Czas na zmianę

  1. Są takie filmy, o których naprawdę trudno się opowiada. Przełamujące granice. Eksperymentujące z formą. Jednym słowem – wyjątkowe. Szczególnie w przypadku Time mówimy o dokumencie poruszającym temat systemowego rasizmu w Stanach Zjednoczonych. I jak się okazuje, kino może pozwolić nam spojrzeć na ten problem z innej perspektywy.

Tekst: Rafał Michalski

Reżyser Garrett Bradley przedstawia nam postać Fox Rich – samotnej kobiety, która oprócz wychowywania dzieci od lat stara się o zwolnienie z więzienia jej męża, skazanego na sześćdziesiąt lat pozbawienia wolności. Współpracuje z prawnikami, stara się mediować z sędzią. Jak widzimy, udziela się także jako aktywistka społeczna mówiąca o problemie dyskryminacji w systemie sprawiedliwości.

Time nie posiada jednolitej struktury i nie ukazuje losów rodziny w sposób chronologiczny. Bliżej mu do mozaiki. Publiczne wystąpienia Fox mieszają się tu z wywiadem, monologi przerywane są przez wideodzienniki. Czarno-biały filtr podkreśla ekspresyjność formy; a kiedy tylko muzyka klasyczna zaczyna rymować się z manifestem politycznym – widz dostrzega, że ma do czynienia z epicką w formie kroniką.

Kluczem do interpretacji filmu jest sam jego tytuł. To upływający czas jest głównym tematem. Wchodzenie w dorosłość naznaczone jest popełnianiem błędów. Brak perspektyw na przyszłość prowadzi do podejmowania decyzji ostatecznych. Jedno wydarzenie determinuje nie tylko całe twoje życie, ale także życie wszystkich twoich bliskich. Fox w pewnym momencie mówi: dla białych [sędziów – dop.] to jest tylko wyrok. W tym zdaniu skrywa się sedno myśli Time – system sprawiedliwości zapomniał o ludziach.

Time, reż. Garrett Bradley

To fundamentalne oskarżenie, bardziej wymowne niż kolejna krytyka administracji Trumpa czy Obamy. Sama postać męża pojawia się tutaj jedynie jako wspomnienie albo głos ze słuchawki. Jest nieobecny w życiu swojej rodziny. Nie uczestniczy w dojrzewaniu synów; nie widzi jak jego dzieci zdobywają zawód. Ta poszatkowana forma narracji uwydatnia tylko pustkę, poczucie tęsknoty. Czy to miesiąc po wyroku, czy dziesięć lat – jak nie było bliskiej nam osoby, tak jej nie ma.

Dlatego Time  uderza tak mocno, ponieważ pokazuje najbardziej intymny rodzaj tragedii – świadomość, że nie zobaczymy już bliskiej nam osoby. Za co? – pyta się Rich. Czym jest ta sprawiedliwość? – możemy dopowiedzieć.

Ciężko oceniać ten dokument w ramach tradycyjnego filmu. To bardzo osobiste wyznanie. Historia o upadku autorytetu państwa. Ważny obraz, szczególnie w czasach ruchu Black Lives Matter.

Time (reż. Garrett Bradley)

Premiera: 25.01.2020

Ocena: 4/5