Cudowne dziecko kina z Quebecu

Choć ma zaledwie 32 lata, Xavier Dolan może pochwalić się długą listą zwycięstw na festiwalach filmowych z całego świata (m.in. w Cannes, Toronto czy Wenecji). Jedni uważają go za genialne dziecko i mistrza kina młodego pokolenia, inni natomiast za narcyza i snoba, gdyż swoje filmy opiera na własnych przeżyciach i uczuciach. Nie zmienia to jednak faktu, że na koncie ma 72 nagrody i 114 nominacji na światowych festiwalach, a po debiucie na Festiwalu Filmowym w Cannes został okrzyknięty przez krytyków „cudownym dzieckiem kina”.

Ucieczka przed rzeczywistością

Xavier Dolan od dzieciństwa zaznajomiony był z kinematografią. Jako mały chłopiec grał epizodyczne role w krótkometrażówkach, serialach i reklamach. W późniejszym okresie również użyczał swojego głosu postaciom z kreskówek i filmów – dubbingował m.in. Rona Weasleya w kanadyjsko-francuskiej wersji językowej Harry’ego Pottera Filmy stały się jego ucieczką przed prawdziwym światem, który był dla niego zbyt okrutny. Po rozwodzie rodziców jego relacje z matką nie układały się najlepiej. W samotności zaczął odkrywać własną tożsamość i orientację homoseksualną, co sprawiło, że zyskał miano outsidera, przez co w szkole był wyśmiewany i odrzucany. Nie mogąc odnaleźć się w społeczności szkolnej, Dolan w wieku 17 lat porzucił edukację, a za zarobione wcześniej pieniądze i otrzymane, po długim okresie starań, dofinansowanie wyreżyserował swój pierwszy film. Tak właśnie powstało dzieło, dzięki któremu został dostrzeżony na arenie międzynarodowej – Zabiłem moją matkę.

Drabina kariery reżysera

Młody Kanadyjczyk od samego początku zachwycił swoim unikatowym stylem tworzenia filmów. Dolan potrafi udźwignąć nawet najtrudniejszy temat społeczny, eksperymentuje z muzyką, w niezwykle zręczny sposób manewruje pomiędzy kiczem a wyrafinowaniem. Charakterystyczne w jego twórczości jest to, że wszystkie jego filmy poruszają tematy, z którymi sam zetknął się w życiu. I tak jego pierwszy film – Zabiłem moją matkę – stanowi autobiografię młodego reżysera. Przedstawił on w nim trudne relacje pomiędzy matką a synem. Pomimo że oboje potrzebują bliskości, to nie potrafią się ze sobą porozumiewać. Ona wpędza go w wieczne poczucie winy, a on – nie potrafi poradzić sobie z agresją. Gdy na jaw wychodzi, że główny bohater jest gejem, matka wysyła go do szkoły z internatem. Sam Dolan potwierdził, że czas jego dojrzewania został dość wiernie przeniesiony na duży ekran. W późniejszym okresie twórczości ponownie powraca do relacji matka-dziecko w filmie Mama, który tym razem stanowi rozgrzeszenie bezlitosnej rodzicielki.
Geniusz „cudownego dziecka kina” nie był jednorazowym zdarzeniem. Młody reżyser jeszcze niejednokrotnie zachwycił widownię swoją wizją świata i własnego dzieciństwa. W filmie Wyśnione miłości Kanadyjczyk oddał hołd młodości – jej impulsywności i intensywności emocji, natomiast m.in. w Na zawsze Laurence zmierzył się z problemem tożsamości seksualnej oraz poszukiwania akceptacji w społeczeństwie i własnego „ja”.
I chociaż młody Kanadyjczyk bez dwóch zdań obdarzony jest niezwykłym talentem i wyczuciem smaku, to nic co dobre nie jest przecież wieczne.

Nieoczekiwane niepowodzenie

To nie koniec świata miał podbić serca krytyków oraz publiczności i zostać jego przepustką do Hollywood. Stało się jednak inaczej. Pomimo gwiazdorskiej obsady film spotkał się z bezwzględną krytyką, negatywnymi recenzjami, a sam seans prasowy zakończył się koncertem gwizdów. O ile wcześniej udawało mu się udźwignąć trudne tematy, to tym razem jego próby zakończyły się fiaskiem. Zarzucano mu zbyt proste podejście do relacji matki z synem, blasków i cieni hollywoodzkich gwiazd oraz homoseksualizmu. I chociaż film zgarnął dwa wyróżnienia na Festiwalu Filmowym w Cannes, to sam reżyser bardzo przejął się krytyką. Kolejny film wcale nie okazał się lepszy. Spotkał się z jeszcze większą krytyką, a w wielu krajach nie wszedł nawet do kin. Pokładane w nim nadzieje na Oscara, sławę i pieniądze spełzły na niczym.

Jak Feniks z popiołów

Po takich niepowodzeniach niektórzy mogliby stwierdzić, że czas wybitnej twórczość Xaviera Dolana dobiegł końca. Nic bardziej mylnego. Młody reżyser po raz kolejny pokazał, że potrafi pozytywnie zaskoczyć, a krytyka i porażki nie są wstanie zabić jego miłości do kina. W filmie Matthias i Maxime dedykowanym przyjaciołom, którzy wspierali Kanadyjczyka, otrzymujemy nowy obraz Dolana. Dotychczasowy krzyk i agresja zostały zastąpione przez spokój i rozmowę, a przepych i ekstrawagancja – prostotą i minimalizmem. Chociaż charakter przekazu stracił swój temperament, wciąż odnajdziemy tak nam znajome z poprzednich filmów wątki i problemy bohaterów: iluzja prawdziwego życia, poszukiwanie własnej tożsamości, tęsknota za czasami, które przeminęły.
Xavier Dolan nieustannie eksperymentuje ze swoim stylem reżyserskim. Jak pokazała historia – raz wychodzi mu to lepiej, a raz gorzej. Jego sposób wizualizacji najważniejszych problemów przy akompaniamencie świetnie dobranej muzyki pokochała publiczność na całym świecie. W tych czasach mało który reżyser młodego pokolenia ma tak dojrzałe spojrzenie na świat i charakterystyczny styl jak Xavier Dolan – „cudowne dziecko kina” z Quebecu.

TEKST: Natalia Młodzianowska