Kryzys wizerunkowy, czyli z kim policja trzyma sztamę

Według badania przeprowadzonego przez Centrum Badań Opinii Społecznej, polska policja cieszy się wysokim zaufaniem społeczeństwa – aż 71 proc. respondentów pokłada wiarę w jej działania. Czy rzeczywiście tak jest?

Tekst: Julia Kotowska

W 1990 r. nowo utworzonej instytucji policji powierzono trudne zadanie – zerwanie z dotychczasowym obrazem represyjnego organu, jaki przez lata utrwalała wśród społeczeństwa milicja obywatelska. Świeżo mianowani policjanci musieli nie tylko zbudować od podstaw zaufanie społeczne, ale przede wszystkim odciąć się od balastu afer, zbrodni i prześladowań, jakich dopuszczali się ich poprzednicy. Policjanci podjęli wyzwanie stworzenia nowego wizerunku funkcjonariusza, który w końcu będzie postrzegany przez społeczeństwo jako stróż prawa – sprawiedliwy i niezależny od władzy.

Od milicji do policji

Analizując okres funkcjonowania policji, można powiedzieć, że udało jej się niejako zbudować prestiż zawodu – przejawiało się to głównie przez wypełnianie liczby wakatów oraz coraz wyższy odsetek osób deklarujących zaufanie wobec instytucji. Zgodnie z wynikami sondażu przeprowadzonego przez Ośrodek Badania Opinii Publicznej, już w ciągu trzech lat od transformacji ustrojowej poziom zaufania wzrósł z 53 proc. do aż 74 proc. Mimo że wiarygodność informacji z badań opracowywanych przez wyżej wspomniany podmiot należy traktować z  lekkim przymrużeniem oka (częste odchylenia wy-ników publikowanych od tych rzeczywistych), to jednak bez wątpienia można stwierdzić, że opinia o policji uległa poprawie, dzięki czemu ta stała się poważanym organem. Do czasu.

Co się stało znaszymi „stróżami prawa”?

Właściwie trudno wskazać jeden konkretny moment, kiedy działania policji zaczęły być porównywane do działań milicji. Patrząc chociażby na wydarzenia, jakie miały miejsce w tym roku, doliczymy się wielu przykładów nadużyć władzy ze strony funkcjonariuszy. W trakcie Strajku Przedsiębiorców doszło do agresywnych interwencji z użyciem siły i gazu, uczestnicy byli ścigani i  zatrzymywani na ulicach Warszawy. Usprawiedliwieniem akcji policyjnej było stwierdzenie nielegalnego charakteru manifestacji na mocy rozporządzenia związanego z sytuacją epidemiologiczną. Należy dodać, że w tym samym czasie w Garwolinie odbyła się niczym niezakłócona wizyta prezydenta, w której uczestniczyło kilkadziesiąt osób.

Kolejny głośny skandal wydarzył się w sierpniu w związku z serią zatrzymań po aresztowaniu aktywistki Margot. Bezwzględność działań policji została opisana w  raporcie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. Ujawniono szereg naruszeń praw osób zatrzymanych, m.in. stosowanie środków przymusu niewspółmiernych do zachowań zatrzymanych, takich jak rzucanie na ziemię w celu założenia kajdanek, wulgarne i  homofobiczne komentarze oraz utrudniony dostęp do pomocy prawnej. Większość osób nie została odpowiednio poinformowana o przysługujących im prawach. Niektórzy byli przesłuchiwani w nocy. Interwencje policji, choć już mniej agresywne, zostały też podjęte w  stosunku do protestujących przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. W tym przypadku funkcjonariuszom zarzucano przede wszystkim brak odpowiedniej reakcji w trakcie konfrontacji demonstrantów z bojówkarzami broniącymi wejścia do Bazyliki św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Niektórzy mężczyźni z  organizacji narodowych nie przestrzegali nakazu noszenia maseczek w przestrzeni publicznej, za co nie zostali ani pouczeni, ani ukarani mandatem. Październikowe protesty były kulminacją skojarzeń policji z obecnie panującą władzą. Coraz więcej manifestantów, ukazując to na niesionych transparentach, zwracało uwagę na problem upolitycznienia tej instytucji.

Eskalacja chaosu

W  środę 18 listopada pokojowy charakter kolejnej odsłony strajków pt. Blokada Sejmu został zakłócony przez agresywne interwencje służb. Funkcjonariusze gęstym kordonem otoczyli protestujących na Placu Powstańców Warszawy. Kiedy uczestnicy próbowali wydostać się z pułapki, doszło do przepychanek i szarpanin. Dopiero uprzednio wylegitymowane osoby były wypuszczane. W  tłum demonstrantów włączyli się nieumundurowani policjanci z  „Wydziału Chaos” (jednostka służby kontrterrorystycznej), by w  odpowiednich momentach wymierzyć im ciosy pałkami teleskopowymi. Działania służb miały na celu oddzielenie od siebie poszczególnych grup manifestantów, jednak w praktyce okazały się chaotyczne i zupełnie nieprzemyślane. Brutalne interwencje doprowadziły jedynie do eskalacji konfliktu.

W poszukiwaniu leku na epidemię w hierarchii

Czy zatem każdy policjant dziś jest zły? Oczywiście, że nie. Problem tkwi w systemie. Policja jest typowo hierarchiczną formacją, co oznacza, że działania jednostek zajmujących najniższe szczeble ograniczają się do wykonywania spływających z góry rozkazów. W takiej strukturze kluczowe jest odpowiednie przywództwo, ponieważ to jego decyzje wpływają na funkcjonowanie całej struktury. Zatem, aby uzdrowić „niezdrową” formację, należy przede wszystkim rozpocząć od reform najwyższych stanowisk. W maju bieżącego roku Rafał Jankowski, przewodniczący NSZZ Policjantów, złożył w sejmie petycję dotyczącą budżetu Policji (powiązanie finansowania z ustawowo określoną stawką procentu PKB) oraz ustanowienia kadencyjności Komendanta Głównego Policji. Według związkowców, takie rozwiązania umocniłyby apolityczność instytucji.

Panujące okoliczności epidemiologiczne stały się wygodnym usprawiedliwieniem dla skrócenia czasu trwania kursu podstawowego, jaki musi przejść każdy nowo przyjęty policjant. Redukcja szkolenia z ponad półrocznego do zaledwie dwumiesięcznego pozbawia funkcjonariuszy możliwości odpowiedniego przygotowania do pełnienia służby. Brak wiedzy i niewystarczająca praktyka szkoleniowa skutkuje nieadekwatną, często brutalną interwencją.

Postępujący proces degradacji wizerunkowej służb skutkuje największym od lat kryzysem wakatowym. Niewystarczająca liczba przyjęć nowych kandydatów na stanowiska tłumaczona jest obecnie epidemią koronawirusa, ale, jak wiemy, nie jest to jedyny, a na pewno nie najważniejszy powód tak niskiego wyniku. Budowany przez lata fundusz zaufania społeczeństwa do policji jest roztrwaniany każdorazowo, gdy dochodzi do wplątania instytucji w spory ideologiczne. Cierpimy na tym przede wszystkim my – obywatele, ponieważ pozbawia się nas organu, który powinien stać na straży naszego bezpieczeństwa. Działanie we wrogim środowisku skutecznie utrudni pracę funkcjonariuszy, czego skutkiem będzie niechybny wzrost przestępczości czy nawet wymierzanie sprawiedliwości we własnym zakresie.