Sceniczny azyl

Teatr Bezdomnych to nie tylko miejsce, w którym rodzi się sztuka. To również sfera zapewniająca ludziom żyjącym bez dachu nad głową poczucie bezpieczeństwa i przynależności do wspólnoty. Nikolett Gabri, jedna z osób prowadzących grupę, opowiada o jej działalności oraz zrealizowanych dotąd spektaklach.

Tekst: Maria Boguta

Magiel: Czym jest Teatr Bezdomnych?

Nikolett Gabri: Teatr Bezdomnych został założony w 2018 r. przez Annę Marię Szufę. Ja sama dołączyłam do niego półtora roku temu. Jest to inicjatywa skupiająca osoby w kryzysie bezdomności, w ramach której prowadzimy dla nich cotygodniowe warsztaty teatralne. Co pewien czas przygotowujemy oraz wystawiamy również spektakle w Teatrze Oratorium, będącym siedzibą naszego zespołu. Działają też u nas wolontariusze – przede wszystkim studenci z rozmaitych uczelni i kierunków. Co jakiś czas informujemy o możliwości podjęcia bezpłatnego stażu w Teatrze, w ramach którego można zarówno poprowadzić własne zajęcia aktorskie czy rozgrzewkę, jak i przyjrzeć się warsztatom organizowanym dla grupy i samodzielnie w nich uczestniczyć.

Wspominałaś, że podjęłaś się pracy w Teatrze półtora roku temu. Czy mogłabyś powiedzieć, co skłoniło Cię do takiej decyzji?

Po ukończeniu kierunku aktorskiego na Węgrzech wyjechałam do Polski, gdzie rozpoczęłam podyplomowe studia z pedagogiki teatru na UW. To właśnie tam usłyszałam o możliwości podjęcia stażu w Teatrze Bezdomnych. Dołączyłam do nich, gdyż miałam ochotę sprawdzić jak to jest, gdy to nie ja gram na scenie. Chciałam spróbować poprowadzić własne warsztaty aktorskie i ocenić, na ile jestem w tym dobra. Ponieważ w grupie bardzo mi się spodobało, ostatecznie postanowiłam zostać w niej na dłużej. Z biegiem czasu coraz prężniej włączałam się w jej działalność. Na ten moment Ania – szefowa naszego zespołu – jest na urlopie, więc przejęłam jej obowiązki.

Jeśli chodzi o sam Teatr Bezdomnych, przemówiła do mnie inicjatywa związana z włączeniem tych osób w tworzenie sztuki. Przede wszystkim polubiłam jednak samych uczestników – to naprawdę fajni ludzie. Część osób należy do grupy od czasu jej powstania i do dziś bierze udział w warsztatach. Praca z nimi niesie ze sobą sporo wyzwań i niespodzianek, ale również mnóstwo przyjemnych chwil. Co więcej świadomość, ile radości potrafi sprawić naszym aktorom uczestnictwo w zajęciach, daje naprawdę dużą satysfakcję. Uważam, że wspólnota, jaką razem tworzymy, ma w sobie wielką siłę.

Wracając do tematu grupy, skąd pomysł, by Teatr skupiał wokół siebie akurat osoby bezdomne?

Ania odbyła na studiach staż w New Vic Theatre w Anglii. Miała tam okazję pracować z przedstawicielami rozmaitych grup społecznych, w tym z osobami w kryzysie bezdomności. Z tego powodu pobyt za granicą zainspirował ją do stworzenia tego typu inicjatywy w Polsce. Wierzymy razem z Anią w moc teatru i w to, że jest on w stanie pomóc osobom bezdomnym w różnych aspektach ich życia. Grupowe warsztaty teatralne pomagają im bowiem wypracować pewność siebie oraz komunikatywność. Dają także poczucie przynależności do wspólnoty oraz świadomość, że robi się coś, co inni doceniają. Ze względu na regularność, z jaką się odbywają, uczą również systematyczności. A przede wszystkim, dostarczają radości i adrenaliny związanej z grą na scenie oraz stanowią dla osób bezdomnych odskocznię od szarej rzeczywistości, w której muszą zazwyczaj żyć na co dzień.

Co Wasi aktorzy lubią w Teatrze najbardziej?

W tej kwestii mogę bazować na wypowiedziach uczestników. Co jakiś czas rozmawiamy z nimi o tym, jak czuli się na danych warsztatach lub podczas gry w spektaklu. Mówią oni, że doceniają przede wszystkim to, że mogą być częścią wspólnoty opartej na wzajemnym szacunku, w której nikt nikogo nie ocenia. Dbamy bowiem, aby atmosfera panująca w Teatrze była jak najbardziej przyjazna. Choć prowadzimy otwarty nabór do grupy, nie traktujemy go jak castingu, gdyż podczas pierwszego spotkania z uczestnikiem zwracamy uwagę przede wszystkim na chęć bycia częścią naszego zespołu oraz otwartość na inne osoby – nie na umiejętności aktorskie. Uczestnicy cenią sobie również możliwość rozwijania się i podejmowania nowych wyzwań, chociażby w postaci ćwiczeń fizycznych. W naszym teatrze grają osoby w bardzo różnym wieku – niektórzy z nich to seniorzy po sześćdziesiątce. Z tego powodu każdy otrzymuje zadanie na swoim poziomie. Zachęcamy jednak, by pomimo własnych ograniczeń nie poddawali się i próbowali dalej. Z tygodnia na tydzień wyznaczamy im kolejne cele, aby mogli pokonać w końcu samych siebie.

Myślę, że ważne jest, by osoby bezdomne miały cel, do którego mogą dążyć oraz miejsce, gdzie czują się akceptowane. To naprawdę piękne, że dajecie im coś takiego. Czy mogłabyś opowiedzieć nieco więcej o działalności grupy i o spektaklach, które jak dotąd udało się Wam zrealizować?

Nie mamy stałego źródła finansowania. Pieniądze na utrzymanie uzyskujemy przede wszystkim z różnych projektów, a fundusz na wystawianie spektakli z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Do tej pory stworzyliśmy wspólnie trzy sztuki teatralne, z czego dwie – WigilięZaczarowany imbryk, wystawiliśmy w tradycyjnej formie w Teatrze Oratorium. Z kolei w październiku odegraliśmy spektakl narracyjny w postaci słuchowiska, na podstawie powieści Terry’ego Prachetta Straż! Straż!. Ze względu na pandemię próby do niego odbywały się podczas rozmów telefonicznych. W dniu premiery widzowie mogli wysłuchać w teatrze stworzonej przez nas w studiu nagraniowym opowieści oraz obejrzeć przeplatające się z jej fragmentami mini scenki odtworzone przez aktorów. Na ten moment planujemy rozpocząć pracę nad nowym spektaklem.

Mówiłaś, że Wasza ostatnia sztuka powstała w oparciu o powieść Prachetta Straż! Straż!.  Czy był to świadomy i celowy wybór?

Przy tworzeniu spektakli bazujemy przede wszystkim na propozycjach uczestników. Nasi aktorzy powiedzieli, że chcieliby oprzeć się na czymś lekkim i dającym odskocznię od rzeczywistości, np. na literaturze fantasy. Po długich poszukiwaniach, kierowani m.in. sugestią jednego z panów biorących udział w zajęciach, wybraliśmy Straż! Straż!. Zdecydowaliśmy się akurat na tę powieść, ponieważ posiada ona wiele postaci, które można oddać sobą w charakterystyczny sposób. Na dodatek przy odgrywaniu poszczególnych scen aktorzy mają okazję pobawić się własną wyobraźnią i przenieść w zupełnie inny świat. Co ciekawe, książka Prachetta opowiada o osobach spisanych przez innych na straty, które ni stąd, ni zowąd stają się bohaterami. Czasami ludzie, o których nikt nie pamięta, mogą bowiem zrobić w życiu postępy i osiągnąć sukces. Myślę, że śmiało da się to odnieść do naszej grupy.

Wracając do działalności Teatru, jak wygląda Wasza praca podczas pandemii?

Początek epidemii koronawirusa był dla nas bardzo trudnym okresem przede wszystkim ze względu na to, że mamy w grupie dużo seniorów. W pierwszych miesiącach próby odbywały się telefonicznie. Dzwoniliśmy do każdego uczestnika raz w tygodniu i wykonywaliśmy z nim różne ćwiczenia aktorskie (przede wszystkim zadania na dykcję, bo są najłatwiejsze do zrealizowania w formie zdalnej). Trenowaliśmy także odgrywanie ról do naszego słuchowiska. Po sierpniowym nagrywaniu spektaklu, we wrześniu, powróciliśmy do spotkań na żywo. Początkowo odbywały się one na świeżym powietrzu w maseczkach, z zachowaniem obowiązujących obostrzeń i zasad bezpieczeństwa. Gdy na zewnątrz zrobiło się zimno, zaczęłyśmy z Anią prowadzić zajęcia w dwóch mniejszych grupach w teatrze. Obecnie jedna z nich bierze udział w warsztatach z teatru cienia, a druga – z teatru przedmiotu. Ze względu na pandemię staramy się spotykać w jak najmniej osób oraz w dużych salach. Choć nasi uczestnicy są świadomi panującej w kraju sytuacji, nadal wyrażają chęć przychodzenia na zajęcia.

Czy macie jakieś plany i zapatrywania na przyszłość?

Na wstępie powiem, że jeszcze nie skończyliśmy z Prachettem. Mieliśmy wstępnie plan, by wystawić spektakl Straż! Straż! w tradycyjnej formie. Dostaliśmy już nawet dofinansowanie na scenografię i kostiumy, lecz z powodu pandemii musieliśmy zmienić naszą sztukę w słuchowisko. Mamy jednak nadzieję, że uda nam się kiedyś odegrać ją na żywo, zwłaszcza, że nasi aktorzy mają już przećwiczone kwestie. Oprócz tego marzymy o podróżach. Chcielibyśmy odwiedzać wspólnie różne miasta oraz spotykać się z innymi grupami teatralnymi. Ostatnio organizujemy też warsztaty tematyczne z teatru cieni, w ramach których zaczęły powstawać rozmaite scenki. Widzimy w nich potencjał na przyszłość, ale nie mamy jeszcze związanego z tym konkretnego pomysłu.