E-ekstremum

Julia Ebner przez dwa lata podszywała się m.in. pod hakerów pracujących dla ISIS, neonazistów czy członkinie grupy zrzeszającej żony dżihadystów. Zbierała informacje z pierwszej ręki, a następnie opisała to w książce Coraz ciemniej. Ekstremiści w sieci. Austriacka badaczka wzięła pod lupę działalność ekstremistycznych i terrorystycznych środowisk. Jak się okazało – najsprawniej działają w internecie.

Tekst: Adrianna Zając

W wystąpieniu dla Talks at Google, przedstawia schemat, w jakim działają takie grupy. Jego pierwszym etapem jest rekrutacja nowych członków. Wszystko zaczyna się niepozornie. Większość radykalnych stowarzyszeń funkcjonuje niemalże jak zwykłe korporacje. Mają swoje hierarchie, przedstawicieli i normy. Taka struktura wydaje się naturalna, wzbudza respekt i przede wszystkim, maskuje nieco okrucieństwo kryjące się za działalnością, które mogłoby odrzucić nowych członków.

Zabawa w wojnę

Niektóre skrajnie prawicowe grupy wykorzystują wyjątkowo kreatywne metody rekrutacji. Aby dotrzeć do młodych wyznawców, stosują chociażby gamifikację (ang. gamification) – metodę marketingową, opartą na angażowaniu użytkowników, poprzez rozwiązania zaczerpnięte z gier. Za wykonane zadania, np. utworzenie wirusowych tweetów, młodzi ekstremiści mogą zbierać punkty i piąć się w rankingu. Wszystko ubrane w szatę graficzną, charakterystyczną dla znanych tytułów z branży gamingowej.  Discord – czyli aplikacja zaprojektowana do komunikacji między graczami – jest używana np. przez skrajnie prawicową, niemiecką grupę Reconquista Germanica.

Terroryści w social mediach

Badaczka brała udział w spotkaniu rekrutacyjnym dla międzynarodowego, neonazistowskiego ugrupowania. Dotarła do technik komunikacyjnych, z którymi zaznajamiani są nowi członkowie. To zasady szerzenia mowy nienawiści na skalę szerszą, wychodzącą poza ich krąg. Ekstremiści dobrze znają lokalne prawo i wiedzą, jak działają algorytmy platform internetowych. Stosują wyszukane sposoby obejścia zasad, przy jednoczesnej skuteczności w dotarciu do odbiorcy. Czasem wystarczy zastąpić literę w słowie znakiem specjalnym, aby komentarz nie został usunięty, a każdy i tak mógł go odczytać. Uczą się także, jak prowadzić dyskusje i odpowiadać na trudne pytania, które mogłyby zaszkodzić wizerunkowi społeczności.

Braterstwo

Drugim i najważniejszym według Julii Ebner etapem, jest budowanie wspólnoty. Przed członkami otwiera się przestrzeń, w której ich poglądy nie są oceniane jako skrajne i niebezpieczne. Natrafiają tam na osoby o podobnych problemach i wizji świata, którą chcieliby razem realizować. .: Powstaje wewnętrzny humor oraz odwołania znane tylko członkom grupy.. Tworzą własne platformy i aplikacje na których mogą się zrzeszać. Nawiązują relacje w grupie i stają się jej oddani. To szczególnie istotne dla ich dalszego działania. Mimo że członków grupy może nie być wcale wielu, są oni zwarci i gotowi do współpracy.

Wolność słowa

Umawiają się na konkretną godzinę, aby blokować lub promować w sieci informacje. Armia trolli jest w stanie przebijać treści tak, aby algorytm przedstawiał je jako trendujące. Taka sytuacja miała miejsce podczas wyborów w Niemczech w 2019 roku, kiedy skrajnie prawicowe ugrupowanie manipulowało internetowym dyskursem na rzecz swoich idei. Już na tym etapie internetowi ekstremiści są w stanie wiele zrobić, o czym Julia Ebner przekonała się na własnej skórze.

Pracując dla brytyjskiego dziennika The Guardian opublikowała artykuł, w którym krytykowała Tommy’ego Robinsona, skrajnie prawicowego aktywistę. Podała jego wpisy na Twitterze jako przykład treści w nurcie białej supremacji. Zwolennicy Robinsona zareagowali na tekst taką wściekłością, że The Guardian postanowił się wycofać. Gdy Julia Ebner nie zgodziła się przeprosić za swoją publikację, musiała pożegnać się z redakcją.

From online to offline

Działalność internetowa to dopiero początek. Gdy tylko pojawi się taka możliwość, członkowie ugrupowań mobilizują się w świecie rzeczywistym. Zjeżdżają się na festiwale czy wiece, wspólnie świętując. Kreują odrębną kulturę, tworzą muzykę, sztukę czy produkują własne towary, fake-newsy i memy, znajdujące podatny grunt u rozczarowanych wyborców. Ostatecznym elementem ich działalności jest zorganizowany atak.

16 marca 2021 r. Rada Unii Europejskiej przyjęła rozporządzenie mające zapobiegać rozpowszechnianiu w internecie treści terrorystycznych. Właściwe organy w państwach członkowskich będą mogły wydawać dostawcom usług hostingowych nakazy zobowiązujące ich do usunięcia treści terrorystycznych lub uniemożliwienia dostępu do nich we wszystkich państwach członkowskich. Platformy internetowe będą musiały następnie wykonać nakaz w ciągu godziny.To bardzo ważna informacja, bo jak podkreśla Julia Ebner w rozmowie dla New Scientist – szkodliwą rolę grają tu same platformy internetowe.  Udostępniają przestrzeń do promowania niebezpiecznych treści przez algorytmy, mające na celu maksymalizację czasu spędzanego tam przez użytkowników. To model biznesowy, który zniekształca postrzeganie opinii publicznej, dając głos małym, ale silnym grupom. Firmy te potrzebują dużo większej presji, by podjąć decyzję o zmianach – nie będą tego robić proaktywnie, gdyż zwyczajnie im się to nie opłaca. Ważne jest więc, aby szerzyć świadomość o działaniu grup ekstremistycznych i o tym, jak ogromną siłą dysponują. Może się bowiem okazać, że z tajnych kryjówek i zamkniętych forów, ekstremiści przeniosą się na TikToka, a stamtąd do umysłów młodych użytkowników sieci.