Muzyczny Dzień Świstaka

Prawie wszystkie są znane na pamięć. Kojarzą się z zapachem świeżo upieczonych ciasteczek i szczęśliwym czasem, spędzonym w gronie najbliższych, na który czeka się przecież cały rok. Witajcia, świąteczne piosenki!

Tekst: Ewa Jędrszczyk

W zasadzie sezon świąteczny zaczyna się już na początku listopada i trwa w najlepsze aż do Bożego Narodzenia. Rodzi to wiele emocji – pozytywnych bądź negatywnych, ponieważ ludzie dzielą się na entuzjastów i sceptyków tego szaleństwa. Pierwsi z nich uwielbiają kilkutygodniowe przygotowania do kolacji wigilijnej i pakowanie prezentów, a drudzy są tylko poddenerwowani nadmiarem obowiązków, a co za tym idzie, powodowanym przez to dodatkowym stresem. Nie zmienia to jednak faktu, że klimatyczna muzyka towarzyszy pewnie każdemu z nas w tym wyjątkowym okresie. Dlatego warto zwrócić uwagę na to, czego właściwie słuchamy każdego roku – jak się okazuje, oprócz kolęd są to piosenki pop nagrane dwadzieścia, jeśli nie trzydzieści, czterdzieści lat temu. Co sprawia, że są niezmiennie popularne i ponadczasowe? Czy ich nieustanna emisja może mieć jakieś nieprzewidziane konsekwencje?

Urok lat wcześniejszych

Gdy jechałam ostatnio samochodem, w radiu został puszczony wielki przebój – All I Want For Christmas Is You autorstwa Mariah Carey. Pomyślałam: Znowu ona?! Wtedy właśnie zaczęłam się zastanawiać, dlaczego jest to ta sama piosenka, która gościła w moich głośnikach rok, jak i pięć lat temu. W głowie zrodziło mi się kilka przemyśleń związanych z tym pytaniem.

Pierwsza oczywista odpowiedź może brzmieć: pragniemy wprowadzić się w przytulny, zimowy klimat. Niestety, z roku na rok jest to trudniejsze z powodu coraz mniejszych opadów śniegu. Otacza nas wtedy tylko wszechobecna szarość za oknem i melancholia, więc każdy dąży do rozweselenia siebie, a trzeba przyznać, że piosenki świąteczne są do tego idealne. Cała magia świąt leży w uczuciu nostalgii. Ludzie w tamtym momencie pragną poczuć się kochani, być w domu rodzinnym i wiedzieć, choć przez chwilę, że wszystko będzie w porządku. Nie bez kozery w przedostatnim tygodniu grudnia prawie połowa z 200 topowych piosenek na serwisie streamingowym Spotify zawiera właśnie taką tematykę. Cała świąteczna otoczka przenosi nas oczyma wyobraźni do czasów dzieciństwa, gdzie naszym głównym zmartwieniem było to, ile prezentów przyniesie nam Święty Mikołaj. Bez wątpienia przyczyniają się do tego piosenki chociażby takich grup jak Wham! czy Shakin’ Stevens. Dla pokolenia naszych rodziców jest to bezcenne wspomnienie okresu młodości, pierwszych zauroczeń i miłości przy blasku choinkowych światełek. Ach… Aż ciarki przechodzą po plecach.

Kolejną przyczyną naszego uwielbienia dla starych hitów wydaje się być od niedawna popularne zafascynowanie młodych ludzi okresem lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Szukamy odzwierciedlenia tamtych czasów nie tylko w ubiorze, filmach, popkulturze, ale przede wszystkim w muzyce. Założę się, że większość z nas na świątecznym spotkaniu ze znajomymi chętniej puściłaby oryginalną wersję Santa Baby w wykonaniu Earthy Kitt niż unowocześniony cover Ariany Grande (chyba że ktoś jest wielkim fanem Ariany Grande). Skoro jesteśmy już w temacie coverów: ich rosnąca z roku na rok liczba jest niezaprzeczalnym dowodem na to, że próby osiągnięcia podobnej sławy dla nowych piosenek skazane są na fiasko. Czy to dobrze, czy źle – oceńcie sami.

Na koniec chciałabym poruszyć jeszcze jeden aspekt urokliwych brzmień dzwoneczków i głośnego ho, ho, ho wydobywającego się z ust Świętego Mikołaja w utworach o tematyce świątecznej. Jak wszyscy dobrze wiemy, każdy medal ma dwie strony, więc nawet w tak pozytywnym temacie występują mniej przyjazne aspekty.Weźmy pod uwagę to, jak odwiedziny w sklepach z różnym asortymentem, zaczynając od odzieży, a kończąc na kosmetykach, wpływają na nasze zmysły. Przyjemna dla ucha muzyka, słodkie zapachy i uśmiech na twarzy sprzedawcy to tylko kilka czynników, które sprawiają, że nie jesteśmy w stanie powstrzymać się od zakupu konkretnej rzeczy – nawet jeśli portfel na to nie do końca pozwala. Wpadamy w wir kupowania mniej potrzebnych rzeczy, ponieważ myślimy, że kiedyś na pewno ich użyjemy bądź podarujemy w prezencie dalekiemu krewnemu. Spójrzmy też na ten cały proces z perspektywy osoby zatrudnionej jako doradca klienta czy sprzedawca. Coraz więcej słyszy się o tym że nadmierne słuchanie muzyki świątecznej może być niezdrowe. Jeśli się nad tym głębiej zastanowić, to rzeczywiście, jeśli zapętlilibyśmy sobie kilka piosenek i odtwarzali je przez osiem godzin, mogłoby to być w pewnym momencie irytujące i bardzo rozpraszające. Jednak rozwiązanie tego problemu wydaje się dosyć trudne, bo trzeba by nauczyć się ignorowania tych dźwięków.

Zostawmy jednak tę dywagację i skupmy się na tym, ile radości i miłych wspomnień przynosi słuchanie świątecznych przebojów. Odpłyńmy myślami do tych pięknych chwil relaksu i spróbujmy się rozluźnić. Bez względu na to, czy lubicie słuchać coveru Let it snow! Let it snow! Let it snow! w wersji Michaela Bublé, czy jesteście zwolennikami staromodnych brzmień Elvisa Presleya, życzę wam przyjemnych dla ucha i duszy świąt Bożego Narodzenia