Zachód kontra Rosja

Zachód bacznie przyglądał się praktykom białoruskiego reżimu. W odpowiedzi na liczne łamanie praw człowieka i międzynarodowych konwencji Unia Europejska wystosowała cztery pakiety sankcji, które zdecydowanie zmieniły układ sił w Europie. Ostatni z nich został przyjęty 24 czerwca 2021 r. Poza uprzednio wprowadzonym zakazem lotów z Białorusi, do niej i nad nią, zakładał on rozszerzenie listy podmiotów objętych sankcjami – 166 współpracownikom i wysokich rangą urzędnikom Łukaszenki, a także 15 firmom zamrożono majątki w państwach członkowskich oraz zabroniono wjazdu do UE i handlu ze wspólnotą. Zatrzymano też wszelkie transfery dla białoruskiego sektora publicznego, ograniczono dostęp do rynków kapitałowych oraz odmówiono ubezpieczeń rządowi i innym organom państwowym. Co więcej, wprowadzone zostały sankcje sektorowe (głównie naftowe i tytoniowe) oraz wstrzymano sprzedaż produktów wojskowych i technologii, które zezwalałyby na monitorowanie internetu i sieci telefonicznych.

Poza Zachodem Białorusią zaczęła interesować się Rosja. Już 22 września 2020 r. zaproponowała rozmowy nt. harmonizacji polityk gospodarczych między oboma państwami. Łukaszenka zdecydował się przyjąć ofertę Moskwy. Było to przełomowe wydarzenie po ochłodzeniu stosunków w 2018 r., kiedy to prezydent Białorusi skomentował ultimatum Miedwiejewa, proponującego podobny układ – rozumiem tę sugestię jako: weźcie ropę, ale zniszczcie kraj i wejdźcie w skład Rosji. Wybuch protestów, zniechęcenie ze strony Zachodu co do działań podejmowanych przez Łukaszenkę oraz zrujnowana pocovidowa gospodarka sprawiły jednak, że dyktator ugiął się pod propozycją Kremla i rozpoczął negocjacje.

Wprowadzenie sankcji pogłębiło ten proces. Szef departamentu współpracy gospodarczej MSZ Rosji Dmitrij Biriczewski zapowiadał wtedy: Będziemy bronić Białorusi – naszego partnera. Będziemy pomagać naszym sojusznikom. W przeciągu roku Mińsk i Moskwa wznowiły wspólne patrole lotnicze, wprowadzając wspólną ochronę zewnętrznej granicy Państwa Związkowego w przestrzeni powietrznej. Putin zobowiązał się także do budowy trzech wojskowych ośrodków szkoleniowych i niezależnej rosyjskiej bazy lotniczej na terenie Białorusi.  Oznaczało to rozszerzenie kontroli militarnej nad państwem bezpośrednio graniczącym ze wschodnią flanką NATO.

We wrześniu oba państwa zadeklarowały program integracji ekonomicznej i zapowiedziały późniejszą integrację polityczną. W 2022 r. ma nastąpić harmonizacja polityki pieniężno-kredytowej, integracja systemów płatniczych oraz ujednolicenie polityki podatkowej, przemysłowej i rolnej. Rosja i Białoruś zamierzają także wspólnie przeprowadzać przetargi dla zamówień publicznych. W zamian Putin obiecał utrzymanie cen gazu na poziomie z 2021 r. (128,5 USD za 1 tys. m3, Niemcy dla porównania płacą 228,5 USD), korzystne ceny ropy oraz dostęp do 600 mln dolarów kredytu dla władzy.

Wojna hybrydowa

UE przegrała walkę o Białoruś. Odejście od Europy sugeruje nie tylko rozpoczęcie pertraktacji z Rosją czy przekaz państwowych mediów kreujących Zachód jako winnego za pogarszającą się sytuację gospodarczą, ale zwłaszcza zawieszenie udziału w Partnerstwie Wschodnim UE – jednego z najważniejszych aktów pomiędzy UE a Białorusią. Dokument ten, wypowiedziany przez Mińsk 29 czerwca 2021 r., zakładał ustanowienie strefy wolnego handlu i strefy bezwizowej między UE a krajami partnerskimi oraz współpracę w zakresie gospodarki. Najbardziej wykorzystywanym ostatnio zapisem jest jednak ten o kontroli wspólnych granic. Łukaszenka po zawieszeniu udziału w Partnerstwie ogłaszał: Białoruś nie będzie dłużej chronić Europy przed nielegalnymi migracjami, przemytem narkotyków i kontrabandą w warunkach nacisku i presji. Wcześniej tym się zajmowaliśmy, teraz sami będziecie musieli sobie radzić. Swoją decyzję dyktator motywował nałożeniem sankcji na Białoruś przez Zachód i USA. W jego rozumieniu takie postawienie sprawy doprowadziło do braku możliwości wywiązania się z unijnych zobowiązań.

Niedługo po jego słowach na granicach Unii, dokładniej w pasie granicznym Litwy, Łotwy i Polski, zaczęły pojawiać się coraz liczniejsze grupy uchodźców. Tylko do końca sierpnia na Litwie odnotowano 4 tys. osób nielegalnie próbujących przekroczyć granicę (wzrost ponad 40 razy). W Polsce liczba ta oscylowała zaś w okolicach 3,8 tys. Emigranci pochodzili głównie z Iraku, Iranu i Syrii, często zgłaszali przemoc psychiczną i fizyczną ze strony białoruskich funkcjonariuszy. FRONTEX (Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej) zarejestrowała również przypadki przepychania migrantów siłą, eskortowania ich samochodami lub przeprowadzania przez zieloną granicę. W momencie zawrócenia grup służby białoruskie odgradzały się od nich tarczami i strzelały ostrzegawczo w powietrze. Gdy komuś udało się przedostać mimo wszystko z powrotem – był bity i zawracany do krajów sąsiadujących. Niektórzy z migrantów przekraczali granicę nawet 19 razy.

Konflikt na granicy wzbudzał i wzbudza do dzisiaj wiele kontrowersji wśród polityków. Ylva Johansson – Komisarz Europejska ds. wewnętrznych – w marcu mówiła, że cudzoziemcy są wykorzystywani jako prowokacja ze strony Łukaszenki, a UE powinna dowieść, że nie ma swobodnego dostępu do strefy Schengen. To samo stanowisko reprezentował FRONTEX, który pochwalił litewskie i polskie rozwiązania kryzysu. Z drugiej strony znajdują się organizacje humanitarne, takie jak UNICEF czy Czerwony Krzyż, które w tworzeniu stref nadzwyczajnych, budowaniu płotów, push-backach i możliwości użycia siły fizycznej wobec uchodźców widzą naruszenie m.in. Karty Praw Podstawowych UE. Zgodnie z nią migranci bez dokumentów, zwracający się z prośbą o udzielenie ochrony międzynarodowej, powinni zostać przyjęci i umieszczeni w ośrodkach na czas rozpatrzenia ich wniosku przez urząd ds. cudzoziemców. Osoby w pasie między krajami powinny mieć prawo do złożenia takiego wniosku.

Polska, Litwa i Łotwa tych zapisów nie respektują. We wspólnym oświadczeniu z 23 sierpnia 2021 r. ogłaszają ruchy migrantów jako zaplanowanie działanie Białorusi, mające na celu destabilizację sąsiadujących państw. Komentują również, że Łukaszenka musi przyjąć pełną odpowiedzialność za osoby, którym sam zorganizował przyjazd na swoje terytorium. Jak ujawnił bowiem „Der Spiegel” w swoim śledztwie, Mińsk od maja 2021 r. aktywnie działał, aby ściągnąć tych ludzi do kraju. Wtedy to ułatwiono przyznawanie wiz turystycznych dla osób z Bliskiego Wschodu, decydując się na wydawanie ich w zasadzie od ręki, a przemytnicy obiecywali migrantom łatwe przedostanie się do Europy ze względu na posiadany dokument. Sam proces opierał się na wykupieniu wycieczki u podmiotów współpracujących z białoruską państwową firmą turystyczną Centrkurort i zapłacie 2,5 tys. euro kaucji – jeśli po wygaśnięciu wizy osoba nie wróciła do swojej ojczyzny, kwota ta zasilała budżet Białorusi jako kara za niedotrzymanie warunków umowy. Ten ruch sprawił, że w sierpniu zainteresowanie lotami z Iraku do Białorusi zdecydowanie wzrosło. Linie lotnicze Iraqi Airways zintensyfikowały częstotliwość rejsów z Bagdadu, podstawiły większe samoloty i zainwestowały w nowe połączenia. Bilety na trzy miesiące do przodu zostały wyprzedane w ciągu jednego dnia.

Zdaniem wielu polityków, w tym Radosława Sikorskiego, dyktator, zachęcony historią Erdogana i tureckiego kryzysu imigracyjnego z 2015 r., liczy na pomoc finansową od UE w zamian za uszczelnienie granic.

Co dalej?

Europejskie i amerykańskie sankcje na Białoruś nie wystarczyły, aby zatrzymać reżim. Niezależne media nie istnieją, więzienia są pełne niewinnych osób, a Łukaszenka jest bardziej skupiony na utrzymaniu się przy władzy niż planowaniu reform potrzebnych do podreperowania krajowej gospodarki.  Ze względu na zaostrzenie się konfliktu migracyjnego na linii UE–Białoruś najbardziej prawdopodobne będzie dalsze zacieśnianie współpracy Moskwy z Mińskiem. Bez skutecznych, ogólnogospodarczych sankcji proces ten będzie niemożliwy do przerwania. Unia Europejska dywaguje aktualnie nad kolejnym, piątym pakietem regulacji dot. Łukaszenki – pytanie, czy będą one skuteczniejsze niż poprzednie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *