Uwaga, tu Obywatelki! – niezwykła wirtualna wystawa

Uwaga tu Obywatelki to tytuł wystawy otwartej dla zwiedzających w marcu tego roku. Jest ona dostępna w formie VR pod linkiem: https://onlineviewingroom.com/exhibition/EVSIFS6SS3AK/, każdy może więc ją zwiedzić w  zaciszu własnego domu. Wystawa porusza temat ostatnich wydarzeń społeczno-politycznych w Polsce. Jest ona odpowiedzią na nowe regulacje dotyczące prawa aborcyjnego w kraju. Możemy obejrzeć tam prace takich artystów jak: Marta Frej, Julia Mirny czy Bolesław Chromry, a także zdjęcia ze strajków z całego kraju. 

Tekst: Paulina Paszkiewicz

Przyszło nam żyć w czasach, gdzie musimy aktywnie zabierać głos, aby walczyć o własne prawa. To właśnie robią artyści biorący udział w wystawie. Wyrażają głos sprzeciwu w imieniu nie tylko własnym, ale i wielu osób biorących udział w strajkach.

Władysław Kastory, główny koordynator wystawy podkreślał, że dzięki łatwemu dostępowi do technologii mógł w prosty sposób pomóc kobietom, którym sprzyja, dodatkowo zapewniając  bezpieczny i łatwy dostęp do ekspozycji dla zwiedzających. Zapytany o formę przekazu poglądów politycznych w postaci dzieł sztuki odparł: Uważam, że sztuka do której zaliczam kreatywne oddziaływanie na zmysły, jest najlepszym subiektywnym środkiem przekazu jakiejkolwiek informacji. Natomiast wchodząc w czasy polaryzacji powinniśmy starać się kulturalnie rozmawiać i kulturalnie przekazywać poglądy. 

O pomyśle na wystawę  i jej realizacji udało się również porozmawiać z Nadią Wójcik, współorganizatorką wystawy:

MAGIEL: Nadio, jest to już druga wystawa o tej tematyce, przy której organizacji pracujesz. Pierwszą była wystawa w Galerii Labirynt pt. Nigdy nie będziesz szła sama. Co skłoniło Cię do zorganizowania tych wydarzeń? Jak powstał sam pomysł?
NADIA WÓJCIK: Do działania i  zorganizowania wszystkich tych wydarzeń zainspirowało  mnie ogromne poruszenie emocjonalne. Pomimo dość skrytego charakteru i nieśmiałości, obudziła się we mnie „aktywistka” która chce zmiany. Jestem Kobietą i walczę o prawa kobiet, aby ich głos był słyszany, aby w tej artystycznej formie mogły się uzewnętrznić. Jest to również bardzo ważna dokumentacja, wartość historyczna, którą należy pokazywać.

Sama również jesteś artystką. Jedną z Twoich prac możemy podziwiać na wystawie Uwaga, tu Obywatelki.
Mój obraz został pokazany przy okazji obu tych wystaw. Fizycznie znajduje się w Galerii Labirynt w Lublinie, w digitalu można go zobaczyć na Uwaga, tu Obywatelki. Osobiście na płótno przenoszę własne uczucia i emocje. Od prywatnych doświadczeń po te społeczne, globalne.

Opowiedz mi proszę teraz trochę o stronie technicznej wystawy. Jest ona przygotowana i dostępna dla zwiedzających wyłącznie w formie wirtualnej. Z jakich powodów zdecydowaliście się właśnie na taką formę?Taką formę wystawy zaproponował Władek Kastory, z którym ją organizowałam. Sama jestem raczej zwolenniczką namacalnego odbioru sztuki, jednak w tych niepewnych czasach uważam, że takie rozwiązanie jest wspaniałe i niezwykle przyszłościowe. Kilkoma kliknięciami możemy przenieść się w wiele miejsc na świecie, zwiedzać przeróżne galerie i doświadczać sztuki np. z własnego domu.

O swoich pracach opowiedziała również Marta Frej – ilustratorka, malarka i działaczka społeczna, jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich komentatorek rzeczywistości w internecie. Jej prace poruszają tematy społeczne, najczęściej o zabarwieniu feministycznym.

MAGIEL: Marto, Twoje grafiki oswajają społeczeństwo z tematem równouprawnienia kobiet. Wszystko to w lekkiej, żartobliwej formie. Powiedz proszę, jakie były początki tego kierunku w Twoich pracach? Czy temat ten był Ci zawsze bliski?
MARTA FREJ: Temat równouprawnienia kobiet, a przede wszystkim temat dawania im wyboru i równych szans co mężczyznom stał mi się bliski, kiedy sama padłam ofiarą tych nierównych szans. Myślę, że było to około trzydziestki, kiedy poznałam dokładniej życie zawodowe i domowe kobiety. Sytuację zarówno domową jak i zawodową uznałam za porażkę, a całą winą obarczyłam siebie. Z biegiem czasu zaczęłam jednak szukać innych wyjaśnień i historii podobnych do mojej. Starałam się  znaleźć odpowiedzi i lektury, które pomogłyby mi zrozumieć dlaczego tak się stało. W ten właśnie sposób od praktyki do teorii doszłam do feminizmu (śmiech). Moje prace na początku były formą terapii i radzenia sobie ze swoimi demonami i frustracjami. Zauważyłam, że im więcej mówię o tematach dla mnie bolesnych i trudnych, tym jest mi łatwiej. Na początku zaczęłam tworzyć memy na temat mojego życia. Szybko okazało się, że kobiet takich jak ja są tysiące. Dało mi to siłę, poczucie przynależności oraz wiarę w to, że można taką sytuację zmienić, bo jest nas dużo i nie jest to tylko moja historia. 

Twoje ilustracje często określane są mianem feministycznych. Czym dla Ciebie w życiu codziennym jest feminizm?
Feminizm jest dla mnie sposobem postrzegania świata, życia i myślenia. Przekonaniem, że wszyscy zasługujemy na równe szanse. Wierzę i widzę to, że system w którym żyjemy, czyli patriarchalny układ sił, jest głęboko krzywdzący dla relacji międzyludzkich. Dla kobiet przede wszystkim, ale dla mężczyzn również. Wierzę, że można to zmienić, co daje mi siłę do działania.

Jesteś prezesem zarządu fundacji Kulturoholizm. Skupia się ona na sztuce społecznie zaangażowanej. W wywiadach często podkreślasz poczucie misji i chęć poprawy świata.
Ludzie odkąd istnieją, próbują zdefiniować czym jest sztuka. Tych definicji można znaleźć wiele i chyba nikt dotąd nie wymyślił na szczęście jednej, jedynej obowiązującej definicji co nią jest, a co nie. To jest też piękne: każdy z nas musi stworzyć sobie własną definicję. Mnie interesuje tylko i wyłącznie sztuka, która stawia sobie za cel naprawianie świata. Bardzo szeroko mówiąc oczywiście (śmiech). Chodzi o taką, która stawia sobie cele społeczne oraz cele inne niż tylko tworzenie piękna, czy dawanie estetycznej uciechy odbiorcom. Nie neguję takiej twórczości, natomiast mnie interesuje forma artystyczna, która jest eksperymentem społecznym.  W sztuce wszystko jest brane w pewien nawias i nie jest bezpośrednie, a zapośredniczone, więc można pozwolić sobie na pewne eksperymenty, które nie są możliwe w życiu codziennym. Można to dobrze wykorzystać, by pokazywać ludziom nowe możliwości czy rozwiązania. 

Porozmawiajmy teraz o nowej wystawie: Uwaga, tu Obywatelki!. Wystawę bez cienia wątpliwości można określić mianem zaangażowanej społecznie. Czym jest ona dla Ciebie i dlaczego określiłabyś ją jako wartą odwiedzenia?
Jako kobiecie żyjącej w Polsce trudno mi przechodzi przez gardło określenie, że żyjemy w ciekawych czasach, ponieważ jest to eufemizm. Przyszło nam żyć w czasach, gdzie musimy walczyć o swoje podstawowe prawa i robimy to na bardzo różne sposoby i na bardzo różnych poziomach. Od czasów czarnego protestu nasz, czyli kobiet, poziom angażowania się w życie społeczne niesamowicie wzrósł. Staram się dostrzegać też jasne strony tej ciemnej sytuacji. Dostrzegam tę wolę walki, niezwykłą odwagę, kreatywność i taki wkurw polskich kobiet. Wydaje mi się, że ta wystawa też to pokazuje. Dlatego jest po prostu pełna energii i tą energię się czuje. Jako zapis pewnych czasów z historyczno-sztucznego poziomu jest na pewno interesująca, a z poziomu ludzkiego jest fascynująca.

Jak myślisz, do kogo ta wystawa jest przede wszystkim kierowana?
Na pewno wiem do kogo powinna być kierowana. Natomiast do kogo dotrze, nie wiem. Na pewno obecna sytuacja, czyli internet plus pandemia, wpędziła nas jeszcze mocniej do tych baniek, w których żyliśmy przed pandemią. W związku z tym myślę, że wychodzenie z baniek jest trudne a także trudniej jest docierać do tych baniek. Jest to również problem internetu, bardzo szybko można bowiem stworzyć wokół siebie grupę ludzi i żyć w przekonaniu, że świat wygląda tak jak mi się wydaje i nie ma innych punktów odniesienia i opinii niż moje własne. 

Jakie są Twoje dalsze plany artystyczne?
Po przeprowadzce do Gdyni w zeszłym tygodniu otworzyłam małą galerię, sklep w którym można nabyć moje prace. Jestem na tym obecnie skupiona. Mam takie marzenie by wrócić do malowania, kiedyś właśnie z tego żyłam. Od kilku lat przestałam malować i zajęłam się grafiką komputerową. Teraz mi się zamarzyło by właśnie do tego malarstwa i bardziej tradycyjnych technik artystycznych wrócić i to jest taki plan na przyszłość nieokreśloną, bo nie wiem kiedy mi się to uda. Cały czas ilustruję dla Polityki i dla Wysokich Obcasów i nie chciałabym póki co tego zmienić, bo lubię to i sprawia mi to dużo frajdy.