Następna stacja: prokrastynacja

Pomimo że niekiedy wybitnie utrudnia życie, odbiera czas na przyjemności, powoduje zarwane noce i przyprawia o palpitacje serca, to dla wielu osób jest nieodłączną towarzyszką codziennego życia. Oto i ona, największa zmora studenta – prokrastynacja.

Tekst: Maria Jaworska 

Prokrastynacja, doskonale znana większości studentów jako notoryczne odkładanie rzeczy na później, często bywa niesłusznie mylona z lenistwem. Jest to jednak zupełnie co innego – osoby borykające się z tym problemem, w przeciwieństwie do osób leniwych, chcą zrobić jakąś rzecz, jednak notorycznie ją odwlekają, powodując tym samym u siebie wyrzuty sumienia i złe samopoczucie. Często nie pozwalają sobie na rozrywkę, czując presję narastających zadań, do których wykonania nie rwą się jednak zbyt ochoczo.

Grupy ryzyka

Tendencję do odkładania czynności na potem wykazuje od 15 do 20 proc. społeczeństwa, jednak – co raczej nie wprawia w zdziwienie – wśród studentów odsetek ten sięga nawet do 90 proc. Wykazano jej liczne korelacje z cechami osobowości, takimi jak impulsywność i neurotyzm, czyli głębokie przeżywanie negatywnych emocji. Często wiąże się też z nadmiernym perfekcjonizmem. Odkładamy zrobienie czegoś, bo uważamy, że nie jesteśmy jeszcze na to gotowi, brak nam wiedzy i doświadczenia. Chcemy jednak zrobić to perfekcyjnie do tego stopnia, że wolimy wcale nie brać się do danej czynności, niż wykonać ją nie tak, jakbyśmy chcieli.

Badania przeprowadzone w Pracowni Obrazowania Mózgu Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN wykazują, że prokrastynatorzy mają większą tendencję do braku wytrwałości, unikają planowania, są bardziej wrażliwi na kary i nieprzyjemności. Zauważono u nich również mniejszą aktywność mózgu, związaną z przetwarzaniem błędów. Wciąż jednak brakuje wielu danych, potrzebnych chociażby do opracowania kompleksowej terapii. Gdybyśmy wpadli na pomysł, jak pomóc osobom uczyć się na błędach, być może moglibyśmy pomagać tak w uzależnieniach, jak prokrastynacji oraz paru innych zaburzeniach – uważa dr Marek Wypych, współautor badań, prezentując ich wyniki.

Ciekawą zależność odkryły również Ilana S. Hairstone i Roni Shpitalniz Academic College of Tel Aviv. Przeprowadzone przez nie badania wykazały nie tylko, że osoby ze skłonnością do prokrastynacji częściej miewały problemy ze snem, ale również powiązania cech charakteru z zegarem biologicznym. „Ranne ptaszki” wykazały mniejszą skłonność do zakłóceń snu w porównaniu z osobami preferującymi nocny tryb życia, a także tendencje do bycia bardziej sumiennymi i stabilnymi emocjonalnie. Natomiast „nocne marki” okazały się mieć skłonności neurotyczne oraz trudności z planowaniem, które to cechy często przypadają w udziale prokrastynatorom.

Co się dzieje w mózgu?

Zapewne niewielu z nas zastanawia się, co właściwie dzieje się w głowie człowieka, który prokrastynuje? Otóż w mózgu zostaje wówczas stoczona swoista walka pomiędzy dwoma ośrodkami. Jeden z nich to kora przedczołowa – mózgowe centrum dowodzenia. Odpowiada ona za planowanie, funkcje wykonawcze oraz samokontrolę. Drugim ośrodkiem jest układ limbiczny, wytwarzający reakcje emocjonalne, wraz ze znajdującym się w nim ciałem migdałowatym. Pierwotnie było ono odpowiedzialne za wyczuwanie i unikanie sytuacji zagrażających życiu, takich jak klęski żywiołowe czy kontakt z dzikimi zwierzętami, oraz za generowanie reakcji obronnej. Odruch ten  bynajmniej nie zanikł u gatunku homo sapiens i obecnie objawia się uciekaniem, czy odwlekaniem sytuacji i czynności, które jego przedstawiciele uważają – świadomie bądź podświadomie – za trudne, czy nieprzyjemne. U osób, które nie wykazują tendencji do prokrastynacji, w zmaganiach tych wygrywa kora przedczołowa – wszystko idzie zgodnie z planem.

Wielu ludzi uważa, że lepiej pracują pod presją. Spróbujmy przyjrzeć się temu z perspektywy biologii limbicznej – wyjaśnia dr Paola Bailey w rozmowie z portalem Bustle. – Kiedy mamy do wykonania jakieś zadanie, na początku jest ono dla nas niczym zwierzę, które chce nas pożreć. Ale jeśli nazajutrz jest deadline, to właśnie on staje się owym zwierzęciem – strach zmienia swój przedmiot – dodaje psycholożka. W rezultacie tym, co nas motywuje, są generowane przez system limbiczny emocje, związane z zagrożeniem konsekwencjami, jakie czekają nas, kiedy nie wykonamy zadania na czas.

Jak sobie radzić?

Z prokrastynacją – podobnie jak z paleniem – nie sposób uporać się ani szybko, ani łatwo. Jednak w przeciwieństwie do nałogu, który można porzucić raz na zawsze, przypadłość ta zwykła raz po raz powracać do osób, które się z nią zmagają. Nie oznacza to jednak, że nie warto z nią walczyć, zwłaszcza, gdy utrudnia nam życie.

Główne metody, jakie obecnie się stosuje, to planowanie sobie przerw i momentów, gdy możemy robić przyjemne dla nas rzeczy. Spróbujmy rozpocząć wykonywanie zadań wcześniej, podzielić je na małe fragmenty. Ważne jest nagradzanie siebie po każdym wykonanym zadaniu – radzi dr hab. Jarosław Michałowski z poznańskiego SWPS, podczas zorganizowanego przez uczelnię webinaru Mózg, który odkłada na później. Warto spróbować odrzucić często mimowolnie używany kij i wypróbować metodę marchewki. Zamiast karać siebie poczuciem winy, lepiej jest znaleźć odpowiednią motywację do działania, myśleć o pozytywnych konsekwencjach, wybaczać sobie porażki i… zaczynać od nowa. Bywa, że mniejsza ilość czasu bardziej nas motywuje – zwłaszcza, kiedy wiemy, że po przerwie mamy zaplanowane dalsze zajęcia. Równie pomocne może okazać się znalezienie powodów, dla których prokrastynujemy i próba uporania się z nimi u źródła. Warto zorganizować sobie także odpowiednie warunki pracy w taki sposób, aby móc kontrolować czynniki, które nas rozpraszają. Nauka w bibliotece, czy pisanie pracy w kawiarni może być bardziej efektywne, niż wykonywanie tych czynności w domowym zaciszu, pełnym pokus rozproszenia.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *