Zbaw nas ode złego

Z dnia na dzień powodów do narzekań stale przybywa. Jednak chwalebnym wyjątkiem pozostaje stan kina grozy. Rosnące niepokoje społeczne, widmo kryzysu ekonomicznego, klimatycznego i politycznego tworzą podatny grunt dla gatunku, który żywi się ludzkimi lękami. Zapewne dlatego horror przeżywa teraz prawdziwy renesans, jednocześnie pozostając w nierozerwalnym związku z najpowszechniejszym przejawem duchowości – religią

Autorka: Urszula Szurko

Nie wszystkie horrory o kwestiach wiary mówią wprost. Nie potrzebują do tego małych dziewczynek przemawiających głosem szatana, czy udręczonych księży. Timothy Beal, pisarz i uczony zajmujący się religioznawstwem, wyróżnia cztery religijne wymiary horrorów – dwa pierwsze są konserwatywne, ich fabuła skupia się na utrzymaniu porządku, walce z chaosem i pilnowaniu granic tego, co normalne i znane. Dwa kolejne są wywrotowe – chcą ten porządek rozszyfrować, i działać w kierunku jego destabilizacji.

W ujęciu konserwatywnym horrory mają po prostu przerazić i skutecznie odwieść od antyreligijnych lub niekonwencjonalnych praktyk, sprowadzając go z powrotem na drogę religijnego mainstreamu. Pod tą kategorię podpadają np. filmy o wywoływaniu duchów, jak kultowy slasher Martwe Zło w reżyserii Saima Raimiego z 1981r. (oraz jego remake), w którym grupa studentów za pomocą książki znalezionej w opuszczonym domu nieświadomie przywołuje groźne demony. Horrory mogą pełnić też rolę mitów, które uświęcają porządek względem chaosu. W religioznawstwie ten popularny motyw określa się terminem Chaoskampf – porządek społeczny i kosmologiczny jest ustanawiany przez stawienie czoła potwornym siłom chaosu i przezwyciężenie ich. Biblijnym przykładem jest bitwa aniołów ze smokiem­­-szatanem, opisana w Apokalipsie Św. Jana. Horrory bazują na poczuciu lęku przed nieznanym zagrożeniem, i pragnieniu zachowania status quo – np. w Ameryce lat 60. takim zagrożeniem miało być równouprawnienie czarnych, dzisiaj można z nim utożsamić falę imigracji czy kryzys klimatyczny. Przez przeważającą część fabuły potwory lub złe siły zdobywają przewagę, jednak na końcu zostają pokonane, a świat wraca do stanu właściwego – takiego, jakim był na początku.

Horrory wywrotowe natomiast stawiają niewygodne pytania. Historia Drakuli zmusza do zastanowienia, czy życie wieczne naprawdę jest pożądane. Zombie nie są najlepszą reklamą zmartwychwstania, i budzą wątpliwość czy martwe nie powinno pozostać martwe. Natomiast poprzez historię potwora Frankensteina zadaje się pytanie, czy prawdziwym potworem jest sam stwór, czy jego stwórca. Horrory zgłębiają też przerażającą stronę świętości. Niektórzy twierdzą, że religia w swej istocie jest odpowiedzią na spotkanie z niepoznawalną, radykalną innością – zarówno fascynującą, jak i przerażającą, w obliczu której tracimy kontrolę i poczucie własnej osobowości. Horrory mierzą się z chaotycznym, potwornym wyobrażeniem świętości, które jest dalekie od współczesnego, oświeceniowego utożsamiania go z dobrem, pięknem i rozkwitem ludzkich możliwości. Z niedawnych premier, za przykład można podać Saint Maud Rosses Glass. W filmie młoda dziewczyna zostaje opiekunką chorej, ekscentrycznej choreografki, której duszę postanawia zbawić. Nie wiadomo, czy to, co widzimy na ekranie, to religijne wizje czy wytwory chorego umysłu. Męczeństwo Maud nie inspiruje, a przeraża – ale może właśnie taka świętość jest tą autentyczną?

W 2018 roku Jordan Peele odebrał Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny dla horroru Uciekaj. Młodzi niezależni twórcy filmów grozy tacy, jak Ari Aster, Robert Eggers czy Robert Mitchell szturmem podbili serca publiczności i krytyków. „Nowa fala” horroru podejmuje, operując bardziej lub mniej zawoalowaną metaforą, tematykę lęków i problemów trawiących współczesne społeczeństwo – od rasizmu, przez toksyczną męskość, po przemoc seksualną. Jednak religia, w sposób często nieoczywisty, wciąż pozostaje obecna w krwioobiegu gatunku.