Jak to jest być studentem?

Mimo że pandemia miała być okazją do robienia rzeczy, na które zwykle nie mamy czasu, to często okazuje się, że ten plan nie do końca udało się zrealizować. Czy istnieje sposób na poprawienie jakości swojego życia w trakcie lockdownu? 

 

Tekst: Maria Jaworska

Grafika: Milena Mindykowska

Poniedziałek, 7.50. Przenikliwy dźwięk budzika znienacka zaczyna torturować twoje uszy. Próbując go uciszyć jedną ręką, drugą sięgasz po laptopa, aby włączyć wykład, który za chwilę się zacznie. Walcząc opadaniem powiek jak z ołowiu, zaczynasz się zastanawiać, czy pół nocy spędzone z Netflixem to był rzeczywiście dobry pomysł. Po kilku godzinach zajęć, przerywanych przygotowaniem śniadania, przeglądaniem mediów społecznościowych i odpisywaniem na wiadomości, postanawiasz odpocząć, oglądając swój ulubiony serial. Jednak nie na długo, bowiem masz dziś jeszcze zaplanowany webinar i robienie projektu na zajęcia, a potem czeka na ciebie kilkadziesiąt stron do przeczytania. Oczywiście, wszystko online. Późnym wieczorem, leżąc w łóżku z ziołowymi torebkami na spuchniętych oczach, dziwisz się, dlaczego właściwie czujesz się zmęczony, mimo że nie podjąłeś żadnego wysiłku fizycznego. A może właśnie dlatego? 

To nie ma tak, że dobrze…

Opinie studentów dotyczące studiowania online są podzielone. Z badania Postawy młodych osób wobec finansów i nauki w trakcie pandemii przeprowadzonego w połowie października 2020 przez Research & Grow dla Biura Informacji Kredytowej wynika, że 39 proc. studentów jest zadowolonych z takiej formy przekazywania wiedzy. Odmiennego zdania było 41 proc. ankietowanych, natomiast pozostałe 20 proc. nie miało na ten temat jednoznacznego zdania. Niemalże tak samo rozkładają się odpowiedzi na pytanie o chęć kontynuowania zdalnej nauki. Niecałe dwie piąte studentów odpowiedziało zdecydowanie tak lub raczej tak, natomiast nieco większy odsetek społeczności akademickiej jest temu mniej lub bardziej przeciwny. 

Z tego samego badania wynika, że tym, czego najbardziej brakuje nam w nauce zdalnej jest brak spotkań towarzyskich, co jako powód wskazało aż 61 proc. ankietowanych. Odczuwamy też brak kontaktu z prowadzącymi zajęcia, konkretnego przekazywania wiedzy i poczucia studenckiej wspólnoty. Takie odpowiedzi nie dziwią, bowiem duża część z nas się z nimi utożsamia. Widzimy też jednak zalety, których słusznie należy doszukiwać się nawet w, wydawałoby się, najbardziej beznadziejnych sytuacjach. Tymi najczęściej wymienianymi była elastyczność, większa samodzielność studiowania i okazja do poznania przydatnych narzędzi technologicznych. 

…albo że niedobrze

Jak widać, ocena sytuacji, w jakiej znaleźli się studenci, nie jest jednoznaczna, choć rokowania na przyszłość są dość dobre, a wielu wykładowców, korzystając z dostępnych narzędzi sprawia, że zajęcia są ciekawe i angażujące. Ostatecznie największym problemem zdaje się być fakt, że większość naszego życia spędzamy wpatrzeni w monitor, do minimum ograniczając aktywność fizyczną. 

Zdążyliśmy już doświadczyć zjawiska zwanego zoom fatigue, które oznacza zmęczenie długotrwałymi video konferencjami. Ten ukuty już jakiś czas temu, ale z wiadomych przyczyn rozpowszechniony dopiero niedawno termin, nie odnosi się oczywiście tylko do użytkowników Zooma, ale wszystkich platform służących do spotkań online. Zmęczenie zdalnymi konferencjami wynika nie tylko z faktu, że poddajemy się działaniu niebieskiego światła choć niewątpliwie jego wpływ na wzrok nie jest najkorzystniejszy ale również z potrzeby większego zaangażowania w rozmowę przez kamerkę. Taka komunikacja wymaga większego skupienia, ogranicza możliwości ruchu i kontaktu pozawerbalnego. Stres nierzadko wywołują też problemy techniczne, z którymi użytkownicy borykają się dość często. Zoom fatigue to nie tylko fizyczne i psychiczne zmęczenie i brak skupienia. Konsekwencje, jakie niesie za sobą to zjawisko to rozdrażnienie powodujące niechęć do pracy i zmniejszenie efektywności działania. Od wszechogarniającej apatii i braku motywacji do aktywności już tylko krok do stanów depresyjnych, dla wielu niebezpiecznych. Okazuje się, że czas, którego dzięki lockdownowi miało wystarczyć na wszystko, ucieka przez palce i rozmywa się pomiędzy konferencjami online, a nauka, praca i rozrywka zlewają się w jedną bezkształtną masę.

Życie to nie tylko Zoom

Co więc powinniśmy zrobić, aby jak najbardziej ustrzec nasz organizm przed negatywnymi skutkami tego, co miało uchronić nasze zdrowie, ale w rzeczywistości je naraża? Przede wszystkim racjonować czas spędzany online. Jeśli nie ma takiej potrzeby, nie warto marnować czasu na nieefektywne zajęcia, które pozbawiając nas czasu i energii, nie dają nic w zamian, szczególnie jeśli materiał możemy opanować w bardziej odpowiadający nam sposób. W planowaniu czasu warto wykorzystać prawo Parkinsona, które mówi, że praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej ukończenie. Oznacza to, że jeśli zaplanujemy nadprogramowy czas na wykonanie czynności, o której wiemy, że nie pochłonie go aż tyle, to i tak zostanie on w pełni wykorzystany. Parkinson uważał, że brak aktywności nie musi być koniecznie równoznaczny z odpoczynkiem. O wiele bardziej opłaca się więc wcześniej zaplanować dokładnie ile czasu potrzebujemy na wykonanie obowiązków, aby potem móc cieszyć się zasłużonym odpoczynkiem i móc naładować baterie. 

Niezwykle istotne są regularne przerwy w pracy i ich odpowiednie wykorzystanie. Zbawienna jest tu aktywność fizyczna, która jest szczególnie ważna w zachowaniu odpowiedniej postawy, zagrożonej przez ciągłe siedzenie przed komputerem, a także w utrzymaniu odporności w zimowym okresie. Możliwości są pozornie mocno ograniczone sporty drużynowe narażają na bliski kontakt z wieloma osobami, a bieganie z maseczką na twarzy może prędzej skończyć się uduszeniem niż poprawą kondycji i odporności. Jest to jednak szansa, by spróbować czegoś nowego być może domowy fitness lub stretching okaże się kolejną nieodkrytą dotychczas pasją. Dla zachowania zdrowia i dobrego samopoczucia warto pamiętać o odpowiednim odżywianiu. To również szansa na odkrycie nowej pasji, idealnej do realizowania w małym gronie znajomych, jaką jest gotowanie, a przy tym odkrywanie nieznanych wcześniej smaków. Ostatnią, lecz nie najmniej ważną, rzeczą, o którą warto zadbać, jest nasz sen, którego jakość zależy m. in. od wyciszenia przed położeniem się do łóżka. Aby ją poprawić, na godzinę przed zaśnięciem warto odstawić laptopa oraz telefon i spędzić czas z książką i kubkiem korzennej herbaty lub leżąc w pachnącej wannie. 

Brzmi jak utopia? Zapewne tak. Warto jednak próbować i nie dać się załamać pandemicznej rzeczywistości. I oczywiście pamiętać o kontakcie ze znajomymi, bo przecież większość z nas, gdyby miała powiedzieć, co ceni w życiu najbardziej, powiedziałaby, że ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *