Empatia (nie) jest do bani

Rok 2020. Było źle. Pandemia trwała w najlepsze. Ludzie na całym świecie wychodzili protestować na ulice, bojąc się jednocześnie zarażenia koronawirusem. Relacje międzyludzkie często wisiały na włosku z powodu długotrwałej izolacji albo przez kłótnie o kwestie polityczno-społeczne. Wbrew pozorom bycie empatyczną osobą przez cały ten czas mogło tylko pogorszyć sytuację. Na szczęście były jeszcze inicjatywy, które wyszły temu problemowi naprzeciw.

Tekst: Bartłomiej Matusik, Zdjęcia: Magdalena Oskiera, Furkan Yildrim

Empatia a współczucie

Jak empatia, zdolność pozwalająca nam zrozumieć innych i poczuć ich emocje, może pogarszać nasze samopoczucie? Odpowiedź tkwi w samej definicji. Wyobraźmy sobie, że idziemy na spotkanie do psychoterapeuty. Mówimy mu o naszych traumach czy codziennych bolączkach, o których nie powiedzielibyśmy najbardziej zaufanemu przyjacielowi. Spędzamy z nim 50 minut. Jesteśmy dzisiaj jego trzecim pacjentem, po nas ma kolejnych dwóch. Tak spędza następne trzy dni. Nazajutrz prowadzi spotkania grupy wsparcia dla osób w żałobie. W jakim stanie znajdowałby się, gdyby w trakcie tych wszystkich spotkań odczuwał ból i cierpienie swoich pacjentów? Po tygodniu zacząłby szukać nowej pracy. Empatia doprowadziłaby go do wypalenia emocjonalnego. To samo możemy czuć my, słuchając codziennie o tym, że nasi bliscy mogą zachorować lub umrzeć, ludzie tracą źródła dochodu, a telefony zaufania są cały czas zajęte.

 

Przytoczony przykład oraz samą krytykę empatii opisuje psycholog Paul Bloom. W swojej książce Against Empathy: The Case for Rational Compassion odróżnia on empatię (w org. empathy) od miłosierdzia/współczucia (w org. compassion). Choć w pierwszym momencie wszystkie te słowa możemy uznać za synonimy, Bloomowi nie chodzi o samo nazewnictwo. Podkreśla on, że empatia i współczucie to dwa różne procesy psychologiczne. Pierwszy z nich (empathy) pozwala nam odczuwać emocje innych, „wejść w ich buty”. Drugi natomiast powoduje, że chcemy drugiej osobie pomóc, zatroszczyć się o nią, nie zawsze odczuwając jej ból. Nie oznacza to, że nagle powinniśmy uznać empatię za coś złego. Chcemy się cieszyć z sukcesów bliskich nam osób, jak i rozumieć ich smutek. Bloom podkreśla, że empatia jest nam potrzebna. Ale najzwyczajniej ją przeceniamy. Oczywiście nie jest to jedyna teoria psychologiczna opisująca empatię. Sam autor również spotyka się z jej krytyką i nie każdemu podoba się jego podejście do jednej z najbardziej wychwalanych ludzkich zdolności. Warto jednak jest się jej przyjrzeć ze względu na badania ją potwierdzające oraz jej częste odzwierciedlenie w naszym realnym życiu.

 

 

Colours of diversity

Żyjemy w czasach, w których mamy nieograniczony dostęp do mediów. Nic się tak nie sprzedaje jak kontrowersyjne tematy, wywołujące w nas emocje (zob. tytuł artykułu). Bańki informacyjne prowadzą do powielania szkodliwych stereotypów i uprzedzeń na temat innych ludzi, kultur i religii. Naprzeciw temu wyszło Stowarzyszenie Youth Human Impact, którego celem jest organizowanie ogólnopolskich i międzynarodowych projektów o charakterze edukacyjnym, społecznym i przedsiębiorczym. YHI, wraz z organizacjami wspierającymi z Włoch, Bułgarii i Turcji, zorganizowało wymianę młodzieżową w ramach programu Erasmus+ pt. Colours of diversity – Share your story.Celem wymiany było zbudowanie dialogu międzykulturowego i międzyreligijnego poprzez metodę storytellingu, polegającą na przedstawieniu danego problemu poprzez doświadczenia jednostki. W projekcie wzięło udział 27 uczestników. Wśród nich znajdowali się obywatele Polski, Włoch, Turcji, Bułgarii, Syrii, Iraku, Bangladeszu, Rumunii oraz Pakistanu. Wszyscy uczestnicy przyjechali do miejscowości Konstancin-Jeziorna, gdzie mieszkali wspólnie przez dziewięć dni. Pod okiem facylitatorów (organizatorów i prowadzących zajęć, którzy odpowiadali za koordynowanie pracy grupowej uczestników) brali oni udział w przeróżnych aktywnościach, takich jak: Teatr Uciśnionych (służący przedstawieniu problemów społecznych, z którymi spotykają się często osoby dyskryminowane, za pomocą sztuki teatralnej), gra miejska, zajęcia grupowe, nagrywanie filmów. Każde ćwiczenie poprzedzone było wprowadzeniem teoretycznym i kończyło się na wspólnej refleksji. Magdalena Oskiera, koordynatorka wymiany, zapytana, dlaczego wybrała taką tematykę, odpowiedziała:

Zawsze uwielbiałam słuchać historii innych ludzi. Chciałam skonfrontować ze sobą przedstawicieli różnych krajów i religii oraz dać im przestrzeń do spotkania się i zrozumienia. Uważam, że powinniśmy próbować zrozumieć inność i dążyć do dialogu.

Przekraczanie linii

Zrozumienie i dialog. Piękne słowa, które mogłyby być świetnym przykładem współczucia opisywanego przez Blooma. Pytanie, czy się sprawdziły. Jedną z aktywności, które przeprowadzono w trakcie wymiany, była gra Crossing the line (pl. Przekraczanie linii). Polegała ona na tym, że linia dzieliła podłogę na dwie części. Wszyscy uczestnicy stali naprzeciwko niej. Gdy jeden z facylitatorów czytał pytanie, osoby, które odpowiadały „TAK”, miały prawo przekroczyć linię i stanąć tyłem do reszty. Po zrobieniu tego mogły odwrócić się i dopowiedzieć jakiś komentarz, natomiast współuczestnicy, którzy nie przeszli przez linię, nie mogli nic powiedzieć. Po wszystkim osoby wracały na swoje miejsce, a prowadzący czytał kolejne pytanie. Zaczęło się od niewinnych pytań o posiadanie rodzeństwa albo zwierzęcia. Ich trudność się jednak zwiększała. Uczestnicy przyznawali się do bycia osobami LGBTQ+, brania narkotyków, posiadania myśli samobójczych czy wewnętrznej chęci zniszczenia komuś życia. Komentarzom (albo ich braku) osób, które zdecydowały się przyznać, towarzyszyły cisza i wzrok innych.

Na samym początku byłam pewna, że nie przekroczę linii, bo uważam się za osobę nieśmiałą. Nie odważyłabym się przyznać przed tak dużą grupą nieznanych osób, że zmagałam się kiedyś z problemem, z którymi ludzie mierzą się codziennie. Kiedy jednak reszta osób tak często przekraczała linię, zrozumiałam, że całe ćwiczenie nie polega na byciu ocenianym, a na pokazaniu swoich problemów. Od tego momentu, po przekroczeniu linii czułam się swobodniej – tak całą aktywność komentuje Paola, uczestniczka z Bułgarii.

Sam przekroczyłem tę linię wiele razy. Nie czułem jednak ulgi. Czułem ciężar. Ciężar rzeczy, do których nie tylko przyznałem się przed sobą, ale przed grupą zupełnie nieznanych mi osób. Były momenty, w których chciałem zacząć łkać na środku sali, po czym uciec. Ale nie zrobiłem tego. Ćwiczenie to wpłynęło jednak na mnie, jak i na dynamikę całej grupy.

Wykresy życia

Z każdym kolejnym zadaniem podczas projektu coraz więcej osób pozwalało sobie na wypowiedzenie się i opowiedzenie swojej historii. Reszta uczestników słuchała, nie oceniała. Pozwalała się wypowiedzieć. Bloom powiedziałby, że nie tylko okazywała empatię, ale i współczucie. Wszyscy zaczęliśmy o siebie dbać. Ludzie z różnych części globu, różnych wyznań i doświadczeń, w środku pandemii zmieniającej porządek wcześniej znanego nam świata, chciała się wspierać. I robiła to.

Jedną z innych aktywności, która udowodniła to zaangażowanie było ćwiczenie, które możemy roboczo nazwać „Wykresami życia”. Uczestnicy zostali podzieleni na trzyosobowe grupy. Każdy dostał zadanie narysowania na kartkach dwóch wykresów punktowych. Jeden punkt odpowiadał jednemu znaczącemu wydarzeniu z życia danej osoby. W ten sposób powstawały dwa wykresy: jeden z pozytywnymi i jeden z negatywnymi sytuacjami. Następnie przeszliśmy do pracy w grupach. Każdy został poproszony przez facylitatora prowadzącego aktywność o opisanie swoich wykresów dwójce pozostałych członków zespołu. Ich zadaniem było wysłuchanie historii życia osoby mówiącej, po czym okazanie wsparcia i przekazanie informacji zwrotnej. Po zrobieniu tego wszyscy zebrali się w jedną grupę, a osoby chętne mogły przedstawić swoje diagramy na forum.

Byłem jedną z osób, które się na to zdecydowały. Nigdy wcześniej nie miałem okazji powiedzieć tak dużemu gronu o trudnych przeżyciach z mojej przeszłości i jestem sobie wdzięczny za niezmarnowanie tej możliwości. Teraz wiem, że w tym momencie byłem świadkiem tego, co Bloom nazwał współczuciem. Inni uczestnicy mogli odczuwać empatię, zrozumieć mnie i nic z tym nie zrobić. Było inaczej. Wysłuchano mnie i dawano do zrozumienia, że nie jestem z tym wszystkim sam.

Wymiana ta była dla nas momentem oderwania się od rzeczywistości, w którego trakcie pozwoliliśmy sobie na bezwzględne bycie sobą. Doświadczenie to niewątpliwie nas zmieniło. Zrozumieliśmy, że w każdym z nas drzemie głęboka potrzeba troski i autentyczności. W całej tej rzeczywistości, która wygląda na prolog do kolejnej powieści Kinga, pragniemy nie być sami, bo boimy się, co przyniesie przyszłość. Co więcej, mamy tego świadomość jako społeczeństwo. Empatia nas zmęczyła. Chcemy współczucia. Chyba nadeszła pora się o siebie zatroszczyć.

Artykuł powstał we współpracy ze Stowarzyszeniem Youth Human Impact w ramach projektu “Colours of diversity – share your story!”, finansowanego ze środków programu Erasmus+.