Trzeba mierzyć wysoko

Pomysł studiowania za granicą na dziś wydaje się mało aktualny, wręcz abstrakcyjny. W obecnym stanie zagrożenia epidemicznego i niepewności oraz zasadniczo zdalnej formy prowadzenia zajęć dydaktycznych artykuł o studiach w innym kraju można traktować jako mało atrakcyjny i ciekawy. Czy rzeczywiście nie warto o tym teraz myśleć?

 

Tekst: Marcelina Witek                                                                                                                       Grafika: Marta Sobiechowska

Przeciwnie, rozważać powyższą opcję trzeba zawsze, zwłaszcza, że realizacja takich planów wymaga wielu przygotowań i czasu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że możliwość studiowania za granicą dotyczy każdego etapu studiów – licencjackich, magisterskich lub doktorskich, dlatego propozycja światowych uczelni dotyczy nawet osób, które już część ścieżki studiowania mają za sobą.

Czy warto za granicą ?

Pomimo wprowadzonego w wielu krajach lockdownu i licznych obostrzeń, w niektórych państwach uczelnie nadal mogą funkcjonować stacjonarnie (ewentualnie hybrydowo). De facto nawet w przypadku zdalnej organizacji zajęć studenci nie muszą rezygnować z wyjazdu na zagraniczną uczelnię, dostrzegając liczne korzyści płynące z faktu zamieszkania z innymi studentami w kampusie, takie jak konieczność używania języka obcego przez całą dobę.

Zalety studiowania za granicą są zresztą powszechnie znane. Nie ma lepszej i bardziej skutecznej metody na nauczenie się języka obcego niż studiowanie w kraju, w którym język ten jest używany na co dzień. Kształcenie za granicą to możliwość poszerzenia horyzontów, poznania innych kultur i ludzi z całego świata, to szansa na zdobycie międzynarodowego  doświadczenia i związane z tym perspektywy. Wykształcenie zdobyte za granicą zwiększa szansę na znalezienie lukratywnej pracy po powrocie do kraju.

Minusy takie jak wyższe koszty utrzymania czy tęsknota za bliskimi są w zasadzie względne i każdy indywidualnie podejmuje decyzję, czy przeważają one nad wymienionymi zaletami.

W mediach społecznościowych, poradnikach czy na forach można przeczytać wiele ciekawych i inspirujących historii polskich studentów na światowych uczelniach. To najlepszy wybór jakiego dokonałam w życiu, Kończąc pierwszy rok, mogę przyznać, że było warto, Pomimo ogromnej tęsknoty za rodziną i znajomymi studia są fenomenalne, Mój język angielski poprawił się w zaskakującym tempie – to tylko kilka z wielu podobnych przykładów ich wrażeń i opinii.

Droga do celu

Od pomysłu o studiach za granicą do faktycznego rozpoczęcia nauki droga jest długa: począwszy od wyboru kierunku, uczelni, kursów, poprzez proces rekrutacji, egzaminów językowych, aż po kwestie organizacyjne (wiza, mieszkanie itp.) i wybór finansowania studiów (stypendia, pożyczki, kredyty studenckie). Pierwszy etap to aplikacje na uczelnie, które czasem są dość skomplikowane. W tym zakresie mogą pomóc profesjonalne podmioty doradztwa edukacyjnego (np. Lagunita Education, Kastu International, Elab Education Laboratory, Global Education), maksymalizując szanse kandydata.

W zestawieniu najlepszych szkół wyższych na świecie (tzw. rankingu szanghajskim)  pierwsze oraz drugie miejsce zajmują Harvard i Stanford. Uniwersytety w USA dominują w rankingu światowych uczelni. Przykładowo w pierwszej dwudziestce  w roku 2020 jedynie pięć uczelni pochodzi spoza Stanów Zjednoczonych. W związku z tym dyplom amerykański robi na pracodawcach piorunujące wrażenie. Taki prawdziwie amerykański sen wydaje się niemożliwy do spełnienia. Jednak różne osobiste wpisy na blogach naszych rodaków, którzy spełnili to marzenie, przekonują, że jest to trudne, ale jak najbardziej możliwe.

Warto podkreślić, że nie tylko oceny z dotychczasowego przebiegu edukacji i wyniki egzaminów decydują o sukcesie. Dla amerykańskich komisji rekrutacyjnych liczy się przede wszystkim osobowość, gdyż chcą pozyskać „perełki”, które wzbogacą grono studentów danej uczelni. W zdecydowanej większości placówek najbardziej istotny jest list motywacyjny od osób wybierających się na studia w USA, czyli tzw. Personal Essay. Komisję trzeba przekonać o swojej ponadprzeciętności, opisując swoje plany na przyszłość związane z edukacją w Stanach Zjednoczonych i wykorzystaniem zdobytej na studiach wiedzy.

Nie wystarczy być zdolnym, trzeba jeszcze mieć pasję. Należy się mądrze zareklamować, wykazać czymś nietypowym, nietuzinkowym. Często im bardziej dziwaczne zainteresowania, tym lepiej.

USA na celowniku  

W USA uczelnie są płatne, a czesne niestety nie jest tanie. Cena za dwa semestry to kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Szkoły dysponują jednak wieloma programami stypendialnymi oraz oferują różnego rodzaju pomoc finansową dla studentów w postaci stypendiów, grantów czy płatnych staży. Dlatego też kwestia finansowa nie powinna z góry demotywować i być barierą blokującą podjęcie decyzji o aplikacji i rozpoczęciu konsekwentnych starań. Co ciekawe, niektóre uniwersytety niemal w pełni finansują studia swoim studentom. Przykładowo Harvard, ze względu na duże zaplecze finansowe, traktuje swoich studentów wręcz jako inwestycję, a nie jako źródło dochodów. Możliwości wsparcia finansowego są bardzo duże.

Amerykańskie uczelnie mają niezwykle rozbudowaną ofertę studiów. Co istotne, w USA żadna uczelnia nie wymaga jednoznacznej deklaracji kierunku aż do drugiego (czasami nawet trzeciego) roku studiów. Nie ma problemu ze zmianami i warto eksperymentować, aby przekonać się co do słuszności obranej drogi zawodowej. To wszystko dzięki sposobowi organizacji dobierania przedmiotów. Przez pierwszy rok lub dwa lata studiów istnieje praktycznie dowolność w zakresie uczęszczania na rozmaite zajęcia na uniwersytecie. To właśnie jest fenomen amerykańskiego studiowania: możliwość korzystania z prawdopodobnie najbogatszej i najbardziej zróżnicowanej oferty edukacyjnej. Taki system pozwala odkryć nowe pasje, pobudza kreatywność.

Ukończenie szkoły wyższej w USA to nie tylko szansa na wyższe zarobki i lepszą pracę w przyszłości. To także możliwość zdobycia cennych doświadczeń i kontaktów w międzynarodowym środowisku.

Top of the top

Oczywiście dobrych amerykańskich uniwersytetów jest wiele, przoduje jednak tzw. Ivy League, do której należy osiem najbardziej prestiżowych uczelni w północno-wschodniej części USA (Harvard University, Brown University, Columbia University, Cornell University, Dartmouth University, University of Pennsylvania, Princeton University oraz Yale University). Uczelnie z Ligi Bluszczowej są poważane na całym świecie, są synonimem jakości, prestiżu i przynależności do elitarnego grona. Wywodzą się z nich najlepsi politycy, prawnicy, lekarze, ekonomiści i znawcy literatury, laureaci Nagrody Nobla i głowy państw. Absolwenci już w dniu ukończenia uniwersytetu mają szereg atrakcyjnych ofert pracy, otwiera się dla nich rynek międzynarodowy.

Harvard, uznawany za najlepszą z wymienionych uczelni, jest jak dotąd jednym z najbardziej nieosiągalnych dla Polaków. Może czas to zmienić? W końcu do odważnych świat należy, a w życiu zawsze warto mierzyć wysoko. Na pewno nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów, aplikując do top uczelni na świecie. Nie musimy czuć się „zaściankowo”.

Marząc o studiach w USA, należy podjąć wyzwanie, a nie traktować to jako „zastrzeżone dla innych, na pewno lepszych, dla geniuszy”. Wszak świat stoi otworem przed tymi, co mierzą wysoko.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *