Na granicy

Piotr Głowacki z rowerkiem i w czerwonych bermudach na gali otwarcia, Kinga Dębska z pieskami oraz czescy lokalsi z czekoladkami. Przegląd filmowy Kina na Granicy, po roku przerwy, powrócił z jeszcze bardziej rodzinną atmosferą niż w ubiegłych latach.

TEKST: Iwona Oskiera

 

Od 1999 r. w polskim i czeskim Cieszynie odbywa się przegląd Kina na Granicy. Miasto dzieli rzeka Olza, a łączy je Most Przyjaźni, na którym przy przejściu granicznym, można zrobić sobie symboliczne zdjęcie. Maj, a w tym roku przełom lipca i sierpnia, to wyjątkowy czas, który jednoczy narody i kultury oraz sprawia, że w jednym mieście wszyscy zaczynają mówić tym samym, filmowym językiem. To największy przegląd produkcji kinowych z Polski, Czech i Słowacji, a także jedyne wydarzenie, na którym nie ma fotoreporterów i ścigających artystów dziennikarzy.

Czas start

Swoją wizytę odwiedzający Cieszyn widz powinien zacząć na Wzgórzu Zamkowym przy ul. Zamkowej 3. To tu znajduje się główne centrum dowodzenia, tam kupimy festiwalowe gadżety oraz odbierzemy akredytacje i bilety. To także najczęstsze miejsce kulturalnych dyskusji i wymiany myśli. Spotkanie grającego z dziećmi w piłkę Piotra Głowackiego czy kryjącego się przed burzą Lecha Dyblika jest tutaj na porządku dziennym. Oddająca co rok pod opiekę wolontariuszom psy Kinga Dębska, w tym dorzuciła do przechowania jeszcze pościel. Aktorzy, reżyserzy, świat kultury oraz widzki i widzowie czują się tutaj bardzo swobodnie nie tylko dlatego, że spotykają się z troską i przyjacielską rozmową ze strony organizatorów, ale też dlatego, że to lokalizacja z terenami zielonymi oraz pyszną kawą.

Czym prędzej do teatru

Po odebraniu akredytacji i miłych pogawędkach, czas przyjrzeć się ofercie filmowej. A ta z każdym rokiem jest coraz bogatsza. Znajdziemy w niej retrospektywy (w tym roku odbyły się przeglądy twórczości Andrzeja Żuławskiego oraz Janusza Gajosa), filmy, które z przyczyn pandemicznych w kinach były tylko chwilowo (Biały potok, Zabij to i wyjedź z tego miasta), czeskie, krótkie metraże poruszające tematykę migracji, a także ciekawe rozmowy, jak te poświęcone trudnej tematyce pracy z ciałem i scenami erotycznymi. Cały festiwal kończy zaś blisko dwudziestoosobowa debata z przedstawicielami z całej branży filmowej, poświęcona przyszłości polskiego kina. Na otwartą dla widzów dyskusję Quo vadis polskie kino, zostali zaproszeni, m.in. dziennikarz Janusz Wróblewski, kostiumografka Dorota Roqueplo czy aktorka Maria Dębska. Wszystkie projekcje odbywają się w wielu lokalizacjach polskiego i czeskiego Cieszyna (Kino Central, KASS, Kino Piast), jednak najwięcej hucznych wydarzeń toczy się w Teatrze im. Adama Mickiewicza po polskiej stronie, który jest jednocześnie drugą najliczniej obleganą lokalizacją.

Cieszyńskie gale

W teatrze odbywa się gala otwarcia, choć galą jest ona tylko z nazwy. Panuje na niej tak przyjemna atmosfera, że trudno nie nazwać jej spotkaniem przy rodzinnym stole u babci. Twórcy przychodzą bez zaproszeń, bogatych strojów i galowego makijażu, a trampki, kucyk na głowie, krótkie spodenki i plecaczek to elementy charakterystyczne cieszyńskich uroczystości. Burmistrzynie przecinają klisze Sztuki kochania, przegląd Kina na granicy zostaje otwarty. Na projekcjach filmowych swobodnie usiądziemy przy Andrzeju Chyrze, czy Aleksandrze Muskale, wspólnie się pośmiejemy i porozmawiamy o odczuciach. Po wieczornych seansach, krętymi uliczkami skromnego miasta, po cichu przechadza się polski dyrektor programowy, Łukasz Maciejewski, z Tomaszem Kotem. Przed objęciem funkcji dyrektora przez wspomnianego krytyka filmowego wydarzenie to miało mniejszą promocję. Od kilku lat stało się głównym punktem odwiedzin branży filmowej, która chce odetchnąć od zgiełku wielkiego miasta. Wiele osób podkreśla jednak, że szkoda, że sobowtóra Maciejewskiego nie ma po czeskiej granicy, która jest skromniej reprezentowana. Warto jednak przyznać, że obie strony starają się jak tylko mogą.

Odczucia lokalsów

Pośród doznań kulturalnych warto zwrócić uwagę na cieszyńską społeczność. W kulminacyjnej fazie miasto tętni życiem, a Browar Zamkowy momentalnie się zapełnia. Gdy festiwal zbliża się ku końcowi, wchodząc do zaprzyjaźnionej cukierni, sprzedawczyni szybko zauważa, że goście powoli pakują swoje walizki. Kino na Granicy to duża promocja regionu dla obu państw. W Cieszynie zwykłe zjedzenie czekoladek z lokalnymi czeskimi stałymi bywalcami ławeczek przeistacza się w czystą przyjemność.