Gdyby nie lockdown, nie byłabym artystką

Czyli dlaczego dopiero w dziwnych czasach budzą się w nas pokłady twórczości i nowe pomysły?

Tekst: Małgorzata Giemza

Nawet nie mówcie, że nie spróbowaliście czegoś nowego podczas lockdownu. Może wreszcie zajrzeliście w kuchenne czeluści, odkopaliście ze strychu starą maszynę do szycia babci albo nagraliście krótkometrażowe dzieło, i nie mówię tu o filmiku na TikToka. Jeżeli nie, to na pewno znacie kogoś z waszego otoczenia, kto nagle odkrył w sobie pasję do czegoś nowego albo odkurzył zapomniany talent, na przykład namalował pierwszy obraz.

Dla „zwykłych śmiertelników” jest to faktycznie okres odkrywania swoich nowych twarzy i eksperymentowania ze sposobami na nudę. Jednak nie sposób przeoczyć wszechbytującego kryzysu, który odbija się na ludziach żyjących ze swoich talentów np. na piosenkarzach. O koncertach mogą zapomnieć, a trudno uwierzyć, że granie do ekranu telefonu na live streamingu jest szczytem ich marzeń. Muzea, teatry i kina wymyślają coraz to nowe inicjatywy, żeby nie zbankrutować, licząc przy tym niepowetowane straty – istny koszmar. Jednak nie wszyscy mają się tak fatalnie. 

COVID-19 to zdecydowanie czas youtuberów, którzy zazwyczaj i tak nagrywali ze swojego domu – teraz mają  na to więcej czasu. Influencerzy i instagramowicze startują w niepisanym konkursie na najlepsze zdjęcie czy TikToka stworzone w domowym zaciszu, w każdym razie nie na rajskich wakacjach na Bali – a to wszystko bez pomocy sztabu makijażystów i scenografów.

Nie zapominajmy o aktorach, którym lockdown sprawia nie mniej problemów, a mimo to powstały np. Domówka u Dowborów, Zostań w domu! czy inne miniseriale kręcące się wokół podobnej tematyki i coraz to bardziej kreatywne. Zarówno te nowe serie, jak i klasyczne serialowe tasiemce uratowały nam humor niejeden raz podczas tego zwariowanego czasu. Zapewne nie wniosły one za wiele do naszego życia, ale kto nie spędził pierwszych tygodni lockdownu na zgłębianiu mrocznych zakamarków Netflixa, niech pierwszy rzuci pilotem.

La la lockdown

Polscy muzycy zachwycili wszystkich swoją inicjatywą, czyli koncertami na żywo ze swoich domów, z których pieniądze przeznaczone zostały na rzecz osób starszych i samotnych. Kwarantanna na na, bo tak nazywała się ta seria, cieszyła się ogromną popularnością i nic w tym dziwnego, bo mogliśmy usłyszeć takich artystów jak: Krzysztof Zalewski, Mery Spolsky czy Karaś/Rogucki.

W międzyczasie #hot16challenge2 okazał się kuźnią talentów lub wręcz przeciwnie, a przyciągnął jeszcze więcej osób. Kto nie słyszał o Ostrym cieniu mgły lub nie widział rapującej Anji Rubik, prof. Matczaka czy Krystyny Czubówny nawet nie wie, co traci. Oprócz wspólnych inicjatyw, wydanych zostało dużo utworów opisujących emocje związane z lockdownem czy też będące dzieckiem mnóstwa wolnego czasu, który spadł na nas znienacka.

Jak się okazuje, pandemia stała się dla muzyków natchnieniem – nie tylko COVID-19 sam w sobie stał się chodliwym tematem, ale cała aura, która towarzyszy dzisiejszym wydarzeniom i nastrojom społecznym, okazała się źródłem inspiracji.

DIY: Picasso

Lockdown to czas świetnych pomysłów. Challenge, który wymyśliły: Muzeum Getty’ego w Los Angeles, Rijksmuseum w Amsterdamie, MET w Nowym Jorku i Hermitage Museum w Sankt Petersburgu po prostu zachwyca! Te światowej sławy muzea zachęcały swoich followersów do odtworzenia dzieł m.in. Picassa, Van Gogha, Vermeera czy Klimta, aby powstrzymać ich od zwariowania podczas zamknięcia. Ludzie mieli za zadanie wybrać swoje ulubione dzieło, z któregoś z biorących udział w akcji muzeów, i zrobić sobie zdjęcie tak, aby jak najwierniej przedstawić oryginał. Kreatywność i dobra zabawa były motywem przewodnim, zaznajamianie ludzi ze sztuką wyszło naturalnie i niezwykle humorystycznie. Warto sprawdzić efekty pod hasztagiem #betweenartandquarantine – gwarancja śmiechu do łez!

Bardzo ciekawe jest również to, jak szybko wielkie koncerny np. odzieżowe zareagowały na zmiany w otaczającej nas rzeczywistości. Kto by pomyślał, że można zrobić stylowe dresy czy kapcie i tym samym wypromować trendy ubiór domowy. Wystarczyło parę tygodni, by marki wpadły w szał twórczy i nie tylko one! Sklepy budowlane i meblowe nie narzekały na ogromne zainteresowanie, które po rozpoczęciu lockdownu tylko narastało. Obudzili się w nas dekoratorzy wnętrz i ogrodów, bo przecież nikt nie lubi spędzać czasu w brzydkiej przestrzeni.

Budzenie się twórczości jest nie tylko inspirujące dla innych, ale również bardzo satysfakcjonujące dla nas samych. Zarażanie innych (wiem, że to dość niefortunne sformułowanie w dobie COVID-a) kreatywnością okazuje się niezwykle udanym rozwiązaniem na teraz. Nie zaryzykuję stwierdzenia, że potrzebowaliśmy, aby rzeczywistość trochę zwolniła i dała nam czas na nowe pomysły, ale na pewno da się zauważyć wiele fascynujących inicjatyw, które w „normalnych” czasach nie miałyby racji bytu. Kto wie, co przyniosą nam kolejne miesiące, bo jak dotąd na brak rozrywki nie powinniśmy narzekać.