G. Hofstede oczami studentów SGH: w jakiej kulturze żyjemy?

Odkąd tylko rozpoczęła się pandemia, dziesiątki, a pewnie nawet setki studentów, pod kierownictwem dr Anny Kozłowskiej, pracowało nad enigmatycznie brzmiącym projektem G. Hofstede oczami studentów SGH: W jakiej kulturze żyjemy? Co się kryje za tą nazwą?

Agnieszka Warchał

Pani Doktor doszły nas słuchy, że na naszej Uczelni pod Pani kierownictwem realizowany był bardzo duży projekt badawczy, w który zaangażowani byli nasi studenci. Co było inspiracją do stworzenia projektu?

Projekt badawczy: G. Hofstede oczami studentów SGH: w jakiej kulturze żyjemy? zrodził się w mojej głowie dokładnie rok temu. Przypomnijmy sobie, w jakiej sytuacji znaleźliśmy się w marcu 2020 r. – przeszliśmy na nauczanie zdalne, rozpoczęliśmy zajęcia w aplikacji, która nie była w zasadzie znana, ani wykładowcom, ani studentom. Jak poprowadzić zajęcia, które będą na tyle ciekawe dla studentów, żeby chcieli w nich aktywnie uczestniczyć, jak sprawdzać i oceniać ich aktywność w sytuacji pośredniego kontaktu? Pomyślałam sobie, że muszę przygotować coś, co awaryjnie zastąpi zaangażowanie studentów na zajęciach dydaktycznych, a jak wrócimy po paru tygodniach na uczelnię, będzie podstawą zaliczenia przedmiotu. Zależało mi na stworzeniu czegoś, co stanie się przyczynkiem do nawiązania kontaktów między studentami, nauczenia się współpracy, odpowiedzialności wobec innych, pomimo braku możliwości spotkania się i bezpośredniego oddziaływania na siebie. Jeszcze wtedy nie miałam świadomości, jak szalony jest to pomysł i ile czasu oraz poświęcenia będzie to od nas wszystkich wymagało. Kto z nas wtedy mógł się spodziewać, że ta tymczasowa sytuacja potrwa ponad rok?!

Ostatecznie projekt badawczy był realizowany przez dwa semestry przez ponad 300 studentów Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, w ramach zaliczenia przedmiotu Socjologia. Projekt badawczy miał na celu zapoznanie studentów z niezwykle ciekawymi założeniami G. Hofstedego, holenderskiego badacza, na temat kultury. Nomen omen okazało się, że projekt stał się hołdem dla badacza, który zmarł w lutym 2020 r.

Na czym polegał projekt, którego nazwa jest niezwykle frapująca?

Niezwykle ważne było dla mnie to, żeby dzięki temu projektowi badawczemu, studenci zmierzyli się z jednym z najważniejszych, a jednocześnie jednym z najbardziej nieokreślonych pojęć socjologicznych, jakim jest termin kultura. Co ważne, za tym nie stoi tylko problem definicyjny, ale również trudność w obiektywnej klasyfikacji i porównywaniu kultur różnych społeczności.

Sama praca Hofstedego, która była inspiracją dla naszego projektu badawczego, to próba odpowiedzi na pytanie, co bardziej wpływa na zachowanie ludzi – kultura przedsiębiorstwa, w którym pracują czy kultura, w której zostali wychowani. Hofstede w trakcie przygotowywania założeń do swoich badań nad kulturą organizacyjną postawił tezę, że to otoczenie kulturowe przedsiębiorstwa ma ogromne znaczenie w tym, jak ono funkcjonuje. To, co cenne w przypadku badań Hofstedego, to wyodrębnienie podstawowych wymiarów kulturowych, których cechy są specyficzne i przypisywane do danego kraju. Uwydatnia to wpływ czynników kulturowych na życie społeczne. Jednak badania Hofstedego miały również kilka niedociągnięć, jak przeprowadzanie badań jedynie na pracownikach IBM, nieproporcjonalnie duży udział mężczyzn w badaniach czy też stronniczość kwestionariusza, który był sporządzony przez zachodnich badaczy. Kontrowersje budziły również nazwy określonych wymiarów kulturowych, szczególnie wymiar męskości czy indywidualizmu. W pierwszym badaniu zostały wyłonione  cztery wymiary kulturowe: PDI (Power Distance Index – dystans władzy), IDV (Individualism Index – indywidualizm), MAS (Masculinity Index – męskość), UAI (Uncertainty Avoidance Index – unikanie niepewności). W późniejszych badaniach został wyłoniony piąty wymiar kultury: LTO (Long-Term Orientation – orientacja długoterminowa). W najnowszej wersji modelu występuje także szósty wskaźnik: IVR (Indulgence versus Restraint – wyrozumiałość a powściągliwość). W naszych badaniach wzięliśmy pod uwagę pięć podstawowych wymiarów kulturowych i na tej podstawie stworzyliśmy założenia projektu badawczego.

Jaki był zatem cel projektu realizowanego przez studentów SGH?

Hofstede kierował się założeniem, że nasze zachowania są zaprogramowane społecznie, jednocześnie nie bierze pod uwagę innych czynników decydujących o zachowaniach ludzkich. Dyskutowaliśmy na ten temat na zajęciach, doszliśmy do wniosku, że nie będziemy badać, co decyduje o funkcjonowaniu studenta na uczelni, a skupimy się po prostu na tym, jak wymiary kulturowe, wyodrębnione przez Hofstedego, przekładają się na postawy studenckie. Badaliśmy wymiary kulturowe w pięciu obszarach: ogólnego funkcjonowania na uczelni, w relacjach pomiędzy studentami, w relacjach z wykładowcami i władzami oraz w sferze formalnej. Podobnie, jak Hofstede, założyliśmy, że wymiary kulturowe będą się na siebie nakładały, korelowały ze sobą, np. że niski wskaźnik wymiaru męskości (czyli wysoki wskaźnik kobiecości) będzie powiązany z niskim wskaźnikiem indywidualizmu (czyli wysokim wskaźnikiem kolektywizmu). Podstawowe obszary funkcjonowania studenta na uczelni wyodrębniliśmy na podstawie wnikliwej analizy dotychczasowych wyników badań Hofstede i innych badaczy. Bardzo pomogło nam doświadczenie studentów – nawet nie jestem w stanie wskazać, ile godzin spędziliśmy na dyskusji wokół hipotez badawczych, charakterystyki grupy badawczej czy pytań badawczych. Kwestionariusz badawczy został tak skonstruowany, aby móc zbadać postawy studentów Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie jako podstawę ich funkcjonowania na uczelni. Nie badaliśmy faktycznych zachowań studentów.

Jakie były zadania poszczególnych grup studentów w projekcie?

Od początku studenci zostali podzielenia na grupy zadaniowe, zajmujące się poszczególnymi wymiarami kulturowymi, a następnie na bardziej szczegółowe grupy zadaniowe zajmujące się krytyczną analizą dotychczasowej literatury przedmiotu, określaniem celów badawczych, formułowaniem hipotez badawczych, operacjonalizacją pojęć, budowaniem narzędzia badawczego, koordynacją działań w internecie itd. To było ogromnie złożone i skomplikowane przedsięwzięcie, które wydawało się, że nie ma prawa się udać – ale się udało. Od początku zakładaliśmy, że badania prowadzone będą wśród studentów zarówno studiów licencjackich, jak i magisterskich, trybu stacjonarnego i niestacjonarnego. Większość wyników badań udało się nam uzyskać już w semestrze letnim, ale ze względów organizacyjnych, studenci semestru letniego 2019-2020 przygotowali część raportu dotyczącą studiów licencjackich, a studenci semestru zimowego 2020-2021 – część dotyczącą studiów magisterskich.

Czy grupa badawcza była reprezentatywna i na tej podstawie możemy opisywać cechy całej naszej społeczności studenckiej?

Udało się nam od podstaw skonstruować projekt badawczy, który w takim zakresie nie był jeszcze realizowany na naszej Uczelni. Badania przeprowadzone zostały metodą sondażu za pomocą internetowego kwestionariusza ankietowego (CAWI). Uznaliśmy, że kategoryzacja badanych studentów nastąpi w oparciu o dwie podstawowe cechy: stopień studiów (studia licencjackie i magisterskie) i płeć (kobiety i mężczyźni). Określenie grupy kwotowej, która w warunkach pandemicznych wydawała się nam najbardziej realna do badania, nastąpiło na podstawie danych uzyskanych z GUS-u. Wsparciem były dla nas również dane uzyskane z Dziekanatów SL i SM. Studenci wykazali się w tym względzie ogromnych zaangażowaniem i, rzecz oczywista, wiedzą statystyczną, zdobytą na naszej Uczelni.

Czy realizacja projektu badawczego nastręczała jakieś trudności?

Po drodze napotkaliśmy naprawdę bardzo dużo problemów badawczych, z którymi musieliśmy się zmierzyć. To, co mnie zaskoczyło (pozytywnie), to ogromne zaangażowanie naszych studentów w znalezienie odpowiedzi na nurtujące ich pytania, np. jak dotychczasowi badacze opracowywali wskaźniki dla poszczególnych wymiarów, dlaczego skala dla jednego wymiaru wynosiła 0-100, a w innym przypadku np. 0-120, czy Hofstede robił badania w Polsce (okazuje się, że nie, co jednak nie przeszkodziło mu w wyznaczeniu wskaźników dla naszego kraju). Nie wdając się w szczegóły, niektóre wskaźniki, np. dotyczące wymiaru orientacji krótkoterminowej były wielce niezrozumiałe.

Udział w projekcie był ogromnym wyzwaniem dla mnie i dla studentów. Z mojej perspektywy, to było ogromne wyzwanie organizacyjne – podział grup studenckich na podgrupy realizujące konkretne zadania badawcze, pilnowanie terminów, koordynacja zadań, odpowiadanie na tysiące pytań i wątpliwości, sprawdzanie każdego zadania, dokumentacja wykonanych poleceń. Z perspektywy studenta, to niewątpliwie była konieczność zarówno samodzielnej pracy badawczej, jak i poczucie odpowiedzialności za innych. Projekt badawczy był tak zorganizowany, że brak wykonania zadania przez jedną osobę mógł powodować opóźnienie w realizacji kolejnego zadania. Czy nasi studenci poradzili sobie z własnymi słabościami i moimi ogromnymi wymaganiami wobec nich? Z całą stanowczością odpowiem, że tak. To był jeden z najciekawszych i najlepszych okresów mojej pracy ze studentami. Pracuję na naszej Uczelni ponad 25 lat. Uwielbiam swoją pracę, zajęcia ze studentami. Ale to co spotkało mnie w 2020 roku, przerosło moje oczekiwania – wielogodzinne rozmowy na czacie, ogromne zaangażowanie studentów, inicjatywy jakie podejmowali z własnej, nieprzymuszonej woli (nie przeszkadzała im nawet punkowa muzyka, którą im nocą puszczałam na czacie…mam przynajmniej taką nadzieję). To jest coś, czego nigdy nie zapomnę. I mam nadzieję, że studenci, którzy uczestniczyli w moich zajęciach, chociaż zapewne niejednokrotnie płakali i wściekali się na mnie, to też z tego wyciągnęli coś dobrego dla siebie. Oprócz oczywiście bardzo dobrych ocen z Socjologii. Nie zapominajmy też o tym, co udało się osiągnąć w samym projekcie badawczym. Studenci zapoznali się z całym procesem badawczym, poczynając od określenia problemu badawczego, znalezienia odpowiedniej metody badawczej, poprzez budowanie kwestionariusza ankiety, aż po generowanie danych i ich analizę badawczą.

Co zatem udało się Wam dowiedzieć o studentach SGH? Czy student SGH jest typem indywidualisty czy raczej kolektywisty? Po co studenci wchodzą w relacje z innymi? Czy można założyć, że po to, aby osiągnąć własne partykularne cele?

Na to pytanie próbowaliśmy odpowiedzieć, przyglądając się wskaźnikowi indywidualizmu. Co zapewne zaskoczy niektórych, po wielu debatach na ten temat doszliśmy do wniosku, że studenci SGH będą przejawiać cechy kolektywizmu indywidualistycznego, co oznacza, że cenić sobie będą możliwość wsparcia i rozwoju poprzez uczestniczenie w różnych grupach społecznych. W większości przypadków mieliśmy rację – studenci cenią sobie poczucie przynależności do grupy studenckiej i wsparcie ze strony innych (kobiety nieco bardziej niż mężczyźni, ale różnice są niewielkie), jednocześnie pilnują własnych interesów, chcą podkreślać własną indywidualność (kobiety nieco bardziej niż mężczyźni). W większości przypadków studenci (zarówno studiów licencjackich, jak i magisterskich) wybierali odpowiedzi świadczące o tym, że przebywając z innymi cenią sobie zarówno możliwość budowania pozytywnych relacji w grupie, jak i realizację własnych interesów. Co więcej, nie lubią wchodzić w konflikty, wolą rozwiązywać problemy na drodze negocjacji i dochodząc do kompromisu. W pytaniach bardziej szczegółowych przejawiali bardziej cechy indywidualistyczne, niż kolektywistyczne, co utwierdziło nas w przekonaniu, że studenci Szkoły Głównej Handlowej to właśnie kolektywiści indywidualistyczni.

Jak ważny dla studenta SGH jest rozwój i wysokie zarobki? Czy są one ważniejsze od relacji z innymi ludźmi?

To jest bardzo dobre pytanie! Wydaje się, że o studentach naszej Uczelni krążą plotki, iż są to osoby nastawione na karierę, dążące po trupach do celu, myślące tylko o sukcesie zawodowym, często rozumianym jako sukces finansowy. I faktycznie w pytaniach tzw. podchwytliwych okazywało się, że zdobycie dyplomu jest ogromnym zaszczytem dla większości naszych studentów, zapewnia poczucie własnej godności oraz osobistego sukcesu, a mniejsze znaczenie ma to, że inni będą z nich dumni. Co więcej studenci  traktują etap studiowania bardziej jako wstęp do osiągania sukcesu zawodowego w przyszłości. W tym wypadku widać drobną różnicę w odpowiedziach studentów studiów magisterskich, którzy cenią sobie dużo bardziej, niż studenci studiów licencjackich, zdobywanie kompetencji społecznych. Studenci studiów magisterskich są już na innym etapie życia, mają już być może bardziej uregulowaną sytuację osobistą, większość z nich ma doświadczenie zawodowe i pewne na ten temat refleksje – bardziej zależy im na kształtowaniu kompetencji umożliwiających sprawne funkcjonowanie w grupie. Przynależność do grupy ćwiczeniowej, do organizacji studenckich ma dla naszych studentów duże znaczenie – jednak, jak to zostało wspomniane, wielce cenią sobie realizację celów indywidualnych, np. zdobycie dyplomu renomowanej uczelni. To rodzi oczywiście pytanie o to, czy byliby w stanie coś poświęcić, zrezygnować ze swoich partykularnych celów, żeby budować dobre relacje z innymi? Nasi studenci starali się nie odpowiadać na tego rodzaju pytania w sposób jednoznaczny, ale udało się nam ustalić, że raczej nie chcieliby dążyć do sukcesu po trupach, a relacje z innymi powinna charakteryzować czułość i troskliwość (jest to postawa bardziej charakterystyczna dla kobiet niż mężczyzn, ale różnice nie są zbyt duże).

Jednocześnie badani uważają, że człowiek powinien chętnie opowiadać o swoich sukcesach – w tym względzie studenci przejawiają postawę męską (zgodnie z terminologią Hofstedego). My założyliśmy, że studenci SGH będą przejawiać cechy wymiaru kobiecości, i w zasadzie w tym względzie niewiele się pomyliliśmy, zwłaszcza w pytaniach dotyczących relacji pomiędzy kobietą a mężczyzną. Studenci (bez względu na płeć) przejawiają postawą równościową – uważają, że nie powinno być większych różnic w traktowaniu kobiet i mężczyzn w życiu społecznym (i jest to charakterystyczne zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn).

Czy student SGH wykazuje sam inicjatywę czy potrzebuje kogoś, kto mógłby nim pokierować?

Zauważyliśmy, że student SGH ceni sobie taką aktywność, która pozwala mu osiągnąć sukces np. zawodowy, zapewni realizację własnych celów, ale praca w grupie daje mu jednocześnie poczucie rozłożenia odpowiedzialności na wszystkich, gdyby coś nie wyszło. Daleko sięgać, wielokrotnie w trakcie realizacji projektu badawczego okazywało się, że studenci rozumieli pracę grupową jako przygotowanie indywidualnego zadania i ewentualne zebranie tych zadań w jedno i prezentację na zajęciach. Trudno im było znaleźć sposób na pracę grupową, na współpracę, na dzielenie się obowiązkami. Nie chcę być źle zrozumiana, większość studentów wykonywała swoje zadania należycie, z ogromnym zapałem, ale lepiej pracowało im się indywidualnie i przy odpowiedniej kontroli. Jednocześnie woleli prace określane jako zbiorowe, zapewne właśnie dlatego, że w takim wypadku ostatecznie słabiej określić odpowiedzialność jednej osoby. Ten projekt badawczy nauczył mnie takiego dzielenia obowiązków pomiędzy studentów, żeby każdy miał jasno określony zakres swych obowiązków, termin wykonania i określone konsekwencje niewywiązania się z obowiązków. Pozostawienie studentom większej swobody w pracy grupowej nie kończyło się najlepiej. W przypadku jakiegokolwiek potknięcia łatwo im było zrzucać winę na innych. W przypadku sukcesu – odwrotnie, chętnie przypisywali go sobie.

Zauważyłam też, co może zaskakiwać, że studenci niechętnie podejmowali się roli koordynatora grupy zadaniowej (chociaż w badaniach wielce cenili sobie takie osoby i traktowali jako osoby ambitne). Co nie znaczy, że w moich grupach ćwiczeniowych nie pojawiają się osoby o cechach przywódczych, charyzmatycznych, Dominik, Bartek, Kasia, Agnieszka, Wojtek, Kuba, pamiętam ich bardzo dobrze. Brali sprawy w swoje ręce i trzymali swoją grupę zadaniową w ryzach, pilnowali terminów, sprawdzali zakres i poziom wykonania zadania. Z jednej strony, czasami sami siebie zaskakiwali – nie spodziewali się po sobie zdolności przywódczych. Z drugiej niejednokrotnie dopiero spojrzenie z perspektywy osoby, która zarządza innymi, pozwalała im zrozumieć, że nie jest to wcale takie łatwe. Prowadzę zajęcia dydaktyczne głównie na studiach licencjackich – to są młodzi ludzie dopiero sprawdzający, jak odnajdują się w grupach zadaniowych, czy odpowiada im zarządzanie innymi. Projekt badawczy pozwala im odkrywać swoje możliwości, dowiedzieć się więcej o sobie, konfrontować własne wyobrażenia na temat pracy w grupie (które dostrzegaliśmy w wynikach badawczych) z rzeczywistością.

Czy studenci SGH są mocno zestresowaną grupą? Czy boją się o swoją przyszłość?

Na te pytania spróbuję odpowiedzieć poprzez odwołanie się do wymiaru unikania niepewności w sytuacjach nowych, nieznanych. Nie da się ukryć, że w dobie pandemii mógł wzrosnąć poziom odczuwanego stanu zagrożenia – nie wiemy, co przyniesie nam los, jak będzie wyglądał świat za tydzień, za miesiąc, za rok. To jednak nie znaczy, że dotychczas nie żyliśmy w jakimś stanie niepewności co do przyszłości. Jak zauważył Hofstede, członkowie danego społeczeństwa różnie radzą sobie z brakiem możliwości przewidywania przyszłości – stan niepewności pozwala nam zmniejszać religia, technologia, nauka. W przypadku Polski, wskaźnik unikania niepewność wyniósł 93, co oznacza, że Polska została umieszczona wśród państw silnie unikających niepewności.​

My założyliśmy, że młode pokolenie, do którego zaliczamy nasza grupę badawczą, dużo łatwiej adaptuje się do nowych sytuacji i współczynnik unikania niepewności będzie znaczniej mniejszy niż zakładał w swoich badaniach Hofstede. Co więcej, staraliśmy się tak sformułować pytania badawcze, żeby obecna sytuacja pandemiczna nie miała większego wpływu na udzielane odpowiedzi. Czego dowiedzieliśmy się o studencie SGH? Student cechuje się niskim poziomem unikania zagrożeń – jest w stanie funkcjonować w dobie niepewności. Oczywiście pamiętajmy o tym, że pytaliśmy się o postawy studenckie, a nie o to, jak faktycznie badani radzą sobie w sytuacjach budzących poczucie niepewności. Studenci SGH to osoby cechujące się elastycznością i łatwością w kontaktach międzyludzkich, ponadto to ludzie otwarci na nowe relacje i odmienności kulturowe (wykazaliśmy w przypadku kobiet nieco mniejszy stopień akceptacji niepewności i praktycznie żadnej różnicy pomiędzy studentami studiów licencjackich i magisterskich).​ Najwyraźniej uczelnia przyciąga osoby o pewnych cechach wspólnych -otwartych na doświadczenia i kontakty z nowymi osobami.

Czy zatem studenci SGH są obecni w teraźniejszości czy raczej myślą o przyszłości i skupiają się na celach długoterminowych?

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi – wszystko zależało od tego, o co pytaliśmy. Pewnie nie będzie zaskoczeniem fakt, że większość studentów (bez względu na płeć) pozostawia uczenie się do sesji na ostatnią chwilę, co ewidentnie świadczyłoby o postawie krótkoterminowej. Jednak, jak pamiętamy, nasi studenci traktują ten etap swego życia jako ważny wstęp do kariery zawodowej, dlatego np. przejawiają postawę długoterminową – twierdzą, że należy podejmować się zadań, które wymagają poświęcenia, ale przyniosą dobre efekty w przyszłości, a pieniądze należy odkładać, a nie wydawać na obecne przyjemności.

Pamiętajmy, że pytaliśmy się o postawy studenckie – ciekawe, czy faktycznie studenci trzymają się na co dzień tych zasad. Studenci chcą być niewątpliwie postrzegani jako osoby, które są w stanie wiele poświęcić dla przyszłych efektów, które ciężko pracują na swój sukces, fakt faktem często dopiero przed samym terminem deadline. Niejednokrotnie spotykam się z takimi sytuacjami, kiedy studenci pozostawiają wszystko na ostatnią chwilę (nie dotyczy to oczywiście wszystkich) – to co łączy tych studentów, to z jednej strony przekonanie, że wykładowca zrozumie ich trudną sytuację: chorobę, problemy osobiste, przeprowadzkę, brak internetu przez ostatnie 4 tygodnie, z drugiej łączy ich brak zrozumienia, że „wykładowca to też człowiek” i może znaleźć się w trudnej sytuacji, a brak odpowiedzi na mail przez 24h nie należy od razu zgłaszać przełożonym. To, co łączy studentów sumiennych, skoncentrowanych na zadaniu, to szacunek wobec pracy i zaangażowania wykładowcy. To, co mogę z całą stanowczością powiedzieć, że takich studentek i studentów jest na naszej Uczelni przeważająca większość!

Niejednokrotnie mówi się, że nasi studenci cenią sobie prostudenckość wykładowców. Czy wyniki badań również na to wskazywały?

Wiele pytań badawczych odnosiło się właśnie do relacji studentów z wykładowcami. I faktycznie wyniki naszego badania naukowego potwierdziły to, że studenci SGH nade wszystko cenią sobie dobre relacje z wykładowcami, oczekują zrozumienia i wsparcia. Co więcej, zachęceni do dyskusji, chętnie w niej uczestniczą. To akurat potwierdziło moje dotychczasowe doświadczenia ze studentami naszej Uczelni. Kiedy rok temu przeszliśmy na nauczanie zdalne, zastanawiałam się, czy uda mi się podobnie jak na zajęciach stacjonarnych, zmotywować studentów do rozmowy, do współpracy. Moje obawy okazały się nieuzasadnione – co więcej, życie przerosło moje oczekiwania. Traktowanie studentów jak partnerów do rozmowy, przyzwolenie na wyrażanie swoich opinii, na dzielenie się swoimi doświadczeniami, stwarza naturalną platformę do wymiany myśli. Oczywiście na początku zajęć dydaktycznych zawsze przedstawiam swoje podstawowe zasady – odnosimy się do czyichś poglądów, staramy się zrozumieć drugą stronę, nie atakujemy ad personam. I to wszystko jest widoczne w naszych wynikach badań – studenci cenią sobie możliwość dyskusji, poszerzania swoich horyzontów, dają przyzwolenie na błędy. Nie do końca wiem, co oznacza dla studentów „prostudenckość”, ale wszystko wskazuje na to, że nie chodzi tylko o wyrozumiałość przy zaliczaniu przedmiotu. Wydaje się, że lubią również jak wykładowca traktuje ich z szacunkiem, z pewną dozą troskliwości, zrozumienia (i większość, jak już mówiłam stara się tego nie wykorzystywać nadmiernie w niecnych celach).

Czy badania pokazały, jak studenci Szkoły Głównej w Warszawie postrzegają relacje z władzami?

To był bardzo ciekawy wątek naszego projektu badawczego, chyba najmniej oczywisty. Mówiąc językiem Hofstede studenci SGH wykazują niski stopień unikania niepewności w relacjach z władzą. Przy czym w tym względzie występuje duża różnica pomiędzy kobietami i mężczyznami – kobiety cechują się niższym stopniem unikania niepewności w relacjach z władzami od mężczyzn.

Dlaczego te relacje wydają się nam najmniej oczywiste? Na pierwszy rzut oka, studenci chcą być postrzegani jako partnerzy w relacjach z władzami Uczelni, jednak wydaje się, że odpowiedzialność za te relacje zrzucają na organizacje studenckie, np. Samorząd. To może świadczyć o dużym zaufaniu do organizacji reprezentujących studentów albo… o tzw. spychologii. Mając świadomość tego, że jest organizacja, która ma chronić interesy studentów, ja już nie muszę nic robić. Nasi obecni studenci nie przejawiają w większości postawy rewolucyjnej, cenią sobie stopniowe zmiany na Uczelni, dostosowywane do sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Chociaż nie pytaliśmy się w naszych badaniach o obecną sytuację pandemiczną, to bezpośrednie rozmowy ze studentami pokazały nam, że studenci cenią sobie na naszej Uczelni fakt, że o wszystkim są informowani z wyprzedzeniem, że wiedzą, co będzie się dziać za kilka miesięcy, np. jak przebiegać będzie sesja. I pomimo ogólnej sytuacji niepewnej, w tym względzie nasza Uczelnia wydaje się być postrzegana jako miejsce przewidywalne i bezpieczne. Z badań wynika, że studenci cenią sobie właśnie to, że władze Uczelni utrzymują bliskie relacje ze studentami, że są informowani na bieżąco, co się dzieje i dziać będzie.

Na koniec, jeśli mogłabym jeszcze zająć trochę miejsca i czasu, to chciałabym przy okazji ogromnie podziękować wszystkim moim studentom, którzy uczestniczyli w projekcie badawczym G. Hofstede oczami studentów SGH: w jakiej kulturze żyjemy? Wasze zaangażowanie i poświęcenie pozwoliło dokonać rzeczy niemożliwej – przeprowadzić w sposób profesjonalny badania naukowe, które rozwijają naszą wiedzę na temat studentów Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. To, co mi pokazaliście przez ten czas, to wspaniałych ludzi, którzy w obliczu sytuacji trudnej są w stanie się świetnie odnaleźć, odnajdują swoje miejsce, które najlepiej Wam pasuje, pracują rzetelnie (chociaż niejednokrotnie w ostatniej chwili), świetnie się wypowiadają i prezentują swoje poglądy z szacunkiem wobec innych. Dziękuję!