Traumy? To pestki

Przez całe życie ludzie usiłują przetrawić to, co mówią inni. Część wypowiedzi powoduje u nich niestrawność, reszta „odżywienie” osobowości. Każdy człowiek jest notatnikiem zawierającym utarte frazy, które odcisnęły na nim piętno. Anna Ciarkowska w swojej najnowszej książce Pestki opisuje, jaki wpływ miały na nią słowa, bardzo często rzucone mimochodem, które usłyszała na przestrzeni mijających lat.

Tekst: Aleksandra Dobieszewska

Ciarkowska wpada na frapujący pomysł – opowiada autobiograficzną historię za pomocą zdań wypowiadanych przez osoby napotkane w trakcie swojego dorastania. Każde pytanie czy stwierdzenie stanowi pestkę, która kiełkując, przyczynia się do jej decyzji i zachowań. To właśnie przez nie traci kontrolę nad swoim życiem. Gubi swoją tożsamość, stając się jedynie wspomnianymi głosami bliskich, przyjaciół i znajomych.

Pisarka uświadamia, że od małego „strzela” się w ludzi takimi nasionami, które później rosną w człowieku, niszcząc bądź upiększając jego wnętrze. Wygłaszane są tyrady, które wartościują, co wypada, a co nie, oraz narzucają, jak inni powinni myśleć i czuć. Nie przystoi przecież się mazgaić – uczucia odmienne od tych akceptowanych przez społeczeństwo to słabość. Ponadto nie należy bagatelizować faktu, że autorka w swojej książce przyjmuje postawę bierną i oskarżającą – nie bierze odpowiedzialności za swoje czyny, lecz zrzuca ją na rodziców, przyjaciół i znajomych. Nie ma w niej nawet krzty buntu. Samodzielne, krytyczne myślenie w dużej mierze jest jej obce. Co prawda łatwo zrozumieć szlachetny zamysł pisarki, aby zwrócić uwagę i przestrzec przed bezmyślnym wypowiadaniem słów, jednak jej pasywność skutecznie zaburza odbiór całości dzieła.

Być może w tym stwierdzeniu brak obiektywizmu, ale autorka zbyt dużą wagę poświęca romantycznej strefie życia. Bolesne jest to, że świat kobiet w literaturze w dużej części, zdecydowanie większej niż u mężczyzn, kręci się wokół miłości. U Ciarkowskiej widać to szczególnie wyraźnie w pierwszej wydanej książce, zresztą jeszcze gorszej, tomiku wierszy: Chłopcy, których kocham. Co z pasjami? Innymi rodzajami relacji? Po Pestkach widać słabość charakteru autorki, ale cóż, niektórzy są nadwrażliwi i łykają wszystko jak pelikany. To naturalnie kwestia gustu, ale historie, w których autorki skupiają się na piciu gorącej kawy, kiedy za oknem pada deszcz, kurz tańczy balet, wirując w powietrzu, a kot załatwia się gdzieś pod stołem, bywają już czasami nudne per se.

Ciarkowska na portalu lubimyczytać.pl opisywana jest jako: z wykształcenia filolożka i lite- raturoznawczyni, z powołania – poetka. Czytająca i rysująca kolekcjonerka wspomnień i prze- żyć, światoczuła i nadwrażliwa zbieraczka mikrohistorii. Wielbicielka spacerów, rekinów i prze- słodzonej kawy z mlekiem. Kolejna emfatyczna, przeintelektualizowana artystka. W Pestkach potrafi czasem zaskoczyć ciekawą frazą, jednak główny problem poruszany w książce, który polega na tym, że każdemu wpaja się podobne „złote myśli”, nie jest niczym odkrywczym. Ludzie są bardziej podobni do siebie, niż się wydaje i najistotniejsze jest to, jak reagują na serwowane przez bliskich zbitki cudownych porad.

Z wieloma sytuacjami niektórzy czytelnicy, szczególnie damy, będą się utożsamiać. Być może stąd wziął się fenomen tej książki. Jest to niezła lektura, nie można zaprzeczyć. Jednak zadziwia fakt, że autorka otrzymała nagrodę Książki Roku Lubimyczytać.pl 2019, na co moim zdaniem nie zasługuje. Być może jest to pozycja skierowana do zdołowanych reprezentantek płci pięknej, aby mogły one wejrzeć w czyjąś intymność i poczuć się odrobinę mniej samotnie. Warto sięgnąć po dzieło Ciarkowskiej ze względu na oryginalną formę, jednak nie jest to książka, po której świat wygląda choć odrobinę inaczej.

 

Pestki

Anna Ciarkowska

Wydawnictwo Otwarte

Kraków 2019