Muzyka tła

W modnych barach i kawiarniach często dodaje pożądanego kapitału fajności. Jednak płynąc ze sklepów małych i dużych, lokali, restauracji, kabin motorniczych i radyjek w taksówkach – czasem irytująca, zazwyczaj przezroczysta – muzyka tworzy nierozerwalną część dźwiękowego krajobrazu przestrzeni publicznej.

Tekst: Marek Kawka

Na początku był Muzak. Amerykańska firma we wczesnych dniach radia zaczynała od usługi transmitowania muzyki po przewodach elektrycznych. Powojenny boom gospodarczy w Ameryce stworzył jednak popyt na „produkt muzykopodobny”, łatwy do zapętlenia i utrzymany w ściśle określonym tempie. Nazwę przedsiębiorstwa szybko zaczęto utożsamiać właśnie z taką „muzyką z puszki”. Muzak miał swoją rolę po obu stronach rynku – w fabrykach utrzymywał na stałym poziomie produktywność robotników, a w powstających supermarketach dbał o wysoką sprzedaż kolejnych artykułów niezbędnych paniom domu.

Z czasem muzaku zaczęto używać też we wszystkich miejscach, gdzie konieczne jest załatanie niezręcznej ciszy – w poczekalniach czy windach, z którymi obecnie chyba najbardziej kojarzą się łagodne dźwięki paramuzyki.

Obecnie w Biedronkach czy Lidlach króluje gatunek, który możemy nazwać postmuzakiem. Delikatne wurlitzerowe pasaże zastąpione są w nim poprockowymi gitarami, a niespieszne perkusyjne rytmy zaczerpnięte z bossa novy – hi-hatami i werblami ze słynnego Rolanda 808. Jeden ze stylów postmuzaku obecne w pierwowzorze ślady jazzu zamienia na generyczne, niskobudżetowe r&b i soul, kontynuując cykl, w którym dalekie popłuczyny po muzyce amerykańskiej czarnej mniejszości wykorzystywane są do podbijania zysków właścicieli firm.

Nieistniejący już niestety fanpage Muzyka z Lidla uwypuklał tę relację, wrzucając zasłyszane w Lidlu utwory wraz z wygrzebanymi z zakątków internetu skrawkami informacji o ich twórcach – często próbujących, po upadku marzeń o muzycznej karierze, szczęścia jako kosmetyczki, agenci nieruchomości czy trenerzy. Zupełnie niezamierzenie i niespodziewanie, wyłącznie przez relacje ekonomiczne, przy ladzie z pieczywem polscy klienci mogą na chwilę zetknąć się z problemami trapiącymi marginalizowaną w amerykańskim społeczeństwie mniejszość.

Wycieczka po dźwiękach

Dźwiękową wycieczkę zaczynamy w centrum wszechświata – przy skrzyżowaniu popularnie nazywanym Feminą, od zamkniętego parę lat temu kina, po którym pozostał tylko szyld. Obecnie w pomieszczeniach Feminy mieści się sklep sieci Biedronka. Klientom dyskontu z nakrapianym owadem zakupy umila dźwiękowe tło nieco inne od tego obecnego w Lidlu – tutejszemu postmuzakowi bliżej do sterylnego, nieofensywnego indie rocka.

Warte uwagi jest też soniczne tło w lumpeksie sieci Humana. Posortowaną kolorami odzież używaną możemy tu przeglądać przy akompaniamencie sterylnego EDM-u w stylu pierwszej dekady XXI w. Playlista odtwarzana w tym sklepie jest muzycznym uzupełnieniem beżowych kafelków, świetlówek w lustrzanej oprawie i polbruku za oknem, stanowiąc idealną scenografię Polski dołączającej do Unii Europejskiej.

Prawdziwa dźwiękowa uczta na cienkim cieście towarzyszy konsumpcji kanapki z falafelem w kebabowni popularnej sieci Amrit. W odróżnieniu od innych barów z turecko-niemiecko-polskim fast-foodem, lokale tej sieci proponują nam elektroniczne wersje gorących orientalnych rytmów, których nie powstydziłby się didżejski duet Luksja Sound.

Kasa nr 4 zostanie za chwilę otwarta

Sklepowa muzyka ma na celu zwiększenie sprzedaży i umilenie czasu kupującym, ale także przykrycie dźwięków towarzyszących ciągłemu funkcjonowaniu obiektu. Ciekawą subwersją tej praktyki jest kampania reklamowa zrealizowana dla szwedzkiego oddziału Lidla. Jej częścią jest umieszczony na Spotify „album” zatytułowany Allt annat är olidligt (szwedzki slogan reklamowy sieci). Składa się on z godzinnej ścieżki typu field recording z marketu Lidl oraz krótkich nagrań, gdzie główną rolę grają poszczególne urządzenia i przedmioty składające się na infrastrukturę sklepu (kasy, krajalnica do chleba, szeleszczące reklamówki). W ten sposób ukryta maszyneria napędzająca współczesną konsumpcję wychodzi na wierzch – co ciekawe, na albumie znajdują się też przypadkowe rozmowy pracowników podczas przerwy, co ujawnia jednakowy stosunek korporacji do maszyn i pracowników, stanowiących jednakowo znormalizowane części procesu wytwarzania zysku. Hałasy, normalnie przykrywane muzakiem, umieszczane są w kontekście muzyki poprzez obecność na najpopularniejszej platformie streamingowej. Gdyby, jak wcześniej sądziłem, płyta była dziełem anonimowego artysty podszywającego się pod korporację, można by ją traktować nie tylko jako komentarz do współczesnego rynku pracy i konsumpcji, ale także jako rozwinięcie konceptu Johna Cage’a (ten amerykański kompozytor, komponując składający się wyłącznie z ciszy utwór 4’33”, osadził w kontekście muzyki poważnej przypadkowe hałasy z widowni i z otoczenia filharmonii). Jako owoc pracy agencji reklamowej stanowi ciekawą subwersję dźwiękowego krajobrazu sklepów i nieświadomy komentarz dający wgląd w logikę kapitału.

Inspiracje

Muzak stał się częścią naszej kolektywnej świadomości i przeszedł do kultury popularnej w dwojakiej roli. W niezliczonych scenach dziejących się w windach czy poczekalniach występuje jako znak nudy, bezruchu i wręcz komicznego spokoju, często skontrastowanego z intensywnością emocjonalną bądź szybką akcją w sąsiadujących scenach.

Z drugiej strony, poprzez swoją obecność w takich tekstach kultury jak gry serii Fallout, stał się symbolem pozornej przedmiejskiej idylii lat 50. i. 60. XX w., podszytej rasizmem, seksizmem i ciągłym lękiem przed atomowym grzybem. Z muzakowego imaginarium bogato czerpał również vaporwave, gatunek powstały w latach 10. XXI w., stanowiący krytyczną parodię konsumpcyjnej kultury neoliberalnych lat 90. – okresu „końca historii”.

Czy jednak post-muzak per se, tworzony przez anonimowych kompozytorów i utrzymany w ściśle kontrolowanym nastroju na zlecenie bezlitosnych korporacji, będzie w stanie stanowić inspirację dla przyszłych dekonstrukcji? Jest on przecież tylko zredukowaną i uproszczoną formą popularnych gatunków, ale to samo można powiedzieć o oryginalnym muzaku z czasów powojennego boomu. Odpowiedź na to pytanie przynieść może wyłącznie przyszłość.