Granie to działanie

Zamknięcie instytucji kultury skutecznie uniemożliwiło społeczeństwu namacalny kontakt ze sztuką. Są jednak tacy, którzy nie tylko nie chcieli, ale wręcz nie mogli odsunąć kultury na dalszy plan. Studenci szkół teatralnych codziennie uczą się tworzyć na scenie. Chcieli robić to z ludźmi i dla ludzi – na razie pozostały im jedynie ekrany komputerów.

Tekst: Julia Jurkowska

Znalezienie osoby, która nie narzeka na zdalne nauczanie, z dnia na dzień staje się coraz trudniejsze. Wie- lu z utęsknieniem wypatruje chwili, gdy wyjdzie z domu i usiądzie w ławce, zamiast oglądać po raz setny nagrany uprzednio wykład. Uczniom szkół teatralnych pandemia zabrała nie tylko miejsce edukacji, ale również możliwość namacalnego kontaktu z pasją. Zamiast stać na scenie wraz z kolegami z roku, siedzą przed monitorami i przemawiają prosto do kamery, często nawet nie widząc twarzy swojego rozmówcy. Tworzą teatr, jakiego wcześniej nie było i które- go, mają nadzieję, nigdy więcej nie będzie.

Doświadczenia semestru letniego nauczyły wiele, zarówno wykładowców, jak i samych studentów w kontekście pracy nad etiudami teatralnymi (krótkie grupowe sceny). Opóźnienia łącza odbierają całą naturalność gry – dialog zamienia się w monolog z wyuczonymi pauzami. Aby przerwać komuś w pół słowa, należy zacząć mówić szybciej, niż normalnie by się o tym pomyślało. To, że cała grupa łączy się na wideokonferencji, jest jedynie lichą namiastką wspólnej pracy w sali. Nie można czerpać z emocji drugiej osoby, która, zamiast stać obok, może być nawet setki kilometrów dalej. Takie odizolowanie sprowadza tworzenie ról jedynie do matematycznego rozłożenia postaci na czynniki pierwsze bez faktycznego wcielenia się w nią.

To wszystko, mimo że skłócone z wizją teatru jaką znamy, nie jest aż takie trudne do zrealizowania, biorąc pod uwagę, że w planach są również zajęcia taneczne czy muzyczne. I tak kilkumetrowy pokój zamienia się w siłownię lub salę baletową, a dźwięki, rozpoznawane na zajęciach kształcenia słuchu, zanim trafią do ucha muszą przejść przez mikrofon i głośnik. Jednak na czele wyścigu o tytuł największego absurdu znajdują się zajęcia z partnerowania, które mają przygotowywać do współpracy z drugą osobą, na przykład przy podnoszeniach. Obecnie realizuje się je w pojedynkę.

Wystawieni na próbę

Aktorstwo jest rzemiosłem. Talent, choć niewątpliwie pomocny, nie jest gwarancją sukcesu. To ciężka praca i niezliczone godziny prób sprawiają, że aktorzy podziwiani przez nas na deskach teatrów zdają się być tam urodzeni. Czy czas spędzony na e-zajęciach będzie tak samo owocny? Trudno być optymistą. W normalnych czasach każde zajęcia są próbą, a egzamin „małym spektaklem”. Te odbywające się w formie zdalnej najczęściej są indywidualne, by zapewnić jak najlepszą jakość połączenia sieciowego. Taka forma kształcenia odbiera studentom możliwość analizowania wystąpień swoich kolegów, inspirowania się ich pomysłami czy interpretacjami.

Powszechną formą egzaminu jest zarejestrowanie wystąpienia przed kamerą. Takie nagrania są powtarzane przez studentów po kilka razy, bo w każdym materiale można znaleźć jakieś niedociągnięcie. Nie trzeba przypominać, że w „prawdziwym” teatrze nie ma miejsca na powtórki – liczą się intuicja oraz doświadczenie zdobyte podczas tworzenia licznych postaci i doskonalone podczas prób. I tu koło się zamyka.

E-zrozumienie

Nauka w szkole teatralnej to nie tylko tworzenie ról, ale przede wszystkim opanowanie wspólnego języka z wykładowcą, co jest szczególnie istotne w przypadku osób planujących pracę w teatrze plastycznym, w którym obraz jest ważniejszą formą przekazu niż słowo. Największe wyzwanie stoi przed studentami pierwszego roku, ponieważ nie mieli oni okazji poznać terminologii, stojąc obok prowadzącego, który mógłby bezpośrednio pokazać, o co mu chodzi – w końcu ruch w teatrze jest jedną z najistotniejszych kwestii. Obecnie początkujący aktorzy próbują odtwarzać dynamikę w przestrzeni z dwuwymiarowego ekranu, za wskazówki mając uwagi wypowiadane w języku, którego nie rozumieją. Mimo najszczerszych starań, zweryfikowanie postępów nie zawsze jest jednoznaczne, a wpływ na to ma chociażby taki niuans jak światło w pokoju – zupełnie inne od tego kontrolowanego przez profesjonalistów w teatrze.

Spojrzenie w przyszłość

Pytanie o wizję teatru po pandemii jest dla młodych artystów pytaniem trudnym. Mimo że nie zdobyli jeszcze zawodu, już muszą martwić się o sens jego istnienia. Zdecydowana większość ludzi przeżyje bez teatru, natomiast teatr nie istnieje bez widzów. Wiadomo, że spadek sprzedaży biletów znajdzie swoje odzwierciedlenie w powstawaniu mniejszych, tańszych produkcji. Jednak przede wszystkim teatr jest spotkaniem twarzą w twarz. Wiele spektakli, zwłaszcza komediowych, czerpie energię z reakcji publiczności i wystawianie ich przy pustej widowni mija się z celem.

Nie jest wykluczone, że podobnie jak zdołaliśmy przywyknąć do wielu internetowych dziedzin życia, tak i teatr online na stałe zagości w naszych domach. Na wszystko niestety potrzeba czasu. Już wkrótce na castingach studenci szkół teatralnych zostaną zapytani o doświadczenie w branży, którego w zaciszu swoich pokoi nie zdobyli tyle, ile starsi koledzy spędzający dzień i noc na deskach teatru.