Jeszcze będzie przepięknie?

Odpowiedzi na to pytanie szuka filozof Tomasz Stawiszyński w swojej najnowszej książce Co robić przed końcem świata, snując historię o człowieku współczesnym.

Tekst: Adrianna Zając

Jakiś czas temu, za sprawą premiery Jokera Todda Phillipsa, na salony powrócił mem przedstawiający twarz słynnego przeciwnika Batmana z podpisem We live in a society. Ma on wyśmiewać osoby przekonane o swojej nadzwyczajnej wiedzy o tym, jak działa świat. Takich, którzy myślą, że są świadomi i oświeceni, gdy tak naprawdę rzucają jedynie puste komentarze. Kiedyś to było. Chodzi tylko o jedno. Po odjęciu warstwy ironicznej okazuje się jednak, że treść mema trafnie opisuje książkę Stawiszyńskiego. Jego zbiór esejów traktuje bowiem o systemie, który był kształtowany przez ostatnie kilkanaście lat. Nazywa go kapitalizmem cyfrowym, bo nowe technologie i internet są jego nieodłączną częścią.

Jaki jest świat widziany oczami autora? To rzeczywistość, w której ogromne, wpływowe firmy nie dbają o naszą podmiotowość. Wymaga ona od ludzi niewiele ponad nabywanie nowych dóbr, a każda wielka korporacja najchętniej zastąpiłaby swoich pracowników botami i maszynami, czemu z gospodarczego punktu widzenia trudno się dziwić. Gdyby zatrudnionemu nie należało się ubezpieczenie, urlop i wyrozumiałość dla jego codziennych problemów – byłoby łatwiej, taniej i przyjemniej. Ale czy na wszystko trzeba patrzeć z gospodarczego punktu widzenia?

Autor dzieli się swoją niezbyt optymistyczną refleksją, wymieniając szkodliwe skutki tego stanu rzeczy, takie jak pogłębiające się nierówności społeczne i fakt, że garstka pojedynczych osób dysponuje majątkiem równym wartości całego państwa, narastająca klasowość, brak poczucia bezpieczeństwa i to, że nie mówi się o tym głośno na masową skalę. Nikt nie słucha mądrych głów od dawna krzyczących o zmianach klimatycznych, a życie toczy się, jakby jutra nie było. Ale skoro jest tak źle to skąd na to zgoda? Autor podejmuje analizę ludzkich zachowań w odpowiedzi na to pytanie.

Jednym z nich jest ogromny kult indywidualizmu, który spycha całą odpowiedzialność za lęki i wątpliwości na tego, który się z nimi boryka. Jesteś kowalem własnego losu słyszymy. A przecież na los jednostki składa się wiele czynników zewnętrznych, nie tylko szczere chęci do zmiany. Płeć, pochodzenie, status majątkowy, wielkość miejscowości, w której się wychowujemy, dostęp do edukacji i ochrony zdrowia – to tylko niektóre z kluczowych czynników budujących naszą przyszłość. Nie można udawać, że fakt przywilejów społecznych nie gra żadnej roli. Niektórzy w Polsce zaszczepili się na COVID-19 z pominięciem kolejki i nie widzieli w tym nic złego. Choć brzmi to może podniośle, ich pozycja zadecydowała o sprawach zdrowia, a może nawet życia.

Innym sposobem tłumaczenia niesprawiedliwości jest znalezienie ich źródeł w teoriach spiskowych. Wiara w nie ma wielką siłę, bo nie ma na to lekarstwa. Każde, nawet najbardziej naukowe wyjaśnienie jakiegoś faktu może być natychmiast odrzucone przez zwolenników teorii spiskowych. Skoro są oszukiwani to każdy argument przeciwko ich założeniom, musi oznaczać kłamstwo. Wnikliwa analiza filozofa pozwala zrozumieć mechanizm tego zjawiska i zwraca uwagę na jego rosnącą powszechność.

Są też tacy, którzy wybierają stagnację w oczekiwaniu na zmianę. Taka postawa jest szczególnie niebezpieczna w obliczu katastrofy klimatycznej, która zbliża się do nas coraz większymi krokami. Ale czy jednostka może zaradzić postępującym zmianom klimatu? Autor ze smutkiem stwierdza, że nie. 70 proc. gazów cieplarnianych uwalnianych do atmosfery związane jest z działalnością 100 rynkowych gigantów. Jeżeli wielkie firmy dalej będą bawić się zdrowiem i życiem natury, to rezygnacja z plastikowej siatki na niewiele się zda.

Wiele się zmieniło odkąd internet i nowinki technologiczne stały się chlebem powszednim. Autor wspomina ogromne nadzieje wiązane z ich rozwojem. Sieć miała być miejscem ogólnodostępnym, w którym znajdzie się miejsce na głos tych do tej pory niewysłuchanych. Dobrodziejstwa dzisiejszych czasów stały się jednocześnie ich najgorszą bolączką. Technologia ma służyć ułatwieniu codziennego życia, ale też bardzo umiejętnie zastępuje pracę człowieka i może stać się przedmiotem służącym manipulacji. Internet rzeczywiście jest miejscem zetknięcia się osób z całkowicie różnych środowisk, lecz zarazem ułatwia zamknięcie się we własnej bańce informacyjnej. O wiele prościej jest funkcjonować w rzeczywistości, w której każdy przytakuje i nie trzeba wdawać się w dyskusje. Stawiszyński nazywa to zjawisko dyskusjofobią. Prowadzi ona do narastającej skali populizmu, fake newsów i przemocy wobec tych będących po drugiej stronie barykady. Rzucanie oskarżeń w sieci jest o wiele łatwiejsze niż w realu i choć osądy mogą okazać się fałszywe, ich konsekwencje bywają bezlitosne.

Jakiś czas temu przeciwnicy Trumpa świętowali zablokowanie byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych na Twitterze. Ale czy naprawdę właściciele ogromnych mediów społecznościowych powinni samozwańczo decydować, kto może mieć głos, a komu należy go zabrać? Łatwo jest się z tym zgodzić, gdy sytuacja dotyczy osoby, którą samodzielnie najchętniej wykluczyłoby się z życia publicznego. W innym przypadku te odczucia mogą się łatwo odwrócić i świętujący zamieniliby się miejscami z oburzonymi.

Część książki poświęcona jest także samej Polsce. O podziałach, o roli kościoła, o niekonsekwencji zwolenników aborcji i o tym jak odsunąć PiS od władzy. Choć są to tematy pojawiające się w mediach wciąż na nowo, to inteligentne oko autora stara się spojrzeć na nie przede wszystkim analitycznie, nie zaś emocjonalnie. To jest wręcz unikatowe podejście, bo, jak sam pisze, żyjemy w czasach, którymi rządzą emocje.

To niektóre z tematów, jakie Tomasz Stawiszyński podejmuje w Co robić przed końcem świata. Sama książka jest zapisem rozmyślań, które po raz pierwszy można było usłyszeć w jego audycji Kwadrans Filozofa w Tok FM. Wydawać by się mogło, że to skrajnie pesymistyczny, wręcz dystopijny opis otaczającej nas rzeczywistości. Jednak autor, w miarę swoich możliwości, stara się stawiać przed czytelnikiem rozwiązania dla poruszanych problemów. Bywa, że są one wręcz banalnie proste, ale czasem to właśnie najmniejsze zmiany okazują się najtrudniejsze.

Podchodząc do tej lektury, można obawiać się jej przeintelektualizowanej formy – w końcu pisze ją filozof. Jednak, choć ze słów autora bije jego wiedza i wspaniały dryg do werbalizacji własnych rozmyślań, to posługuje się językiem przystępnym i przejrzystym. Nie brakuje odwołań do teorii wielkich myślicieli, jak i nawiązań do bardziej przyziemnych źródeł, np. seriali czy filmów. To lektura dla wszystkich, którzy chcą oddać się chwilowej zadumie humanisty nad człowiekiem współczesnym.

Tytuł: Co robić przed końcem świata
Autor: Tomasz Stawiszyński
Wydawnictwo: Agora
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2021
Ocena: 4/5