Dobry wybór

Zastanawialiście się kiedyś, ile prawdy tkwi w plotkach? O Uniwersytecie Warszawskim krążą legendy. Studenci pierwszego roku mają różne wyobrażenia o początkach w murach jednej z najlepszych uczelni w kraju. O swoich odczuciach opowie Julka, która rozpoczyna naukę na Wydziale Neofilologii na kierunku lingwistyka stosowana. A o prawdziwym obliczu UW dowiemy się od Julii – studentki III roku dziennikarstwa na Wydziale Dziennikarstwa, informacji i Bibliologii.

Rozmawiała: Klaudia Wziątek

Julia, studentka dziennikarstwa

Pamiętasz swoje pierwsze chwile na UW?

Bardzo dobrze pamiętam. Moja droga od początku nie była usłana różami, bo kierunek pierwszego wyboru niestety nie został utworzony ze względu na małą liczbę chętnych. Pierwsze wspomnienia z UW kojarzą mi się z papierologią, wysyłaniem maili, wędrówką po dziekanatach. Ale kiedy udało mi się już przenieść dokumenty na właściwy kierunek i zaczęły się zajęcia, byłam bardzo podekscytowana i zadowolona. Różnorodność przedmiotów na dziennikarstwie bardzo mi odpowiadała, nowi ludzie wynagrodzili mi wakacyjny stres, więc pierwsze miesiące wspominam z uśmiechem. Co ciekawe, rekrutowałam się tylko na WDIiB i nie miałam alternatywy. Po dostaniu się na te studia cieszyłam się, że jestem w tym miejscu, mogę tu zdobywać wiedzę i rozwijać swoje umiejętności.

Co cię zaskoczyło, a może zaskakuje do dzisiaj?

Cały czas zaskakuje mnie ta grupa ludzi, która jest na uczelni, ale nie chce nic z niej wyciągnąć. Studenci nie chodzą na wykłady albo siedzą w ostatnich ławkach, a mimo to im się udaje. Zabrzmię teraz jak brutalna rywalka studentów
i studentek, ale dziwię się, że najlepsza uczelnia w Polsce dalej nie zauważa takich ludzi. Wydaje mi się, że tej grupie, która nie wie co ze sobą zrobić, należy pomóc. Można zorganizować semestr próbny, po którym zdecydują, czy dany
kierunek ich interesuje, albo zapewnić lepsze doradztwo zawodowe, w tym wsparcie psychologiczne. Brakuje mi indywidualnego podejścia. To mnie zaskoczyło, że są ludzie, którzy studiują, ale nie wiedzą po co. Myślę, że gdyby
uczelnia przyjmowała mniej osób, pozwoliłoby to studiom znów się uelitarnić. Byłoby to też dobre rozwiązanie dla studentów, bo mogliby mieć swojego tutora, który ich wspiera, tak jak to działa na zachodnich uczelniach.

Gdybyś miała wybrać jeszcze raz, wybór padłby na UW?

Tak, zdecydowanie. W tak krótkim czasie zdobyłam doświadczenie, zbudowałam kapitał ludzki. Do zdobywania kontaktów od początku studiów zachęciła mnie pani profesor Iwona Pugacewicz, która dzisiaj wykłada na uniwersytecie w Sorbonie. Bardzo doceniam to, że pracują tutaj tak wielcy ludzie i że mogę się od nich uczyć. W ciągu dwóch lat na UW znalazłam kilka autorytetów, a to naprawdę sporo – niektórzy nie znajdują ich niestety przez wszystkie lata swojej edukacji. Dostałam uczciwie odrobioną szkołę życia. Nie zamieniłabym tych doświadczeń na nic innego.

Co Ci dał Uniwersytet?

Myślę, że UW zawdzięczam poszerzenie horyzontów. Dzięki poznawaniu nowych ludzi z różnych rejonów Polski, mających odmienne doświadczenia życiowe, mogę na wiele spraw spojrzeć inaczej. Miałam okazję wyjść ze swojej
bańki. Ważnym elementem mojego rozwoju była możliwość dyskusji na konwersatoriach, wykładach, ale też wydziałowych korytarzach. Tym bardziej, że nasz kierunek wymaga umiejętności zdobywania argumentów i zmiany toku myślenia. I to wszystko mogłam dostać za darmo.

Planujesz kontynuowanie nauki na UW?

Już podjęłam decyzję, że po trzecim roku robię sobie roczną przerwę, żeby przemyśleć z czym połączyć ogólny kierunek dziennikarstwa. Studiować na pewno chcę, ale nie wiem czy na UW. Nie wykluczam takiej możliwości, ale lubię wyzwania, więc może studia za granicą? Gdybym jednak została w Warszawie, nie będę miała poczucia straconej szansy czy powtórki. Uważam, że na UW jest jeszcze mnóstwo możliwości rozwoju, ale ja chcę się dobrze zastanowić.

Jakie możliwości otworzył przed Tobą czołowy uniwersytet w kraju?

Myślę, że cały czas będę odnosiła się do kapitału ludzkiego. Dzięki nowym znajomościom miałam okazję sprawdzić się w roli wicenaczelnej Nowego Folderu, czyli magazynu reportażowego. Dołączyłam do zespołu poprzez polecenie redaktora, z którym miałam warsztat dziennikarski. Działając w Nowym Folderze współorganizowałam Festiwal Natura-Kultura-Media im. Ryszarda Kapuścińskiego, co też było ogromnym wyzwaniem. Mogłam podjąć współpracę z największym dystrybutorem filmów dokumentalnych Against Gravity, organizatorem festiwalu Millennium Docs Against Gravity. Na pierwszym roku dzięki wsparciu Inkubatora UW, ze znajomymi z kierunku i studentką zaprzyjaźnionej Akademii Sztuk Pięknych, zorganizowałam projekt „St-uda się” skierowany do studentek i studentów, którzy szukają jeszcze swojej drogi w uczelnianym życiu. Zorganizowaliśmy w Bibliotece Uniwersyteckiej
wystawę 17 wywiadów-plakatów o sensie studiowania, przeprowadzonych ze znanymi osobami świata kultury, nauki i mediów. Projekt skierowany właśnie do tych studentów, którzy jeszcze szukają swojej drogi. Realizacja akcji już na
pierwszym roku pokazała mi, że możliwości rozwoju jest wiele, trzeba tylko chcieć i działać.

Co najbardziej cenisz w swojej uczelni?

Myślę, że otwartość w szerokim pojęciu. Otwartość na własne projekty studentów i ich zainteresowania, które mogą rozwijać w kołach naukowych czy na przedmiotach ogólnouniwersyteckich. Jest ich dużo, ale UW ciągle otwiera
się na propozycje. Podoba mi się otwartość na studentów z innych krajów, ale też reagowanie na zmiany w życiu społecznym toczące się na zewnątrz. Przykładem tego jest wprowadzenie „Planu równości płci oraz planu działań równościowych na lata 2020–2023”. To pierwszy GEP (Gender Equality Plan) na polskiej uczelni. Kolejnym wartościowym ruchem była możliwość skorzystania przez studentów z pomocy Centrum Psychologicznego w trakcie zdalnej nauki. Cieszę się, że pomimo tradycji i wartości, UW ciągle się rozwija. Wielu osiągnięć często nie widzimy, nie zwykliśmy czytać aktualności na stronie uczelni, która pełna jest newsów o przyznanych grantach, badaniach czy nagrodach.

A czym UW Cię rozczarowało?

Jeśli mam powiedzieć konkretnie, to nauką języków obcych. Nie spodziewałam się, że uczelnia, która dąży do rozwoju nowoczesności, na tak ważnym polu w kontekście wychowania obywateli świata, nadal podchodzi do tej dziedzinie w sposób szkolny. Dziwię się, że UW nie korzysta z metod nauczania alternatywnego, tutoringowego. Chaos związany z nauką języków widać w reakcjach ludzi, którzy muszą zdać egzamin językowy. Nadal podchodzi się do certyfikatu jak do sprawdzianu w liceum. Nie myślałam, że mogę realnie cofnąć się tu w rozwoju języka, dlatego mój na razie ostatni, trzeci rok uzupełniam o konwersacje spoza uczelni.

Miałabyś rady dla młodszych studentów rozpoczynających naukę?

Droga Studentko, Drogi Studencie! Naprawdę myśl o sobie i słuchaj uważnie jak się czujesz na zajęciach, wśród tych ludzi. Miej czas, żeby sprawdzić czy to miejsce dla ciebie. Jeśli się wahasz, zadawaj dużo pytań. Bądź otwarty na inne
możliwości – od ciebie zależy jak twoja droga się potoczy.

Julka, studentka lingwistyki stosowanej

Jak wyobrażasz sobie pierwsze momenty na UW?

W obecnej sytuacji będę spędzać je w domu, ale wyobrażałam sobie zagubienie i ekscytację. Nowy budynek, nowi ludzie, nowe miasto – myślę, że byłoby stresująco, ale ciekawie. Jeśli chodzi o samo studiowanie, to mam
wyobrażenie powagi, profesjonalizmu. Różnice między liceum a uczelnią są wyraźne, choćby w zwrotach „proszę państwa”, „szanowna pani”. Ale dzięki temu czuję zmianę.

Co dzisiaj wydaje ci się najtrudniejsze, kiedy studiowanie dopiero przed Tobą?

Obawiam się, że po tak długiej przerwie będzie trudno wrócić do starego rytmu, a na zajęciach będzie narzucone szybkie tempo. Boję się, że nie nadążę na początku.

Czy studia chciałabyś poświęcić tylko nauce?

Na początku na pewno tak, zanim nie wpadnę w rytm. Ale chciałabym też poznać ludzi, zakosztować życia studenckiego, potem znaleźć pracę.

Jakie są twoje oczekiwania i czy myślisz, że UW je spełni?

Chciałabym skończyć swój kierunek z umiejętnościami, które mi się przydadzą w życiu i pozwolą znaleźć pracę. Mam nadzieję, że będę przekładać biegle w tych dwóch językach. Myślę, że UW jako najlepsza uczelnia w Polsce podoła moim wymaganiom.

Czujesz się zaopiekowana i przygotowana przez uczelnię do pierwszych momentów w jej murach?

Teraz trochę bardziej, bo dostajemy maile od wykładowców, na temat tego gdzie i jak będą prowadzone zajęcia, ale do poprzedniego tygodnia czułam się totalnie zagubiona. Nic nie było wiadomo, nikt nam nic nie mówił, rejestracje to była czarna magia. Gdyby nie pomoc starszych studentów, sama bym tego nie zrozumiała.

Jak oceniasz przebieg rekrutacji?

Rekrutacja przebiegła bardzo sprawnie, system IRK w porównaniu do innych uczelni był przejrzysty. Na wszystkie pytania znalazłam odpowiedź, więc uważam, że rekrutacja została dobrze przygotowana.

Największe obawy?

Teraz najbardziej się boję, że będzie dużo materiału naraz i nie będę nadążać. Ale to moja prywatna obawa, niezwiązana z samym przebiegiem studiowania.

Czego się nie możesz doczekać?

Ogólnie jestem ciekawa, jak to będzie wyglądać, gdy już wpadnę w rytm. Aktualnie bardziej nie mogę doczekać się przeprowadzki. W najbliższych dniach rozpoczną się studia, więc te emocje opadną. Bardzo mi się podobały zajęcia
z opiekunką roku i chociaż nie mam z nią żadnego przedmiotu w tym semestrze, to nie mogę się doczekać tego spotkania.

Co ciekawego słyszałaś o UW – plotki, ploteczki? Coś się sprawdziło?

Co do samego UW, to słyszałam, że trudno o dobry przepływ informacji pomiędzy uczelnią a studentami i to się sprawdziło. Na początku nic nie wiedziałam, od końca rekrutacji do inauguracji nie dostałam żadnej informacji.
Słyszałam plotki o swoim wydziale, szczególnie o budynku. Ale bardziej zwracałam uwagę na rankingi.

Dlaczego zdecydowałaś się studiować na UW?

Dostałam się też na filologię dwujęzyczną na UJ, jednak zdecydowałam się na Warszawę ze względu na znajomych i kierunek. Bardziej odpowiadała mi lingwistyka z naciskiem na naukę języka, gramatykę, wymowę niż filologia
ukierunkowana na literaturę danego kraju i zawód nauczyciela. Do Warszawy przekonał mnie też fakt, że mogę mieć kontakt z niektórymi znajomymi, a w Krakowie byłabym sama. Niestety dni otwartych nie było, więc studenci nie
mogli mnie przekonać, ale myślę, że podjęłam dobrą decyzję.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *