Rewolucja ponad podziałami

Jesteśmy świadkami rewolucji na ogromną skalę. Protesty w Hongkongu, demonstracje w USA, walka o demokrację na Białorusi i oczywiście Strajk Kobiet w Polsce to tylko niektóre przykłady z tego roku. Każdy ruch społeczny rozwija się, formuje i zmienia. Jakie więc strategie stosowane są w celu wypracowania jednolitego frontu i zjednoczenia ludzi?

Tekst: Maria Rybarczyk

Każdy już zdążył wyrazić w internecie opinię na temat tego, jak powinien wyglądać ciąg dalszy demonstracji po ogłoszeniu wyroku TK, czyli według wielu: największych od 1989 r. protestów w Polsce. Czy w zaistniałych okolicznościach można przeklinać czy jednak nie wypada? Czy Jebać PiS może być hasłem jednoczącym zarówno kobiety i środowiska LGBTQ+, jak i taksówkarzy i kibiców? Czy jednak powinno się wybrać slogan nawiązujący do zakazu aborcji? Jakie flagi powinniśmy nosić ze sobą i o co walczyć w pierwszej kolejności?

Wypierdalać Słowem Roku 2020

Duże kontrowersje, jeżeli chodzi o formę protestów, wywołuje ich ogólnopojęta  „wulgarność”. Przejawia się ona w  „dewastowaniu miasta” poprzez graffiti, w przekleństwach na bannerach, a także w  „niesmacznych” działaniach, jak wylewanie na ulice czerwonej farby symbolizującej krew albo jak performance Spacer artystów Ani Bielawskiej i Łukasza Stanka, którzy przeszli nago Starówkę z wypisanymi na ciele obelgami kierowanymi w stronę protestujących.

Wiemy, że w sztuce artyści awangardowi wykorzystują łamanie tabu i efekt szoku w celu zwrócenia uwagi na istniejące problemy polityczne. Wyżej wspomniany performance był niewątpliwie zainspirowany działalnością Mariny Abramović i Ulaya, pary performerów, których prace dotyczące m.in. energii i cielesności nierzadko balansowały na krawędzi życia i śmierci.

Wylewanie na ulice czerwonej farby może z kolei kojarzyć się z działaniami Hermanna Nitscha i akcjonistów wiedeńskich, którzy pragnęli zwrócić uwagę na problemy dotyczące religii i konsumpcjonizmu. Graffiti natomiast już od czasów starożytnych było formą wyrażania uczuć na ulicy. Współcześnie tę formę sztuki wykorzystuje znany artysta Banksy. Jego prace I don’t believe in global warming czy mural przedstawiający uchodźczynię, które zwracają uwagę na kryzys klimatyczny i migracyjny, są oficjalnie uznane za wartościową sztukę, mimo że powstały tak jak każde graffiti – nielegalnie i wbrew konwencji.

Kwestią dyskusyjną może być to, czy protesty powinny być miejscem takich działań i czy są one efektywne; jednak, jak widać, istnieją niezliczone przykłady użycia wulgarnego języka albo estetyki szoku, by zwrócić uwagę społeczeństwa na określone problemy.

Postulaty na pierwszym planie?

Problemy protestujących Amerykanów okazują się bliskie naszym, mimo że walczą oni o pozornie inne prawa i z innym systemem. W maju 2020 roku światem wstrząsnęło tragiczne wydarzenie. Czarnoskóry George Floyd został zamordowany przez policjantów. Oprócz jego nazwiska na protestach skandowano także Justice for Breonna Taylor – hasło ku pamięci kobiety zastrzelonej we własnym domu dwa miesiące wcześniej. W 2014 roku, jako odłam oddolnego Black Lives Matter, powstało Say Her Name. Rozłam był reakcją na pomijanie kobiet w walce dotyczącej przemocy policji wobec czarnoskórych Amerykanów, a w późniejszych latach do tego ruchu przyłączyły się także środowiska LGBTQ+, walczące o pamięć i sprawiedliwość dla kobiet nieheteroseksualnych i transpłciowych, które nie znalazły dla siebie miejsca w głównym nurcie protestów. Jedną z najsłynniejszych akcji pod hasłem #SayHerName był odbywający się w różnych amerykańskich miastach happening, podczas którego uczestnicy symbolicznie zakleili usta taśmą klejącą, by zwrócić uwagę na problem przemilczania doświadczeń kobiet związanych z brutalnością policji.

Z kolei w Hongkongu, podczas trwających od marca 2019 r. protestów przeciwko nowym przepisom dot. ekstradycji, powstało hasło five demands not one less. Slogan zaczął pojawiać się na bannerach i murach, a na jego podstawie powstał również wymowny gest. Symbol pięciu palców prawej ręki i jednego lewej zaczął jednoczyć demonstrujących po niemal pół roku protestów ulicznych, które rozpoczęły się jako niescentralizowany, oddolny ruch. Znak niósł za sobą jednoznaczny przekaz – protesty nie ustaną, dopóki władza nie zgodzi się na wszystkie z pięciu postulatów. Było to świadome podejście. Wybór tego hasła i polityki Do Not Split był reakcją na przebieg odbywających się pięć lat wcześniej protestów, podczas których różne jednoczące się grupy krytykowały siebie nawzajem, osłabiając tym samym moc ruchu. Graficzna reprezentacja to na przykład graffiti z kropkami w konfiguracji 5+1 albo plakaty obrazujące slogan przy użyciu środkowego palca. Ukazuje to, że nie tylko w Polsce mówi się władzy, że ma wy*******ać.

Hasła z transparentów Strajku Kobiet, choć z założenia mające jednoczyć ludzi, zdają się coraz bardziej ich dzielić. Wydaje się, że stanęliśmy w rozkroku. Otuchy może nam jednak dodać fakt, że nie my jedni mierzymy się z takimi problemami i krytyką. Śledząc wydarzenia z całego świata, można nawet odnieść wrażenie, że jest to nieodłączna część społecznych rewolucji, dzięki której każdy z ruchów sprzeciwu może wypracować unikalną dla siebie formę.