Czy jesteś gotowy do wyprawy, studencie?

Wymień prawa i obowiązki, które posiadasz jako student. Jeśli do głowy nie przychodzi ci nic prócz: bawić się jakby nie było jutra i wykorzystywać strategię Zakuć, Zdać,-Zapomnieć (nie sprawdza się, jeśli studiujesz medycynę), to nie jest to wcale nic dziwnego. Czytaj dalej, jeśli chcesz dowiedzieć się, dlaczego jako studenci nie zdajemy sobie sprawy z naszych praw i obowiązków, i gdzie możemy szukać odpowiedzi.

Patryk Kukla

Przygotowanie do wyprawy

Przed wyruszeniem w jakąkolwiek podróż należy się do niej w odpowiedni sposób przygotować. Trzeba dowiedzieć się trochę na temat miejsca, do którego się udajemy, zebrać potrzebny sprzęt, wyznaczyć sobie budżet, z którym chcemy wyruszyć na przygodę, albo zdecydować, że wyruszymy bez pieniędzy. Dość dobrą praktyką jest również zapytanie się osoby bardziej doświadczonej: takiej, która ma wiedzę na temat wybranego miejsca podróży o porady, ciekawostki bądź ostrzeżenia. Może się okazać, że dzięki takiej rozmowie całkowicie zmienimy swoje wyobrażenie o miejscu, do którego się udajemy. 

Analogię podróży możemy odnieść do praktycznie każdego obszaru ludzkiego życia. Przed rozpoczęciem poszukiwania pracy, przygotowujemy się do tego w odpowiedni sposób. Analizujemy rynek pracy, nakreślamy obszar, który nas interesuje, przygotowujemy CV i, jeśli przejdziemy pomyślnie proces rekrutacji, to osiągniemy nasz cel – otrzymanie oferty pracy. Przed pójściem na spacer, czy pójściem do sklepu również robimy jakieś przygotowania. Chociażby przygotowanie psychiczne w postaci zdania sobie sprawy, że do wymienionego sklepu pójdziemy. Robimy to, ponieważ chcemy mieć pojęcie, co nas czeka, czego możemy się spodziewać za rogiem. Tym bardziej więc dziwne jest to, że jako studenci nie przygotowujemy się w żaden szczególny sposób na pełnienie tej roli, która przez wielu uważana jest za najlepszy czas życia. Ani też nie jesteśmy przygotowani do niej przez nikogo. Bycie studentem to w końcu szereg przyjemności i praw (np. ukochanych zniżek studenckich), ale również obowiązków. Kto z nas jednak wie, jakie one dokładnie są?

Czym skorupka za młodu…

Pewnie wstyd się przyznać, ale szczerze mówiąc, sam do niedawna nie wiedziałem jakie prawa i obowiązki posiadam jako student. Nie wiedziałem, co mi przysługuje, a co nie. Co mogę robić w ramach bycia studentem, w jakim obszarze mam prawo powiedzieć STOP, ponieważ moje prawa są pogwałcane? A jeśli są łamane, to do kogo powinienem się z tym zwrócić? Nie wiedziałem, w jakich obszarach powinienem ugryźć się w język, zamiast krzyczeć – Takie są moje prawa! bo okazuje się, że ich właśnie nie mam. Problem ten jest jednak trochę bardziej skomplikowany i wynika z kilku obszarów.

Przypomnij sobie, początek 1. roku studiów licencjackich. Dostajesz się na wymarzony przez siebie kierunek na jednej z najlepszych uczelni w kraju. I nagle przygniata Cię wysyp informacji. Dni adaptacyjne, targi kół i organizacji, rekrutacja do projektów, przedmioty, które realizowane są w całkiem odmiennej formule niż zajęcia w liceum lub technikum, poznawanie nowych osób i wiele wiele innych. Pierwsze miesiące na uczelni to czas, który możemy śmiało określić przebodźcowaniem. Sam szczerze nie pamiętam pierwszych dwóch miesięcy 1. roku studiów, przez to jak wiele się wtedy działo. I wśród tych wszystkich rzeczy pojawiają się jeszcze kwestie formalne, o które jako student musimy zadbać. Problem w tym, że w większości przypadków musimy się tym zająć samodzielnie. Nikt nam nie pomaga, nikt nie informuje, co i gdzie powinniśmy załatwić. Brakuje kogoś, kto pełniłby rolę drogowskazu. I dokładnie tak samo dzieje się w przypadku praw i obowiązków studenta. Nikt o tym nie wspomina, przez co niespecjalnie jako studenci 1. roku jesteśmy tym obszarem zainteresowani. A kiedy już porwie nas wir nauki i innych aktywności studenckich, zapominamy nawet, że coś takiego jak prawa i obowiązki istnieje. Przypominamy sobie o tym kiedy czegoś naprawdę potrzeba, a może się okazać, że jest już za późno. Zgodnie z paremią prawniczą Ignorantia iuris nocet – nieznajomość prawa szkodzi. I nie chodzi tutaj o kruczki prawne, które z mogą dotknąć nas z bardzo małym prawdopodobieństwem. Chodzi tutaj o takie rzeczy jak: przenoszenie i uznawanie punktów ECTS, usprawiedliwianie nieobecności na zajęciach, czy otrzymanie stypendium socjalnego, dla osób niepełnosprawnych czy stypendium rektora.

Gdy już ukończymy kilka semestrów studiów zdajemy sobie sprawę, że wykładowcy nieuznający możliwości usprawiedliwienia nieobecności na zajęciach nie są czymś tak rzadkim. Albo gdy musimy stanąć przed wyborem, jaki rodzaj umowy warto podpisać z pracodawcą, tak aby była dla nas najkorzystniejsza. Albo nawet z ciekawości chcielibyśmy dowiedzieć się czym zajmuje się ten cały Senat uczelniany i jaką rolę on pełni. I jasne, te informacje można znaleźć w Internecie albo na stronie uczelni. Ale strony uczelniane zazwyczaj nie są zbyt czytelne, poszukiwanie informacji w różnych miejscach zajmuje czas, zniechęca i niekoniecznie daje gwarancję, że zaznajomimy się z najbardziej aktualnymi informacjami.

Gdzie szukać informacji?

Idealnie byłoby więc gdybyśmy jako studenci mieli kogoś, jakąś instytucję, która zadbałaby o nasze interesy. Wydawać by się mogło, że jest to proste, jednak pojawiają się istotne problemy. Wynikają one przede wszystkim z faktu, że wiele instytucji nie reprezentuje tylko interesów studentów. Weźmy na przykład jakąkolwiek uczelnię wyższą. Kształcenie studentów to tylko jedna z wielu ról, które musi spełniać. Uczelnia wyższa musi kształcić i promować kadry uczelni czy prowadzić działalność naukową, świadczyć usługi badawcze oraz prowadzić transfer wiedzy i technologii do gospodarki. Uczelnia jest też częścią większego systemu szkolnictwa wyższego. Ma ona swoje interesy i nie zawsze muszą się one pokrywać jeden do jednego z interesami studentów.

Podobnie jest, jeśli zaczniemy analizować poszczególne jednostki uczelni. Kiedy nie wiesz, kogo zapytać o pomoc zapytaj Panią z Dziekanatu – swoją asystentkę toku. Tak by to wyglądało w świecie idealnym. Ale zdarza się, że Panie z Dziekanatu również mają inne priorytety niż studenci. I jeśli jakiś student będzie zadawał zbyt dużo (pozornie głupich, a tak naprawdę wynikających z niewiedzy) pytań, mogą stracić cierpliwość do petenta. A wszyscy wiemy, jak kończą się takie rozmowy.

Święty Graal

Po długich poszukiwaniach udaje się jednak znaleźć kilka instytucji, które starają się podejmować chociaż w części bezstronne działania na rzecz studentów. Jedną z nich jest niecieszące się ostatnio sławą Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które stworzyło stronę https://studia.gov.pl/. Na niej studenci mogą znaleźć poradnik jakie studia wybrać czy jakie prawa i obowiązki posiadają. Mogą również dowiedzieć się więcej na temat możliwości otrzymania stypendiów, a także mogą znaleźć link do strony Parlamentu Studentów RP.

Jest to druga instytucja, która stara się pomagać studentom. Parlament Studentów RP jest organizacją skupiającą wszystkie samorządy studenckie w kraju. Znany jest on głównie z działań Rzecznika Praw Studenta. Ten interweniuje w przypadkach łamania praw studentów na uczelniach oraz podejmuje działania prewencyjne zmierzające do zwiększania świadomości w zakresie praw i obowiązków studentów.

Parlament Studentów RP to instytucja, która ma wizję i cel swojego działania. W zeszłym roku, zdając sobie sprawę z problematyczności obszaru praw i obowiązków studenta i wiedząc, że obszar ten nie jest przez nikogo zagospodarowany, przygotował kampanię Studenckie prawa – jasna sprawa!. Projekt organizowany jest ze środków finansowych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach zadania publicznego Organizowanie i animowanie działań na rzecz środowiska akademickiego w 2019 r. i 2020 r.

To dopiero początek

Projekt ma bardzo duży potencjał. Przede wszystkim odpowiada na problemy studentów. Ma również wsparcie finansowe (na przestrzeni 2 lat otrzymał ponad 160 tys. złotych). Na stronie internetowej projektu studenci znajdą kilkadziesiąt artykułów (około 40) na takie tematy jak: prawa studenta wynikające z umowy najmu, świadczenia dla studentów a COVID czy ubezpieczenie zdrowotne.

Na stronie znajduje się również sekcja FAQ, w której studenci mogą znaleźć najczęściej pojawiające się pytania i odpowiedzi udzielone przez Parlament Studentów RP. Można również znaleźć bezpośredni kontakt do Rzecznika Praw Studenta. Zdecydowanie warto zapoznać się ze stroną i dowiedzieć tego, co powinno być przekazywane każdemu studentowi na samym początku jego ścieżki. Szkoda tylko, że przez 1,5 roku działalności projektu, udało się napisać tylko 40 artykułów i opublikować kilkanaście postów dotyczących kampanii. Ale jak to mówią – nie można mieć wszystkiego.

Droga dobiega końca

Jako studenci potrzebujemy miejsca i instytucji, która będzie naszym drogowskazem i pokaże gdzie możemy szukać przydatnych informacji. Organizacji, która będzie reprezentowała stanowisko studentów i nie będzie wzbudzać naszych podejrzeń. Trzymamy więc kciuki za projekt Studenckie prawa – jasna sprawa! i inne tego typu inicjatywy. Bo chociaż wydaje się, że mogłyby zdziałać znacznie więcej, to najważniejszy jest fakt, że działają. Próbują przekazać wiedzę i ważne informacje, których nikt inny nie przekazuje. Są one potrzebne nam – studentom, do tego aby poczuć się pewniej, bezpieczniej. Żeby rozpoczynając studia, móc uniknąć momentu dezorientacji i błądzenia od miejsca do miejsca, od strony internetowej do strony internetowej, aby i tak zakończyć z poczuciem, że aaa jakoś to będzie. Bo może dojść do sytuacji, w której takie podejście nie wystarczy, a naprawianie skutków, których potencjalnie można było uniknąć będzie trudniejsze, niż się wydaje. W myśl starej zasady – lepiej zapobiegać niż leczyć.