Czy ta ziemia twą ojczyzną?

Nie da się opisać Francji jednym słowem. Gdyby jednak próbować, można by pokusić się o użycie słowa wielokulturowość. W reportażu Gorsze dzieci republiki. O Algierczykach we Francji Ludwika Włodek pochyla się nad jednym z jej aspektów i analizuje skutki francuskiej bytności w Afryce.

swojej najnowszej książce autorka przedstawia dość hierarchiczną, ale i nierozerwalną relację Francji i Algierii. Skupia się na osobach, na które ta zależność wywarła jakiś wpływ. W reportażu przywołane są rozmowy pisarki z pierwszym i kolejnymi pokoleniami imigrantów. Wbrew tytułowi publikacja nie jest jedynie opowieścią o Algierczykach we Francji. Ludwika Włodek udziela głosu również pieds-noirs – Francuzom żyjącym za kolonialnych czasów w Algierii.

Pochwała różnorodności?

Wielowymiarową opowieść o Algierczykach we Francji reporterka zaczyna od tematu, mogłoby się wydawać, dość błahego i uniwersalnego – sportu. Po kilku słowach wyjaśnienia okazuje się jednak, że z kwestią migracji przecina się on na kilku płaszczyznach. Po pierwsze, jak zauważa, podczas mundialu w 2018 r. w reprezentacji Francji w piłce nożnej szesnastu zawodników z pełnego składu miało afrykańskie korzenie, a zaledwie czterech można by określić tzw. rdzennymi Francuzami. To imigranci zostali też okrzyknięci najlepszymi francuskimi piłkarzami XX w. Po drugie, kibicowanie drużynie narodowej zazwyczaj silnie związane jest z identyfikacją z danym krajem, a mecz Francj a–Algieria stał się impulsem nie tylko do rozmyślań nad własną tożsamością, ale też do kwestionowania cudzej. Autorka zwraca również uwagę na to, w jaki sposób sportowy kontekst wpływa na postrzeganie migracji przez opinię publiczną.

Dzieci z blokowisk

Opisywane przez Włodek postacie reprezentują wszystkie warstwy społeczne, przez co możemy dostrzec całe spektrum obecnych poglądów. Autorka rozmawiała zarówno z inteligentami, jak i przedstawia losy zagubionej imigranckiej młodzieży. Stale powracającym motywem są jednak blokowiska. Reportażystka na własną rękę weryfikuje mit niebezpiecznych, złowrogich osiedli imigranckich. Dzięki swoim znajomościom odkrywa przed czytelnikiem tajemnicę panujących na nich zasad. Pochyla się także nad trudnościami, z jakimi tuż po przyjeździe do Francji zmagać się musieli Algierczycy, wśród których wyróżnić należy m.in. bezrobocie, dyskryminację i kwestie związane z legalnością ich pobytu, okazujące się zaledwie wierzchołkiem góry lodowej w procesie akomodacji do nowego społeczeństwa.

  

Zasady wiary

Przewijająca się w tekście kwestia tożsamości, identyfikacji z jednym bądź drugim krajem, a być może z oboma lub żadnym, wiąże się również z religią. Wśród bohaterów książki są zarówno osoby wyznające islam, traktujące wynikające z niego działania jako tradycje, jak i osoby niewierzące czy będące w związku z wyznawcą innej wiary. W kontekście zamachów terrorystycznych przeprowadzanych przez islamskich fundamentalistów istotna jest demaskacja przez autorkę pewnych uproszczeń i schematycznego myślenia na temat religii. Jedna z jej rozmówczyń, dziennikarka algierskiego pochodzenia, zwraca bowiem uwagę na powszechne oczekiwanie, że, jedynie ze względu na posiadanie obco brzmiącego nazwiska, zajmie stanowisko wobec każdego aktu terroru.

Kolonialne zaszłości

Książka ta nie byłaby kompletna bez zagłębienia się w genezę francusko-algierskiej zależności. Kolonialna przeszłość wpłynęła na oba kraje pod wieloma względami. Ludwika Włodek po raz kolejny ukazuje zjawisko z wielu różnych perspektyw. Przy relacjonowaniu wydarzeń trzyma się faktów, oddając przy tym jednak głos wszystkim stronom konfliktu. Przywołuje ona zarówno zwolenników francuskiego panowania, bojowników o niepodległość, mieszkających w Algierii Francuzów, jak i żyjących we Francji Algierczyków, by w efekcie czytelnik mógł sam zadecydować, z którą ze stron najbardziej się identyfikuje.

Efekt końcowy

Choć od ilości personaliów można się momentami pogubić, to Gorsze dzieci republiki. O Algierczykach we Francji w przystępny sposób prezentuje obecne realia życia północnoafrykańskich imigrantów i dokładnie wyjaśniaja wiele przyczyn leżących u ich podstaw. Dzięki kalendarium stosunków francusko-algierskich, znajdującemu się na końcu książki, także niezorientowany w burzliwej historii obu państw czytelnik bez problemu powinien poradzić sobie z uporządkowaniem opisywanych wydarzeń. Największą zaletą reportażu jest jednak czynnik ludzki. Mnogość perspektyw i różnorodność bohaterów sprawia, że opowieść nie jest jednostronna. Czytając książkę można w niektórych momentach usłyszeć zdecydowany głos autorki, pozostawiający jednak przestrzeń na to, by odbiorca mógł samodzielnie odnieść się do poruszanego przez Włodek tematu. Pozycję wieńczy nad wyraz aktualny komentarz na temat pandemicznej sytuacji, z którą opisywana grupa społeczna obecnie się boryka, dzięki czemu reportaż Gorsze dzieci republiki to nie tylko sprawnie napisany kawał rzeczowej literatury, lecz także ważna prezentacja trudów ludzkiej egzystencji podczas kryzysu. I choć o wielu z poruszanych przez Ludwikę Włodek tematach można by napisać oddzielne publikacje, ta jest lekturą godną uwagi dla wszystkich zainteresowanych współczesną Francją, Europą, a nawet światem.

Autor: Anna Krupińska