Zbiory uspołecznione

Najpierw były instytucją włoską, potem europejską, teraz stają się globalną. Znajdujące się w nich przedmioty i eksponaty mają setki tysięcy lat. Niewielu z nas wie, z jak głębokimi przemianami społecznymi wiąże się udostępnienie muzealnych zbiorów szerszej publiczności.

Tekst: Iwona Oskiera

Historia muzeów to historia sekularyzacji i liberalizacji dostępu do dóbr kultury. Ukazuje demokratyzację poszczególnych społeczeństw oraz jest odbiciem klasowości i starań o podwyższenie statusu społecznego. Samo pojęcie muzeum, wywodzące się z greckiego mouseion, oznaczało świątynię muz, opiekunek sztuki. Pierwsze Museion założone w 307 r. p.n.e. w Aleksandrii przez dwóch Ptolemeuszy pełniło funkcję centrum badań literackich i naukowych, nie posiadało zbiorów sztuki. Nie strzegło, nie gromadziło i nie wystawiało żadnych przedmiotów szerszemu gronu odbiorców. Inaczej działo się w średniowieczu, kiedy to na pierwszy plan wybijały się instytucje kościelne dopuszczające wiernych do dotychczas strzeżonych eksponatów.

Nieformalne świątynie

W średniowieczu głównymi ośrodkami przechowującymi cenne zdobycze były skarbce królów oraz kościoły i klasztory. Poza relikwiami przechowywano w nich kielichy, ornaty, świeczniki oraz tkaniny. Obrazy, ołtarze i rzeźby wraz z rozwojem gotyku były zbierane w kościołach i gromadzone do stałego lub czasowego oglądania przez wiernych.

Sztuka muzeów była ściśle połączona ze sztuką katedr oraz opactw. To zaś mówi wiele o aspiracjach kulturowych jej twórców. Jeden z nich, Suger – opat benedyktyński żyjący na przełomie XI i XII w., postępował zgodnie z postanowieniami reformy kluniackiej. Kluniacy interpretowali regułę benedyktyńską na swój sposób,  m.in. wychodzili z założenia, że skoro nastały czasy falowego spływania darowizn od wiernych, to bogactwo im przystoi, zaś naprawdę wolnemu człowiekowi nie godzi trudzić się na polu. Spędzali długie godziny na modlitwach i śpiewach. Ich zamiłowanie do strojności i przepychu oraz wierne oddanie Bogu korespondowało z ideą Boga – Światłości. Za dostawane z darowizn pieniądze Suger rozbudował bazylikę opactwa Saint-Denis, nadając jej gotycki rys i bogaty, zdobniczy charakter.

W celu wyeksponowania światłości ważne było wystawienie ze swoich skarbców złotych obrusów, szat, kielichów, relikwii oraz kamieni szlachetnych, emalii i kryształów. W świątyni miało być jak najwięcej światła wpadającego przez okna i odbijanego od złotych przedmiotów oraz ich zdobień. Dekorowane złotem i drogimi kamieniami relikwiarze miały być dostępne oczom wszystkich odwiedzających. Tak oto klasztory, bazyliki i katedry stawały się nieformalnymi muzeami sztuki i takimi pozostają do dziś. Zmianą jest fakt, że w średniowieczu pielgrzymowano do jednego budynku – kościoła pełniącego funkcję muzeum, teraz zaś miejsca te rozdzielono na dwie świątynie, gdzie do tych młodszych stale napływają nowe grupy odbiorców.

Gorączka kolekcjonerstwa

Renesansem rządziły kolekcje prywatne. Kolebką nowożytnego kolekcjonerstwa, z której później wyrastały muzea, są Włochy: Rzym, Florencja, Mantua. Główny motyw renesansowych zbiorów stanowiła starożytność. Władcy, uczeni, arystokracja, a później także bogaci mieszczanie gromadzili kolekcje rzeźby antycznej, inskrypcji i przedmiotów codziennego użytku. Odkrycia geograficzne uruchomiły szlaki handlowe z Azją, co wpłynęło na pojawienie się w Europie Zachodniej „gorączki kolekcjonerstwa”. Gromadzono monety i medale, dzięki wielu bogactwom i kruszcom pojawiali się nowi mecenasi rozszerzający swoje zainteresowanie o nowo powstające dzieła i historyczne zdobycze. Rozwijał się zatem handel starożytnościami, kolekcjonerzy zaczynali korespondować ze sobą, a dzięki przełomowemu wynalazkowi, jakim był druk, rozpowszechniły się spisy i katalogi. W taki oto sposób powstawały wielkie familie, grupy mające monopol na dzieła sztuki oraz na dostęp do nich. W tym miejscu warto wspomnieć słynną rodzinę Medyceuszy.

Nie tylko bogate rody zaczynały szerzej interesować się odkrywaniem i gromadzeniem zbiorów. Wielu widziało w nich zysk czysto materialny. Pielgrzymki zmieniły swój charakter. Przybrały formę wyścigu do wykopalisk, mnożąc w świętych miejscach, takich jak Rzym, stanowiska archeologiczne. Nastał czas królowania kolekcji tworzonych z antycznych eksponatów. W 1471 r. papież Sykstus IV ofiarował władzom miejskim Rzymu kolekcję przeniesioną sprzed pałacu papieskiego z Lateranu na Kapitol. Stworzył tym samym pierwszą kolekcję publiczną, której w kontekście tamtego okresu nie określimy jednak mianem muzeum. Oficjalnie Muzeum Kapitolińskim stanie się ona w 1734 r. Kolekcja była niedużym zbiorem starożytności, a główne zainteresowanie wzbudzała wśród wąskiego, elitarnego grona, zafascynowanego antycznym Rzymem.

Kolejne stulecia będą zorientowane wokół wielkich i dalekich wypraw do nowo powstających zbiorów, a wybiórcze zainteresowanie społeczne i pozorna dostępność dzieł sztuki, historii i techniki nie będzie prowadzić do rozszerzania się kręgów grup społecznych mających dostęp i możliwości na zapoznawanie się z eksponatami. Z drugiej strony wydaje się, że społeczeństwo nie miało tak daleko idących potrzeb. Odsetek uczących się spośród całej ludności Europy wciąż był niewielki. Tempo upowszechniania książek było powolne, drukowano podręczniki o ogólnej wiedzy i akty wydawane przez władców. Interpretacja starożytnych rzeźb, która wymagała ponadprzeciętnej wiedzy, była zatem zarezerwowana dla nielicznych. Brak umasowienia oraz tak powszechnej różnorodności muzeów, z jaką mamy do czynienia obecnie, był świadomym wyborem i formą ochrony zabytków przed niewyedukowanym środowiskiem.

Zmniejszenie wszechświata

Od około XVI do XVIII w. delektujące się pięknem elity intelektualne przemierzały kolejne europejskie miasta w poszukiwaniu niezapomnianych estetycznych doznań. W tym okresie powstawały Kunst-Wunderkammer, czyli gabinety sztuki i osobliwości. Początkowo te wielotematyczne kolekcje pojawiały się na dworach monarszych, z czasem zaś w Europie odnotowywano ich tysiące, a „ruch pątniczy” zaczął docierać do coraz to nowych zakątków. Ich ideą było zmniejszenie wszechświata, a znaczący wpływ na obecne w takich kammerach obiekty miały nowe odkrycia geograficzne i dalekie podróże w nieznane zakątki globu.

Gabinety osobliwości były przekrojem sztuk pięknych, mechaniki, botaniki oraz chemii. Gromadziły one przedmioty pochodzące z Ameryki, Afryki oraz Azji; florę, faunę, minerały, muszle, broń, instrumenty, wazy, urny, tkaniny i wiele innych eksponatów, wzbudzających powszechny podziw i uznanie. Stanowiły bardzo ważne zjawisko społeczne i kulturowe, gdyż w miarę ich rozrastania i poszerzania zasięgu posiadacze takich kammer wydawali własne katalogi, a ponadto rozpoczęły się masowe podróże do takich kolekcji, co z kolei determinowało powstawanie pierwszych poważnych przewodników. Wunderkammery stały się prawdziwymi świątyniami świeckich ludzi. Czym innym jak nie prawdziwą pielgrzymkową rewią nazwać takie zjawisko? Dzięki wielu roślinom i zwierzętom gabinety osobliwości stały się zalążkiem muzeów historii naturalnej, powstających w XIX w. Kunstkammery, będące oznaką pozycji społecznej, władzy i prestiżu, dały z kolei początek muzeom sztuki.

Dydaktyka, nie estetyka

Druga połowa XVIII w. wydaje się pierwszym poważnym krokiem w kierunku demokratyzacji dostępu do zbieranych eksponatów. Istotniejsza staje się też rola państwa w procesie udostępniania tych zbiorów. W 1759 r. w Montagu House w Londynie dla publiczności otwiera się sfinansowane z loterii narodowej British Museum. Jest ono pierwszym narodowym publicznym muzeum na świecie, powołanym z myślą o wszystkich kolejnych pokoleniach, które powinny poznać przeszłość w całej jej okazałości. Od tej pory muzea stają się instytucjami, które korespondując z przeszłością wychylają się w przyszłość. Mówią o przemianach społecznych i gospodarczych, stopniu demokratyzacji oraz kulturowym tempie rozwoju poszczególnych cywilizacji. Państwa stają się istotnymi graczami na muzealnej mapie. Ich nowym celem jest kształcenie społeczeństw, ale także przechowywanie i chronienie dawnych dzieł i propagowanie historii narodu. Cel konesersko-estetyczny został zastąpiony celem dydaktycznym. Sama rewolucja francuska wywarła ogromny wpływ na historię muzeów, gdyż podzieliła uniwersum muzealne na cztery dziedziny: sztuki, historii, natury, techniki.

Nowe stałe

Dzięki rewolucji francuskiej i później przemysłowej, muzeum przestało być domeną elit, a stało się instytucją narodową, co wymagało przedłużenia godzin otwarcia dla publiczności tak, aby udostępnić zbiory ludziom pracy. Nowo powstające muzea łączyła architektura i koncepcja muzeum encyklopedycznego. Skupiały się na klasyfikacji, kompletności i opracowaniach naukowych, a samą swoją konstrukcją przypominały wejścia do świątyń greckich, świątyń poznania.

Złoty XIX w. to rozkwit muzeów narodowych i historycznych, których zadaniem było wzmocnienie tożsamości narodowych i udostępnienie kolekcji osobom z niższych klas społecznych. Zapoczątkowało to rozległy i wielowiekowy proces demokratyzacji publiczności. Jak pisze Krzysztof Pomian, filozof i historyk zajmujący się muzealnictwem, udostępnianie muzeów klasom „niższym” wymagało nadto odstąpienia przez nie od wymogu „przyzwoitego ubioru”, tzn. stroju wyjściowego, i obniżenia ceny biletów bądź rezygnacji z odpłatności. Jednak i to nie wystarczyło, żeby muzea były dostępne dla wszystkich. Kryteria oceny oglądanych eksponatów przez wysublimowanych znawców znacznie różniły się od kryteriów reakcji nowej publiczności. Od tej pory trzeba było umieć zadowolić nowych odbiorców, którzy zwracali uwagę na atrakcyjność przekazu, multimedia i możliwość dotknięcia czy powąchania, a nie tylko biernego spacerowania.

Na przestrzeni ostatnich dwóch wieków muzea nie tylko przybrały mniej formalny charakter, ale także wzrosła liczba typów takich instytucji. Nowym wymiarem „sukcesu” muzeów stała się ich jak największa różnorodność. Zakres wystawianych i gromadzonych przedmiotów tak się poszerzył, że obecnie jesteśmy w stanie stworzyć muzeum poświęcone wszystkiemu, począwszy od muzeów etnograficznych, etnicznych po muzea artylerii, kryształów, zabawek, skończywszy na rolniczych czy piwa. Każdy typ zaprasza określony rodzaj publiczności, starszych, młodszych, osoby o bardzo różnym wykształceniu, zapleczu kulturowym, zawodach, wierzeniach. Istotne jest, aby każda grupa społeczna poczuła się ważna, ale nie postawiona wyżej w systemie gradacji szacunku. Dzięki umasowieniu tej niegdyś elitarnej instytucji, każdy aktor społeczny może poczuć się, jakby miał własną przestrzeń.

Równocześnie z przemianami specjalizacyjnymi zauważamy wzrost liczby personelu muzealnego oraz biurokracji. Pojawiają się nowe składniki przestrzeni muzealnej, takie jak restauracje, sklepy z pamiątkami, wystawy czasowe, koncerty, dział edukacyjny oraz instytucja zwiedzania z przewodnikiem. Wprowadzono także możliwość oglądania przedmiotów w internecie, tak aby osoby z najróżniejszych zakątków świata mogły je podziwiać. Czy jednak oglądanie wyobrażeń obiektów na ekranach zastąpi oglądanie ich oryginałów? Stały napływ kolejnych pokoleń i kręgów ludzi do przestrzeni muzealnych może świadczyć o tym, że niekoniecznie taka moda spełnia swój cel. Co ciekawe, inaczej niż przed wiekami, współczesna publiczność zmierzająca do muzeów przychodzi z już ukształtowanymi przez media wyobrażeniami i oczekiwaniami. Często widzowie oczekują widowisk na miarę tych prezentowanych w środkach masowego przekazu.

Obecnie muzea mierzą się z komercjalizacją i ekonomizacją. Zbiory są udostępniane różnym, niekoniecznie typowo „wystawowym” podmiotom, dominują ekspozycje czasowe dla masowej publiczności, które cechuje charakterystyczna scenografia i budowanie dramaturgii. Następuje komercjalizacja zbiorów poprzez użyczanie wzorów z wystaw (np. Mona Lisa) na tanie gadżety i przedmioty codziennego użytku. Poprzez takie praktyki, eksponaty, z którymi w przeszłości mogli obcować nieliczni, stały się dostępne każdemu człowiekowi. Reprodukcja obrazu na kubku nie zdobywa jednak tak szerokiego uznania jak ta dostępna dla wąskiego grona osób w niewielkim pomieszczeniu.

Muzea przebyły drogę od nobilitowanego zamknięcia do egalitarnego otwarcia. Nie ma w nich już hierarchii ważności. Każdy z nas może oglądać to, co go interesuje i sprawia mu przyjemność. Sztuka nie jest ważniejsza od techniki, a technika nie jest ważniejsza od natury. Bez względu na naszą pozycję społeczną i kompetencje kulturowe dzięki muzeom sami możemy poznać świat, w którym żyjemy.