Funkcjonowanie banków w dobie zerowych stóp procentowych

Zewsząd słyszymy o korzyściach obniżenia stóp procentowych dla kredytobiorców. Jak jednak ta decyzja wpłynie na funkcjonowanie banków? Czy faktycznie możemy spodziewać się kolejnego kryzysu tych instytucji? Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy mogliśmy zauważyć wiele negatywnych skutków tak drastycznej obniżki.

Tekst: Paulina Paszkiewicz

W 2020 r., w ramach przeciwdziałania negatywnym skutkom pandemii COVID-19, Narodowy Bank Polski trzykrotnie podjął decyzję o obniżeniu stóp procentowych. Posunięcie to miało doprowadzić do ożywienia gospodarki, polepszenia sytuacji osób zadłużonych, a także poprawienia warunków zaciągania pożyczek na finansowanie projektów, dotyczących walki z negatywnym wpływem pandemii. Ostatnia obniżka nastąpiła w maju. Wtedy wartości stóp procentowych zbliżyły się do zera. Ta decyzja zdziwiła wielu ekonomistów. 

Znaczenie stopy procentowej

Co taka sytuacja oznacza dla instytucji finansowych, takich jak banki? Aby odpowiedzieć na to pytanie, najpierw należy zrozumieć różnice między poszczególnymi rodzajami stóp procentowych. Najogólniej rzecz ujmując, stopa procentowa wyznacza cenę za pożyczenie pieniądza. Warunkuje zarówno stawkę, po której klient będzie mógł zaciągnąć kredyt, jak również kwotę, którą zarobi bank. Wyróżniamy stopę referencyjną, lombardową, depozytową, redyskontową i redyskonta weksli. Najważniejszymi, w przypadku banków komercyjnych, są stopy: referencyjna i depozytowa. Ta pierwsza, to podstawowa stopa operacji międzybankowych, wyznacza również odsetki ustawowe, a tym samym stopę maksymalnego oprocentowania kredytu konsumenckiego. Natomiast stopa depozytowa jest najniższym możliwym oprocentowaniem na rynku bankowym i określa oprocentowanie depozytów, jakie składają banki komercyjne w banku centralnym (NBP).

Zgodnie z decyzją Rady Polityki Pieniężnej z 28 maja 2020 r., stopy procentowe spadły do następujących wartości w skali rocznej: stopa referencyjna 0,10 proc., stopa lombardowa 0,50 proc., stopa depozytowa 0,00 proc., stopa redyskonta weksli 0,11 proc., a stopa dyskontowa weksli 0,12 proc.

Koszty, zagrożenia i kryzys banków

fot. Andrzej Barabasz

Zgodnie z wyliczeniami analityków z firmy EY, decyzje Rady Polityki Pieniężnej mogą kosztować łącznie polski system bankowy co najmniej 3,1 mld. złotych. Wiele banków czerpie znaczne zyski z odsetek kredytowych klientów, a także zarabia na depozytach. Nowe, niższe stopy procentowe narzucają na banki obniżone maksymalne oprocentowanie pożyczek, tym samym obniżając zyski z ich udzielania. Paradoksalnie, sytuacja ta niekoniecznie musi przełożyć się na lepsze warunki zaciągania kredytów, ponieważ banki z dużo większą szczegółowością będą musiały zrewidować klientów co do ich wiarygodności. Zmuszone są również brać pod uwagę fakt, że część udzielonych pożyczek może zostać niespłacona, z powodu niewypłacalności kredytobiorcy. Należy także uwzględnić środki, niezbędne do opłacenia kadry pracowniczej. Sytuacja ograniczenia maksymalnej stopy procentowej jest więc dla nich znacznym utrudnieniem. Problem z depozytami jest natomiast nieco bardziej złożony. Banki, czerpiące źródło utrzymania przede wszystkim z nich, straciły główne źródło przychodów. Stopa depozytowa, która obecnie wynosi 0,00 proc., wyznacza stopę, po jakiej banki przyjmują depozyty od klientów indywidualnych bądź firmowych. Do tej pory banki, skupiające się na depozytach, czerpały zyski z tego, że pieniądze otrzymane od klientów były przeznaczane na depozyty udzielane na rynku międzybankowym, po wyższych stawkach oprocentowania. Zarobki takiego banku można było określić jako różnice w stopie depozytowej, obowiązującej na rynku międzybankowym, a stopie depozytowej dla klientów bankowych. Obecnie niektóre krótkoterminowe stawki WIBID i WIBOR, opisujące ceny obowiązujące na rynku międzybankowym, spadły poniżej zera. Doprowadza to do sytuacji, w której banki na depozytach zamiast zyskiwać, zaczynają tracić pieniądze, będące znaczącym źródłem ich utrzymania.

Największy problem dotyczy małych banków, a także spółdzielczych, które już przed kryzysem często miały problem z rentownością. Sytuacja taka może się okazać dla nich zbyt dużym obciążeniem i zmuszone będą do ograniczenia kadry pracowniczej i zamykania oddziałów. Duże instytucje finansowe powinny utrzymać działalność, nawet przy spadku przychodów. Nic nie zapowiada jednak, aby sytuacja zmieniła się w najbliższym czasie, co zmusi banki do zmiany ich dotychczasowej strategii, która nie była oparta na funkcjonowaniu w świecie stóp procentowych bliskich zeru. Będzie to dla nich z całą pewnością sporym wyzwaniem.