Rozgrzeszenie gierkowszczyzny

Znajdziemy je w każdym polskim mieście, miasteczku, a nawet w części większych wsi. Stanowią dom dla ponad połowy mieszkańców naszego kraju. Dla kultury hiphopowej są kolebką i częstym tematem utworów. Bloki. Wielu uważa, że są przeżytkiem i paskudnym wtrętem w miejski krajobraz. Jednak nie każdy wie, co im tak naprawdę zawdzięczamy.

Autor: Maciej Cierniak

Masowe budownictwo zbiorowe istniało już w XIX w., kiedy fabrykanci budowali powtarzalne, wielomieszkaniowe budynki dla pracowników swoich zakładów. Jednak ze względu na ograniczone możliwości zatrudnienia, a także finansowania takich osiedli, na wschodzie Europy nie powstawało ich tak dużo jak chociażby w Wielkiej Brytanii czy Niderlandach. Dopiero po I Wojnie Światowej narodziła się idea taniego budownictwa mieszkalnego dostępnego dla wszystkich. Jej ojcem był Charles-Édouard Jeanneret-Gris, znany szerzej jako Le Corbusier. Założenia nowoczesnego (na tamte czasy) miasta opisywał w latach 20. i 30., ale skodyfikowane razem zostały w 1933 r. w ramach Karty Ateńskiej.

Karta Ateńska

Ciasne podwórza centrum Paryża (Google Maps)
Ciasne podwórza centrum Paryża (Google Maps)

Poza wąskim gronem architektów i urbanistów, niewielu wie, jakie są jej założenia. A szkoda, ponieważ w naszym rejonie świata mają większy wpływ na codzienne życie niż konstytucja, czy nawet teksty wyznawanych przez nas religii. Karta powstała jako wyraz niezadowolenia przedwojennych architektów i urbanistów z sytuacji mieszkaniowej ludności miast w tamtych czasach. Wielodzietne rodziny mieszkały w ciasnych klitkach wewnątrz kamienic umieszczonych w zwartej zabudowie, gdzie często występowały  podwórka-studnie, ograniczające dostęp światła słonecznego do okien mieszkań. Brakowało również przestrzeni na zieleń, gdyż kamienice ze względów finansowych budowane były jak najciaśniej i z jak najpełniejszym wykorzystaniem zakupionych działek. Z tego samego powodu nie było miejsc, w których ludność mogłaby spędzać wolny czas, rozwijać zainteresowania i bawić się z dziećmi. Spory problem stanowiło też umiejscowienie zakładów przemysłowych, często dzielących ściany z budynkami mieszkalnymi. Taka sytuacja powodowała duże zanieczyszczenie powietrza, a także niewygodę mieszkańców, wynikającą z ciągłego hałasu pracujących maszyn, ciężarówek dostawczych przywożących materiały i ogólnego niebezpieczeństwa (w niektórych zakładach operowano wysokimi temperaturami i ciężką aparaturą).

Dlatego architekci pod przewodnictwem Le Corbusiera, wśród których byli tak wpływowi projektanci jak Walter Gropius i Cornelis van Eesteren, zdecydowali, że w mieście przyszłości strefy mieszkalne powinny być oddzielone od przemysłowych, biurowych i rozrywkowych za pomocą zieleni rekreacyjnej. Mimo to, miały być zlokalizowane stosunkowo blisko siebie, by ograniczyć czas drogi do pracy. Ważną rolę miał też odgrywać transport miejski, mający sprawnie przewozić ludzi między strefami mieszkalnymi a użytkowymi.

Kolejnym postulatem była duża gęstość zaludnienia, której nie należy jednak mylić z dużą gęstością zabudowy. Ten konflikt planowano rozwiązać, budując wielokondygnacyjne jednostki mieszkalne, oddzielone od siebie partiami zieleni, na których rosnąć miały drzewa i krzewy, a między nimi stać ławki i place zabaw. W takich blokach miałyby znajdować się również wewnętrzne miejsca rekreacji, takie jak biblioteki, baseny, kluby dla mieszkańców czy nawet pasaże handlowe.

Karta w praktyce

jednostka marsylska Le Corbusiera (wikimedia.org)
Jednostka marsylska Le Corbusiera (wikimedia.org)

W rzeczywistości przed II Wojną Światową zrealizowano tylko kilka projektów w duchu Karty Ateńskiej. Jak pokazało doświadczenie budowy pierwszego bloku spełniającego wszystkie te kryteria, tworzenie ich na szeroką skalę w takim bogactwie byłoby za drogie, by na mieszkanie w nich było stać zwykłych robotników, dla których przecież miały być przeznaczone. Wybudowano więc kilka, niewyposażonych we wszystkie opisane w powyższym akapicie wygody, osiedli z taniego materiału – wielkiej płyty. Czołowym przykładem jest wzniesione w 1934 r. osiedle La Muette w Drancy we Francji.

Dopiero przymusowe ustanowienie w krajach Europy Środkowej systemu gospodarczo-politycznego, zwanego socjalizmem realnym, przyniosło spełnienie postulatów Le Corbusiera na szeroką skalę, choć w okrojonej formie. Z początku budowano duże, zwarte pod względem urbanistycznym, projekty miast socjalistycznych z budynkami z cegły, o wysokości średnio pięciu kondygnacji. Później jednak tempo układania cegieł nie było wystarczające dla głodu mieszkaniowego wchodzącego właśnie w dorosłość pokolenia powojennego wyżu demograficznego, dlatego władze uciekły się do dużo tańszej i szybszej metody budowy z wielkiej płyty. Wtedy zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu osiedla Tysiąclecia – tak nazwane są wielkie blokowiska w Katowicach, Krakowie, Poznaniu, Białymstoku czy Częstochowie. Dobrze skomunikowane, z idealnie gęstą infrastrukturą rozrywkową i edukacyjną (szkoły „tysiąclatki”), a także z dużymi, jak na owe czasy, mieszkaniami (średnia około 50 m2) były marzeniem każdego dwudziestolatka z pokolenia baby boomu. A potem władzę w Polsce objął Edward Gierek…

Gierek

Łódzkie osiedle Retkinia (Google Maps)
Łódzkie osiedle Retkinia (Google Maps)

Przez jednych uznawany za mesjasza narodu. Przez wielu innych za trwoniciela publicznych pieniędzy i nieudolnego biznesmena. Obie strony mają trochę racji, ale I Sekretarzowi PZPR, Edwardowi Gierkowi, nie można odmówić jednego – zasług dla polskiego budownictwa mieszkaniowego. Przez dziewięć lat jego rządów rocznie oddawano średnio ponad 200 tys. mieszkań, a w rekordowym 1978 r. – 283 tys., co pobito dopiero w 2017 r. W ciągu dwunastu miesięcy dano nowy dom ponad siedmiuset tysiącom Polaków i Polek! I nie były to ciasne klitki, jak te budowane dzisiaj na zamkniętych osiedlach, ścieśnionych do granic możliwości, bloków, a przestronne (średnio 62,6 m2 w całym kraju, a 51,2 m2 w miastach wojewódzkich), można by rzec, apartamenty, zdolne spokojnie pomieścić ojca, matkę i dwójkę dzieci. Między blokami znalazło się dużo przestrzeni wpuszczającej do mieszkań upragnione słońce i mieszczącej, oprócz zieleni, również place zabaw, sklepy, szkoły i ośrodki rekreacji. Gdy spojrzymy dziś na zdjęcie satelitarne warszawskiego Bródna czy łódzkiej Retkini, z łatwością zobaczymy, jak funkcjonalne i komfortowe mogą być te osiedla.

Zła reputacja gierkowskich blokowisk jest reliktem lat 90., kiedy wszechobecna bieda i beznadzieja najbardziej uwidoczniła się w miejscach zamieszkałych głównie przez pracowników dopiero co upadłych zakładów. Wtedy też narodził się polski hip-hop, traktujący wówczas głównie o biedzie i wykluczeniu społecznym. Dziś jednakże bezrobocie jest kilkukrotnie niższe niż wtedy, a ocieplane i remontowane bloczyska dostają nowe życie. Zanim więc zaczniemy krytykować architekturę lat 70. i wyklinać Gierka za zeszpecenie naszych miast, zaznajommy się z historią tych szarych klocków, które zewsząd nas otaczają, a może będziemy w stanie je docenić.