Nie samą piłką piłkarz żyje

W życiu każdego zawodnika przychodzi moment, w którym musi odpowiedzieć na jedno ważne pytanie – co po karierze? Niektórzy podchodzą do tego szablonowo, zostając w piłkarskim świecie do późnej starości. Coraz częściej mamy jednak do czynienia z graczami stającymi się inwestorami, biznesmenami, a nawet rockmanami.

Autor: Jan Rochmiński

Gdy jest się zawodnikiem klasy światowej, sprawa jest bardzo prosta. Jeśli taki osobnik prowadził siebie i swoje interesy w miarę rozsądnie, to pieniędzy wystarczy mu dla niego, dzieci, wnuków i pewnie parę pokoleń dalej. Dajmy na przykład naszego rodaka – Roberta Lewandowskiego. Niektórzy są chętni narzekać, że zawodnik Bayernu zaraz im wyskoczy z lodówki, ponieważ jego wizerunek jest używany przez sponsorów w każdym dostępnym medium. Huawei, T-Mobile, 4F – to tylko niektóre z ogromnej listy firm, które mają kontrakt z Lewandowskim. Oprócz tego, wraz z małżonką prowadzą liczne biznesy, głównie związane z odżywianiem, nie wspominając o licznych inwestycjach w spółki giełdowe, restauracje czy inne mniejsze firmy. Trzeba przyznać, że Polak wykorzystuje swoją sławę i pozycję niemalże perfekcyjnie.

Jest jednak wielu piłkarzy, którzy nie mają na tyle determinacji, bądź możliwości i chcą uciec od okrutnego świata mediów, a ich działania na piłkarskiej emeryturze trzeba uznać za co najmniej nieszablonowe.

 

Solidny piłkarz, dobry biznesmen, świetny człowiek

 

Dla większości osób, które niezbyt interesują się futbolem, nazwisko Flamini nie będzie mówiło nic. Francuz był zawodnikiem dobrym, ale daleko mu było do statusu gwiazdy. Sam mówi, że jego bogata kariera – grał dla Arsenalu, Milanu czy Olympique’u Marsylia, a także reprezentował swój kraj – dała mu wiele, jeśli chodzi o mentalność lidera. Można też powiedzieć, że Mathieu Flamini wyprzedzał pod pewnym względem swoje czasy. W pewnym momencie swojej kariery, ze względu na bardzo eksploatujący organizm styl gry, zaczęły go dotykać kontuzje mięśniowe. Trwało to do czasu, gdy skonsultował się z dietetykiem, a ten zalecił mu ograniczenie spożycia czerwonego mięsa i przerzucenie się na ryby. Niestety jadł ich tyle, że prawie dwukrotnie przekroczył dopuszczalny poziom rtęci w organizmie. Wobec tego zrezygnował z mięsa oraz ryb i został wegetarianinem. Co więcej, dużą estymą darzył otaczające nas środowisko naturalne oraz jego pielęgnację. Dorastał w Marsylii, więc codziennie widywał coraz bardziej zanieczyszczone morze zalewane hektolitrami ścieków oraz tonami odpadów. Kierowany tymi troskami w 2008 r. wraz z partnerem biznesowym założył GF Biochemicals zajmujące się odnawialnymi źródłami energii. Dzięki współpracy z Uniwersytetem w Pizie firma opracowała pierwszą na świecie efektywną metodę masowej produkcji kwasu lewulinowego – organicznego związku chemicznego, który ma zastosowanie w przemyśle spożywczym i kosmetycznym, a do tego w przyszłości może zastąpić benzynę.

Zawsze powtarzałem sobie: Jeśli w przyszłości będę robił coś poza piłką, chcę, żeby było to coś związanego z dbaniem o środowisko. Taka okazja się pojawiła. Stałem się częścią pasjonatów, którzy chcą poświęcić życie na dbanie o naszą planetę. Ci ludzie są bardzo inspirujący, ale brak im rozgłosu, więc jako piłkarz staram się ciągle edukować, zwracać uwagę na problemy i samemu mieć choć mały wpływ na poprawę świata.

 

Mathieu Flamini w trykocie Arsenalu – fot. Wikipedia Commons

 

Głodny wiedzy i ciągłego rozwoju Flamini zawsze starał się poprawić swoją grę poprzez pracę z różnego rodzaju ekspertami. Korzystał z porad dietetyków, trenerów personalnych, psychologów. Miał dostęp do szeregu naukowców, którzy pomagali mu osiągać coraz lepsze wyniki. Teraz chce dać chociaż ułamek takiej możliwości wszystkim ludziom. Dlatego wraz z bliskim przyjacielem, Mesutem Özilem, założył firmę Unity. Jednym z przedsięwzięć Unity będzie akademia, gdzie specjaliści będą dzielili się swoją wiedzą w zakresie dietetyki, odnowy, a także treningu fizycznego czy mentalnego. Platforma ta będzie darmowa, a porady dostaniemy w formie tygodniowych wyzwań. Mathieu uważa, że ludziom należy się dostęp do rzetelnego źródła informacji.

Dzisiaj każdy może podać się za eksperta, każdy daje rady, każdy mówi, jak zdrowo żyć, każdy chce wpłynąć na ludzi. Ale kto weryfikuje, co ci ludzie mówią? Uważam, że zbyt długo zdrowy tryb życia był dostępny wyłącznie dla osób uprzywilejowanych, a każdy powinien mieć możliwość życia zdrowo.

Dzięki takim osobom jak Flamini coraz więcej piłkarzy rozumie, jak mogą wykorzystać swoją pozycję. Francuz aktywnie zaraża kolegów ze świata futbolu swoją pasją, by razem dawali przykład jak walczyć o lepszy świat.

 

Rock’n’Gol

 

Tak chce nazwać swoją biografię Dani Osvaldo. Zawodnik miał swoje przebłyski, ale raczej ciężko powiedzieć, że zrobił karierę na miarę swojego talentu. Najbardziej zasłynął z tego, że w 2016 r., grając jako 30-letni zawodnik w potentacie argentyńskiej ekstraklasy Boca Juniors, zdecydował się odpocząć od piłki nożnej i razem ze swoimi znajomymi z czasów gry w barcelońskim Espanyolu założył zespół rockowy. Nie mogłem więcej tego robić, miałem oferty z Chin i klubów z Ligi Mistrzów, ale byłem zbyt oderwany od rzeczywistości. Nie mogłem wyjść na ulicę, bałem się ludzi. Zacząłem nienawidzić to, co kiedyś kochałem. Wolę asado (argentyńskie barbecue) i piwo niż pieniądze. I tak zaczęła się przygoda Daniego z muzyką. Można mu zarzucić wiele, ale na pewno nie nieszczerość. Dzięki temu Osvaldo jest świetnym rozmówcą podczas wywiadów. Gdy dziennikarz Marci pytał się go czy chciałby być Messim, odpowiadał: Chciałbym grać jak on, ale nie chciałbym nim być. On żyje jak w złotej klatce. Nie może nawet wyjść zjeść czy napić się bez błysku fleszy. Może to go nie obchodzi, ale mnie by męczyło. Wyobrażam sobie, że może kupić największy telewizor na świecie, ale nigdy nie jest w salonie, żeby coś na nim obejrzeć. Jako rockman czuł się zrelaksowany i szczęśliwy. Jeździł po świecie, koncertował i imprezował. Przybrał pseudonim Dani Stones na cześć Rolling Stonesów. Zawsze był z nimi mocno związany – kiedyś w trakcie meczu poprosił o zmianę przed końcem, bo chciał zdążyć na ich występ. Podczas okresu muzycznej przerwy Osvaldo nie opuścił stron tabloidów, głównie ze względu na swoje związki z kobietami. W 2018 r. jego ówczesna partnerka Jimena oskarżyła go, że nie wspiera finansowo ich syna, którego ona i tak musi wychowywać sama, bo były piłkarz pojechał w trasę koncertową po Europie. Dani wrócił do dziecka i próbował naprawić swoje błędy… z czego wynikła kolejna afera, ponieważ fotoreporterzy uchwycili, jak ojciec trzyma syna na kolanach i razem prowadzą samochód.

 

Dani Osvaldo celebrujący bramkę w trykocie Boca Juniors – fot. Planet Football

 

Cztery lata trwała kariera Daniego Stonesa, bowiem w 2020 r. wrócił do grania w Argentynie, tym razem w zespole Banfield. W swoim debiucie prawie przelobował bramkarza z blisko 30 metrów. Niestety organizm, który imprezował przez dłuższy czas, trudno szybko przygotować do profesjonalnego grania – włoski napastnik złapał kontuzję by chwilę później znowu zakończyć karierę i ponownie złapać za gitarę.

Taki jest już styl Daniego. Jako piłkarz wzbudzał wiele kontrowersji, prowokując bójki, wyśmiewając trenerów czy balując przed meczami. Jako muzyk dopiero zaczął, ale już mu blisko do stereotypowego rockmana. Zapowiadane Rock’n’Gol z pewnością będzie barwną lekturą.

 

Murarz, tynkarz, akrobata

 

Nadal dużo piłkarzy nie widzi życia niezwiązanego z tym pięknym sportem. Pieniądze pozwalają im jednak coraz częściej zająć się na piłkarskiej emeryturze czymś innym. Kiedyś przypadków, gdy profesjonalista kończący karierę nie miał wykształcenia ani żadnego innego fachu, więc musiał imać się czegokolwiek tak, by przeżyć, było niestety więcej. Teraz jest zupełnie inaczej. Wielu zawodników jeszcze przed zawieszeniem butów na kołku kończy studia. Bramkarz hiszpańskiego Elche, Edgar Badia, miłośnik fizyki, ukończył zarządzanie, obecnie studiuje marketing. Co więcej broni w rękawicach swojej własnej firmy. Możliwości dla większości z tych ludzi są nieograniczone. Znamy już przypadki piłkarzy aktorów jak Vinnie Jones czy Eric Cantona, były zwycięzca Bundesligi Marco Reich opiekuje się starszymi osobami, a były bramkarz Barcelony, Jose Pinto, został instruktorem Zumby. Aż chciałoby się zapytać: kto będzie hodował jedwabniki?