W osiemnaście lat dookoła świata

Podobno życie pisze najlepsze scenariusze. Trudno może tę tezę zweryfikować, ale poniższy artykuł znakomicie wpisuje się w jej ramy.

Tekst: Michał Jóźwiak

Największym przywilejem każdego dziennikarza sportowego jest możliwość poruszania kwestii, które ze sportem wspólnego mają pozornie niewiele. Jest to bowiem doskonała platforma do analizy problemów społecznych czy popularyzowania wiedzy na tematy, które dzięki sportowcom, takim jak Alphonso Davies, nabierają realnych kształtów. Historia świeżo upieczonego dwudziestolatka rozpoczyna się bowiem od hitchcockowskiego trzęsienia ziemi i nie przestaje zaskakiwać aż po dziś dzień1.

Afryka

Opowieść ma początek w najstarszej republice Afryki – Liberii. Historia tego kraju jest zdominowana przez konflikty między kolonistami z Ameryki a rdzennymi Afrykańczykami. Przez ponad sto lat ludność tubylcza stanowiła drugą kategorię mieszkańców, wyzyskiwaną, często wykorzystywaną jako niewolnicza siła robocza, pozbawioną praw wyborczych. Amerykanoliberyjczycy sprawowali władzę nieprzerwanie aż do 1980 r. – wtedy, w wyniku puczu, obalony został rząd. Odsunięcie od władzy potomków amerykańskich wyzwoleńców nie spowodowało jednak polepszenia sytuacji wewnętrznej w kraju, w którym nasiliły się konflikty etniczne. W 1989 r. wybuchła trwająca siedem lat wojna domowa. W 1997 r., w następstwie wysoce niedemokratycznych wyborów, powrócono do amerykanoliberyjskiej władzy, powołując na stanowisko prezydenta kraju Charlesa Taylora. W czasie jego rządów Liberia z jednego z najzamożniejszych krajów afrykańskich, stała się krajem biednym, w którym zapanował chaos i bezprawie, za co sam Taylor został wiele lat później, jako pierwszy afrykański prezydent, skazany przez międzynarodowy trybunał w Hadze.

W liczącej milion mieszkańców stolicy państwa – Monrowii – poznali się rodzice sportowca.

To było dosyć ciężkie, żyć wówczas w Liberii, mówił w jednym z wywiadów ojciec zawodnika – Debeah.
Aby przeżyć, trzeba było zawsze mieć przy sobie naładowany pistolet. Nie chcieliśmy takiego życia.

W 1999 r., tuż po wybuchu drugiej wojny domowej, małżeństwo przemierzyło setki kilometrów, aby dotrzeć do znajdującego się nieopodal ghańskiej Akry, obozu dla uchodźców. Tam narodził się w 2000 r. ich pierwszy syn – Alphonso. Niespełna sześć lat później rodzina otrzymała ofertę przeprowadzki do Kanady, w ramach funkcjonującego wówczas programu przesiedleń. Życie w Ghanie nie należało do najłatwiejszych, trudno było o ubrania oraz jedzenie, dlatego, mimo zerowej znajomości położonego w jakże odległej Ameryce Północnej kraju, nie mieli cienia wątpliwości czy przyjąć propozycję. W 2006 r. osiedlili się w Edmonton, w stanie Alberta, gdzie dorastała trójka ich dzieci.

Ameryka

Przeprowadzka do Kanady całkowicie odmieniła życie rodziny. Skończyła się codzienna walka o przetrwanie, mimo, że wciąż ledwo wiązali koniec z końcem. Rodzice Phonzie’ego pracowali na nocnych zmianach, aby utrzymać pięcioosobową rodzinę. Dwunastoletni wówczas Alphonso, jako najstarsze dziecko, nierzadko musiał opiekować się swoim rodzeństwem. Od najmłodszych lat miał jednak styczność ze sportem. Za namową kolegów, próbował swoich sił w hokeju, ale ledwo potrafił utrzymać się na lodzie, co stanowiło poważny problem w rozwoju jego kariery. Miłością do piłki zaraził go jego tata, który co tydzień włączał telewizor, aby móc obejrzeć w akcji londyńską Chelsea. To wtedy w głowie młodego Alphonso rozkwitło marzenie o wielkiej, piłkarskiej karierze. W wieku 10 lat trafił do lokalnej szkółki – Edmonton Internationals. Niedługo później przeniósł się do Edmonton Strikers, najsłabszej drużyny w lokalnej lidze. Nie wiem czemu to zrobiłem, namawiał mnie do tego kolega, którego tata prowadził zespół. Miałem jednak dużo szczęścia, nie mogłem wybrać lepiej – mówił Phonzie. Wspomnianym „tatą” był Nick Huoseh, który pełni aktualnie funkcję przedstawiciela młodego piłkarza. Nick był dla Daviesa jak ojciec. Odwoził go do domu po treningach, dbał o jego prawidłowe odżywianie, dopytywał o samopoczucie. Alphonso trenował codziennie, niezależnie od pogody. Wyróżniał się nie tylko swoją motoryką, ale i podejściem do zajęć.

Alphonso Davies w reprezentacyjnych barwach (2018) – fot. Wikipedia Commons

W wieku 14 lat został dostrzeżony przez jeden z najlepszych kanadyjskich zespołów – Vancouver Whitecaps, które było zainteresowane sprowadzeniem go do odległej o ponad 1 tys. km od Edmonton akademii piłkarskiej. To duży krok dla każdego nastolatka, ale i dla każdego rodzica – Davies musiał przysiąc mamie, że pozostanie „dobrym chłopcem” (obietnicy dotrzymuje do dzisiaj!). W Vancouver dobrze się nim zajęli – zapewnili zakwaterowanie, dbali o rozwój zawodnika zarówno na boisku, jak i w szkolnej ławce. To zaprocentowało – Alphonso przeszedł jak burza przez drużyny juniorskie i w wieku 15 lat trafił do zespołu rezerw, gdzie po raz pierwszy musiał stanąć naprzeciw dorosłych piłkarzy. Poczuł wtedy, że odbija się od ściany. Źle wprowadził się do zespołu, jego występy nie napawały optymizmem, sam piłkarz zaczął powątpiewać we własną przyszłość. Był najmłodszym zawodnikiem w kadrze, słabszym fizycznie, nieprzystosowanym jeszcze do standardów seniorskiej piłki. Po raz kolejny natrafił jednak na właściwą osobę, we właściwym czasie. Pa-Modou Kah, jeden z najstarszych graczy zespołu, posiadający bogate, międzynarodowe doświadczenie piłkarskie, widząc trudności młodego piłkarza, powtarzał mu:

Tylko się nie poddawaj! Wszyscy mamy gorsze mecze.
Tylko Ci, którzy są wytrwali, wspinają się na sam szczyt.

Te słowa utkwiły w głowie Daviesa, mimo że z początku wydawały mu się błahym zabiegiem grzecznościowym.

Tylko Ci, którzy są wytrwali, wspinają się na sam szczyt – powtarzał.

Zaczął walczyć mocniej i trenować ciężej jak nigdy. Niedługo później zdobył swoją pierwszą bramkę w drugim zespole. Zaczął się czuć coraz pewniej. Wtedy, jak grom z jasnego nieba, spadła wiadomość o przesunięciu zawodnika do pierwszej drużyny, występującej w MLS. Wciąż 15-letni Alphonso stał się kłębkiem nerwów. Znów poczuł, że zbyt wolno operuje piłką, jego podania są zbyt słabe i niedokładne. Moment o którym śnił od dziecka, stał się katorgą, której podczas pierwszych treningów nie mógł wytrzymać. Snuł się po pustych salach treningowych, starając się znaleźć w sobie siłę do dalszej walki o wyśnioną przyszłość. Przypomniał sobie wtedy słowa starszego kolegi z drugiej drużyny.

Tylko Ci, którzy są wytrwali, wspinają się na sam szczyt.

Zacisnął zęby i zaczął walczyć dalej. Trening po treningu. Tydzień po tygodniu. Jako najmłodszy zawodnik w kadrze, musiał stale walczyć o byt w drużynie. Przystosowywał się do nowego środowiska, uczył się seniorskiej piłki. Dzień, w którym przedryblował w wymyślny sposób kapitana drużyny, stał się przełomowy. Nareszcie poczuł, że tu pasuje, że nadaje się do pierwszego zespołu. 15 lipca 2016 r. podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt. Już następnego dnia znalazł się w kadrze meczowej zespołu. To było wielkie wydarzenie dla młodego zawodnika. Nie spodziewał się jednak, że już w pierwszym spotkaniu trener da mu szansę, aby zadebiutować. Wszedł na boisko na końcowe 14 minut i zaprezentował się co najmniej przyzwoicie, mimo nerwów, które nim szargały. Stał się tym samym drugim najmłodszym zawodnikiem w historii Major League Soccer. Później, wydarzenia potoczyły się już błyskawicznie. W wieku 16 lat ustrzelił osiem bramek dla Vancouver Whitecaps, dzięki czemu został wybrany zawodnikiem sezonu, trafił również do ekipy All-Stars, w skład której wchodzili najlepsi gracze całej ligi. Nie był już tym samym, wstydliwym dzieckiem, które trafiło do Vancouver cztery lata wcześniej. Dwa lata spędzone w odległym od rodzinnego domu klubie wprowadziły go w dorosłość. Dobrze wiedział już co potrafi i w którą stronę zmierza. Chciał udowodnić wszystkim, że stać go na to, by grać najwyższym poziomie. I robić to z uśmiechem na twarzy.

Europa

25 lipca 2018 r. Davies przeszedł za rekordową dla Whitecaps kwotę 10 mln euro do drużyny Bayernu Monachium.

Kiedy Bayern chce mieć Cię w swoim składzie, ciężko odmówić – mówił Phonzie.

Zawodnik mógł jednak dołączyć do drużyny bawarczyków dopiero w styczniu – regulamin MLS nie zezwala na transferowanie zawodników nieletnich poza ligę. Pierwsze pół roku w Niemczech spędził w cieniu Francka Ribery’ego oraz Kingsley’a Comana, wchodził często na końcówki spotkań, aby wykorzystać swoje umiejętności biegowe w pojedynkach z podmęczonymi przeciwnikami. Swoimi pierwszymi występami nie zachwycał, nie przypominał gracza, który za oceanem ośmieszał obrońców przeciwników. Traktowany był oczywiście jako skrzydłowy – na takiej pozycji rozgrywał swoje mecze w Kanadzie, został z resztą sprowadzony do Monachium jako długoterminowe zastępstwo wspomnianego wyżej duetu francuzów. Był to pomysł Hasana Salihamidzićia, który był przekonany, że Davies znakomicie odnajdzie się w drużynie Bayernu. Wiekowy Ribery odchodził po sezonie z drużyny, udając się do słonecznej Florencji, Coman zaś znany był ze swojej kontuzjogenności.

Alphonso Davies w trykocie Bayernu Monachium – fot. Wikipedia Commons

Zbawieniem dla Kanadyjczyka była, co zaskakujące, kontuzja dwóch środkowych obrońców – Nicklasa Süle oraz Lucasa Hernandeza. Z konieczności, David Alaba został przesunięty z lewej flanki na pozycję stopera, gdzie z resztą znakomicie się odnalazł. To właśnie jego miejsce zajął Davies. Był to odważny ruch ze strony Nico Kovača, który, jak się później okaże, nie zagościł w Bayernie na długo. Nic nie wskazywało na to, aby była to rozważna i przemyślana decyzja. Alphonso miał problemy z realizowaniem złożonych założeń taktycznych już występując w ofensywie, gdzie odpowiedzialność jest znacznie mniejsza, niż na pozycjach defensywnych. 19-latek świetnie wpisał się jednak we wzorzec nowoczesnego wahadłowego, wykorzystując swoje niebywałe wręcz możliwości fizyczne. Wygrywał niemalże wszystkie pojedynki biegowe, nie ustępując również w grze bark w bark. Pół roku aklimatyzacji w Niemczech pozwoliło mu nabrać odpowiedniej siły fizycznej, aby być gotowym na rywalizację na najwyższej intensywności.

Na początku listopada został przez nowego trenera – Hansiego Flicka – rzucony na głęboką wodę, gdy w meczu z Borussią Dortmund miał powstrzymywać Jadona Sancho. Egzamin zdał celująco – zniechęcony Sancho po 36 minutach meczu został ściągnięty z boiska. Mogło wydawać się, że angielski zawodnik borykał się z urazem i potrzebował zmiany, niezwykle rzadko bowiem widujemy zmiany niewynikające z kontuzji, przeprowadzone w pierwszej połowie spotkania. Wątpliwości rozwiał jednak szkoleniowiec Borussii Dortmund, Lucien Favre.

Zmiana nie była podyktowana kontuzją. Jadon trenował z nami w piątek. Chciałem coś zmienić w zespole, a szczerze mówiąc jego dyspozycja nie była zadowalająca – przyznał.

Alphonso szybko zaczął podbijać nie tylko Bundesligę, ale i media społecznościowe. Jego konta w sieci są jednym z najchętniej odwiedzanych przez kibiców – Davies jest gwarantem ogromnego ładunku optymizmu. Parodiuje artystów, przebiera się za aktorów, imituje cieszynki innych piłkarzy i… ciągle się śmieje. Twardo stąpa jednak po ziemi, stroni od klubów i hucznych imprez, często widywany jest jednak w Paryżu, gdzie swoje mecze rozgrywa partnerka zawodnika – Jordyn Huitema, nomen omen, również reprezentantka Kanady w piłce nożnej. Dobrze zna wartość pieniądza, nie wydaje gotówki na rzeczy zbyteczne, doskonale pamięta bowiem swoje najmłodsze lata spędzone w ghańskim obozie. W sierpniu zdobył najcenniejsze w klubowym futbolu trofeum i nic nie wskazuje na to, żeby miał przestać się rozwijać. Jest obecnie uważany za jednego z najlepszych bocznych obrońców na świecie, może pochwalić się niebywałą wręcz muskulaturą (typową dla graczy Bayernu) oraz motoryką na najwyższym światowym poziomie – jest, według oficjalnych danych Bundesligi, najszybszym graczem ligi niemieckiej. Ma nieokrzesany, wrodzony talent medialny, który sprawia, że w ciągu najbliższych kilku lat, może stać się dla reklamodawców jednym z najgorętszych nazwisk na rynku. Jest zdecydowanie najpiękniejszym elementem portfolio dyrektora sportowego Bayernu – Hasana Salihamidzićia, który był jeszcze niedawno tematem żartów w niemieckim środowisku sportowym. Planuje wiązać swoją przyszłość z trenerską ławką, ale jak sam mówi, jest za młody aby w tej chwili myśleć o przyszłości. Dobrze czuje się w Niemczech i pragnie zostać tam tak długo, jak to możliwe. Przeciera ścieżkę młodym piłkarzom zza oceanu, daje również nadzieję tysiącom dzieci, z odległych od Monachium afrykańskich wiosek, na lepsze jutro. Dawno nie mogliśmy oglądać w futbolu na najwyższym poziomie postaci tak barwnej, zachowującej przy tym niebywały profesjonalizm i etykę pracy. Daje przykład również i nam.

Pozostaje dodać – tylko Ci, którzy są wytrwali, wspinają się na sam szczyt – sympatyczny Phonzie udowadnia, że jest w tych słowach wiele prawdy.

Mimo spektakularnych sukcesów, pokornie tonuje nastroje.

Możecie mi wierzyć, stać mnie na znacznie więcej. Dopiero się rozkręcam – oznajmia.

1Oryginalnym autorem tego określenia jest Rupert Hart-Davis, który użył go w „The Spectator” w 1938 r., ale to Hitchcockowi zawdzięczamy jego popularyzację.