Olimpijski Ogień Nadziei

Świat przez ostatni rok bardzo cierpiał. Kryzysy zdrowotne, gospodarcze i społeczne dotknęły niemal wszystkie państwa globu. Wirus nie zna żadnej świętości; przeszkodził nawet w rozegraniu igrzysk olimpijskich. Czy w tym roku się uda?

Autor: Sebastian Muraszewski

Zeszłoroczna decyzja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego o nierozegraniu Igrzysk Olimpijskich w Tokio w terminie była pierwszą taką w czasie pokoju, ale nie oznacza to, że w przeszłości olimpiady przebiegały bez zakłóceń. Ze względu na pierwszą wojnę światową, odwołano zaplanowane na 1916 r. igrzyska w Berlinie – stolica Niemiec mogła gościć najlepszych sportowców świata dopiero 20 lat później. Inne konflikty zbrojne uniemożliwiły rozegranie igrzysk w 1940 r., które z Tokio zostały przeniesione do Helsinek, ale wybuch II wojny światowej zniweczył przygotowania fińskich organizatorów i sportowców, oraz w 1944 r.

Otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Moskwie, 1980 r. – fot. Wikipedia Commons

Sportowcy ZSRR wystartowali pierwszy raz w igrzyskach w 1952 r. Niestety kwestie polityczne nie przestały omijać wydarzenia. Na początku letnich IO w Montrealu (w 1976 r.) imprezę opuściło dwadzieścia dziewięć reprezentacji z Afryki. Władze tych państw były oburzone faktem dopuszczenia do rywalizacji Nowej Zelandii, której rugbyści zagrali z potępianą za rasistowską politykę apartheidu reprezentacją RPA. W 1980 r. na igrzyskach w Moskwie nie zjawili się sportowcy ze Stanów Zjednoczonych i państw sojuszniczych, tłumacząc swoją decyzję radziecką inwazją w Afganistanie. Sowieci zrewanżowali się cztery lata później, bojkotując imprezę w Los Angeles i pośrednio zmuszając do tego wszystkie kraje Układu Warszawskiego, w tym Polskę. Jedynie Rumunia zdołała się wyłamać i dobrze na tym wyszła, zdobywając drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Najlepszym sportowcom świata pozostała rywalizacja w takich zawodach jak Liberty Bell Classic, Przyjaźń-84 czy Igrzyska Dobrej Woli. Na szczęście od 1988 r. żadna z wielkich światowych potęg nie zdecydowała się na bojkot.

Jedno państwo zapowiedziało już, że nie wyśle swoich sportowców ze względu na zagrożenie pandemiczne – Korea Północna. Można by na tę wieść wzruszyć ramionami, jednak sportowcy z tego państwa zdobyli w Rio siedem medali, z czego tych z najcenniejszego kruszcu tyle samo co polska reprezentacja. Organizatorzy igrzysk starają się zmniejszyć zagrożenie jak tylko jest to możliwe, ale przy tak dużej imprezie zawsze istnieje zwiększone ryzyko rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych. W 2016 r. w Rio de Janeiro istniało zagrożenie zakażeniem wirusem Zika, z kolei w Pjongczangu (w 2018 r.) kilkuset sportowców zachorowało na infekcję pochodną od norowirusa.

Zawodnicy będą testowani nie rzadziej niż raz na cztery dni. Wszystkim wchodzącym na sportowe areny będzie mierzona temperatura – jeśli przekroczy 37,5 st. Celsjusza po ponownym pomiarze, badany będzie zawrócony. Na trybunach zasiądą jedynie kibice z Japonii, ale nawet ich będą czekały liczne obostrzenia, takie jak zakaz głośnych śpiewów czy okrzyków oraz obowiązkowe noszenie maseczek. To ostatnie dotyczyć będzie wszystkich uczestników igrzysk, oczywiście oprócz startu w zawodach, w których biorą udział.

Polski rząd zapowiedział już, że wszyscy członkowie polskiej kadry zostaną zaszczepieni przed igrzyskami, z kolei w innych krajach ta kwestia wciąż jest żywo dyskutowana. Wszyscy chętni sportowcy mają również otrzymać szczepienie  w Japonii, nie wiadomo jednak, jakiej firmy to będzie preparat. Mimo powziętych środków obywatele Japonii wciąż w większości pozostają przeciwni organizacji igrzysk latem, opowiadając się za ich odwołaniem lub kolejnym przesunięciem. Państwo boryka się z pogarszającą sytuacją pandemiczną, a program powszechnych szczepień przebiega znacznie wolniej niż w krajach europejskich i USA.

Medalowe Nadzieje

Należy mieć nadzieję, że igrzyska odbędą się bez zakłóceń. Nowy termin to 23 lipca–8 sierpnia. Tradycyjna struktura kalendarza zostanie zachowana – konkurencje pływackie odbędą się w pierwszym tygodniu, lekkoatletyczne w drugim. Oprócz klasycznych dyscyplin na igrzyskach pojawią się również nowe, bądź powracające po latach. W tym gronie są karate, skateboarding, wspinaczka sportowa, koszykówka uliczna 3×3 oraz softball i baseball. Ten ostatni wraca po trzynastu latach. Baseball to narodowy sport Japonii. W latach siedemdziesiątych XIX w. amerykańscy nauczyciele w Kraju Kwitnącej Wiśni przedstawili tę dyscyplinę swoim uczniom. Nie minęło wiele czasu, a baseball opanował cały kraj. Pierwsze profesjonalne drużyny założono w latach dwudziestych ubiegłego stulecia. Liga powstała w 1936, a jej rozgrywki tętniły życiem również podczas drugiej wojny światowej; jedynie anglojęzyczne słownictwo zamieniono na japońskie. Obecnie w Nippon Professional Baseball gra dwanaście klubów związanych z korporacjami; każdy z nich w sezonie zasadniczym rozgrywa po 144 spotkania. W olimpijskim turnieju baseballowym weźmie udział sześć zespołów – z Japonii, Izraela, Meksyku, Korei Południowej oraz zwycięzca amerykańskich kwalifikacji i drużyna, która okaże się najlepsza w kwalifikacjach światowych.

Gospodarze liczą również na medale w innych konkurencjach. Pięć lat temu w Rio zdobyli ich najwięcej w historii, bo aż 41. Z Londynu z kolei przywieźli do kraju o trzy krążki mniej. Na rodzimej ziemi w Tokio w 1964 r. oraz w Meksyku w 1968, zajęli trzecie miejsce w ogólnej klasyfikacji medalowej. Do tych lat chcieliby nawiązać również polscy reprezentanci. Będzie to niesłychanie trudne, bo Polacy należeli wówczas do światowej czołówki, zdobywając 23 medale na japońskich igrzyskach i 18 na meksykańskich. Z ostatnich imprez tej rangi sportowcy startujący pod biało-czerwoną flagą przywozili w okolicach dziesięciu krążków.

Zamknięcie Igrzysk Olimpijskich w Moskwie, 1980 r. – fot. Wikipedia Commons

Dla kogo będziemy zarywać noce przed telewizorami? Duże nadzieje wiążemy z naszymi lekkoatletami. Do treningów i zawodów po długiej kontuzji wraca Anita Włodarczyk, dwukrotna mistrzyni olimpijska. W rzucie młotem, olimpijską klątwę będzie chciał zerwać Paweł Fajdek, który mimo czterech tytułów mistrza świata nie wszedł ani razu do finału igrzysk. Nie są to nasi jedyni reprezentanci w tej konkurencji – kolejny medal do swojej kolekcji będzie chciał dołożyć Wojciech Nowicki, a na dobre miejsce możemy liczyć w przypadku Joanny Fiodorow. Oprócz tego mamy spore pole do popisu na bieżni. Sztafeta kobiet 4×400 metrów zwana „aniołkami Matusińskiego”, powoli wraca do dobrej dyspozycji po zakażeniach koronawirusem oraz kontuzjach; swój pierwszy olimpijski krążek chce również wywalczyć Marcin Lewandowski. Nie można zapominać o typowo polskiej specjalności, czyli skoku o tyczce – tu najbardziej możemy liczyć na Piotra Liska.

Oczywiście nasi sportowcy będą startować nie tylko na Nowym Stadionie Narodowym w Tokio. Z napięciem czekamy na turniej tenisowy zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Iga Świątek, zwyciężczyni zeszłorocznej edycji French Open, uważana jest za jedną z faworytek; wśród panów niespodziankę może sprawić Hubert Hurkacz, który wygrał niedawno turniej w Miami. Do światowej czołówki należy również drużyna naszych szpadzistek. Pięć lat temu pierwszy medal olimpijski dla Polski na igrzyskach w Rio de Janeiro zdobył kolarz Rafał Majka, a największą szansę na powtórzenie tego sukcesu mają Michał Kwiatkowski i Katarzyna Niewiadoma. W pływaniu, pełnym ostatnio posuchy medalowej dla Polski, błyszczy Katarzyna Wasick, osiągająca dobre wyniki na zawodach w Stanach Zjednoczonych. W innych sportach wodnych polskie szanse są większe – wioślarze i kajakarze zawsze przywozili krążki z igrzysk.

Polscy siatkarze świętujący triumf w 2014 r. – fot. Wikipedia Commons

Last but not least, czyli siatkarze – dwukrotni mistrzowie świata, drużyna budząca postrach i szacunek na całym świecie. W gronie licznych pucharów i medali zdobytych w XXI w. brakuje tego najbardziej prestiżowego, czyli olimpijskiego. Czy to w Atenach, czy w Pekinie, czy w Londynie, czy w Rio – zawsze kończyło się na ćwierćfinale. Tym razem ma być inaczej. Podopieczni Vitala Heynena zmierzą się w grupie z Iranem, Włochami, Wenezuelą, Japonią i Kanadą. Nikt nie ma wątpliwości, że przy czterech zespołach wychodzących z grupy Polacy zagrają w ćwierćfinale i to będzie ich najważniejsze spotkanie. Grupowe mecze naszych siatkarzy będą odbywać się rankiem, oprócz spotkania z Kanadą, którego start zaplanowano na drugą w nocy. Półfinały turnieju o godz. 6 i 14, a finał o godz. 14.15 (czasu polskiego, rzecz jasna).

Nocne Emocje

Właśnie pory rozgrywania konkurencji przyprawią wielu o ból głowy, a wszystkich o chroniczne niewyspanie. Czas w Tokio jest przesunięty o siedem godzin w stosunku do środkowoeuropejskiego, zatem transmisje będą zaczynać się około pierwszej rano w Polsce, a kończyć najpóźniej o godzinie szesnastej. Igrzyska będą transmitowane przez Eurosport i TVP. Ta pierwsza stacja ma prawo do pokazywania wszystkich wydarzeń z Tokio i poświęci im całą swoją ramówkę, uruchamiając dodatkowe kanały telewizyjne w sieciach kablowych oraz satelitarnych, a tym, którzy usług takowych nie posiadają, zostanie Eurosport Player w cenie 15 złotych miesięcznie. Oprócz tego najważniejszą sportową imprezę roku będzie pokazywał w pełni za darmo nasz rodzimy nadawca, czyli Telewizja Polska. TVP napotka jednak pewne limity, gdyż w przeciwieństwie do igrzysk z Londynu i Rio, nie będzie mogła pokazać wszystkich konkurencji – umowa z Eurosportem pozwala wyłącznie na transmisje na dwóch kanałach: TVP1 i TVP Sport. Oczywiście zawody pokazane na tych stacjach będą dostępne również online na stronach TVP.

Takie to będą igrzyska – pełne niespodzianek, specyficzne, tracące nieco ze swojej atmosfery światowego święta. Niestety możemy je śledzić wyłącznie przed ekranami. Oby, mimo okoliczności, przyniosły nam wiele szczęścia i emocji. Bo nic lepiej nie pokaże tego, że człowiek jest zdolny przekroczyć wszelkie bariery i trudności.