Ciemno wszędzie…

Na początek należałoby przestrzec wszystkich przyszłych czytelników Elsberga, że Blackout nie jest powieścią dla paranoików. To książka, po przeczytaniu której człowiek zaczyna robić zapasy jedzenia na pół roku i nie ma ani krzty poczucia irracjonalności takiego postępowania. To książka, w trakcie lektury której wyobraźnia podsuwa naprawdę straszne obrazy, a lampka na biuku i lodówka w kuchni nagle zaczynają… przerażać.

Trzeba zaznaczyć, że powieść Elsberga nie ma nic wspólnego z horrorem – to gotowy scenariusz na apokalipsę, ale do szpiku kości osadzonej w realiach znanego nam świata. Katastrofa zaczyna się we Włoszech, gdy cały kraj zostaje odcięty od energii elektrycznej, a odpowiednie służby nie są w stanie ustalić przyczyny awarii. To jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej, gdyż w przeciągu czterdziestu pięciu minut zasilanie traci cała Europa. Brak rozpoznania problemu skutkuje niemożnością zapanowania nad sytuacją, która z godziny na godzinę staje się coraz bardziej poważna. Ludzie są pozbawieni ogrzewania, w toaletach nie można spuścić wody, bankomaty nie działają, jedzenie się psuje, transport jest uniemożliwiony. Tragedia postępuje kaskadowo, jakby cała rzeczywistość była walącym się domkiem z kart. A najgorsze jeszcze ma nastąpić, bowiem wszystkie elektrownie jądrowe funkcjonują na awaryjnych systemach chłodzenia, które lada dzień się wyczerpią, co czyni z nich sieć rozrzuconych po całym świecie tykających bomb atomowych. Do zapobiegnięcia eksplozji próbuje przyczynić się garstka ludzi, wśród nich główny bohater powieści Piero Manzano – haker, który jako pierwszy zaczyna podejrzewać, że do awarii nie doszło przypadkiem i wraz z dziennikarką Lauren Shannon stara się dotrzeć do sprawcy katastrofy, wskutek niefortunnego zbiegu przypadków samemu stając się w międzyczasie głównym podejrzanym w równoległym śledztwie podjętym przez służby specjalne.

Prawdziwego dreszczyku dostarcza czytelnikowi świadomość, że każde opisane wydarzenie niesie za sobą zatrważające brzemię mimesis, prawdopodobieństwa, a niekiedy wręcz znacznie straszniejsze poczucie nieuchronności katastrofy. Autor bombarduje czytelnika rzetelnymi opisami procesu działania całego systemu sieci energetycznej i zależności skutkujących uzależnieniem od niej współczesnego świata. Elsberg nie pozwala, by jego historia choć na chwilę uległa odrealnieniu, w każdy możliwy sposób podkreśla jej kontakt z rzeczywistością, w której została osadzona. Na początku lektura staje się przez to trudniejsza, czytelnik poznaje szereg barwnych, lecz powierzchownie nakreślonych postaci drugoplanowych, inżynierów, polityków, specjalistów od bezpieczeństwa, ponadto fabuła ginie w zalewie z opisów maszynerii i szczegółów technicznych. Szybko jednak akcja rozkręca się, katastrofa goni katastrofę, śledztwo goni śledztwo. Elsberg w zachwycająco wnikliwy sposób przedstawia kulisy każdego aspektu utkanej intrygi, przeraża autentycznością tragedii, a także porusza bohaterami i wydarzeniami, w które tchnął tyle życia, że zdają się one namacalne.

Autorka: Aneta Sawicka