Sztuka przegięcia… jak słuchać hyperpopu bez mdłości?

Hyperpop jest muzycznym objawieniem 2020 r. Na temat jego fenomenu rozpisywali się już czołowi krytycy – jedni zdążyli ochrzcić ten nurt brzmieniem przyszłości, a inni uznać go za chwilową modę lub kiczowaty kolaż złożony z niepasujących do siebie elementów.

Tekst: Miłosz Piotrowski

Hyperpop polaryzuje nie tylko dziennikarzy, lecz także słuchaczy i nikogo nie powinno to dziwić, gdyż jest to muzyka intencjonalnie jaskrawa, a nawet przejaskrawiona. Nie ma tu miejsca na szarość, za to paleta pozostałych barw jest pokaźna, podobnie jak ilość dźwięków upychanych w hyperpopowych produkcjach. Podgatunek ten to artystyczna próba uchwycenia nadmiaru bodźców fundowanych nam przez coraz bardziej przyspieszającą rzeczywistość. Kocioł, w którym miesza się internetowa kultura remiksu, memy i wszechobecny maksymalizm z nowatorskim, futurystycznym podejściem do muzyki, a wszystko to doprawione jest kilkoma warstwami ironii i nostalgią. Pstrokacizna ta fluktuuje między gatunkami i adaptuje z nich rozmaite komponenty, łamiąc przy okazji schematy i często przekraczając wszelkie granice, w tym granicę czegoś, co wielu mogłoby nazwać „dobrym smakiem”. Jednak twórcy utożsamiani z hyperpopem zdają się nie przejmować tego typu wyznacznikami i konsekwentnie realizują swoje wizje.

Dziś ten podgatunek zyskuje ogromną popularność, a artyści tacy jak 100 gecs coraz częściej figurują na listach przebojów. Ścieżkę do tego sukcesu utorowali im pionierzy działający w drugiej dekadzie XXI w., którzy dziś uważani są za prekursorów eksperymentalnej muzyki popularnej i tym samym tworu znanego pod nazwą hyperpop.

30 stycznia 2021 r., po niefortunnym wypadku, zmarła SOPHIE, która była nie tylko ikoną środowiska LGBTQ+, ale także jedną z najbardziej wpływowych artystek ostatniego dziesięciolecia. Współpracowała między innymi z Madonną i Charli XCX, dekonstruując w swoich produkcjach popowe schematy. SOPHIE nie stroniła od eksperymentów i nowatorskich rozwiązań. Już kilka lat temu tworzyła kompozycje będące forpocztą stylistyki, która dziś coraz śmielej puka do mainstreamu. Niestety SOPHIE nie będzie dane zobaczyć dalszego rozwoju i niewątpliwe świetlanej przyszłości podgatunku wyrastającego na kanwie jej prac.

Dyskografia Szkotki jest niezwykle bogata i eklektyczna. SOPHIE była znana z pracoholizmu i uczestniczyła w wielu przełomowych projektach, jednak pozostawiła po sobie kilka utworów, które miały szczególny wpływ na kształtowanie się hyperpopu i jego obecne brzmienie. Warto wyróżnić chociażby wydane w 2018 r. Immaterial czy VYZEE z 2015 r. Była także współautorką jednego z najciekawszych przedsięwzięć muzycznych ostatnich lat. W 2014 r. wraz z założycielem kolektywu PC Music A.G. Cookiem oraz wokalistką HFD przygotowała numer Hey QT, który miał za zadanie promować fikcyjny napój energetyczny. Piosenka ta już wówczas przejawiała cechy charakterystyczne dla hyperpopu. Odznaczała się m.in. spitchowanym wokalem i plastikową, przesłodzoną otoczką.

Przez następne lata pomysły te były rozwijane nie tylko przez SOPHIE, ale także innych artystów. Wspomniany wcześniej A.G. Cook, wraz z pozostałymi członkami PC Music, od 2013 r. kreuje post-ironiczny, przesycony estetyką reklamy i drwiący z konsumpcjonizmu artystyczny ruch, który jest kluczowy do zrozumienia genezy hyperpopu.

Wszyscy pamiętamy Rebeccę Black, autorkę wydanego w 2011 r. Friday – singla, który przez wiele osób został uznany najgorszym utworem wszech czasów i w mgnieniu oka stał się internetową sensacją, a także synonimem tanizny i muzycznej degrengolady. Dorian Electra postanowili nieco odświeżyć to dzieło i wraz z Big Freedią, 3OH!3 i Rebeccą Black przygotowali jego hyperpopową wersję. Remiks ten, zilustrowany memicznym, pod każdym względem przegiętym klipem, wystawia tolerancję słuchaczy na próbę, eksplorując odległe rejony kiczu, do których nikt wcześniej się nie zapuszczał. Stanowi swego rodzaju manifest tego, czym jest hyperpop, a mianowicie bezkompromisową, nieokiełznaną zabawą, postmodernistyczną jazdą bez trzymanki, przesyconą tęsknotą do początków XXI w. Jest to muzyka, której nie sposób scharakteryzować w kilku prostych epitetach, bowiem można odnaleźć w niej wpływy praktycznie każdego gatunku wymyślonego do tej pory.

Hyperpop pokazuje środkowy palec nie tylko tradycyjnej strukturze piosenki, ale także konserwatywnemu podziałowi na płci. Sama SOPHIE była osobą transpłciową, podobnie jak połówka zespołu 100 gecs, Laura Les. Dorian Electra zaś określają się jako genderfluid i używają zaimka osobowego „oni”. Jest to muzyka na wskroś współczesna, a zawarte w niej teksty często opowiadają o problemach związanych z poszukiwaniem tożsamości i niebinarnością. Queerowa estetyka jest jednym z filarów tego nurtu. Świetnie obraca się w niej także Charli XCX, której twórczość często wrzucana jest do pojemnej szuflady z podpisem hyperpop. Przyglądając się zawartości tej szuflady, warto zwrócić uwagę także na bardziej niszowych artystów, takich jak chociażby oaf1, Slayyyter czy Alice Gas.

Choć zmasowany atak słodkich nightcorowych wokali połączonych z przeładowanymi od superaktywnych dźwięków podkładami rzeczywiście może wywołać u twardogłowych słuchaczy konwulsje, to hyperpop zdecydowanie jest czymś więcej: krzywym zwierciadłem, w którym odbija się nasza rzeczywistość; krzykliwą esencją wyciągniętą z różnych trendów minionych lat. Schowany pod wieloma kalejdoskopowymi warstwami, gdzieś tam kryje się także ważny przekaz dotyczący młodego pokolenia, a w szczególności osób nieheteronormatywnych. Hyperpop stawia przede wszystkim na ekspresję absolutną – taką, której nie ogranicza gorset żadnych norm i konwenansów.